edit: co do wcześniejszego postu, chyba ty mnie źle zrozumiałeś. Napisałam, że ja nie miałam nigdy padaczki po kodeinie. Druga część odnosiła się do Twojego przypadku po wzięciu Tramalu, który nie musiał być padaczką.
Sam paraliz bywa rozny, gdy jest pełen halunów to z reguły tetno mi szybko skacze i budze sie błyskawicznie ale gdy jest taki ze jestem jedynie sparalizowany i nie ma zadnych "nadprzyrodzonych" wydarzeń to wtedy siłuje sie z tym okropnie i za zadne skarby nie moge wybudzic nieraz przez kilka minut, robie szybkie wdechy-wydechy, staram sie poruszać palcami i tymi czesciami ciała ktorymi moge (ale musze uwazac bo zbyt gwałtowny ruch powoduje "przełączenie" kontroli z prawdziwego ciała na "ducha" i wtedy widze taka jakby połprzezroczystą reke wykonujace ruch ktory chce wykonac a prawdziwa lezy nieruchomo) ale to tylko troche pomaga, w pewnym momencie wpadam w panike ze juz mi tak zostanie na zawsze i wtedy skacze mi tetno i sie budze.
Paralize mam niezaleznie od pozycji, wlaczone swiatło pogarsza sprawe (te najgorsze paralize bez halunów sa wlasnie z reguly za dnia), natomiast pomaga jakikolwiek dzwiek, kosiarka za oknem czy wlaczony wiatraczek. Znaczenie ma tez samo opio - po MFce wlasciwie paraliz sie nie zdaza, po Oxy rzadko a po kodzie bardzo czesto i nie wiem czym to jest podyktowane.
Okej, myslalem, ze umnął Ci tramal w moim poscie i ze sadzilas ze mialem ten atak po kodzie :-)
Możliwe, że za dużo myślisz, gdy jesteś w łóżku. Zamiast dać się zamulić i zasnąć, chcesz zatrzymać fazę i utrzymujesz swój mózg w trybie czuwania, wtedy bardzo łatwo o takie niespodzianki. Ten stan można mieć praktycznie przy każdym opio, całokształt działania na OUN to warunkuje. Tutaj wszystko by wskazywało na to, że opiaty (nie opioidy) bardziej przyczyniają się do paraliżu. Musiałbyś sprawdzić, czy podobnie masz np. po morfinie. Oczywiście nie namawiam do brania, ale to taki przykład.
Ta panika i strach i tak jest u mnie o wiele mniejszy niż kiedyś, nauczyłem sie to opanowywać, kiedyś tez w ogole nie umiałem nawet poruszać palcami a teraz daje rade, z kazdym paralizem mam coraz wieksza kontrole i mniejszy lęk. Co do prób świadomego śnienia to kilka razy udało mi sie poprowadzić "rozmowe" z głosem który słyszałem ale tylko przez króką chwile, generalnie nie lubie takich rzeczy. Nigdy tez nie udało mi sie wywoływać celowych wizji ale czasem było tak, że gdy bylem w domu rodziców i celowo pojękiwałem żeby mnie usłyszeli i pomogli mi sie przebudzić to widziełaem wtedy ich halucynacje, były ze 2x szybsze niz normalny człowiek i rozmazywały sie jak w kamerze cyfrowej ale widziałem ze to oni. Na kilka prób tylko raz udało mi sie ich obudzić i doprowadzic do tego ze mnie zaczeli szarpać i udało im sie mnie obudzić, zazwyczaj przychodzili do mnie jak juz samodzielnie udało mi sie wyjść z paralizu i tylko niepotrzebnie robiłem w domu raban wiec teraz staram sie ta cheć krzyku opanowywać :-D
Tak jak już pisałem (skrót MF = morfina), po morfnie nigdy tego nie miałem ale zawsze bralem ja jedynie w dousnych tabletkach (sevredol 20mg) które wchodza o wiele wolniej niz płynna koda i moze tu leży klucz do wywoływania paralizu.
goldfinch20 pisze:Pisałem "nadprzyrodzone" w cudzyslowie bo nie wierze w takie rzeczy ani w mozliwosc wychodzenia z ciała itp. to sa wszystko halucynacje.
Poza tym wydaje mi sie ze paraliz jest spowodowany bardzo duza intensywnaścią sygnałów hamujących na synapsach ruchowych wiec jest mozliwe ze czasem sygnał sie przebije i jakies pojedyncze szarpniecia ciała udaje sie wykonać.
Nagrałem to kiedyś na kamere to wyglada to tak, ze mam otwarte oczy i poruszam gałkami i czasem wykonuje pojedynczy gwałtowny ruch jakby mnie ktoś kopał prądem. Nie moge mówić ale moge tak delikatnie pojękiwać na tyle głośno ze słychac to na nagraniu.
Tak jak już pisałem (skrót MF = morfina), po morfnie nigdy tego nie miałem ale zawsze bralem ja jedynie w dousnych tabletkach (sevredol 20mg) które wchodza o wiele wolniej niz płynna koda i moze tu leży klucz do wywoływania paralizu.
Teraz widzę jaki offtop zrobiłam. W ogóle nie na temat. Warny warny
Dobrze, że jeszcze sobie nie wkręciłeś, że jesteś opętany itp. Wierz mi, że dużo osób (choć to raczej fani psychodeli) potrafią takie wnioski wyciągać. Spanie, czy nawet czuwanie (faza przed wejściem w sen) z otwartymi oczami to niespotykany widok. Musisz być bardzo podatny na takie zaburzenia albo np. masz predyspozycje do epilepsji lub schorzeń podobnych, a o tym nie wiesz.
Dobra, faktycznie offtop wielki ale moze komuś sie przyda bo nie bedzie sobie epilepsji lub opętania wkręcał i poczyta coś o paraliżach przysennych.
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
