serotoninowy pisze: a może ankieta powinna brzmieć czy vetulani po kolejenej dawce odłączy swój mózg od ciała i już na zawsze będzie frywolnie dryfowal na latającym dywanie i odbywac podróże międzygwiezdne zapięty w pasy na oddziale psychiatrii dożywotnio.
W przypadku depresantu;
- działa bezpośrednio na układ nerwowy, spowalniając jego funkcje i prowadząc do chwilowego uczucia uspokojenia i euforii.
- wpływa na nastrój w długotrwałym ujęciu, prowadząc lub pogłębiając objawy depresji, zwłaszcza przy regularnym waleniu.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Moje dawkowanie to najczęściej 3 sety i piwko , wszystko zaczęło się od w zasadzie zakończeniu współpracy z trenerem od siłki gdzie już fajną formę miałem a potem depresja i lęki które skutecznie duloksetyne przytłumiła kosztem wyzerowania emocji totalnie do zera hehe
Wtedy zaczęła się jazda , rano leki na zobojętnienie wobec świata , powrót z roboty 16 trochę leżenia i 18 odpal 3 setki i browar żeby jakoś podnieść dopaminę , i tak jebane 3 miesiące ,lek pomagał na wszystkie objawy które mnie dobijały ale jednocześnie powodowały że stawałem się robotem bez emocji który jedyne co myśli to żeby się najebać wieczorem xD
Dzisiaj mamy już końcówkę sierpnia , z tego gównianego leku się uwolniłem chociaż nadal biorę jakieś tam psychotropy, szczególnie pregabaline która jest giga fajna
Tylko że jest problem bo nadal chleje wódę codziennie i chyba zdałem sobie sprawę że to może być „mały" problem
Nie polecam dlatego ciągów na alkoholu bo tak teraz myślę że mnie na nieświadomce gdzieś na mieście mogli odjebać czy nawet przecwelić jakbym źle trafił.
Moje spostrzezenia :
2 dni chlania od rana - przejebany kac, ale jeszcze nie AZA, ujdzie, do przezycia.
3 dzien chlania - wlacza sie AZA i ogromna chec by pic dalej aby uwolnic sie od tego bolu psychicznego, ale odkrylam cos 'fajnego' mianowicie juz dzisiaj rano wlaczal mi sie zespol odstawienny, panika, niepokoj - wrzucilam sobie malutka dawke Lorafenu - 1 mg, nie wystrzelilo mnie to, a zdecydowanie cos tam pomoglo mnie uspokoic. Normalnie funkcjonuje.
Zamierzam wziac zaraz, po kilku godzinach jeszcze jedna tabletke i to chyba bedzie na tyle.
Niestety dla mnie alkohol jest gorszy niż heroina (jebana dziwka, zdradliwa szmata), bo jest tani i jest wszędzie.
Odkąd pamiętam, nienawidziłem alkoholu, zawsze wolałem „inne” substancje, dlatego większą część swojej kariery degenerata, spędziłem na bieganiu po aptekach/dealerach.
Jednakże w momencie w którym hera poszła w odstawkę (nie mam czasu na szukanie tej JEDNEJ żyły, gdzieś tam kurwa na nodze przez 30 minut, a potem i tak nie czuję nic po strzale - no chyba, że byłem/jestem na skręcie), zacząłem pić.
No i tak sobie piję do dzisiaj, mniej lub więcej - zależy jak mi się chce. Jeśli mam iść odpracować pańszczyznę to wiadomo, nie mogę się zajebać zbytnio, ale jak przychodzi weekend to już inna historia. Ogólnie upijam się szybko i sprawnie, 200 ml robię na dwa razy z Red Bullem - śmieszna ilość, ale wystarczy nie zjeść przez dobę czy coś, wchodzi jak miód, dosłownie! Ogólnie piję już kilka lat, raczej większych przerw nie miałem, ale mam momenty, gdzie na przykład przez X miesięcy piję jedno/dwa piwa dziennie, a mam momenty, gdzie starterem jest 200 ml czystej właśnie + browarki (od czterech w górę) i tak sobie chleję, na wesoło.
Do tego dochodzi bupra (8 mg dziennie, bo heroina mnie zdradziła, poza tym gdyby 200 mg dobrego helu, kosztowało £5 to już prosta matematyka), benzo (głównie diazepam, bo po prostu lubię jego działanie - działa może i delikatnie, ale działa na wszystko i na długo), ziółko od Święta.
Ogólnie alko to mega zajebiste, zdradliwe oszustwo, ale nadal to ciągnę, bo mogę i widocznie mi się podoba
Pozdrawiam wszystkich pijących, a jeszcze mocniej pozdrawiam tych, którzy w porę się wycofali.
Ja chyba od narodzin mam mniej lub bardziej wpojoną autodestrukcję (albo tak sobie wmawiam, kto to wie, psycholog?), także kielony w górę i na zdrowie!
12 listopada 2024freezin9moon pisze: 3 dniowka to jeszcze nie ciag.
Trzy dni picia bez przerwy, oporowo i do odciny, po czym wstajesz i jedziesz dalej, to jest najgorsza forma ciągu. Skala Ci wyjebie miliard promili, i gdy przestaniesz pić, to zjazd z tej górki alkoholowej o nazwie AZA Cię usadzi na dupie na kolejne 3 dni.
W mojej opinii taka forma ciągu jest najbardziej wyniszczającą, a nie że ktoś ma ciąg miesięczny, bo pije 6 piwek przed snem. Ta druga opcja nigdy nie sprawi, że Cię powygina jak przy kurewsko intensywnej trzydniówce - AZA, w największym skrócie, to dolegliwość powstająca wskutek przyzwyczajenia się organizmu do depresyjnego działania alkoholu, próba zrównoważenia tego stanu i gdy przerwiesz dostarczenie alkoholu, to zostajesz z problelem, którym jest właśnie już tylko ta "reakcja", czyli kosmiczne zaburzenie neuroprzekaźnictwa, które były, a już nie są reakcją obronną organizmu.
Także teraz na chłopski rozum zastanów się, gdzie jest większa adaptacja organizmu - przez bardzo intensywne 3 doby, gdzie masz dostęp tylko do alkoholu, czy przez miesiąc piwkowania wieczorem, gdzie przez pół doby względnie trzeźwiejesz. Obrazowo to jak pytanie, czy bardziej ucierpisz spadając z wysokiej góry, czy staczając się z pagórka.
AZA po trzech dniach prawdziwego picia na maksa, o ile potrafisz dużo wypić, wystąpi prawie na pewno.
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Zasłonili alkohol na stacjach paliw. Testy zakończone, Orlen nie dołączył
Sposób prezentacji alkoholu w sklepach ma realny wpływ na sprzedaż - wnioski z pilotażu prowadzonego na przełomie stycznia i lutego na trzech stacjach benzynowych w Polsce są jednoznaczne. Do inicjatywy nie dołączył Orlen, który ma swoje stanowisko w tej sprawie. Podobnie jak sieć sklepów z alkoholem Duży Ben.
KAS: 88 kapsułek z kokainą w żołądku + 1 w saszetce
Funkcjonariusze z Pomorskiego Urzędu Celno-skarbowego w Gdyni (PUCS) wykryli przemyt znacznej ilości kokainy na terenie Portu Lotniczego Gdańsk-Rębiechowo. Do rutynowej kontroli został skierowany podróżny, który przyleciał z Londynu.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.

