Moja przygoda z dragami zaczęła się (jak pewnie 80% przypadków) od niewinnej trawki sporadycznie raz na jakiś czas.
Rozćpałem się na całego jak były jeszcze stare dopalacze typu taifuny, konkrety, black widowy, magic dragony etc (żadnych snifow bo wtedy to bylo zło) I to był bład o którym dopiero niedawno się przekonałem.
Jakby się skończyło na dopkach to chuj, ale przeleciałem cała tablice mendelejewa w poszukiwaniu mojej substancji, kochanki, która wypełni tą pustke w życiu. No i przyszła wraz z opiatami (na szczęscie mam twardą regułę, której nigdy nie zmienie - mianowicie nigdy i.v.) No i tak się zyło rok, drugi, trzeci i te dragi stały się jakby częścią charakteru. Co więcej z mojego (niepatologicznego) otoczenia prawie każdy coś pizga, jeden trawke, drugi dopka, trzeci fete, a czwarty jeszcze coś. Co najlepsze dragi łączą ludzi, spotykasz się z ziomkiem i jest rytuał palenia wąsa. Spotkasz się z nim gdy dila nie ma i nie ma dojścia to tak jakby Ci laska robiła loda w kondomie. niby spoko siedze z ziomkiem, ale co my kurwa będziemy robić skoro nie ma wąsa hehe ;)
To wszystko odbija się na psychice, bo widzisz ile ludzi to robi więc sam sobie przyzwalasz na dużo więcej niż sam zaplanowałeś. Jakoś podświadomie to tak działa, ąz posówasz się coraz dalej.
Ja obecnie jestem wydmuchany z uczuć, może nie do samego dna, ale na pewno mam bardziej wyjebane na wszytskie aspekty życia niż dawniej. Dolina przychodzi w momencie, kiedy uświadamiasz sobie co robisz, kim jesteś, a kim byłeś i gdzie to prowadzi. Mówisz sobie wtedy kurwa zmienie się, nie będę takim zaćpanym skurwysynem i nie skrzywdze już nikogo z bliskich mi osób. Taki chuj. W tym przekonaniu jesteś tydzień, dwa. Później mówisz sobie- a chujj wezme sobie i bede pizgal sporadycznie to nikt nie ucierpi. Mija miesiac a ty latasz codziennie do apteki czy do dila po towar, czyli robisz to w czym jestes najlepszy. Szkoda, że umiejętności ćpuńskiego kombinowania na działke czy dojścia nie można przełożyć na inny aspekt życia ;) To wszystko składa się na odczuwanie własnego ja. Im więcej ćpasz i czym większą masz świadomość jakim ćpunem się stajesz tym bardziej życie przelewa Ci się przez palce. Mi narazie leje się litrami przez te palce, ale pracuje nad sobą. Nie oszukuje się, że bede czysty bo wiem ze kurwa nie bede. Swiat na trzezwo jest nie do przyjecia. Ale jesli wypracuje się stabilnosc jakomkolwiek, najlepiej zawodową wtedy wszytsko staje sie latwiejsze. Znalezc jakas ogarnieta laske tez nie zaszkodzi, a jesli cos do niej poczujesz to tez dziala troche jak narkotyk. Mozna wykluczyc jedno i zamienic na drugie. Dobra koncze to pierdolenie bo wlasnie koda mi sie odfiltorwala. Pozdro!
A potem GBL potem benzo zupełnie inny świat. Może w dłuższej perspektywie zostanę wrakiem ale chce zaznać odrobiny nieba przed wiecznością w piekle.
xlmss pisze:Najgorzej jak życie jest już przejebane na starcie. Choruje na fobie społeczną/depresje/nerwice natręctw od 12 roku życia. Brak leczenia/olewka ze strony matki, próby samobójcze itd.
A potem gbl potem benzo zupełnie inny świat.
xlmss pisze:Może w dłuższej perspektywie zostanę wrakiem ale chce zaznać odrobiny nieba przed wiecznością w piekle.
Lecz jeśli nie masz już siły, chęci, motywacji to zapinaj pasy i jedziemy w dół ;)
Prawda jest taka, że mamy przesrane i zbyt wiele Ci nie pomogłem tym postem ;-)
--
Oczywiście jest też grupa ćpunów, którzy się wpierdolili przez głupote. Narkomaństwa nie można usparwiedliwić, ale Ci którzy się wpierdolili przez głupote (a chuj jestem młody, we are young, one day well be old) nie zasługują na takie współczucie jak Ci pierwsi!
Osobiście jak słyszę o przypadkach typu, że ktoś waży około 50-60 kg, a na pierwszy raz wziął dwa opakowania, to się zastanawiam czy faktycznie nikt nie powiedział, że na pierwszy to ostrożnie, bo będzie wizyta w szpitalu na płukanie żołądka?
Przyznam się na początku, że nie czytałam jeszcze na porządnie co tutaj piszecie, stąd wybaczcie, jeśli ktoś już miał taki pomysł. Bo jeśli wypali mój pomysł, może warto by zacząć takie coś w nowym wątku, żeby było wiadomo kto odpisuje na moją wiadomość, a kto po prostu chce napisać coś do wcześniejszych rzeczy...
Czy są z was osoby, które by mi pomogły stworzyć taki raport, nie wiem jak to nazwać fachowo, więc opiszę o co mi chodzi... Taki zbiór ważnych rzeczy, co powinna wiedzieć złego o narkotykach czy dopalaczach, a też jeśli się waha nad spróbowaniem, uświadomić nie tylko jak fajnie jest po jakiejś substancji, jakieś świetne tripy, tylko podać historie wielu osób, którzy zaczęli i kiedy się zorientowali, że coś jest nie tak, po prostu żałuje i chciałoby to zmienić... Żeby ktoś kto sobie przeczyta i się zastanawia, zobaczy jakie konsekwencje go czekają, że po kilku godzinach super fazy i wielkiej euforii jednak przychodzi koniec i jak łatwo przegiąć, bo ja dopiero na własnym tyłku przeżyłam zjazd, a może gdyby ktoś mnie uświadomił ile potem godzin będę zła na wszystko, będę na siłę jadła i to dosłownie rzeczy które normalnie bym zjadła na przekąskę, bo nic poza tym nie przejdzie mi przez gardło, nawet zjedzenie dwóch kanapek będzie problemem, a potem konsekwencją przegłodzenia się, nie daj Boże, kiedy człowiek bierze kolejny dzień, chociaż trochę, bo musi przetrwać tą senność przez ileś w pracy, po czym wyhamuje dopiero po kilku dniach takiego brania nie dla frajdy, tylko żeby przetrwać, przy czym wie, że jeśli ktoś w pracy zauważy cokolwiek, ma przerąbane, co często objawia się stresem i obiecywaniem sobie ostatni raz. Ale po jakimś czasie znów ma pieniądze i znów zamawia, Gdyby mnie ktoś ostrzegł przed takim myśleniem i możliwością przesadzenia, pokazał na własnym doświadczeniu że oprócz szczęścia, więcej jest złych rzeczy, po niektóre substancje nigdy bym nie sięgnęła, ewentualnie wzięła możliwie mało, żeby nie brać więcej niż 2 dni, żeby wiedzieć jak można się kontrolować, a potem po prostu wiedziała, jak to mniej więcej działa, ale nie kusiła się na więcej.
Do tego zebrać najmniej polecane/ i te najbardziej polecane rzeczy, które nie niosą aż tylu szkód... Przede wszystkim ja znam substancje takie jak jaranie (rożne odmiany marihuany, ale też dopalaczy) + acodin, tantum rosa i kilka innych których po spróbowaniu nie wzięłam więcej, bo działanie było niezbyt miłe + pobudzające (trochę amfetamina, która z czasem zamieniła się w dopalacze:, zaczynając na eth cat, potem próbowaniu i porównywaniu składników, co najbardziej mi odpowiada + jak brać, żeby zwiększyć fazę, a zmniejszyć zjazd, który zawsze trwa po odstawieniu ileś godzin (przy dobrych wiatrach i to kiedy przez następne dni po przespaniu się wezmę trochę, żeby stopniowo się to wydalało z organizmu), no i halucynogenne: tylko papierek lakmusowy, bo nie wiedziałam co to jest, no i na próbę wzięłam. Bo na internecie jak na złość nie znalazłam opinii innych, żeby się dowiedzieć jak to brać, ile trzymać, więc trzymałam dopóki nie zadziałało, cale szczęście, że jakoś nie wiedziałam czy mogę przesadzić, nie miałam złych doświadczeń, wyjątkowo.
I jeszcze, prośba, żeby w razie co odpisać tutaj lub jeśli ktoś woli podam może maila 'asik2109@wp.pl' - ten jest aktualny, bo ja jeszcze nie mam swojego konta, piszę z konta kogoś innego, bo nie mogę się zarejestrować, zgłosiłam dopiero że wyskakuje mi problem i jak go ogarnąć.
Dodatkowo, jeśli ktoś by pomógł jak można ostrzec ludzi, którzy chcą próbować wszystkiego, a nie wiedzą, kiedy zmienia się myślenie i zwykle jeśli sami dojdą za daleko, dopiero widzą, do czego prowadziła ciekawość. Bo jeśli mu się spodoba, weźmie jeszcze kiedyś, jak tylko na początku nie ma tego pecha, że na dzień dobry ma bad tripa, strasznie złych doświadczeń, a ja osobiście bad tripa miałam dużo dużo później, wiec wiedziałam co się dzieje, ale gdybym pierwszym razem miała takie odczucia, może strach by mnie powstrzymał.
No i miło mi by było, gdyby ktoś się odezwał i napisał swoje doświadczenia i w miarę powiedział np. czemu spróbował, co potem nim kierowało, czy przeginał z braniem czegoś, próbował coś or=graniczyć, kiedy uznał, że gdyby drugi raz mógł przeżyć swoje życie, czy zdecydowałby się na branie? Czy raczej by coś zmienił?
Proszę mi powiedzieć, czy gdyby ktoś wam przedstawił coś takiego wcześniej, powiedzielibyście że i tak spróbujesz, czy może jednak zastanowił się czy nie ma w tym racji i jednak sobie odmówił którejś substancji.
Ja bym nie wzięła fety, ani nie zapaliła 'czeszący grzebień' - to na sto procent.
i kilku tabletek, które mogę wymienić, jeśli ktoś chciał wiedzieć czego lepiej nie brać, ewentualnie co mi było i dlaczego nie chciałam spróbować, bo niekiedy nie odpowiadał mi stan po tym, niekiedy mój organizm zaczął się bronić i się beznadziejnie czułam, w sensie wymiotowałam i było mi niedobrze..
Wszelkie literówki starałam się poprawić, ale nie wiem na ile stylistycznie jest to zrozumiałe, nie czytałam całości, więc ostrzegam, że mogłam trochę wprowadzić chaosu :p
czystosc ale bylem w niebie no i ciagnie sie to az do teraz ale proboje stopowac i jest dobrze
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Mąż polskiej noblistki myślał, że "popadł w szaleństwo". Badania nad psychodelikami w PRL
Przemycali narkotyki z Hiszpanii w sklepach i automatach paczkowych. Rozpoczął się proces
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces przeciwko trzem zatrzymanym i aresztowanym mężczyznom z Gdyni, Suszu i Bochni oskarżonym o przemyt narkotyków z Hiszpanii. Trafiały one do Polski za pośrednictwem firm kurierskich.
Rodacy odstawiają alkohol i papierosy. Sklepy na osiedlach już liczą straty
Jak podaje Polska Izba Handlu i CMR, w listopadzie 2025 r. całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych spadła o 1 proc., natomiast łączna liczba transakcji w tym formacie sklepów obniżyła się o 4,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.
Koniec hurraoptymizmu? Brakuje dowodów na skuteczność medycznej marihuany przy większości schorzeń
Złe wieści dla osób, które widzą w medycznej marihuanie remedium na całe zło świata – nawet na nowotwory. Analiza 2500 badań wykazała, że jej skuteczność można potwierdzić zaledwie w ułamku schorzeń, na które jest stosowana. Czy kannabinoidy czeka podobna przyszłość co opioidy?
