jest na forum jakas niewiasta chetna do wspolnego porzucenia nalogu ćpania maryhułany? ;)
no ale teraz tak na serio... zaczal sie rok szkolny, mialem sie ograniczac ale jak narazie nic z tego nie wynikalo... :rolleyes:
ale teraz mam mocne postanowienie niejarania przez miesiac
pewnie zapale dopiero po zbiorach. 3mam za siebie kciuki i rozne inne wystajace czesci ciala i mam nadizeje ze wystar3 mi samozaparcia do dotrzymania tego postanowienia.
pora sobie w koncu przypomniec jak to jest 'zyc bez' ;)
p0zdrą
wydaje mi się że trudno jest nazwać ciągłe spożywanie marihuany tylko przyzwyczajeniem, ponieważ występuje tutaj zjawisko więzi społecznej palących ziółko. Zresztą kto palił/pali kilka lat to chyba najlepiej wie że większość jego znajomych/przyjaciół to sami palacze...
po prostu ciężko jest sobie zrobić przerwe jak się pali codziennie i tyle! podczas całej mojej kariery palacza miałem może chyba 2 "dłuższe" przerwy jedna 2tyg, a druga 1,5miecha, a tak to kilka d-2-3niowych pauz w paleniu. Najgorszy jest pierwszy dzień bez jointa, później niby jest troche łatwiej, choć i tak jak tu kurwa niepalić np. przez miesiąc widząc jak przez ten czas znajomi wypalili już chyba z 0,5 kilo?
przecież się niezbunkruje, bo nie jestem frajerem. Widze po znajomych że przerwe idzie sobie zrobić ale wystarczy kilka buchów by wrócić z cug! A wtedy choć specjalnie nie chcesz palić to i tak nieumiesz odmówić. Może i mam ostatnio dziwne jazdy ale wkurwia mnie wydawanie ok. 50 zyla dziennie po to by być lekko zfazowanym i niezaspokojonym. Na początku za te sianko bym jarał ze 2tygodnie bo zrzuta na 5osób codziennie i każdy był zadowolony. A teraz myśle bardzo poważnie nad konkretną przerwą i powrotem do palenia za pare miechów ale tylko na megaspecjalne okazje - kilka razy na rok! Chciałbym się uwolnić od tej niemożności odmówienia sobie blancika. Coraz częściej łapie doły że znowu zapaliłem, prawie się niespizgałem, specjalnie nie chciałem, aale jednak odmówić sobie nie umiałem. Pewnie to wina nastawienia że łapie doły, bo nastawiony na przerwe jaram znowu kolejnego dnia bo nie potrafie odmówić... Tylko odpowiedzcie mi jak znaleźć dobre nastawienie będąc ciągle nienajaranym (płuco smoka), a wydając na tym resztki siana. ??! To jakaś paranoja się w mojej głowie rodzi dlatego robie sobie przerwe i stawiam na palenie tylko w wyjątkowo okazjonalnych okolicznościach.
Ja mam tak, że po tripie na salvi Przez jakiś miesiąć dwa, nie chce mi się nic brać,
Mam tego ziela pełno ale mnie nie ciągnie.
Z reguły po jakichś 2 miesiącach przychodzi mi ochota,
Może szałwia być dobrym sposobem na odzwyczajenie się marihuany,
Nie wiem, co inni sądzą na ten temat...
Ale sam nie wiem czy to moja psychika tak działa, czy to to ziele...
lechpoz pisze: Może i mam ostatnio dziwne jazdy ale wkurwia mnie wydawanie ok. 50 zyla dziennie po to by być lekko zfazowanym i niezaspokojonym.
Degustator pisze:lechpoz pisze: Może i mam ostatnio dziwne jazdy ale wkurwia mnie wydawanie ok. 50 zyla dziennie po to by być lekko zfazowanym i niezaspokojonym.
może i troche przesadziłem że codziennie idzie 5dych, bo mnie na to nie stać, ale szczerze mówiąc 5gr jak wezme sam to 3 dni napewno ta piątka niedożyje. a w sumie to jak mam więcej hajsu to bez kitu do 50 zyla idzie dziennie na same płuca... ogólnie mój stan jest taki że jak niepale od rana to mam różne dziwne stany typu trzęsiawki, wkurwienie, złe samopoczucie i wogóle brak pomysłów, nuda w chuj...
a jak już spale sztuke dopiero wieczorem to nawet mam problem z zaśnięciem tak jakbym nic nie spalił. no chyba że skopce więcej to wtedy mam normalną senność jakto zwykle bywa po bakaniu...
ogólnie wam powiem: palcie z umiarem, bo dzisiejsze bakanie to już nie jest zwykła trawka jak z lat 70tych. Dzisiejsze odmiany są tak zmutowane że naprawde potrafią mocno uzależnić oczywiście jeśli są spożywane w nadmiarze... pozdro for all
a jak już spale sztuke dopiero wieczorem to nawet mam problem z zaśnięciem tak jakbym nic nie spalił. no chyba że skopce więcej to wtedy mam normalną senność jakto zwykle bywa po bakaniu...
Przepraszam, ale jak dla mnie to jakaś prowokacja :-D
Jedyna możliwość, to że w Twoim mieście drastycznie pogorszyła się jakość ziela :)
pozdro
Night Garden pisze:a jak już spale sztuke dopiero wieczorem to nawet mam problem z zaśnięciem tak jakbym nic nie spalił. no chyba że skopce więcej to wtedy mam normalną senność jakto zwykle bywa po bakaniu...
niestety niemam swojej uprawy i własnych plonów ana dekusa codziennie od dila żeby brać to bym musiał co najmniej z 5 klocków miesięcznie zarabiać...
Pzdr
Simplicity means no longer plain
Strugglin' with the insane
Darkness and warmth
The obvious and mysterious
Magical colors, mythical shadows
Half thought with no meaning
They label me insane
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.