sinner1090 pisze: To co Ty robisz na tym forum w takim razie, skoro podlegasz przykazaniom?
sinner1090 pisze: A schodzac z off topa, to nie pale juz 4 dzien ^^
Landsknecht pisze:Które przykazanie zakazuje używania narkotyków? Możliwe, że okaleczam w ten sposób swoje ciało, ale to po prostu słabość.sinner1090 pisze: To co Ty robisz na tym forum w takim razie, skoro podlegasz przykazaniom?Żaden powód do dumy. Spróbuj przez 4 tygodnie nie palić, a następnie zbakać się z kolegami będąc dumnym, że dotrzymałeś wyznaczonego przez siebie okresu abstynencji od MJ.sinner1090 pisze: A schodzac z off topa, to nie pale juz 4 dzien ^^
z drugiej jednak strony błędem jest (chyba gdzieś to nawet było wspominane, powtórze ;)) odstawienie np. na 4dni jarania a po tych czterech dniach ubaczenie się do przysłowiowych desek.
Osobiście nie mógłbym przerwać na kilka dni i potem zapalić znowu, bo automatycznie bym sie wpierdolił w ciąg na długi czas.
Wolę rzucić raz i nie tykać tematu ale do tego trzeba jeszcze długo czasu...
Normalnie, to nie jest żaden problem, ale staram się unikać kontaktu z niektórymi znajomymi, którym się nie odmawia.
Jeden dzień bez palonka jest przechujowy... Przy następnych wychodzą luki w pamięci, braki w słownictwie, malutkie styki (ale to też przez mocniejsze sykodeliki) i takie tam.
Po tygodniu powinno być git, pozdro!!!!!
ĆPOWER to ĆPOWER nie ma co wybrzydzać
Sinner, miałam taki sam problem przy paleniu MJ, właściwie dalej mam, tylko lepiej nad tymi chorymi paranojami panuję, chociaż zawsze nadchodzi taki moment fazy, że schizy biorą górę. Ale wtedy ja je cap, mówię im "nu nu, nie wolno" i dalej cieszę się chwilą z ludźmi, których lubię. No i - ej, oni też muszą mnie choć trochę lubić, skoro spędzamy razem w sumie niemało czasu.
W moim przypadku żeby mieć dobrą fazę wystarczy świadomość, że mam problem z ufaniem ludziom, ale kiedy przemogę strach przed nimi, dużo lepiej się czuję i - o dziwo - bardzo rzadko się zdarza, żebym się "przejechała" na kimś. Jeśli Ty na swoim towarzystwie się przejedziesz, to faktycznie warto się zastanowić, czy to ludzie na odpowiednim poziomie dla Ciebie.
mr_obscene pisze: 2. popracuj nad poczuciem własnej wartości
Kurwa, post w stylu bełkotliwego psychologa, sorry ...spalona jestem i tyle.
I też mam takie schizy TYLKO i wyłącznie z marihuaną, a próbowałam jeszcze kilku subst.
Ed: przeczytałam temat dalej i kurwa, mam szczerą nadzieję, że nie wypuściłam się tak dla jakiegoś wkrętasa.
Ja rozsypałem troche na jajkach, po poswieceniu spaliłem i odrazu poczułem się oczyszczony - bardziej niż po spowiedzi.
A tak wogóle to miałem się zapytać czy znacie jakieś preparaty, substancje które wzmacniają działanie Mary Mary Jane ?
FGZ pisze: Kto poszedł wczoraj ze święconką i wsadził troche skuna do środka, ażeby ksiądz pobłogosławił ten cudowny kwiat?
Ja rozsypałem troche na jajkach, po poswieceniu spaliłem i odrazu poczułem się oczyszczony - bardziej niż po spowiedzi.
A tak wogóle to miałem się zapytać czy znacie jakieś preparaty, substancje które wzmacniają działanie Mary Mary Jane ?
Oddam ręce za dobre grzyby!!!!
Grzyby oddajcie moje ręce!!!
Psylocybinowa podróż z za szyby!!
JA i ja jako dwa odmienne stany!
Metoprololum 50mg, Ramiprilum 10mg, Valium 5mg, Mg 300mg /dobe
PrezesSkt pisze: Przerwa nic innego w gre nie wchodzi.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.