Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
Czy chciałeś(-aś) kiedykolwiek zabić się?
Tak
58
56%
Nie
19
18%
Chciałbym(am) ale boję się
26
25%

Liczba głosów: 103

ODPOWIEDZ
Posty: 869 • Strona 9 z 87
  • 196 / 1 / 0
Jednak mowa tu o samobójstwie. Jak myślisz kto świadomie odbiera sobie życie?
Ten dla kogo życie to dobra zabawa czy ten dla którego życie to obowiązek?
Myślę, że świadomie nikt tego nie robi, bo świadomość pozwala zauważyć rozwidlenie drogi czyli wybór ścieżki, którą można podąrzyć, jak ktoś tego nie widzi, to słabo z jego świadomością. Myślę, że świadomość zawsze wspiera życie, bo dzieki niemu ona może istnieć i się rozwijać. Życie, to jest pewnego rodzaju obowiązek, bo przecież my nie dotajemy wyboru, a nawet gdybyśmy go dostali, to na jakiej niby podstawie moglibyśmy go dokonać? Obowiązkiem jest poznać życie posmakować, doświadczyć cierpienia i szczęścia. Myślę, że wykluczanie, wyrzucanie możliwości cierpienia z własnej świadomości poprzez ucieczkę w wieczną zabawę, może sprowadzić na nas kłopoty ponieważ to cierpienie musi kiedyś nadejść i nadzejdzie i będziemy musieli sobie z nim poradzić sami. Sama zabawa spoko, ale tylko zabawa, jako cel życia oznacza kłopoty moim zdaniem. Zabawa niepomiernie mniej nam daje niż radzenie sobie z fatalnymi stanami, które nas umacnia i przygotowuje do jeszcze większych wycisków w przyszłości.
  • 3 / / 0
Rozumiem i tych ludzi z depresją, i tych z fobią społeczną. Rozumiem też myśli samobójcze. Może to tylko muzyka i może to za mało, aby komuś pomóc, ale druga połowa tego utworu osobiście bardzo mi pomaga. http://www.youtube.com/watch?v=XqjwPSOgrC0
  • 65 / / 0
skoro ktoś jest taki twardy, wytrzymały i dzięki swojej sile życiowej pokonał tyle wielkich problemów i zaszedł tak daleko to po cholerę wypowiada się w tak nędznym temacie dla emo-nastolatków?
nie mowie, ze zaszedlem daleko czy cos ale, ze zaczalem sie cieszyc z zycia jaka sytuacja by nie byla. jak kiedys grajac w gre moglem sie jebac z jakims levelm paredziesiat razy i czerpac z tego przyjemnosc, to czemu w zyciu ma byc inaczej? a jezeli przyszlo ci do glowy popelnic samobojstwo, to znaczy, ze nie masz nic do stracenia=swiat stoi przed toba otworem. nic tylko brac, albo umrzec probojac :-D a na forum wpadlem bo sie pochorowalem i zajec nie mam za bardzo, a samobojstwo to ciekawa kwestia;P
i widzisz, dla mnie nie jest tak, że albo sobie radzisz z problemami albo sobie daruj.
z każdym problemem mozesz sobie jakos poradzic, tylko czasem sporo wysilku trzeba w to wlozyc. musisz sobie, wiec zadac pytanie czy ci sie wystarczajaco chce, a jak ci sie nie chce, to i tak nic nie zdzialasz tylko sie bedziesz meczyl.

jak macie problemy z poczuciem wlasnej wartosci czy tego typu rzeczami to polecam http://www.sfd.pl dzial odzywianie, ulozcie sobie jakas diete w zaleznosci od zasobow finansowych. potem jakis karnet na silownie/jakies sztuki walki, z podejsciem, ze na poczatku bedzie donkuresko ciezko, a potem bedzie 100x lepiej niz przedtem. organizm sie zregeneruje, formy nabierzecie i powoli do przodu. potem po jakims czasie sobie zjecie lsd czy grzyby i nie uwierzycie jacy jestescie zajebisci:P no tylko by trzeba odstawic tez wyniszczajace dragi typu alko/feta itd tylko tryptaminy i opcjonalnie baczka :D(chyba ze jakies ghb/efedrynka:P)
Ostatnio zmieniony 14 marca 2012 przez knops, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 578 / 14 / 0
@Acidor
Samobójstwo (łac. suicidium) – akt celowego, świadomego odebrania sobie życia.
Poczytaj może http://pl.wikipedia.org/wiki/Samob%C3%B3jstwo bo nie ma sensu powtarzać rzeczy oczywistych.
  • 196 / 1 / 0
Wikipedia nie jest najlepszym źródłem informacji. Mi chodzi o to, że ktoś kto decyduje się odebrać sobie życie nie jest świadomy co to może dla niego oznaczać nie żyć już. Wydaje mu się, że wie. Wydaje mu się, że to od czegoś uwolni, ale śmierć nie uwalnia od niczego po prostu się nie żyje, a to wg relacji niedoszłych samobójców jest na tyle nie miłe, że określają taki czyn za głupi i nagle zachciewa im się żyć nawet w syfie, z którego chcieli uciec. Swoją drogą, jak ktoś wierzy w życie po śmierci, to nie wiem jak on sobie tłumaczy co się z nim skrajnie nieszczęśliwym człowiekim potem stanie, że nagle będzie szczęśliwy, bo wolny? Nie wydaje mi się, żeby to była dobra droga.

Nie może byś mowy o świadomości u osoby skrajnie zatraconej w swoim problemie ponieważ wszystko widzi ona w czarnych zafałszowanych barwach, to co to za świadomość, która nie potrafi nawet odnaleźć sensu w życiu i neguje wszelkie możliwości poprawy sutuacji? Zdarzają się przypadki, że ze sznura ściąga jedno słowo nawet obcej osoby co pokazuje, jak liche są to podstawy by się zabić. Wydaje nam się, a nie mamy świadomość. Wydaje się, to troche za mało no chyba, że akurat idą już po nas z zamiarem zabicia i połykamy kapsułkę z cyjankiem, ale przeważnie jest to coś w rodzaju trądziuku, niepowodzenia w życiu, które pełne jest niepowodzeń , albo uzależnienie. Myśl o śmierci przynosi ulgę, ale sama śmierć, to cierpienie, które zadajemy już nie tylko sobie o czym się przeważnie nie myśli i znowu nie ma tutaj świadomości co to może dla innych oznaczać np rodziców i rodziny.
  • 93 / 3 / 0
A ja planuję się zabić za jakiś czas, np. kilka miesięcy jeśli nic szczególnego się nie zmieni. Przez ostatnie miesiące były chwile, gdy naprawdę byłam szczęśliwa, ale w ostatnim czasie to wszystko straciłam, straciłam, i już nie odzyskam, poczucie winy odbiera mi radość w życia, bywają chwilę, że popadam w totalną apatię i anhedonię, a co najlepsze, nie uważam się za osobę słabą życiowo, psychicznie, czy charakterem ... Po prostu za dużo nieszczęść, jak na jedno życie i za mało szans na odmianę. Poza tym nie należę do samobójców "impulsywnych" ... Wszystko zamierzam przemyśleć.

A po mojej śmierci osoby, które mnie znały będą w szoku "była ładna i inteligentna, co jej odjebało?" "jak ona mogła nam to zrobić?!" ... Ja wcale nie chcę umierać, ale straciłam rzeczy, osoby, które się dla mnie liczyły, nie trawię społeczeństwa i jego zasad. Daję sobie i tak mnóstwo czasu na ewentualną zmianę zdania.
Ich bin so süß
  • 4024 / 375 / 951
Masz mnóstwo czasu, całe życie :-)

Co Ci zależy, umrzeć i tak ostatecznie umrzesz, a kto wie co mogłabyś przegapić? Chodzenie po tym wszechświecie to jakby nie było kupa niespodzianek, a dodatku każda sekunda Twojego życia to niepowtarzalny jednorazowy event, bez którego, jakby nie patrzeć, ogólna suma niepowtarzalnych zdarzeń i koniunkcji wypadłaby biedniej...

Szczęście jest jak dupa, każdy w końcu uczy się dbać o higienę swojej, natomiast poczucie winy jak gazy, w końcu trzeba puścić.
a co najlepsze, nie uważam się za osobę słabą życiowo, psychicznie, czy charakterem
Świetnie się składa, przynajmniej nie będziesz miała oporów przyznać, że to Ty puściłaś.
  • 1041 / 4 / 0
eso pisze:
generalnie mam fobie spoleczna ktora skutecznie mi spierdolila zycie i z czasem zaczela sie pojawiac depresja.
Zdaje się, że mam to samo, z tym, że od trzech lat. Może nie jest to jeszcze bardzo mocna fobia, ale na pewno nie pozwala normalnie żyć. Sama psychoterapia nic nie pomaga. W ogóle to wszystko jest do dupy. Jedno nakręca drugie i nie ma jak z tego wyjść (fobia, depresja, nerwica natręctw, uzależnienie).
  • 93 / 3 / 0
pokolenie Ł.K. pisze:
Masz mnóstwo czasu, całe życie :-)

Co Ci zależy, umrzeć i tak ostatecznie umrzesz, a kto wie co mogłabyś przegapić? Chodzenie po tym wszechświecie to jakby nie było kupa niespodzianek, a dodatku każda sekunda Twojego życia to niepowtarzalny jednorazowy event, bez którego, jakby nie patrzeć, ogólna suma niepowtarzalnych zdarzeń i koniunkcji wypadłaby biedniej...

Szczęście jest jak dupa, każdy w końcu uczy się dbać o higienę swojej, natomiast poczucie winy jak gazy, w końcu trzeba puścić.
a co najlepsze, nie uważam się za osobę słabą życiowo, psychicznie, czy charakterem
Świetnie się składa, przynajmniej nie będziesz miała oporów przyznać, że to Ty puściłaś.

Niby masz rację i chciałabym tak myśleć. Nie zawsze tak łatwo "puścić" poczucie winy, jak ma się uczucie, że być może zmarnowało się szczęście, które się już nie powtórzy. I tak kiedyś umrę, może warto oszczędzić sobie cierpienia ? Nie wiem. Będę nad tym myśleć. Zobaczę, jak będzie wyglądać moja sytuacja w maju-czerwcu. Może będzie lepiej i zrezygnuję z planów ;)
eso napisał(a):
generalnie mam fobie spoleczna ktora skutecznie mi spierdolila zycie i z czasem zaczela sie pojawiac depresja.


Zdaje się, że mam to samo, z tym, że od trzech lat. Może nie jest to jeszcze bardzo mocna fobia, ale na pewno nie pozwala normalnie żyć. Sama psychoterapia nic nie pomaga. W ogóle to wszystko jest do dupy. Jedno nakręca drugie i nie ma jak z tego wyjść (fobia, depresja, nerwica natręctw, uzależnienie
Też kiedyś miałam coś w stylu fobii społecznej, w ogóle wychodzenie z domu budziło moją ogromną niechęć i przerażenie. Ale jakoś samo mi przeszło, jak już było totalnie ze mną źle, że zaczęłam zlewać to, co inni myślą i zauważyłam, że właściwie wszyscy mają podobne strachy i problemy, to poczułam się jakaś bardziej uświadomiona i zaczęłam lać na społeczeństwo :)
Ich bin so süß
  • 108 / / 0
fla pisze:
@Acidor
Samobójstwo (łac. suicidium) – akt celowego, świadomego odebrania sobie życia.
Poczytaj może http://pl.wikipedia.org/wiki/Samob%C3%B3jstwo bo nie ma sensu powtarzać rzeczy oczywistych.

Samo skopiowanie pierwszego zdania trochę tu nie ma sensu. Bo jak nazwać w takim razie jest osobę, która jest niepoczytalna i odebrała sobie życie? Mimo swojej niepoczytalności celowo i świadomie tego dokonała? :nuts:
Gdybym chciał, żebyś był jak ja.. zachęcałbym Cię do podjęcia durnej decyzji, która zniszczy Twoje życie i sprawi, że będziesz samotny i nieszczęśliwy. Ponowna ocena życia jest dobra kiedy popełni się błędy, Ty żadnych nie popełniłeś.
ODPOWIEDZ
Posty: 869 • Strona 9 z 87
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.