Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala
hidaki pisze:Dlaczego salvia nie pozwala mi wejść .
Po kilku niesatysfakcjonujących próbach tym razem zasypałem fajkę jeszcze szczodrzej ekstraktem 30x. No to musi być co najmniej 100mg. Niesamowita jest szybkość aktywacji Szałwii. Znów to już bardzo dobrze znane uczucie, to samo, i znów myśl cholera wciąż tu jestem, ogarniam. Obraz, a raczej ten "headspace" mocno uderza, pulsuje jakby głowa wylatywała albo energia w niej wirowała. Miałem wziąć szybko drugiego bucha ale coś odciągnęło moją uwagę. Gdy zapatrzysz się w jeden punkt (co jest tak kosmiczne na psychodelikach) przenosisz się do jakby tej rzeczywistości ale w innym wymiarze gdzie przedmioty stają się... czymś innym, wyglądają tak samo, bo nie mam na SD typowych wizuali, morphingu, chyba nawet za bardzo CEVów (!), ale są po prostu innymi przedmiotami.
Bardzo słabo pamiętam i to tak ciężkie do wytłumaczenia... W tle leciało radio (to byl plener, park) i chyba jakieś reklamy. Jakieś przedmioty, liście? Przestawiałem i coś je 'zjadało'. Bardzo mnie to bawiło, i zaskakiwało co ja robię. To się działo konkretnie w wyższym wymiarze. Pamiętam za to jak cofałem się, wciąż na siedząco, i położyłem się na koc. Całkiem na trzeźwo opiekun powiedział mi że po zapaleniu patrzałem się długo przed siebie, ponoć nawet ślina mi ściakała z ust :nuts: po czym na czworaka poszedłem trochę do przodu i patrząc w ziemię ruszałem przy niej ręką. Nic z tego nie pamiętałem i niesamowicie się tego słuchało, ale ten opis pasował mi do tego z liśćmi.
Za każdym tripem bardzo słyszałem dialog wewnętrzny który wszystko co mówił miał sens ("wyjaśniał" akcję), często niesamowicie rozśmieszał jakimiś absurdalnymi myślami. Zastanawiałem się czy to nie nawet komunikacja z kimś.
Po Salvii a zwłaszcza tak mocnym ekstrakcie oczekiwałem całkowitego oderwania od świata i czasu. Jakiegoś lotu świadomościa, może 5 lvl? Naczytałem się TRów... Jednak podróże przypominały stan przeolbrzymiego upalenia ziołem, po to co teraz opisałem. Żałuję że jeszcze mało mi pokazała i nauczyła. Myślę że to właśnie wina tego że się nastawiałem na coś, miałem oczekiwania... ? A może to jest tak że kompletnie nic nie pamiętam a coś się działo, tylko było to tak mocne że nie dotarło do pamięci? ;o Co wtedy? (baaardzo dawno temu tak z dexem miałem)
Następnym razem chcę w ciemności spróbować już z muzyką w uszach, i tu muszę dobrze wybrać ten jeden utwór który musi mnie wystrzelić.
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie i uwagi :)
Także u mnie więlszość salwinorinowego doświadczenia to obserwacja elementów tworzących dawny obraz świata, w nowych znaczeniach i relacjach. Co do autentycznych wizji, o ile można je tak nazwać, przy otwartych oczach występowały okalające brzegi przedmiotów i pola widzenia pomarańczowe linie(innym razem żółte, a po przesadzeniu z SD olśniewająco białe i skrzące) połączone w rodzaj sieci komunikacyjnej, w której lokowały się jaźnie.
Zdaje się, że kiedyś w tym wątku Feydewey opisał szałwiowe wizje jako dziejące się na brzegu pola widzenia - ilekroć celuje się tam wzrok - umykają. Sam pamiętam, raz wyraźnie doświadczyłem potężnego wywinięcia przestrzeni w dodatkowy wymiar głębi - to, co dotychczas było konturami, okazywało się mieścić czwarty wymiar przestrzenii.
Pod wpływem szałwi doświadczałem niezwykłego rodzaju synestezji - słyszenie kształtów. W jakiś sposób jest to inne ujęcie tego co można określić "wizjami bez wizji", gdyż dawnym kształtom nadano nowe znaczenie, w tym przypadku słownych komunikatów.
Sama komunikacja, o czym niemal napomniał przedmówca, sprowadzała się właśnie jakby do rozbicia wewnętrznego monologu każdego z nas na zbitki komentatorskich dialogów ulokowanych poza "ja", choćby w tych kształtach. W komunikacji tej pojawiają się wtrącenia jakby z obcych języków, dziwne zbitki sylabowe. Coś podobnego obserwowalem na grzybach.
Sama atmosfera szałwiowego upalenia niesie rodzaj przesłania: pojawia się coś na ksztalt dejavu, uderza, że zna się ten stan, z czymś głęboko kojarzy, że - właściwie - zawsze się w nim jest. Czasem na trzeźwo pojawiają się u mnie dziwne wyobrażenia, abstrakcyjne kojarzenia i na chwilę uderza ta szałwiowa atmosfera.
Z drugiej strony bywało tak, że zapaliwszy szałwię, po zapadnięciu w jej odmęty i ową atmosferę pojawiało się przekonanie o pozostawaniu w pełni trzeźwym, nie odrealnionym. Myślałem: "Nie podziałała" A ptaszki za oknem wespół z parapetem odpowiadały: "Widzisz? Przereklamowana ta roślina", co nijak nie wzbudzało podejrzeń o odrealnieniu.
Bywało jeszcze z kolei, że wkroczenie w szałwiowy świat przypominało wyjście z matriksa - ot grobowa atmosfera straszliwego spisku - zatajenia prawdy o naszej codziennej rzeczywistości, szałwia niczym "Czerwona Pigułka". A miewałem to uczucie przy paleniu SD zanim samego Matrixa obejrzałem.
SD z czasem zaczęła mnie przerażać. Czułem koszmarny dyskomfort i popadalem w panikę, gdy chmara natarczywych kształtów-glosów z zewsząd oblepiala moją percepcję - przedmioty, ciało, podniebienie, powieki, myśli. Raz zdarzyło mi się przebić barierę lęku za sprawą wcześniej intoksykowanej gałki muszkatołowej - spaliłem więcej niż odważył bym się na trzeźwo. To co ujrzałem po zamknięciu oczu pamiętam do dziś: bbyłem a zarazem nim leciałem - ni to tunelem o trójkątnym przekroju, ni to piramidą, która wzniosła się nad inne piramidy, bynajmniej nie z cegieł, a z jaźni, a między nimi były jakby obwody drukowane. Nie było przerażenia, a rześkość, opanowanie i kontrola przywodząca na myśl lot szamana.
Obecnie od lat szałwi nie paliłem pozbawiony dostępu po delegalizacji.
Susz w ilości cybuch od bonga, całkiem mocno ubity, 3 spore zaciągnięcia, jedno po drugim. Choć mogło być jeszcze 4...
Czuje siłę, która ściąga mnie na łóżko, więc bongo poszło w pizdu na biurko i zaczynam się śmiać do opiekuna. Czując, że, dzieje się co innego, że coś jest nie tak jak jest normalnie. Miałem wrażenie, że pokój w którym jestem, nie ma ściany, że widzę dwór i jest piękna, słoneczna, zajebista, ciepła jesień. Pokój ten zaczął zajebiście przypominać mieszkanie mojej babci, wraz z wystrojem i umeblowaniem, a twarz opiekuna, do, którego cały czas się śmiałem zaczęła upodabniać się do uśmiechającej się do mnie pogodnie babci. Powoli miałem wrażenie, że wypadam przez ten pokój, który nie ma ściany, że coś mnie ciągnie. Suma sumarum dotknąłęm łóżka i tyle. Czekałem, na coś, czy coś się jeszcze wydarzy, ale powoli wyszedłem z szoku i zacząłem ogarniać sytuację.
Jak dopracuję jeszcze palenie, by nie marnowało się tyle dymu i wciągnę na raz to będzie fajnie.
Bo widzę, że efekty już przy suszu mnie się podobają. A tu jeszcze 0,5g ekstraktu x10 czeka :)
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Na dalsze eksperymenty poczekam, aż się uzbiera więcej materiału i może porobi ekstrakty :D
nie jest powiedziane, że ekstrakt cię zaprowadzi dalej niż susz. twoje pierwsze doświadczenie wskazuje, że być może przy użyciu suszu zajdziesz tak samo daleko, a przy okazji uda ci się coś zapamiętać.
ja osobiście nie widzę żadnych korzyści używania ekstraktu w porównaniu z suszem.
No więc jestem tam i znów to robię, nagle ogarniam się, zaraz, co ja robię, o co chodzi? (może efekt ostatnio robionych testów rzeczywistości na LD). Samochód? Czy wypakowuję coś z/do samochodu, zakupy? Tam gdzie trafiam to... wymiar gdzie są te istoty. Ponownie się o tym przekonałem. Nie wiem, mówi się że psychodeliki działają bardzo indywidualnie i właśnie po Salvii to widzę. To moje doświadczenie. Trafiam do ich wymiaru, świata. Niesamowicie abstrakcyjny i szybszy "dialog wewnętrzny" który mam zwłaszcza na wejściu to pewnie ich sprawka. W nim jest znów pytanie o moją dziewczynę, która nie czuje się gotowa na SD, a oni ją zapraszają. I tu chyba flashback z ostatniej podróży outdoor gdzie w tle leciało radio i prawdopobnie jakaś reklama leku. Z tego wyszła ich wypowiedź: "a co, [dziewczyna] nie przeczytała ulotki lub nie skonsultowała się z lekarzem lub farmaceutą?" :nuts:
Zatem znalazłem tam siebie i wtedy oni chyba robią sobie ze mnie żarty. Czułem jakby wynieśli mnie za drzwi i wrzucili gdzieś na dół, do kosza? (ale luz, to było.. zabawne) Mnie z kimś jeszcze, wiem że czułem czyjąś obecność jakby drugiego podróżnika. Po tym usadowili mnie jakby w kinie, myślałem o tym jak to doświadczenie jest zabawne i psychodeliczne. Pewnie działo się więcej i było więcej szczegółów których nie pamiętam, bo trzeba to szybko składać.. (jakieś doświadczenia macie w tej kwestii?)
Przemknęły mi przez myśl grzyby, powiedzieli o łysicach że one kochają być zbierane i jedzone, bo po to są stworzone, to jest cel ich istnienia. Widziałem kilka wesołych łysiczek. Komunikacja nie wygląda tak że "słyszysz głosy w głowie" itd. To normalne, jak intuicja, błysk. Myślisz o czymś, zadajes sobie pytanie i tak szybko jak to robisz tak szybko, bam, pierwsze co się pojawia to "głos" wyższego nas. Jako "twój" dialog, myśl. Trzeba to tylko wychwycić. Na SD miałem tak bezproblemowo. Tylko że jakoś wiedziałem że jest tam kilka istot. Pytałem znów kim są, znów pustka. Może nie tak, to może czym? - świadomością. Mój halun czy prawda?
Zapytałem o nadchodzący dzień w grudniu. Pojawiło się coś o czym myślałem już wcześniej, więc to mogła być kopia a nie odpowiedź... Że uderzy fala, wszyscy ludzie dostaną satori w 1 momencie, nagłego chwilowego oświecenia (też zależnie od ich poziomu teraz) ale i tak zmieni ich życie i spojrzenie na nie. No ciekawe, ale możliwe jest, jak wiadomo, wszystko.
Pomyślałem jeszcze o świecie tym, tutaj. Stamtąd było to niesamowitym ubawem, chciało mi się śmiać z tych wszystkich ego, z ludzi którzy nabierają siebie i udają "zwykłych" ludzi. Chciałem by z pamięcią o tym doświadczeniu i tym miejscu śmiać się patrząc na ziemię jakie to tylko... jedno z wielu (nieskończenie :-D ) doświadczeń. (Nie podważam tu roli ziemskiego doświadczenia, żeby nie było, nie nie) Cieszyłem się z tego doświadczenia i dostałem od siebie "zaproszenie do dalszej współpracy" z psychodelikami na introspekcyjne podróże, bo tak naprawdę to była moja 2-3 taka.
Fajnie
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.