Szałwia wieszcza (Salvia divinorum) - dyskusja o ekstrakcji, paleniu i uprawie
Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 1002 • Strona 80 z 101
  • 86 / / 0
A, zapomniałem, oczywiście palę z metalowej fajki, zapalniczką żarową i ściągam porządne buchy które trzymam prawie do uduszenia %-D
watch?v=E0WPEIvuLKs mózg rozjebany
  • 3 / / 0
WSTĘP:
Jestem użytkownikiem hyperreal już jakiś dłuższy czas ze względu na kontakt z różnymi substancjami tymi legalnymi i tymi mniej, ale dopiero dzisiaj po pani S swoim działaniem skłoniła mnie do napisania komentarza, ale do rzeczy. Jako że mieszkam w Londynie gdzie salvia Divinorum jest całkowicie legalna, to poszedłem sobie do Emporium na Peckhamie i zakupiłem Salvie 20x, mini bongo (przenośne lepsze niż targać wielkie ;)) i żarówę. Jako że byłem po nocnej 8h zmianie to byłem zdeka zmęczony, ale miałem ochotę na chill przed snem. Wcześniej paliłem tą samą szałwię, ze szklanej lufy w parku z kumplem i nie zaobserwowałem w sumie nic prócz niekontrolowanego napadu śmiechu i hmmm gęstego powietrza (1g 20x na dwóch, spaliliśmy to w 1h) Zaraz po przyjściu do domu zorientowałem się że nie mam sitka do bonga, ale dla chcącego nic trudnego więc zrobiłem prowizorkę z folii aluminiowej poprzebijanej szpilką.
TRIP RAPORT:
No więc zaczeło się, okno otwarte, cały cybuch nabity, żarówa w ręce, muza odpalona i jazda. Podpaliłem żarówą i wciągnełem ile mogłem i trzymam... Nagle poczułem że muszę usiąść bo za jasno mi przed oczami się zrobiło, wypuściłem bucha i wtedy ją usłyszałem. W sumie to nie tylko ją, moja szafa, krzesło, telewizor, samochody za oknem, wszyscy dokądś zmieżali, nagle stało się dla mnie jasne, że nie powinienem siedzieć w tym pokoju, tylko wyjść. Wstałem, zero kontroli nad ciałem, przechyla mnie w lewą stronę, wyglądam na ulicę, wszystkie samochody mówią że gdzieś zmierzają, cały świat pochylił się w lewo więc teraz miały z górki, mniej paliwa palą, to dobrze dla środowiska. Ciągle miałem nieodparte uczucie że oni mnie wołają, że jakbym poszedł razem z nimi to odkryłbym tajemnicę. Wszystko było tak mało ważne, bongo z rozlaną wodą, pakiet rzucony na stół, puszka sprite na tv, wtedy muzyka się skończyła a sam postanowiłem się ogarnąć, rozsądek podpowiadał że samochody są twarde i niebezpieczne więc nie mogę w tym stanie wyjść gdziekolwiek. Położyłem się na łóżku, zamknąłem oczy, uświadomiłem sobie że to nie łóżko, to ręce, ktoś mnie trzyma na rękach i tuli jak opiekun jednocześnie popychając w stronę głosów. Głosy ciągle mówią: To jest nie ważne, musisz iść tam, wszyscy tam idą, zostaw za sobą materialne rzeczy, idź, cały świat tam zmierza. Połowę słów słyszałem naprawdę, druga połowa była jak przekaz telepatyczny, już nie musieli mówić, poprosu komunikowali się ze mną pokazując mi słowa które widziałem. Po chwili muzyka na lapku sama się włączyła, jakaś okropna, psychodeliczna muzyka z youtube, przestraszyłem się, zacząłem się pocić, ciężkie ciało, jak dobrze byłoby się położyć. Pierwsza próba wejścia na piętrowe łóżko zakończona niepowodzeniem, głosy zamieniły się w jeden głos, jeden wielki zielony głos (na 100% był zielony, nie wiem skąd to wiem, ale jestem pewien). Głos nie był już tak natarczywy, ale nadal miał w sobie siłę, kazał mi wyjść, był stanowczy a jednoczesnie delikatny, ja jednak postanowiłem posłuchać rozsądku choć jego głos był znacznie cichszy. Musiałem się rozebrać, bo pot dokuczał mi strasznie, zrzuciłem wierzchnią warstwę, świat powoli, a raczej bardzo powoli zaczynał wracać do poziomu, to nie była już pochyła, ale lekko przekrzywiona rzeczywistość, wdrapałem się na łóżko z wysiłkiem graniczącym z wdrapywaniem się na drapacz chmur, ta anegdota wywołała u mnie śmiech, położyłem się, lężę, wracam... Głos ucichł, wydał ostatnie lekkie tchnienie i ucichł wgle, przykryłem się kołdrą i zasnąłem. Sen był przerywany kilka razy, budziłem się, ale pomimo tego że spałem krótko, to jestem nad wyraz wypoczęty :)
PODSUMOWUJĄC:
Mam doświadczenie z wieloma substancjami, ale nawet kwas nie daje takiego kopa przez 15min jak szałwia (porównanie dotyczy 15 min fazy na kwasie i 15 min maxymalnej bomby na szałwii). W sumie ciężko porówywać te substancje, bo są zupełnie inne, ale to takie porówanie dla pokazania mocy szałwi, która palona prawidłowo potrafi pokazać pazur, więc uważajcie ;) A tak serio, najlepsza bomba jak się pali samemu - fakt, ale momentami moje myśli były tak popieprzone że żałowałem że nie ma tu kogoś... powodzenia :D
  • 3 / / 0
Dobra ten sam dzień, inna pora, ponowne otwarcie worka tym razem w towarzystwie dwóch kumpli, nazwijmy ich W i S. Godzina: około 11 wieczorem, miejsce: klatka schodowa, znów kombinacje z folią aluminiową bo nikt nie ma sita. S zaczyna, wali kozackiego bucha i poprawia po chwili jeszcze jednym, zaraz po nim wali W. Ja jako że musiałem nabić materiał ponownie wale ostatni, S już grubo fazuje, napady niekontrolowanego śmiechu, problemy z założeniem kurtki :D Nagle decyzja żeby wyjść na zewnątrz bo tutaj jest za gorąco, więc z bongiem do windy i na dół. Na dole plac zabaw, usiedliśmy na ławce, W mówi że ma zwałe i więcej tego nie pali, bo mu ciężko było nawet wstać, S zaczyna się jąkać i wymawiać słowa w niekontrolowany sposób, przeplatając wszystko śmiechcem, ja w końcu przyjełem bucha... Wstaje, muszę chodzić, świat nie przekrzywia mi się tak jak rano, ale przez chwile patrząc na nich siedzących na ławce zapomniałem dlaczego z nimi siedzę na placu zabaw w nocy, zacząłem chodzić, musiałem chodzić, problemy, wszystko stało się tak mało ważne. Myślałem że wychodzę z siebie a moim ciałem steruje ktoś inny, porusza rękami i nogami, ja jestem tylko obserwatorem, poza tym miałem wrażenie że przedmioty też mają hmmm duszę, były żywe i ruchome jednocześnie pozostając zwykłymi przedmiotami. Wydawało mi się że kryzys paliwowy można rozwiązać w tak prosty sposób, postawić dwa wielkie koła i wrzucić w nie zmutowane chomiki co dawałoby energię elektryczną, jak to się ma do samego paliwa ? Nie wiem, ale to mało ważne, problemy układałem jak cegiełki w Mario, układałem czy rozbijałem ? Cholera nie wiem, ciągle chodze, bomba powoli schodzi, W ma zwałe i chce iść do domu, S w niebowzięty, mówi że kozak jazda i w środę chce powtórkę, ja dochodzę do siebie, siadam, odpalam szluga i otwieram browara, papieros uspokaja skołatane myśli, salvia odchodzi, myślałem że w cybuchu zostało coś jeszcze, jednak okazało się że spaliłem całość, żarówa to konieczność przy szałwi... 1 - 1,5h po paleniu nie odczuwam żadnych skutków ubocznych, zastanawiam się nad obejrzeniem jakiegoś filmu na zalukaj... OGÓLNIE bardzo wydajna i mocna substancja pozostanie w mojej pamięci na długo, jutro może znów zrobię powtórkę, ale jak materiał się skończy, a zostało mi 1/3 to raczej już jej nie kupię prędko, może za jakiś czas na wyjątkową okazję, ale podsumowując, polecam bo eksperyment baaardzo ciekawy.
PS: UWAGA, KOZACKA NUTA DO SZAŁWI !!! HERMANOS INGLESOS WONDERLAND - zwłaszcza teledysk jest wypierdolony w kosmos, jednym słowem WYBITNE !
  • 279 / 2 / 0
Mej osobie nie podoba się to, jak do Lady S podchodzisz, ale kto co lubi.
Ja osobiście za wielkiego doświadczenia nie mam, raz żułem i raz paliłem małe ilości. Za każdym razem lekka zmiana percepcji i 'odczepienie' od otaczającego mnie czasu. Fajnie ogólnie, ale na większą ilość nie mam odpowiedniej chwili jakoś, szukam tego momentu i gromadzę materiał.
  • 3 / / 0
Szczerze mówiąc mam wj na to co Ci się podoba, to jest wątek do opisywania doświadczeń po szałwi żeby można było skonfrontować swoje odczucia, a nowi użytkownicy mogą dowiedzieć się czego po tej używce się spodziewać, więc wątpie czy kogokolwiek interesuje co Ci się podoba, a co nie... Poza tym, skoro miałeś "lekką zmianę percepcji" to chyba nie wiesz jaka wielka moc drzemię w tej roślinie więc nawet nie możesz wyobrazić sobie jak wielkie wywarło to na mnie wrażenie. Podsumowując: Siedź, szukaj momentu, gromadź materiał i nie zawracaj innym dupska.
pozdrawiam
  • 279 / 2 / 0
Szczerze mówiąc to i ja mam w poważaniu to co z sally robisz, forum jest do wymiany zdań i doświadczeń, co robimy obaj, więc bez spin %-D
Wiem co w niej siedzi, a to, że nie ćpam jej jak niektórzy dopalacze czy trawę to tylko i wyłącznie moja decyzja.
Szałwii należy się szacunek, to nie dopalacz, ale ile ludzi, tyle doświadczeń i stosunków do rośliny.
  • 3 / / 0
mj z rana, godzinkę później małe domowe bongo z butelki 0,5, zwykła lufka zabezpieczona siatką z drucika, ekstrakt x10 SD. Nutka ju, entheogenic. Moje drugie spotkanie z salvia w tym tygodniu, ogólnie drugie w życiu ;) Czuję jakby ona nie chciała mnie gdzieś wpuścić; trwa to długo chociaż czas nie istnieje.Jestem pomiędzy. Inaczej widzę, inaczej w ogóle postrzegam, jakby innymi zmyslami i odległościami szczególnie. Jedyne co czuję to mój głos w mózgu. Nagle to się kończy. Laptop jest zamknięty, a ja siedzę w innym miejscu. Kiedy już udało mi się przejść, jakby się obudziłam. Wyszłam z transu, otumaniona totalnie zdezorientowana. Czułam jakby do mojego ciała wracała świadomość. Skóra przypominała sobie dotyk. Rzeczywistość. Minęło nie wiecej niż 10 min, tak myślę.
Wczoraj jak zajarałam to śmiałam się przez 3 min (info o czasie od opiekuna) sturlałam się ze śmiechu z kanapy, rozerwało mnie na części i nie mogłam przestać się śmiać bo nie miałam szczęki xd. Nutka w mtv przyryła jay z ft kanye west n'in paris. Ładny klip tak mnie własnie rozerwało i zbierałam ręce z tv jako moje. Ciężko opisać. Przestraszyłam się tego co mnie wciągało. Odnalazłam obraz mojego opiekuna siedzącego na kanapie naprzeciwko i 'wyszłam'. Usiadłam koło niego i się uspokoiło. Na kanapie już powrót do 'normalności', euforia, nakręcenie, ale i wkurw, że mój towarzysz mnie nie rozumie, bo jego prawie nic nie klepło. ale on źle palił ;p
Dlaczego salvia nie pozwala mi wejść . Wiem, ze nie przeżylam jeszcze tej właściwej bani ;d mocniejszy ekstrakt?
  • 266 / 19 / 0
mtx pisze:
Za każdym razem lekka zmiana percepcji i 'odczepienie' od otaczającego mnie czasu.
o to to. Specyficzne uspokojenie i zdziwienie związane z odbieraniem pozornie normalnych dźwięków. Parokrotnie próbowałem się mocniej upalić (suszem), ale nie udało mi się jeszcze "przebić". Dlatego planuję zrobić ekstrakcję. Ale do rzeczy, niewiasta na moją prośbę napisała relację ze swojego doświadczenia (parę godzin wcześniej mxe w średniej dawce):

Chciałabym już wreszcie zasnąć, ale wzywa; to łagodny, czuły zew, rozkwitający mi pod powiekami pojedynczymi obrazami w dziwnych kolorach – rozpoznaję krzyże i świątynie, ale niczego nie mogę zatrzymać. “Szałwia mnie kocha” – mówię, ale jestem jeszcze trochę egoistyczna, jeszcze zwlekam. Wizje potem też są takie – dostajesz je jak prezent, ale nie musisz go wcale przyjmować, w żadnym momencie nie przejmują kontroli, masz wybór. Szałwia cię kocha.
Najpierw widzę jakiś pradawny obrzęd odprawiany w górach; moje (choć nieosobowe) spojrzenie przesuwa się powoli coraz wyżej. Na zboczach niezliczona ilość kopulujących par; nagle orientuję się, że nie mogę rozpoznać, czy ci ludzie są żywi, czy martwi – a raczej: są żywi i martwi jednocześnie, śmierć ogarnia ich krótkimi rozbłyskami. Na szczycie kapłan przypominający obciągnięty skórą szkielet z hukiem rozbija o skałę kolejne czaszki (zastanawiam się, do kogo należały). Wszystkiemu towarzyszy monotonna pieśń. Upływ czasu odczuwam przez zmiany barw; każdą następną odczuwam jako bardziej chorobliwą. Rytuał nie ma końca, mijają tysiąclecia, a czaszek nigdy nie braknie. Zaczynam widzieć wszystko jako jednolitą, żywą plamę materii. Pojawia się przede mną olbrzymia postać mieniąca się czernią i fluorescencyjną zielenią; najpierw myślę, że to (znów) Szatan, potem, że Śmierć, ale chyba nie jest to żadne z nich. Znajduje się daleko ode mnie, ale widzę jej twarz tak wyraźnie, jakbym ją miała tuż przed sobą. Postać wskazuje na mnie i z jej ust dobywa się krzyk, nie można go usłyszeć, ale można poczuć. Potem wszystko zalewa ogień, potem wszystko pokrywa popiół; w popiele widzę wyżłobione wzory, a wśród nich szeroko otwarte, żółte oko. Oko rozgląda się wokół szybko, nerwowo, czy coś widzi? Nie wiem.
I tyle!
Ludzka morda to coś, co nakładasz jak wstajesz? Zespół nudy zdeptanych nawyków i orkiestra dęta.
  • 2235 / 8 / 0
Ciekawy opis. Można poszukać, które z górskich plemion miało w zwyczaju rytalnie robijać czaszki o skały. Stawiam na Amerykę Południową.
Uwaga! Użytkownik ..::Abli::.. jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 235 / 6 / 0
Ja jak palę to ściągam parę głębokich buchów dopóki ledwo w ręcę bongo trzymam.Potem gdy już nie mogę zabiera mi je kolega siada i czeka aż mi wszystko przejdzie.Ja w tym czasie najczęściej leże,znajdująć się w tamtym wspaniałym świecie.Co najlepsze mam wrażenie że widzę postać Szałwi jako czarno włosej kobiety która chce dla mnie dobrze.Gdy wracam do naszego świata i jest już w miare "Po fakcie" wtedy pali mój kolo i ja go pilnuje.Nabyłem niedawno ekstrakt razy 60 tylko czeka na odpowiedni moment :)
ODPOWIEDZ
Posty: 1002 • Strona 80 z 101
Artykuły
Newsy
[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.