nie mniej z pewnoscia internet i opisy ilosci roznorakich substancji (zaczynajac wiedzialem tylko o kilku klasycznych) wplynely na chec poznania tychze
wgl kiedys mialem faze, aby wszystko sprobowac i tak z 300+ subst. sprobowalem, dzis mnie to troche smieszy
Były to ostatnie dni lipca, budzi mnie blask słońca, który napierdala przez okno prosto w ryj. Wstaję z łóżka będąc jeszcze pod lekkim wpływem mj.
Wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie chwyciłem za weed, bletki i wyszedłem na taras. Było kilka minut po 12, słońce grzeje jak pojebane a ja siedzę przy małym stoliku na bujanej lawce, paląc czerwone marlboro i popijając zimnego żywca.
Bezchmurne niebo, cisza i spokój z dala od zgiełku miasta, słychać tylko jakieś ptaki, (albo cos innego to było, chuj wie)
i muzykę Lou Reed'a której dźwięki (tu też nie wiem co napisać.. To znak, że czas na władka) której dźwięki były minimalnie przesiąknięte dozą melancholii, jednak w tym momencie wzbudzały we mnie jeszcze większy stan nie naturalnego zadowolenia.
Podziwiając wygląd i precyzję z jaką skręcilem blanta (zawsze mi jakieś fiflaki krzywe wychodziły a ten idealny był) sięgam po zapalniczkę i spokojnie, bez żadnych ciśnień budzę do życia mojego zielonego przyjaciela. Powoli się zaciagam delektując smakiem, który w tym momencie jest czymś o wiele lepszym niż podwójne frytki z colą i wieśmakiem dla ważącej 130kg nastolatki zakochanej w McDonaldzie i nuggetsach z KFC.
Lou Reed na głośnikach został zastąpiony jakimś chill brzmieniem, założyłem przeciwsłoneczne okulary, zdjąlem koszulkę i z blantem w ręku poszedłem się położyć na hamaku (miałem tego nie pisać ale jak już od początku do końca opowiadam to zanim się położyłem na tym gównie to się 2 razy na łeb wyjebałem) Leżąc tak i paląc weed zacząłem rozmyślać o tym jaki jestem szczęśliwy i jak bardzo wygrałem życie, że nie muszę się martwić o pieniądze, dach nad głową, nie muszę jeździć na basen bo mam swój, kochającą żonę Anię i małego brzdąca, a za 7 miesięcy drugiego, który oczywiście też będzie podobny do tatusia :hug:
Blant się skończył, schodzę z hamaku (wyjebalem się
Wszedłem do domu, bo jeszcze chwila i bym jakiegoś udaru słonecznego dostał. Zacząłem przeglądać czy są jakieś filmy w kinie, albo ciekawe miejsca gdzie mógłbym zabrać moją rodzinę, bo o 16 wracają od rodziców mojej żony.
Chwilę później dzwoni telefon, z którego dowiedziałem się, że nie wrócą.. Nie wrócią juz nigdy.. Dwójka moich maleństw i kobieta marzeń, którą znam 14lat a przez 7 walczyłem zeby wyjść z friendzone'u.
Dzwonili ze szpitala, wypadek nie z jej winy, czołowe zderzenie z jakimś sebą z bmw co jechał 200km/h na wąskiej ulicy na wsi.. Zmarła w drodze do szpitala, mały Mati na miejscu.
To było 4 lata temu.
Miałem rodzinę, przyjaciół, pieniadze, ogromny DOM z basenem z dala od miasta, sportowy samochód i straciłem wszystko. Dotknalem dna. Zacząłem palić ice, walić w klame, grzać hel z bezdomnymi grzejnikami, spać w opuszczonych garażach, ruchać się z nacpanymi kurwami.
Mimo wszystko trafiony nie jestem i udało mi się w małym stopniu wyjść na prostą, rok temu znalazłem pracę, wynajmuje mieszkanie. Dalej grzeje hel, jem stimy, rzadziej meth.
Możecie pisać, że zamiast ułożyć sobie życie od nowa, wybrałeś dragi dlatego chuj z tobą, piszcie co myślicie. Ja chciałem wam opowiedzieć jak szybko można wszystko stracić.
Kolego poruszyła mnie Twoja historia, piszę to bez złośliwości... Ale chyba pomyliłeś wątki.
A w temacie: oczywiście, że zostałbym narkonautą i bez hajpa. Kluczowych dla mnie inicjacji w świat środków psychoaktywnych (chronologicznie: alko, mj, LSD i łysiczki) dokonałem dzięki znajomym, podstawowe informacje też zdobywałem za ich pośrednictwem. Chyba kwestia wieku, jak ok. 17 lat temu 1szy raz zajarałem zioło to internet w tym kraju jeszcze nie był tak dostępny jak obecnie, więc człowiek był poniekąd skazany na inne kanały edukacji/komunikacji
Hajp później pozwolił odsiać ziarno od plew, prawdę od bzdur i poszerzyć horyzonty, to na pewno. Bez hajpa pewnie nie miałbym takiej wiedzy o światku RC dragów, jak obecnie: bawię się z tymi substancjami od niedawna, czasy świetności stacjonarek, legalnego mefedronu itp zasadniczo przespałem (nie licząc kilku okazjonalnych podejść - kilka razy mef, raz jakaś słaba maczana, raz jakieś pseudo-sajko tabsy).
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
zaczęło się niewinnie od znanego wtedy Acodinu, z czasem nabierałem większej wiedzy z owego forum.
pierwsze spotkania z mj, mieszanie z Acodinem, chałupnicza metoda metylokatynonu, tantum rosan kodeina.
wszystkie leki które znalazłem w domu; ich nazwy i substancje aktywne sprawdzałem w internecie a znajdowałem estazolam, relanium, tramal retard.
mogę powiedzieć że [h] przyczynił się do tego, a raczej pomógł mojej ćpuńskiej naturze dać ujście.
dzięki [h], nie żałuje :-)
czy nie znając [h] ćpałbym? oczywiście, tylko nie wiem co. tutaj zdobyłem wiedzę a ulica sama podawały by dragi bóg wie jakie prócz mj.
brałbym bo taka moja natura.
"This body holding me, reminds me of my own mortality
Embrace this moment, remember
We are eternal
All this pain is an illusion"
Three, Four....Better Lock Your Door...
Five, Six....Grab Your Narcotics...
Seven, Eight....Better Stay Up Late...
Nine, Ten.....Never...Sleep Again..."
Zapewne gdybym nie miał dostępu do stron w stylu hyperreal czy psychonautwiki, to albo bym coś zjebał i przedawkował jakiś syf (więc narkomanem bym nie został, bo bym zdechł heh), albo bym się zraził raz na zawsze bo bym zjebał.
Dla mnie to forum jest niczym książka kucharska - bez niej mógłbym robić potrawy, ale na pewno nie byłyby tak smaczne jak wykonane poprawnie według przepisu :D Pozwala mi zdobyć wiedzę w tym jaką dawkę wziąć aby było perfekt - jak najlepiej podczas, jak najmniej źle po. :3
Nie jestem też z tych co jak dowiedzą się o nowym dragu, to od razu biorą się za niego bo się na niego napalą bo naczytają się jaki odlot daje. Co do siebie jestem już poukładany - mam rodzaje dragów które kocham, mam sytuacyjne dragi i dragi których unikam. Jednak żeby nie było - dragów których się będzie unikać też trzeba spróbować, aby móc sobie w pełni wyrobić własną opinię i wiedzieć czemu unika się(oczywiście zachowując też rozsądek i nie brać pewnej trutki xD).
Listen man, we are the night
Raise them now, bongs and knives
Biore:
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
