Więcej informacji: GHB w Narkopedii [H]yperreala. GBL w Narkopedii [H]yperreala
-pierwsze podejście to gbl w celach kulturystycznych, okres około miesiąca. zgodnie z zaleceniami brany na sen i po treningu - zazwyczaj dawki już rekreacyjne, ale nie powodujące później zaburzeń snu, np. 1.5ml. efekty identyczne jak w analogicznym okresie bez gbla, ale może siła trochę lepiej szła?
-drugie podejście to jak byłem ostrzej wjebany w gbla, codziennie 2-3 dawki, 1-2.5ml, również bez różnic z okresem trzeźwości
-ostatnie to miesięczny ciąg gblowy, dziennie po kilka dawek (5-12, zależnie od dnia), ilości ok 2ml. mam wrażenie, że wtedy kondycja się mocno popsuła, no i mniejsza motywacja do siłowni
przed siłką nie było ćpane - depresanty przed siłownią to proszenie się o kontuzję! i zdecydowanie odradzam... do tego - testowałem - spada siła, kondycja, koncentracja i motywacja
plusem gbla jest gasto-faza po nim i zwiększony apetyt, w sam raz po treningu :)
inne używki:
alko zazwyczaj nie piję
poza gblem w pierwszym podejściu szły co tydzień kółka na baletach, ale dobrze się nawadniałem, żywiłem i odsypiałem, nie piłem do nich alkoholu i nie kolidowało z treningami
w gbl-ciągu okazyjny browar (ale tak że np. 2 tygodniowo)
raz kwasy, parę razy jaranie - ogólnie lajt, nic, co by jakoś kolidowało z siłownią
kumpel miał dużo więcej podejść (z 5-6 już pewnie - on co kupi butlę to wchodzi w 1-2miesięczny ciąg, a potem przez 2-3 miesiące nie zamawia następnej), czasami do tego chlał alko, czasami nie, więcej jarał. testowane w różnych warunkach, czasami z koksem - i mówi, że totalnie ZERO różnic
jedynie odkrył ciekawe zastosowanie - na redukcjach co parę godzin 0.5ml gbla mimo że go nie czuć, to zabija apetyt :)
oczywiscie pod silke tez testowany bedzie ;)
ale sluchajcie mnie teraz bo mam niesamowita przynajmniej dla mnie nowine, krotko mowiac przesadzilem z gieblem, od piatku wale non stop, cale noce, i lekko za dnia, wczoraj rzygalem jak kaczka po kefirze, i UWAGA...! to jest moja 3 doba bez snu :nuts:, pytanie wiec z czego sie tak cieszysz osle... juz odpowiadam, otoz nie wiem czy to przez GBL ktory wypilem wczoraj rano ostatnia dawke czy przez brak snu, zajebiscie, ale to naprawde zajebiscie sie czuje, nie daly mi takiego samopoczucia zadne antydepresanty, jestem duzo bardziej pewny siebie, elokwentny, smieszny, pocieszam, do rany przyloz... wtf
mysle ze nadaje sie do jakiegos badania medycznego, niech mi mozg zeskanuja jacys jajoglowi
ja sie zsikalem do lozka po tym
ale sluchajcie mnie teraz bo mam niesamowita przynajmniej dla mnie nowine, krotko mowiac przesadzilem z gieblem, od piatku wale non stop, cale noce, i lekko za dnia, wczoraj rzygalem jak kaczka po kefirze, i UWAGA...! to jest moja 3 doba bez snu ]
To akurat normalne, deprywacja snu jest bardzo skutecznym "środkiem" antydepresyjnym, z oczywistych względów rzadko stosowanym, ale jednak stosowanym klinicznie. Oferował mi to kiedyś psychiatra, w sumie to szkoda, że się nie zgodziłem, fajne przeżycie to musi być nie spać 2 tyg. (ze wspomaganiem farmakologicznym ofc) ale nie widziało mi się iść do szpitala.
Po dzisiejszym robię przerwę
Jezus pisze: Antoś, zakładam, że jesteś blady jak ściana, trzęsą Ci się łapy itd. Masz już spowolnione reakcje, i zamulone mówienie czy jeszcze nie ?
tak wlasnie sie czuje
Otóż od ponad miesiąca jestem w ciągu po 4-5 dawek dziennie. Wiedziałem że tak być nie może, ale przestać nie potrafiłem. Pokusa polania kolejnych 1,7 zbyt wielka. Całymi dniami spałem, normalnie człowiek - warzywo.
Wczoraj koło 1 w nocy polałem z premedytacją 2ml na sen, bo na 7:30 musiałem wstać na uczelnię. Mam problemy ze wstawaniem, a sami wiecie jak działa 'dopamine rebound' ;). Koło 1:20 zaczęło wchodzić, pogadałem chwilę ze współlokatorem i poszedłem spać. Pospałem niedługo, bo sąsiedzi z góry (łączone mieszkanie) zorganizowali imprezę. Coraz wyraźniej słyszałem śmiechy, muzykę, pojedyńcze rozmowy. Kilka osób przyszło, zaczęło się ze mną witać.
Uświadomiłem sobie jak bardzo naćpany jestem... tak bardzo, że nie mogłem uwierzyć, że to GBL. Stan przypominał dużą dawkę DXM + jakiś kwas. Twarz kumpla w pewnym momencie zapadła się, stała się wklęsła. Wtedy pomyślałem, że coś jest nie tak. Chwilę to trwało, pojawiali się kolejni ludzie, moi znajomi, ale też kilka nieznanych mi osób, przedstawiali mi się. Zupełnie nie ogarniałem. W pewnym momencie poczułem ból w lewym oku, po czym straciłem w nim wzrok. Miałem uczucie jakby oko było czymś sklejone, a zarazem jakbym sobie coś w nie wbił. Mój współlokator na mnie , przeraził się, spojrzało czym zaczął dzwonić po karetkę. Impreza zamarła, wszyscy milczeli i dziwnie się na mnie patrzyli. "CO JA SOBIE ZROBIŁEM? CZYM JA SIĘ NAĆPAŁEM?!"... ogarnęło mnie przerażenie. Nikt nie chciał mi powiedzieć co się stało, ludzie ode mnie się odsuwali... "No pięknie... niech ta karetka przyjedzie, niech mi zrobią jakiś detox, bo nie zwariuję". Nagle spojrzałem na zegarek na lapku jednego z kumpli. 17:14.
Jaka kurwa 17:14, skoro jest noc? Jeszcze jedno spojrzenie, 17:15, 17:16, minuty zmieniały się jak sekundy.
Ja śnię.
To nie był dobry sen. Chciałem się obudzić, próbowałem na siłę otworzyć oczy, zacząłem walić głową w ścianę. BUM. Ciemno. Budzę się. "Kurwa, nareszcie"... Rozglądam się, niby wszystko ok, tyle że znowu zaczęli snuć się po mieszkaniu jacyś ludzie. Dalej śpię. Robiłem wszystko co mogłem, żeby się zbudzić, ale za każdym razem budziłem się w łóżku, po czym okazywało się, że dalej śnię. Krzyczałem z całych sił, żeby obudzić współlokatora, aż zabrakło mi tchu, ale nic to nie dało. Zdążyłem skoczyć z okna, rozbić się samochodem na autostradzie i kilka innych rzeczy, których nie pamiętam. Do tego cały czas widziałem tylko przez jedno oko, drugie było sklejone, gdy rozchylałem powieki, dalej ciemność. To potęgowało całą paranoję.
"Czy tak wygląda piekło?", myślałem. Oglądaliście dzień świstaka? Tak właśnie się czułem. To uczucie nieskończoności... Trwało to długo, bardzo długo. Ludzie przestali być normalni, byli dziwnie ubrani, inni groteskowi. Mogłem robić co chciałem, ale co z tego? Chciałem się tylko obudzić, o ile ja naprawdę spałem.
Cyk. Budzę się. Teraz naprawdę. Wiem to od razu, przecież to się wie. Bez krzyku na ustach, bez bicia serca, bez zlania potem. Za to z ogromnym przerażeniem pomieszanym z ulgą. Pierwsze co zrobiłem, to wstałem i wylałem resztkę butli, ok. 80ml, wprost do kibla. Drugie co zrobiłem, to zacząłem spisywać cały sen. Gdy się zbudziłem, była 2:50. Śniłem bez przerwy.
Tego było o wiele więcej, ale to nie miał być trip raport, chociaż trochę się rozpisałem... w ogóle to byłby pierwszy TR ze snu :)
Co do samego snu, to nie było zwykłe LD. Trwało za długo, około godziny czasu rzeczywistego jak i tego ze snu. Ludzie najzupełniej normalnie ze mną rozmawiali, zachowując indywidualne cechy. Ktoś np. rzygał w kącie do miski (normalka), ktoś grał w coś na lapku. Pamiętam nawet tapetę laptopa. Światła, czy np. pojazdy działały bez opóźnień, jak to bywa w snach. Wszystko wydawało realistyczne dźwięki. Pomieszczenia były w 99% identyczne jak w RL. Stan NIE DO ODRÓŻNIENIA od jawy. Dobrze że chociaż zegarek świrował...
Tak właśnie skończyłem z GBLem, i nieprędko do niego wrócę. Czy to mój organizm się o mnie upomniał? Może objawienie ;) Tak czy siak, nie życzę wam takiego czegoś. Może się Wam to wydać banalne, albo nie dowierzać - ja nie mogę się otrząsnąć do teraz. Zresztą fakt wylania giebla o czymś świadczy. Nie żałuję.
§h¶ôňgĽéĐ.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
Prokurator częstował ciastkami z marihuaną. Zapadł wyrok
Przed Sądem Rejonowym w Lublinie zakończył się proces Bartosza F., prokuratora z Wrocławia oskarżonego o podanie kobiecie środka odurzającego w postaci ciastek z THC. Sąd uznał go za winnego i orzekł wobec niego grzywnę oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowiska prokuratora.
