nie jem białka od miesiąca, bo dostaje migotania przedsionków. Prawdopodobnie z nerwów, że się przekręce. Jak jem kółka coś mnie w prostacie napierdala, aczkolwiek sprawność seksualną (jescze) zachowuje. Jak zjem wiecej niz 15 to chodze z założonym ciśniomierzem na ręce po mieście, klubach, pubach. Jak jaram to pluje czarną melą.
Rodzi się w mojej głowie pytanie. To po co jeszcze ćpam.
Chyba na tym to polega nie?
Jestem w stanie w mieście kilka razy przystanąć, zatrzymać współtowarzyszy i siedzieć na ławce mając zawał. Potem wstaje i za jakiś czas to samo. Miałem zeszycik gdzie zapisywałem swoje wyniki ciśnienia co trzy godziny. Nawet dzwoniłem do Dzien Dobry TVN do eksperta za 2,04 za minute!!!! 10 minut!!!! A jak nic nie biore to sprawdzam sam siebie, i próbuje sobie udowodnic ze nic mi sie nie stanie. Tak wiec np biegam do sklepu najszybciej jak umiem po X miesiącach konkretnego melanzu i wypierdalam sie na ryj po 50 metrach. Na wizyty umawiam się w czwartki, zeby w piątek zacząć melanż, w środe skonczyć i czwartek lekarz.
A pozatym znajduje jeszcze czas wolny.
Ale w jednej sprawie są na pewno zgodni
Że trzeba mieć miejsce w którym można się rozjebać
Ostro zabalować a później wszystko sprzedać
Odcinam się od was, odcinam, od szarej rzeczywistości, zapominam...
TenTyp pisze: Ja się boję na maxa. Od zawsze w sumie. Od pierwszej rajhy, od pierwszej felgi, tylko jarania sie nie balem, dopoki cos mi sie nie z plucami zjebalo. Jak mowilem ze sie nie boje, to dla zgrywy, ale tak ogólnie to mam siniaki na przegubach od mierzenia pulsu, powyrywane włosy z głowy, rąk, pach z nerwów o serce, swój mały przenośny cisnieniomierz, przynajmniej kilka tabletek zawsze przy sobie, kurwa nawet mam adrenaline w lodowce, gruba igle i instrukcje od zaznajomionej lekarki środowiskowej, zdjęcia pluc regularnie co 6 miesiecy, badania krwii 2 razy w roku , mocz i kał co rok, ubezpieczenie zdrowotne dodatkowe, miejsce w prywatnej lecznicy, jakbym w razie co cos sobie zlamal, zeby nie leżeć na budżetowym i zeby jak co bez przypału zawineli mnie z imprezy jak przesadze. I 3 tysiące złotych na minusie w banku, bo jak to opłace to mało co mi zostaje. tak to leci. mozecie mówić ze to troche schiza, ale w tym roku wykonałem łącznie ok 15 badań i jedyne co z tego wyszło to, to ze mam skierowanie do psychiatry. Ale poki co wydaje mi sie, że cos mam z płucami bo charczą i kaszle, czarna mela tez jest, może tym razem cos bedzie i udowodnie, że jednak jestem chory.\
nie jem białka od miesiąca, bo dostaje migotania przedsionków. Prawdopodobnie z nerwów, że się przekręce. Jak jem kółka coś mnie w prostacie napierdala, aczkolwiek sprawność seksualną (jescze) zachowuje. Jak zjem wiecej niz 15 to chodze z założonym ciśniomierzem na ręce po mieście, klubach, pubach. Jak jaram to pluje czarną melą.
Rodzi się w mojej głowie pytanie. To po co jeszcze ćpam.
Chyba na tym to polega nie?
Jestem w stanie w mieście kilka razy przystanąć, zatrzymać współtowarzyszy i siedzieć na ławce mając zawał. Potem wstaje i za jakiś czas to samo. Miałem zeszycik gdzie zapisywałem swoje wyniki ciśnienia co trzy godziny. Nawet dzwoniłem do Dzien Dobry TVN do eksperta za 2,04 za minute!!!! 10 minut!!!! A jak nic nie biore to sprawdzam sam siebie, i próbuje sobie udowodnic ze nic mi sie nie stanie. Tak wiec np biegam do sklepu najszybciej jak umiem po X miesiącach konkretnego melanzu i wypierdalam sie na ryj po 50 metrach. Na wizyty umawiam się w czwartki, zeby w piątek zacząć melanż, w środe skonczyć i czwartek lekarz.
A pozatym znajduje jeszcze czas wolny.
Ty, ale ja pojebany, rozjebię się społecznie do końca życia, ale zajebiaszczo, zniszczę swój organizm, a na koniec będę wspomniał złowieszczość tego uśmiechu teraz, na pohybel Systemowi!
...żałosne.
A teraz myślę sobie...
Ja jebię, kurwa, może chociaż w TV poleci coś, co zwykle o tej godzinie nie leci, znowu ten chujowy smak i rozczarowanie po 30 minutach, jaaaa...
... trochę mniej żałosne.
Do sedna, odpowiadając: taa, bałem się zaćpać a teraz boję się ćpać. Jeśli nie drażni Was ta retoryka w kontekście konopi...
PolitykEkstazy pisze: Jeśli nie drażni Was ta retoryka w kontekście konopi...
Do tematu to bałem się pierwszy raz łykając bialutkie okrągłe mitsu :rolleyes: chciałem jedną, ale koleszka powiedział, żebym łykał 2 co też zrobiłem i nie żałowałem wcale, bo było przezajebiście. Jednak sam siebie oszukałem, bo paląc długo wcześniej stwierdziłem, że nie będę się wkręcał w guziki, ścierwa i takie tam... haah młodzieńczy zdrowy rozsądek, który poszedł się załatwić i sam się spuścił w klo <_<
Teraz nie boję się nowych substancji, bo najpierw staram się je jak najlepiej poznać od strony teoretycznej, a później w praktyce już gładko jak na razie wychodzi :]
Ciągle w głębi umysłu kołacze się myśl o opiatach w których tak łatwo się zatracić... Dlatego z nimi nie chcę tańczyć, nie chcę się złamać, bo wiem, że później już ciężko będzie...
ĆPOWER to ĆPOWER nie ma co wybrzydzać
No typie niezły przypał z tym masz ]
Przygotuj się z zakresu Sarkazmu i Magii Chaosu w literaturze, i przyjdź jutro z siostrą.
5r>- pisze: No typie niezły przypał z tym masz ]
Przygotuj się z zakresu Sarkazmu i Magii Chaosu w literaturze, i przyjdź jutro z siostrą.
Norman pisze: narkomanow drazni wszystko, bez wzgledu na kontekst
Jeśli napisałem post dłuższy niż 2 zdania to znaczy że byłem najebany i nie traktuj go poważnie.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.