Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
Dawka: 2g w Lemon Tek, po 2.5h działania dorzutka kolejnego 2g (tym razem już na sucho)
Miejsce: Mój pokój
Czas trwania: około 6h, najpierw 2.5h LT a później około 3h dorzutki
Efekty działania LT można było odczuć już po 20 minutach, bardzo przyjemny body load, było czuć rozluźnienie wszystkich mięśni, sama substancja przyjęła się dosyć przyjemnie ponieważ nie odbijało się grzybem jak to ma czasami miejsce przy spożywaniu ich w normalnej wysuszonej formie, a z kolei po około 40 minutach już było widać / czuć pierwsze zmiany.
Moje intencje?
Odkryć samego siebie, zbudować siebie i wyprosić z siebie wszystkie negatywne cechy / próba ich rozpracowania żeby stać się lepszym człowiekiem dla ludzi jak i w sumie społeczeństwa, takie intencje bardziej bym powiedział personalne aby odkryć także swoje prawdziwe ja (ogółem to jestem czymś pomiędzy introwertykiem a ekstrawertykiem, być może określenie "ambiwertyk" będzie tutaj najbardziej prawidłowe?)
Podróż była bardzo przyjemna, było widać bardzo wyraziste zmiany percepcji wzrokowej, coś tak jakby cały pokój oddychał, było widać jak obiekty... hmmm... wibrują?
Oprócz tego też było widać dosyć mocno efekt slow motion przy np. poruszaniu ręką.
Dla podbicia atmosfery puściłem sobie na głośnikach jakiś psytrance'owy set oraz jakieś takie typowo trippy wizualizacje na obydwu monitorach, było widać tak jakby na statycznych obrazkach efekt 3D, że tak jakby kiedy ja się poruszałem to było widać zmiany na tych obrazkach jakby one się poruszały także względem mnie, bardzo przyjemny ale zarazem śmieszny efekt :)
Kiedy czułem że moc LT już powoli dobiega końca, to zrobiłem sobie dorzutkę 2g, i wtedy właśnie poczułem że kiedy dorzutka zaczęła działać to zaczęło się dziać to czego oczekiwałem najbardziej, czyli podróż taka bardziej... filozoficzna?
Nie jestem w stanie napisać wszystkiego ponieważ nie pamiętam tego co się wtedy dokładniej podziało, ale było kilka rzeczy które zapisałem sobie w notatniku bo uważam że wydały mi się one dosyć istotne dla mojego życia, nie jestem aż w stanie powiedzieć skąd mi się to wzięło ale wydaje mi się że to będzie coś co chce właśnie bardzo mocno rozpracować i żyć według tego / starać się iść / robić coś w tym kierunku:
- "Nie jesteśmy tym kim naprawdę jesteśmy"
- "Prawda na tym świecie istnieje tylko jedna"
- "Człowiek jest tylko częścią spisku"
Żałuje bardzo że nie miałem przy sobie jakiegoś notatnika czy coś, bo kiedy się zaczęła ta część taka bardziej filozoficzna tej podróży to mam wrażenie że tych pytań / dziwnych cytatów które sam z siebie wypowiedziałem (nawet nie pamiętam w jakim kontekście, to było tak jakbym z kimś rozmawiał / słyszał jakiś wewnętrzny głos) mogło być więcej, a spamiętałem tylko te trzy właśnie :/
Ogółem to podczas całej tej podróży towarzyszyło mi bardzo dużo euforii, tak jakby mi ktoś zrobił zastrzyk składający się ze 100% szczęścia, aczkolwiek zejście już nie było takie przyjemne, było czuć lekki szczękościsk (ale to prawdopodobnie od nadmiaru śmiechu przez ten czas) i oprócz tego właśnie takie typowe wyczerpanie fizyczne, lecz kiedy obudziłem się rano to towarzyszył już tylko jakiś drobny lekki ból głowy (coś jak migrena?) ale oprócz tego takie totalne odmłodzenie, chęć do życia, nowe motywacje...
Po prostu coś pięknego :)
Fajny raport, a przy okazji napisałeś mimochodem o w sumie ważnej rzeczy. Dorzutki działają. Nie wzmacniają tripa, ale go wydłużają. Nie są konieczne, ale też nie są marnowaniem materiału jak się czasem twierdzi.
W ogóle warto czasem przetestować taką metode jedzenia grzybów, że się nie mierzy dawki, tylko się dojada co jakiś czas po trochu, ile tam się weźmie w dłoń akurat. Odkryłem kiedyś taki sposób konsumpcji i go bardzo lubię, bo to całe mierzenie dawek itp. jest oczywiście zrozumiałe i potrzebne, ale nadmierne trzymanie się BHP trochę usuwa poczucie przygody Nie twierdzę, że należy wpierdalać grzyby garściami i cisnąć na miasto albo na obiad u cioci, ale ciekawym i pouczającym doświadczeniem jest odpuszczenie, zarzucenie obsesyjnej kontroli nad wszystkim, nawet nad grzybami.
W ogóle myślę, że to jedna z najlepszych metod żeby się całkowicie oddać grzybom. Ustalasz intencję, bierzesz ile ci się weźmie w rękę i co będzie, to będzie, może lekkie smyrnięcie po neuronach, a może lot na orbitę Urana. Wtedy naprawdę nie ma wyjścia, zapinasz pasy i lecisz - naprawdę nie wiesz co się wydarzy i co grzyb z tobą zrobi. Ale to nie jest dla początkujących, czy niedoświadczonych, bez idealnego settingu i jakiegoś tam pojęcia o małych i dużych dawkach (przeżytych na własnym mózgu) nie powinno się tego robić, bo to może być zwyczajnie niebezpieczne.
Nauczyło mnie to wtedy, że nie ma co przesadzać w tej kwestii, na wszystko jest czas i miejsce, a jak się tym razem nie uda, to się nie uda. Przecież świat się nie zawali. Jak nie dzisiaj, to jutro, za tydzień czy miesiąc.
Jednak odnośnie dawkowania, to nadal trzymam się wagi, bo to jest już jakaś forma, w moim przypadku rzecz jasna, komunikacji z grzybami. Skoro biorę 5.0 i przychodzi od nich pytanie, co robimy z tym fantem - odpowiedź jest jasna. Walimy wysoko. Tego chciałem, zdaję się na Was, to Wy oceńcie jak daleko możecie mnie zabrać. Summa summarum, będzie dobrze. Zawsze jest.
"Rutyna to rzecz zgubna "
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
