Więć tak: może zaczne od tego że zielony w temacie nie jestem, nie byłem. Ale ćpunem też nie-
mj towarzyszy mi od lat i to bardzo aż za bardzo regularnie, koksik sporadycznie. Preferowałem zazwyczaj dobre piwko,
mj plus miłą Panią. Próbowałem kilka razy
koko czy
koko chery (smart), badź żabki trzy korony lecz też sporadycznie. Dziś chciałem zaszaleć i nie wiedziałem za bardzo co kupić bo
koko mnie nie kręciło, żabki za duża bezsenność - też nie....zakupiłem sobie dwa opakowanie LZD na próbę i..... zarzuciłem około 14 wszystkie na raz ( 4 tabsy)... i sie zaczeło... Zaczeło mi wchodzić coś na co naprawdę nie miałem ochoty. Po jakimś czasie zorientowałem się że to nie jest ,,bad trip" bo takie nie kiedyś mialem .....Resztkami sił piłem wszystko co w domu miałem byle zwymiotowac kolejny raz.... nieradziłem sobie. Próbowałem wszystkiego...coraz bardziej cieżko mi się oddychało, traciłem przytomność. Wiedziałem że to nie jest tylko bad trip, że coś jest nie tak. Wszedłem pod prysznic, piłem wodę wymiotując na przemian. Nic, było coraz gorzej...resztkami sił zadzwoniłem po pogotowie . . ....pamiętam tylko że rka mnie wiozła przez pol miasta, Kumacie? Nie no bez kitu kuzwa nie wiem co ja odjebalem. Może dodam że mam 25 lat,na siłownie chodze 3 razy w tygodnie. Zdrowo się odżywami,dużo sportu. Poprostu raz na jakiś czas lubie sobie zaszaleć. Zalogowalem sie by spytać się na forum co sadzicie o LZD..... a jednak się okazało że mój post będzie by was przestrzec na boga kuzwa. Prawie zdechelm ! Nie wiem czy bylem uczulony na jakias substancje czy co, najpierw pełno kroplówek, potem jakieś leki, potem znowu kroplówki... Po paru godzinach jak złapałem z powrotem ,,życie" w szpitalu.. powiedzieli - ma Pan nauczke? Miał Pan naprawde dużo szczęscia, na kazdego te świństwa inaczej działają....jedno pan weźmie i jest okey a drugie świństwo może pana zabić. ... No to do domu... Siedze z tamponem na żyle i ledwo żyje. Odklejam od siebie jakieś dzwine rzeczy z klatki piersiowej co musiało pewnie kontrolować w szpitalu mi serce. W szpitalu zrobili mi detoxs !!! Aż nie wierze naprawde że mnie coś takiego spotkało i że wogole byłem tak głupi. Pamiętam tylko że lekarz mi powiedział że mam dużo szczęścia i powiedział jedno zdanie które zapamiętam do końca życia: ,,dlaczego Pan wzioł coś co ma napis nie do spożycia przez ludzi " Nie wiedziałem co powiedzieć....bez kitu nie wiedziałem.... Aaa pamięam tylko ze babka w szpitalu powiedziała ze regularnie przywożą do nich ludzi po dopalaczach. NIGDY WIECEJ !!! !! Chcecie zaszeleć? Wypijcie sobie wódke!! Moja kariera na dziesiejszym dniu się skończyła. Dziękuje że żyje. Tyle w temacie tych pierdolonych dopalaczy. Aha dodam że tak, o 14 wziołem....o 15 i 16 jeszcze było okey. Horror sie zaczoł w okolichach po 17. Sprawdziłem że na 112 dzwoniłem o 18:21. Naprawde nie wiem co sie działo za bardzo, co było od tej 17 do 18. A jak się obudziłem pod kroplówką to myslałem że mineła doba. Dopiero jak taxi mnie przywzioła to zdałem sobie sprawę że kończy się szkło kontaktowe. A i prosze was żebyście mi tu nie pisali ze laik czy amaotr. Mówie wam ze żabki jak już miałem się skusić to na 3 korony,
koko chery to do jednego opakowania nie siadałem. Wszystko rzadko ale jak już to porządnie i wszystko było okey. Pierwszy raz do LZD i masz Ci kuźwa los. Przynajmniej się wyleczyłem.... NIGDY WIECEJ !!!!!!!!!!!!!!