Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
Czy chciałeś(-aś) kiedykolwiek zabić się?
Tak
58
56%
Nie
19
18%
Chciałbym(am) ale boję się
26
25%

Liczba głosów: 103

ODPOWIEDZ
Posty: 869 • Strona 8 z 87
  • 1615 / 29 / 0
Nie chodzi tu o pokazywanie tego jakim to się jest zajebistym na tle ludzi, którzy nie radzą sobie w życiu. To że jestem zadowolony ze swojego życia, nie znaczy że się do kogoś porównuje.

Pierwsza moja wypowiedź w tym temacie miała na celu wprowadzenie o drobinę pozytywnego myślenia i próbę przekonania, że życie jest piękne, że warto żyć. Tyle jest pięknych rzeczy które warto zobaczyć. Tak wiele pięknych miejsc w których warto być. Mnóstwo wspaniałych ludzi których można poznać.

Jak już pisałem wcześniej. Życie jest zbyt krótkie, żeby je sobie odbierać przed czasem. Na każdego przyjdzie czas.

Jedyne z czym się nie zgadzam, to to że nie powinno się czegoś pisać bo komuś może się w głowie poplątać, albo że ktoś się zabije pod wpływem czyjegoś zdania na dany temat, bla bla bla...
  • 577 / 8 / 0
0202122 pisze:
aleś ty bystry, niczym woda w moim kiblu bez półki, beztrosko oblizująca porcelanę.
0202122 pisze:
LOL! Ciekawe chłopaczku czy byś był w stanie powiedzieć mi to prosto w twarz... szczerze wątpię.
0202122 pisze:
Ja czegoś nie czaję? No możliwe że twojego bełkotu zdesperowanego internauty z zaburzeniami, który wylewa swoje żale na forum o tematyce narkotykowej. Próbującego ocalić poplątanych na umyśle od złego wpływu wypowiedzi pozostałych użytkowników sieci. Żałosne. Potrzebujesz porady? Pocieszenia? Pomocy albo wsparcia? To idź do specjalisty a nie zgrywaj Robin Hood'a - obrońcy uciśnionych i zgwałconych przez los nieudaczników i pokrak życiowych.
Ale w takim razie specjalistów nie ma, bo wszyscy są słabymi ciotami z zaburzeniami którzy kompensują swoje kompleksy pomocą innym. No bo przecież na pewno nikt nie pomaga ze zwykłej dobrej woli, nie? Patrz, tyle jeszcze rzeczy przed Tobą do odkrycia.

Jak myślisz, kto ma większe problemy - ktoś, kto z bezradności i chorej ambicji wyjeżdża z taką prywatą, czy ktoś, kto nawet taki bełkot bez treści jest w stanie przeczytać z uśmiechem na ustach zajadając się pyszną zupką chińską? ;-)

Jak już kogoś pojechać, to z dystansem i jakimkolwiek wglądem, zią - inaczej przegrywasz w swojej własnej głowie, a tylko to się liczy. Chyba, że bardziej zależy Ci na opinii zdegenerowanych ćpunów i "emo-ciot"(jak niektórzy określają niedowartościowanych ludzi), niż swojej własnej.

Swoją drogą, coś sporo o mnie wiesz jak na znajomość od kilku postów w internecie hehe. Mój rozmiar buta też znasz? :-D

Tyle w kwestii bełkotu. Teraz napiszę po raz kolejny tę prostą treść, którą niektórym ciężko jest pojąć: Wszystko zależy od kontekstu. Jak chcesz pospamować nie licząc się z konsekwencjami, to wbijaj do tasiemca, ale ten wątek nie powstał po to, żeby szanowni państwo mogli wyrazić swoją bezwartościową(bo niepopartą doświadczeniem) opinię, ale by chociaż postarać się niektórym w jakimkolwiek stopniu pomóc.

@up: Pozytywne myślenie to "nie masz problemów więc nie rycz jak baba tylko weź się w garść"? Już pisałem, co myslę na ten temat - przejawia się tu totalne niezrozumienie funkcjonowania umysłu potencjalnego samobójcy(wrzućmy chwilowo do jednego wora dla uproszczenia, bo pewne schematy są bardzo podobne niezależnie od przyczyn). Chyba się zgodzisz, że nie da się pomóc komuś w ogóle go nie rozumiejąc?
Uwaga! Użytkownik Amaterasu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1615 / 29 / 0
Śmieszą mnie te twoje wypociny. Może jak dorośniesz chłopczyku to będziesz partnerem do rozmowy. Puki co nie jesteś.

Myślę, że oboje powiedzieliśmy to co mieliśmy do powiedzenia. Wyraziliśmy swoje zdanie na temat podany w tytule wątku a nawet więcej. A dalsze pyskówki i powtarzanie się nic nie wniesie do sprawy. Tak więc nie zamierzam ciągnąć dalej tej dysputy.

Uważam, że w twarzą w twarz ta rozmowa wyglądała by zupełnie inaczej.

Pozdrawiam.
  • 3959 / 149 / 0
mi juz jakies 10 lat z krotkimi przerwami towarzyszy mysl o samoboju. ale nie mam na to odwagi i caly czas sie ludze ze "jeszcze bedzie lepiej". :cheesy:
  • 1615 / 29 / 0
Byłeś gdzieś po pomoc? Rozmawiałeś z kimś o swoich problemach? Wiesz co powoduje u ciebie takie myśli? No i co by musiało się zmienić w twoim życiu żebyś był szczęśliwy?
  • 3959 / 149 / 0
generalnie mam fobie spoleczna ktora skutecznie mi spierdolila zycie i z czasem zaczela sie pojawiac depresja.
zmienic musialoby sie to zeby zniknela i wszystko bylo by ok. aktualnie biore juz drugi lek i czekam czy pomoze. jeden juz bralem wczesniej i nie pomogl.
o moich problemach wie kilka osob, min. matka i dziewczyna. ale fs jest tak specyficzna przypadloscia ze przez osoby z otoczenia jest bagatelizowana czy wrecz wysmiewana co jak wiadomo nie pomoga. a wsparcie jakie dostaje od bliskich ogranicza sie do legendarnego "wez sie w garsc". ;)
  • 1615 / 29 / 0
A czym objawia się ta fobia? Czujesz niepokój w tłumie? Boisz się krytyki? wstydzisz się wypowiadać w towarzystwie? Czujesz się zagubiony? Nie wiesz co powiedzieć?

Masz wsparcie farmakologiczne, zapewne ze strony rodziny i dziewczyny również, więc reszta zależy od ciebie (już to pewnie słyszałeś ;-) ). Znajomi na pewno cie akceptują takim jaki jesteś, więc chyba możesz czuć się swobodnie w ich towarzystwie?

Nie jestem psychologiem ani psychiatrą, ale chyba w takich przypadkach powinno się stopniowo nasilać kontakty z ludźmi i częstotliwość z jaką ma to miejsce.

Ja lubię kontakt z ludźmi. Jestem osobą towarzyską, uwielbiam gadać, dyskutować, opowiadać. Z resztą moja praca wymaga tego ode mnie. A czerpię przyjemność z kontaktu z innymi, bo za każdym razem można się czegoś nowego dowiedzieć, pogadać na luzie o głupotach, odpocząć wspólnie, wymienić się poglądami, spostrzeżeniami a poza tym świetnie się bawić. Samemu to już nie to. Wiadomo ze każdy czasami potrzebuje spokoju, ale tylko żeby odpocząć w ciszy, albo poukładać myśli.

Może ameryki nie odkryję i zapewne słyszałeś to setki razy, ale to ty musisz się przełamać i pozwolić innym być bliżej ciebie, otworzyć się na świat. Nie tylko ty chcesz być bardziej otwarty na ludzi, ale też z pewnością wielu z nich chciało by cie poznać i miło spędzić czas w twoim towarzystwie. Musisz im tylko na to pozwolić. Wtedy z pewnością poczujesz że żyjesz i że warto żyć i warto być.
  • 2878 / 21 / 0
@up, jesteś towarzyski, bo kichasz kokainą :p

A tak na poważnie: często domniemani samobójcy wiedzą co należy zrobić, aby wyjść z problemu, poradzić sobie itd., tylko jedynym problemem jest to, że nie są do tego przekonani. Wiedzą co jest dobre, ale nie czują tego. Znają reguły, zasady postępowania, ale często jest to strach przed kolejną porażką lub wiara w bezcelowość dalszego życia, tylko dlatego, że stoją w miejscu. Sposobem może być zmiana środowiska i, może to zabawne, ale nawet na siłę zmaganie się ze sobą i primo działanie. Nie wolno doprowadzać się do nicnierobienia.
Oczywiście rozpatrzyłem konkretny przypadek i nie należy tego odnosić czy przyrównywać do wszelkich profilów osób predysponowanych jako samobójcze.
Może akurat ktoś się w tym odnajdzie.
And I guess that I just don't know.
*                       *                      *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
  • 3959 / 149 / 0
@0202122: ja chce zyc, doceniam zycie i mimo tego syfu w zyciu jaki sobie narobilem potrafie czuc sie szczesliwy. samoboj pojawia sie jako opcja rozwiazania problemow, ktorych zawsze przyczyna jest fobia. nie moge pokonac fobii wiec wydaje sie najlepszym sposobem przerwania pasma problemow. wcale nie chce tego robic i nie sadze zebym sie kiedys odwazyl to zrobic, musialoby sie zrobic naprawde hardkorowo.

ogolnie jestem odklejony od rzeczywistosci, nie mam kontroli nad wlasnym zyciem, plynie sobie jak chce a ja nic z tym nie moge zrobic, to znaczy moge ale fobia mnie blokuje i nie umiem sie przelamac. i tak to wyglada. %-D

poza tym nie przepadam za ludzmi, nie ciagnie mnie do nich, lubie samotnosc i to socjalizowanie sie na sile jest z mojej strony nieszczerze. taki sobie odludek jestem. :cheesy:
  • 577 / 8 / 0
@eso: Nic na siłę - jeśli nie lubisz się socjalizować, to nie rób tego tylko po to, żeby wpisać się w 'normę'. Z czasem ustępowania fobii, a raczej mechanizmów ją powodujących, odzyskasz tę chęć w zmienionej formie, ale jeśli w tej chwili Cię to nie cieszy, to nie ma sensu zmuszanie się - w takim stanie każde spotkanie będzie obarczone negatywnymi emocjami, które coraz bardziej będziesz przypisywał socjalizacji, tym samym coraz bardziej nią gardząc. Jeśli naprawdę fobia to jedyny problem, to nie widzę tu innej opcji, niż terapia zmiany nawyków myślenia. Reszta, tj. obycie społeczne, przyjdzie później. Póki co skup się na tym, czego chcesz, a nie czego nie chcesz - to jest właśnie pozytywne myślenie ;-)

Metody praktyczne:
1. Wielu ex-fobików bardzo pozytywnie wypowiada się o terapii Richards'a pt. "Overcoming Social Anxiety" - jest to 20-tygodniowy kurs w formie nagrań audio o ponoć największej skuteczności z dostępnych w tej formie. Od siebie polecam nagranie "Paul Mckenna - grunt to pewność siebie" - stosowane regularnie i zgodnie z zaleceniami działa naprawdę dobrze, zwłaszcza słuchane podczas psychodelicznego tripu(i nie wymaga świadomego wysiłku poza liczeniem ;-) ).

Odtąd wymieniam metody uniwersalne(nie tylko na fobię)
2. Joga - praktykowana prawidłowo* i bez pośpiechu świetnie relaksuje ciało i umysł, rozwija uważność, uwalnia ciało od napięć, dodaje energii, rozciąga, pobudza krążenie, leczy choroby, usprawnia umysł, poprawia kondycję, reguluje poziomy hormonów, koryguje wady postawy... lista jest długa i już nawet pojedyncza krótka(godzinna) sesja potrafi odmienić człowieka bardziej, niż się mogłem spodziewać; oczywiście żeby tę zmianę podtrzymać trzeba ćwiczyć regularnie i przede wszystkim sumiennie(z koncentracją, wysiłkiem i uwagą) - bez tego równie dobrze można się zapisać na aerobik ;-)

*Z pozoru wiele asan(pozycji) wydaje się prostych, ale diabeł tkwi w szczegółach. Niektóre wykonane "na odwal" są tak proste, że mógłbym wytrzymać w nich wiele minut, ale jak przyłożę się do poprawności to i kilka sekund czasem ciężko wytrzymać :-D
Także najlepiej zacząć od opanowania absolutnych podstaw.

3. Bardzo skuteczne jest jak najczęstsze wchodzenie w stan uważności, tj. czystej obserwacji własnych myśli i zachowań bez identyfikacji z nimi - ale nie można ich odpychać! Chodzi o uświadomienie sobie, że ta identyfikacja również jest postrzegana przez świadomość. Czysta percepcja absolutnie wszystkiego bez koncentrowania się na niczym. Medytacja :-)

Z czasem staje się to coraz bardziej naturalne i umożliwia nam pracę nad myślami i nawykami, które powodują lęki, bo postrzegamy je z dystansu.
Z tego punktu jesteśmy w stanie zaobserwować też sam lęk i dotrzeć do jego prawdziwych przyczyn, a po czasie przychodzi intuicyjne zrozumienie, jak absurdalne jest utożsamianie się z nim.

Polecam też filmy Mooji'ego. Trzeba ich obejrzeć sporą ilość, żeby w końcu trafiło, ale warto. Najlepiej po prostu zrelaksować się i słuchać go choćby z ciekawości ludzkiej różnorodności - myślenie tutaj nie ma większego sensu :-)
http://www.youtube.com/user/Moojiji/videos

4. Z technik ryzykownych i wymagających sporej determinacji jest przeżywanie tripów w kontekście tego, co chcemy zmienić - zachowując świadomość staramy się zaobserwować mechanizm powstawania negatywnych(wzmocnionych narkotykiem) odczuć i za jego pomocą dotrzeć do ich źródła(dlatego też najczęściej będą to bad-tripy, przynajmniej do momentu przekroczenia pewnej granicy). Nie mogę z czystym sumieniem polecić tej metody każdemu, bo tymczasowo może spowodować znaczne pogorszenie; długofalowo jednak ma to ekstremalny potencjał, bo pozwala dotrzeć do samych podstaw precepcji i pracę nad nimi. Idealna byłaby praca z ogarniętym w temacie psychologiem, vide terapia psychodeliczna.
Uwaga! Użytkownik Amaterasu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 869 • Strona 8 z 87
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.