Wincent pisze: Ej właśnie wpadłem na taką myśl. Biorę hel. Kiedyś paliłem potem miałem parę miesięcy przerwy, poznałem nowych znajomych i przeszedłem na iniekcję i teraz walę tak pół ćwiary na 1-2 tygodnie i od czasu do czasu robię dłuższe przerwy spowodowane raz to obawą przed wjebaniem a raz względami ekonomicznymi i praktycznymi. Czy już jestem heroinistą? No ja myślę że nie. Nie poprawiam sobie tym stwierdzeniem samopoczucia bo po prostu nie patrzę na siebie przez pryzmat tego. Palę fajki od 15 roku życia (mam 20), lubie czytać książki, kiedyś dość dużo piłem alkoholu i też nie patrzę na siebie przez pryzmat tego. Dlaczego więc niby heroinista? Po prostu taki sobie ani dobry ani zły człek co czasem walnie w kabel![]()
To spoko koleś jesteś, napewno nie heroinista. :finger:
nie spędzasz 4 h dziennie myśląc o następnym odlocie
Dla debili są takie rzeczy jak alkohol, amfetamina czy deiksem.
Stanie na klatce męczy jak samo branie.
Panie narkomanie, przestań brać, bo za karę,
stanie na klatce stanie się twoim koszmarem.
Hurra, diese Welt geht unter
Sandero Luminoso pisze: To ja tak w podsumowaniu krótko: ja osobiście byłbym za pełną legalizacją wszystkiego, nawet może cyjanku potasu. Byłbym gdybyśmy żyli w idealnym społeczeństwie ludzi świadomych, wrażliwych i myślących. A rzeczywistość jest taka że 60% ludzi nie rozumie dziennika telewizyjnego. I dawanie takim ludziom substancji psychoaktywnych to jak małpie brzytwę. Na tym polega problem.
Problem polega nie na tym co jest bardziej szkodliwe - alko czy hera, a wybór życiowy nie jest wyborem hel albo porsche. Stwiając takie malownicze biegunowe alternatywy idziemy na łatwiznę. Jeśli wnioskujemy tak jak Il Moro, że żyje się tylko po to żeby było miło za pomocą ćpania (tak to zrozumiałem) to stawiamy się na tym samym poziomie co blokersi, kibole, żule itp., którzy też w podobny semantycznie sposób określają czarno-biało swój cel w życiu (żyjemy żeby pić bo fajnie, jeździć ze swoją drużyną i brać na kosy wszystkic innych, lać tych z sąsiedniego bloku etc.). To są łatwe wymówki żeby nie brać odpowiedzialności za swoje życie. Pod rozwagę, Il Moro. Ja nie wiem czy budzenie się z opiatowym uśmieszkiem to powód do dumy...
Sit down and enjoy the massacre.
edit:
biorę bo to lubię. ta decyzja w pełni zrodziła się ze mnie.
żyje przede wszystkim w umyśle.
ułatwieniem jest to, że nie muszę zbytnio się angażować w zarabianie pieniędzy, żeby utrzymać siebie i psy, no i hajs zawsze mam, gorzej z dostępnością
oxan pisze: kurde, co to się dzieje? tacy młodzi ludzie, a poziom depresji wręcz mnie przeraża. całkiem poważnie piszę tym razem. po przeczytaniu posta Heroine, naprawde ,mnie jakoś zreflektowało. nie wiem,. czy te czasy takie ciężkie, czy może odporność psychiczna tak koszmarnie poleciała.
Depresja również może być "dobrym" przeżyciem dla każdej jednostki. Jak ćpanie
oxan pisze: opio na pewno w takich depresyjnych nastrojaach nie pomogą. jak pisze kolega powyżej. tak zagłuszą. ale potem stany depresyjne wrócą z potrójną siłą. a co gorsza, bardzo trudno je potem leczyć, czy nawet zaleczyć
pzdr
jacok pisze:greenz pisze: wprost nieprawdopodobne co pisza tam mlodzi, zdrowi ludzie... ]
a ty to niby ile masz lat? Z tego co wiem, "młody" jak najbardziej do ciebie pasuje. Jak z resztą nie wiem...
Ileś lat temu "młodzi zdrowi ludzie" nie mieli internetu, żeby na nim "anonimowo" wyżalić się ze swoich problemów. Ani masowego dostępu do dragów/leków. Po prostu z tego wyrastali, albo zostawali alkoholikami. Pewne grono miało przywilej spróbować czegoś więcej. Poza tym, z tego co kojarzę, taki problem oficjalnie nie istniał.
Poza tym nasz kraj się rozwija - co też daje taki wynik.
Teraz tak na prawdę "wszystko" jest na wyciągnięcie ręki, a jak jednak nie ma, to idziesz do całodobowej;) Mamy w końcu namiastkę wyboru.
delirka pisze: żyje przede wszystkim w umyśle.
delirka pisze: czy dążenie do autodestrukcji nie może być równie wspaniałym celem w życiu jak dajmy na to stanie się prezydentem?
Blu pisze:A potrafiłabyś tak nie biorąc? Życie w umyśle to mi przypomina bardziej sen/iluzję. Dragi są paliwem podsycającym i nadającym pozory spełnienia.delirka pisze: żyje przede wszystkim w umyśle.Jak się jest skutecznym w osiąganiu tego celu to życie szybko się kończy i "nie ma już nic jesteśmy wolni możemy iść".delirka pisze: czy dążenie do autodestrukcji nie może być równie wspaniałym celem w życiu jak dajmy na to stanie się prezydentem?
"Pozory spełnienia" uważasz za gorsze od "realnego "spełnienia"?
Jednym starczą pozory innym nie. Jednym starcza herbata, a drugim vódka. Pozór nie musi w sobie sam być czymś nieprzyjemnym.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Trump podpisuje nakaz przyspieszenia badań nad lekami psychodelicznymi
Trump podpisał w sobotę rozporządzenie wykonawcze mające na celu złagodzenie ograniczeń badawczych dotyczących leków psychodelicznych, takich jak psylocybina i LSD, dążąc do przyspieszenia badań nad ich potencjałem w leczeniu chorób psychicznych.
Marihuana może pomóc zwalczyć chorobę Alzheimera
Nowe badania sugerują, że w chorobie Alzheimera równie ważne jak nagromadzenie białek (amyloidu i tau) może być zwalczanie stanu zapalnego w mózgu.
