Mam 31 lat. Jointy (skuna) palę od ponad 10 lat regularnie (znaczy codziennie). Od 4 lat palę 10g/tyg.
Generalnie uwielbiam jointy i jak dotąd nie planowałem nigdy przestawać palić. Dobrze mi z nimi i nie wyobrażam sobie dajmy na to wieczorów po robocie na trzeźwo bo oczekuję codziennie jakiejś rozrywki. Zresztą lubię ten stan lekkiego zawieszenia i tyle.
Problem mój jest innej natury. Ostatnio zdałem sobie sprawę że nie mam praktycznie popędu płciowego… wcześniej jakoś nie zdawałem sobie z tego sprawy… nie mam takich potrzeb… :/ Kiedyś miałem totalne ciśnienia z tym związane, potem jakoś ucichły i teraz zdałem sobie sprawę że pozostały one we mnie tylko w malutkim stopniu. Dlaczego nagle tak sobie z tego zdałem sprawę? Nie wiem…. Po prostu nagle to do mnie dotarło… może to wiek? …. Potrzeby zakodowane genetycznie? …. Samotność uczuciowa? …. Chęć posiadania kogoś bliskiego? …. Nie wiem…
Nadmienię także że seksu w ogóle nie uprawiam, niby mam na niego ochotę ale jak jest na wyciagnięcie ręki to jakoś mnie odrzuca. Jeszcze z 5 lat temu tak nie było. Dlatego pokusiłem się o stwierdzenie że to chyba przez moje ulubione „hobby”…
Nawet zacząłem wierzyć w broszuki z których śmiałem się kiedyś rubasznie, a które to mówiły że marihuana obniża poziom testosteronu i potencję.
Reasumując mam pytanie do heavy palaczy z długoletnim stażem, znaczy ludzi którzy pala dziennie min 1g od paru dobrych lat. Weekendowych i przygodnych palaczy prosił bym o nieudzielanie się bo wogóle mnie nie interesują wasze historie.
Jakie macie własne odczucia i spostrzeżenia co do własnego popędu płciowego przy takiej ilości palenia?
Nadmienię tylko że nie jestem żadnym menelem bez życia tylko normalnym kolesiem który się generalnie kobietą podoba, skończył studia, pracuje, dobrze zarabia i jest w wyśmienitej kondycji fizycznej bo uprawiam dużo sportów (drugie hobby po jointach ;) )
Przyznam że mimo iż jestem pewien że to przez jointy dorobiłem się tego niskiego popędu i chciał bym to zmienić, nie sądzę żebym był w stanie zerwać z nałogiem… nie przypuszczałem że tak można się uzależnić psychicznie…Przerażające. Zawsze uważałem że palenie nic mi nie szkodzi i mogę zapodawać ile chcę. Niestety czas pokazał inną stronę medalu…
Jebane życie…. I tak źle i tak niedobrze…. max
Wydaje mi sie ze to nie chodzi o poped a moze i tak? :rolleyes: Nie chce ci sie bajerowac i myslec, bo mozesz spokojnie sie zjarac w domu i zapomniec o tym wszystkim. Taka prawda, nie ma co sie oszukiwac ziele rozleniwia, z czasem mniej lub bardziej sie ograniczasz w ktoras strone. Mialem podobnie, chodz nie w takim stopniu i miedzy toba jest 10lat roznicy...
Ogranicz bake przez 2tygodnie, moze zobaczysz roznice zacznie ci brakowac czegos w zyciu, czegos czego wczesniej nie mogles zauwazyc, bo bue chciale czy ci sie nie chcialo ;-)
ps.
nie uwazam sie za hevy upalacza z wieloletnim stazem (a moze juz moge sie za takiego uwazac? Na pewno 4lata nie jaralem po min 1g dziennie...) jednak mysle ze wiekszosc pozytywnych aspektow ziela poznalem tak samo jak ujemnych...
pzdr
Matador wiem ze nie chcesz przestać palić więc na dzien dobry kup cynk i tribulus terrestris. Powinno pomóc. Możesz zbadać też poziom teścia napewno będzie niski.
Dziwi mnie brak dyskusji na temat afrodyzjakalnego działania maryśki, toż to istne cudo w "tych sprawach"
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
Zresztą, z tego co zauważyłam, żaden narkotyk nie zmniejszał mojego popędu (chodzi mi tu o długie używanie), a czasem wręcz przeciwnie.
Tak więc - współczuję panowie :rolleyes:
Zdałem sobie sprawę że z gorszego gówna niż batony wyskoczyłem już w życiu więc i tu sobie dam radę.
Dlatego powziąłem decyzję że daję sobie minimum pół roku na otrzeźwienie i zobaczenie jak było po „drugiej stronie”, bo nie mam pojęcia…. zapomniałem… :/
Będzie ciężko ale w końcu jakby co i tak mogę jarać całe życie do usranej śmierci.
Niestety nie umiem i zazdroszczę ludziom którzy są w stanie palić od okazji do okazji. Jak palę to na całego. Lubię nieustający stan lewitacji.
Dlatego nie jestem w stanie ograniczyć palenia tylko musze je wyeliminować na czas nazwijmy to „eksperymentu z własnym popędem” ;)
Dziękuję paru osobą za konkretne info.
Szczególnie co do cynku i tribulum terrestris.
Czy to drugie przypadkiem to nie jakiś steryd albo inny syf zmieniający hormony?
W sumie jestem miło zaskoczony że coś takiego uruchomiło się we mnie (znaczy taka potrzeba) i stało się pierwszym impulsem w moim życiu który w ogóle postawił przede mną możliwość rozważenia przestania palenia jonitów. Co dotąd było abstrakcją.
Pozdrawiam i życzę wysokiego libido i poziomu testosteronu ;)
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.
Polacy stworzyli olbrzymią bazę danych oddziaływania leków psychotropowych na EEG
Leki psychotropowe od dekad stanowią podstawę leczenia zaburzeń psychicznych, jednak sposób, w jaki dokładnie wpływają na aktywność elektryczną mózgu, nigdy wcześniej nie został zbadany na tak dużą skalę. Zespół naukowców przeanalizował ponad 24 tysiące zapisów EEG pochodzących z dwóch warszawskich szpitali psychiatrycznych. Wyniki tej pracy, opublikowane w czasopiśmie eBioMedicine, tworzą największy jak dotąd atlas neurofizjologicznych „podpisów" głównych klas leków psychotropowych.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.