Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
alprazolam zarzucam często, ale jak nie mam to po prostu nie mam - nic się nie dzieje poza lekkim benzoskrętem psychicznym i chęcia wrzucenia. Natomiast klonazepam mieć m u s z ę.
Właśnie jestem w trakcie zbijania i jeśli kilkuletnie wjebanie oraz epilepsja toniczno-kloniczna nabyte przez tę kurewską substancję uczą czegoś, to tego, żeby tym razem nie słuchać żadnych rozpisek (jednak dla osoby która mierzy się z odstawką po raz pierwszy, drugi, piąty są bardzo dobre), tylko słuchać swojego ciała, jak się nie chce pieprznąć o podłogę... Mózg miłosiernie kasuje wspomnienia tych napadów, pisałam kiedyś o tym. Ale dosłownie czuję spięcia w mięśniach, gdy śpię to latają mi nogi - niczym niektórym psom łapy. Aktualnie jestem na jednym miligramie dziennie, no i właśnie przy takiej dawce zaczynają się schody - ale suwane - natomiast po całkowitej odstawce (podejrzewam, że będę brała DOSŁOWNIE okruszki, żyletką cięte przez dłuuuugi czas) te strome schody to już pierdolone himalajskie szczyty. Skręt fizyczny utrzymuje się długo, ale psychiczny rozpierdol w głowie przeraża.
Teraz wiem, że ta katatonia mija po trzech tygodniach, miesiącu, ale czas niemiłosiernie zwalnia... Człowiek jest jak warzywo, zwłaszcza jeśli po kilkuletniej "zabawie" podejmie niezbyt mądrą decyzję o odstawce bez niczego.
baklofen pomaga. Karbamazepina w moim przypadku robi wiele złego, ale mogę na nią po prostu być uczulona. Najdłuższa odstawka klona od wielu lat - na pół roku - była przeprowadzona po maturze z pomocą baklofenu.
Pomaga też zmuszanie się do czytania jakichś książek wymagających przetwarzania informacji, łączenia wielowątkowych fabuł, faktów; niepamięć następcza jest bardzo przykra i w jakimś stopniu upośledzenie funkcji poznawczych zawsze będzie się utrzymywać, czy to okresowo, czy niestety w takim już stopniu, że poprawy będą niezauważalne dla ofiary i/lub otoczenia...
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Ja po karbamazepinie i kwasie wakloprominowym nie odczuwałem żadnego efektu przeciwlękowego za to sajdów ogrom, W szpitalu dostawałem kwas waloprominowy może to nie jest lek dla mnie , może jedynie chronił przed padaczką, ale bolał mnie brzuch wypadały włosy .
Jestem na terapii testosteronie biorę już z 10lat bez odbloku , jedynie hcg leci podczas HTZ lat włosy mi nie wylatywały i nie wylatują , podczas gdy około połowy osób na cyklach z testosteronem w wieku od 18at do 50lat, włosy wylatują mi po kwasie waloprominowym wylatywały garściami.
Jeśli okaże się, że przy regularnym (obecnie takie ono nie jest) przyjmowaniu pregabaliny nie tyję (dla mnie to jednak b. istotny czynnik...) ani nie mam problemów z zatrzymaniem wody w ciele, to będę starała się skubnąć na siebie u magika, bo obecnie "na siebie" mam zapisany "jedynie" zestaw klona i alpry... I tak od wielu lat, magik jeden zdążył umrzeć, jeden wylecieć z roboty, jeden się zmienić, zestaw ten sam z małymi wariacjami (gdy chciałam spróbować np. oksazepamu, czy coś w ten deseń); to zabawne, że wspomniałeś o testosteronie, bo mam z nim również problem... Tyle, że u mnie wynika to z powikłań hormonalnych po policystycznych jajnikach; cóż, pogodziłam się już, że od czasu do czasu muszę ogolić coś więcej, niż machnięcie pach i nóg, dalej wymieniać nie będę - ale takich typowych damskich miejsc. ;-) I wydaje mi się, że wysoki poziom testosteronu ma też wpływ na mój charakter, na zadziorność która - paradoksalnie, nie mając się jak realizować przez wysoki poziom lęku, teraz niewyobrażalnie wysunięty na pierwszy plan redukcją klonazepamu - nie ma ujścia i wywołuje frustrację.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Dziś lekarza mam pewności czy dziś wy pisze ostatnio była awantura huj pojde na biednego Krzysia pełnego pokory %-D
Jak zły temat to przeniescie
Trzymajcie kciuki! Dla mnie ta wizyta jest być albo nie być :emo:
Trzymam kciuki .Obyś wysępił jak najwięcej i jak najlepsze dragi apteczne.
Do boju kowboju.
U mnie sie jeszcze utrzymuje dobry humor po midazolamie, poszła jedna kawka + papierosek i można żyć ;)
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
