Więcej informacji: Salvia Divinorum w Narkopedii [H]yperreala
03:02 - potliwość, zmiana percepcji
03:03 - gdzie ja jestem? co to za przestrzeń?!?!
03:07 - odzyskanie świadomości, że to podróż za rączkę z Lady sally
03:09 - myślałem, że to już koniec, wszystko ucichło, więc wstałem, ale nic z tych rzeczy, 5 sekund później leżałem na łóżku próbując się zorientować co się dzieję...
03:22 - zmęczony już postanowiłem, że oddam się w objęcia Morfeusza
Bardzo mnie zszokowała Lady sally, dwie dalekie podróże jedna za drugą, czas również bardzo długi, nie witałem się z Lady sally dobre pół roku. Ale ta podróż w podróży była intrygujące i inspirująca :)
But theres no rain
This kind of Thunder
Breaks walls and window pane."
The Prodigy - Thunder
Nowy e-mail, wiadomości wysłane przed czerwcem stracone. Jak coś pisać jeszcze raz.
dzwoni do domofonu ,normalnie wejście do mnie zajmuje 3 minuty ale mi się wydawało że mineło kilka godzin w tym samym momencie kiedy nikogo w domu nie było a dzwonił domofon ,byłem przekonany że moja zmarła Babcia bawi się z moim psem w pokoju obok LOL ,słyszałem jej głos ona zawsze się w ten sposób z nim witała Trwało to kilka godzin tak mi się wydawało a okazało się że między poczuciem że :P ona tam jest i się bawi z psem a wejściem kolegi mineło kilka minut . Nie byłem w stanie chodzić po 5 mały liściach ! ,smak gorzki ale nieporównywalnie lepiej się konsumuje żując niż paląc. Potężna roślina ,obudziłem się po 10 godzinach snu z piszczeniem w uszach i wspaniałym samopoczuciem.
moor1992 pisze:Dzisiaj kolejny raz wybralem sie na spacer z Salvia, jako, ze jestem czysty (oprocz kilku piw) od jakos ponad 4 miechow, postanowilem trzezwym umyslem zaznac stanu po szalwi.
Od kilku tygodni, przygotowuje sie jakos na ta Salvie, dzisiaj wkoncu uznalem to za dobry dzien, przygotowalem sie, krotkie wyciszenie przed paleniem i zaczynam, Standardowo nabijam moje prawie metrowe, szklane bongo i podpalam zapalniczka zarowa.
Po kilku sekundach, poczulem sie serdecznie przywitany, jakbym wrocil do domu z ciezkiej podrozy, odrazu wszystko stlo sie jasne; na chwile.
Po chwili poczulem, ze cala ta rzeczywistosc zamienia sie w plastik, nawet ja, a dopiero ten prawdziwy ja sie budze, duzy wiekszy, niby taki sami, ale inny.. I tutaj jest pytanie. Otoz, co to jest?? Zdarza mi sie to za kazdym razem przy paleniu Salvii, budze sie jako nowy ja, w nowej rzeczywistosci. To wszystko co tu jest staje sie takie beznadziejne, male, jak domek dla lalek.
miałem podobne doświadczenie, czułem że zostałem przeniesiony do innego świata, wszechogarniającej przestrzeni czułem się tam bardzo bezpiecznie i dobrze. Jednocześnie bardzo dziwne uczucie jakbym już to gdzieś wcześniej widział ...trudno opisać słowami
To takie poczucie, jakbym odczepil sie od matrixa, ale jeszcze nie dokonca sie przebudzil.. I nigdy nie udalo mi sie dowiedziec co jest po tej drugiej stronie... Wiem, ze tam wszystko jest takie same jak tu, tylko inne, takie prawdziwe i duze.
Czy tez to odczuwacie? Co o tym myslicie? To przeciez nie tylko Salvia oddaje te poczucie, wiele razy juz slyszalem o teorii Matrixa, hologramu itd. Czemu zawsze i wszedzie pojawia sie to "prawdziwe" ja i ta prawdziwa rzeczywistosc? Czemu pojawiajace sie tam osoby sa zawsze tak dobrze znane mi, a ja im. TO tak jakbym obudzil sie w srodku jakiegos rodzinnego obiadu, a kazdy na okolo mowi "no wreszcie sie obudziles".
Powiem szczerze, ze w tej chwili czuje sie beznadziejne, czuje sie uwieziony w tym malutkim, plastkiowym domku dla lalek i wiem ile trace bedac tutaj, a nie tam.
intrance pisze:Gdy paliłem samą szałwie, nie dawała mi dużo więcej niż uczucie, że każdy wokół mnie jest głupcem i nikt nie mówi nic istotnego
intrance pisze: Gdy z kimś rozmawiam to często odcinam się na kilka sekund. Mam mniejszą tolerancję na słuchanie głupot. Po jakim czasie wróce w pełni do matrixa :)
a jak chodzi o moje doświadczenia :) ech, tak się tylko zapytam, czy uważacie, że to był tylko trip czy udało mi się zobaczyć naszą rzeczywistość w 4 wymiarach (mowa o tych przestrzennych) i czy jest to od strony psyche w ogóle możliwe
wyglądało to tak, że patrząc na siebie, (wiem, że brzmi to głupio, ale ciężko się to ubiera w słowa) moje ciało przechodziło samo przez siebie, właściwie to finalnie cały przecisnąłem się przez moją zaciśniętą pięść, przypominało to właśnie te wspomniane 4 wymiary (można wpisać na youtube "4d" czy "4 dimensional" - jak ktoś nie widział to polecam) całość trwała już dość dawno temu, ale myśl o tym, czy to możliwe i co to było do dzisiaj potrafi mnie najść
Zacznę od dygresji. No więc mamy mózg - czyli całą tę skomplikowaną grę imppulsów elektrycznych i chemicznych, z róznymi obszarami i różnymi funkcjami. Narkotyki generalnie działają na określone funkcje mózgu , THC na obszar relaksu , heroina na obszar nagrody (upraszczając), nawet psychodeliki działają na pewne konkretne funkcje - jak rozkminy i sygnały pochodzące od zmysłów. Ale oprócz poznanych już funkcji mózgu mamy coś czego naukowcom nie udało się zlokalizować i opisać - a mianowicie świadomość (samoświadomość?). Po dwóch pierwszych buchach nie poczułem nic - oprócz ogólnego rozmiękczenia i rozpłynięcia, zdecydowałem się podejść do stołu i nabić kolejną lufę i w tym momencie moja świadomość rozszczepiła się na 2 : jedna właśnie siadała na kanapie ogarnięta ogólną niemocą a druga wstawała w kierunku stołu z fiolką SD bo jeszcze przed rozszczepieniem zdecydowałem dopalić. Ja sam byłem raz jedną raz drugą świadomością (wydaje mi sie że nawet perspektywa widzenia różniła się między tymi dwoma stanami), migałem raz tu raz tam w każdej przebywając jakieś pół sekundy. Ciągle "migając" udało mi się przelać wolę do tej mniej leniwej i zapaliłem jeszcze , choć ta druga wciąż była zdania że już dość. OOprócz tego efektu wciąż myślałem nader trzeźwo. Ten stan - stan rozszczepionej świadomości - pokazał że SD działa niesamowicie - dotyka bowiem samej pierwotnej, najgłębszej części naszego ja - jego jądra - a wręcz pętli głównej (dla niewtajemniczonych: chodzi o jedną, pierwotną funkcję programu - która sama nie robi wiele poza wywoływaniem kolejnych funkcji). Jak działa to już inna kwestia - a mianowicie dysfunkcyjnie - po prostu desynchronizując działanie świadomości (w dalszej kolejności także innych funkcji jak np widzenie), sprawiając że neurony wykonują nieskoordynowane działania. Myślę że SD byłaby nieoceniona dla badaczy mózgu - może pomogłaby uchwycić tą najgłębszą warstwę naszego bytu.
Podczas tripa (nawet po kolejnym buchu) czułem się trzeźwo , nawet niekomfortowo (póki nie położyłem się do łóżka i nie włączyłem muzyki). Myslałem że mam w dupie takie zabawy i że w sumie nic szczególnego. Wiem jednak że prawdopodobnie trochę do odkrycia jeszcze zostało - może będzie dość na pełnowymiarowy TR jak przywalę salvię na peaku meskalinowym :P.
To nie był mój pierwszy trip, ale zdecydowanie najprzyjemniejszy.
Odpaliłem bongo (szalwia ekstrakt x40 stare zapasy dość dawno temu) Wystarczył jeden cybuch. Patrzyłem wtedy na żarówkę przy suficie, która po kilku sekundach zamieniła sie w słońce, zaś sufit w niebo. Moje ręce były teraz potężnymi skrzydłami dziek którym latałem. Pod sobą miałem cały świat, który przechodził kryzys,a mianowicie: Była olbrzymia powódź i wszystko było zalane wodą. Ludzie przerażeni stali na dachach bez nadziei na ratunek. Wtem ja podlatuje i każdym głębokim wdechem pochłaniam tysiące litrów wody i tworze z niej powietrze. Zaś ludzie cieszą się, dziękują mi i traktuja jak bohatera czy też Boga.
Uczucie nie do opisania :D
Po chwili wszystko wróciło do normy
Po szałwii jest po pierwsze INACZEJ wszystko jest inne i nawet mnie z którego mózgu salwinoryna właśnie odpływa coraz trudniej pojąć to 'inaczej' .Inaczej biegną nasze myśli inne jest poczucie własnego siebie ale także natury wszystkiego . Konkretnie u mnie występuje rozszczepienie świadomości. Nie chodzi o rozdwojenie jaźni bo występuje pełna ciągłość między jaźnią normalną jednostkową a tą resztą która się pokazuje (dude! that's fucked up right now!) czyli chyba można powiedzieć że mnie jest na szałwii jeden x (liczba rzeczywista z przedziału [1,2] ) Inne byty też chyba się rozciągały tak że trudniej było o percepcję czegoś takiego jak jednostka ,ale nie jestem pewien - na tym się nie skupiałem. Myślicie sobie: bullshit ! przecież jesteśmy jednostką zawsze i łatwo to dowieść - choćby formułując zdanie w którym występuję ja w pierwszej osobie. Też pomyślałem że phi - rozproszę tę iluzję takim prostym trickiem - nie dam się oszukać. Potem tego wyzwania żałowałem. Otóż mój mózg naprawdę działał wtedy w trybie niejednostkowym -w trakcie jego* wygłaszania zdanie trybu jednostkowego było nie do przetworzenia! (coś jak dla komputerów zdanie w stylu "zdanie które teraz wypowiadam jest kłamstwem") Moje sygnały mózgowe znalazły się w nieskończonej pętli (dokładnie tak! widziałem te pętle i w nich uczestniczyłem) -gdybym był windowsem wywaliłbym bluescreena. Pętle te tworzyły jakby klin który rozpoławiał świat na pół. Byłem świadkiem kiedy cały mój "mózgowy" system się wali. Wydaje mi się że kiedy on się rozwalił to dane mi było odczuć obecność czegoś co było ponad nim - coś w stylu jakiegoś innego świata który tylko zawiera w sobie ten normalny. To trochę jak z hakerami - wykorzystują błąd jakiejś wtórnej funkcji aby dostać się do funkcji pierwotnej. Rzeczywiście miałem wtedy odczucie zhackowania swojego mózgu. Tamta świadomość się poskładała ale pozwoliła mi dzięki temu zobaczyć coś poza nią. Co? Trudno powiedzieć- pamięć na takich płaszczyznach działa zawodnie (po tripie nie pamiętałem tego o czym piszę - ujawniło to się dopiero po kolejnym zapaleniu). Był tam jakiś świat i co ciekawe -wydaje mi się że odczuwałem obecność jakiegoś bytu (płci żeńskiej!). Część mnie miała świadomość że może być trudno wrócić ,zakończyć zapętlanie się. Jak udało mi się z tamtąd wyjść? Tak jak wszedłem : przez to logicznie sprzeczne zdanie. Otóż ten 'error' poczułem w połowie wypowiadania tego zdania - właśnie w momencie pojawiania się błędu. Dokończywszy zdanie wyszedłem z pętli - uff!
Całość trwała tyle lub niewiele więcej niż wypowiedzenie jednego zdania (w filmie kóry leciał na kompie nie minęła jedna scena) byłem jednak mega tym zmęczony. Przy tym nie pamiętałem prawie nic. Strzępki faktów udało mi się połączyć przy kolejnym paleniu podczas którego powróciłem do świata rozciągłych bytów -tym razem bojąc się jednak prowokować swój mózg.
Napisałem że SD to nie narkotyk w normalnym znaczeniu. Paliłem 3 razy , nie zamierzam więcej a powodem była tylko ciekawość odmiennego stanu. Ten odmienny stan nie jest ani przyjemny ani niekomfortowy tam jest po prostu INACZEJ. Będąc w tym stanie właśnie słowo 'inaczej' wciąż mi się przewijało jako warte do przekazania mnie trzeźwemu.
*zdanie mogło też dotyczyć relacji świadomości jednostkowej do tej rozszczepionej ,wydaje mi się że było trochę bardziej skomplikowane...
P.S. Napisane na kolanie mam nadzieję że kiedyś dopracuję.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.