Ktoś zaraz zacznie bronić ampakin, i ma pewnie racje, że przy odpowiednim stosowaniu są bezpieczne, ale na razie podziękuję sunifiramowi, zażywam codziennie sporą ilość różnych ziół i nie wiadomo nigdy do końca jaka może być interakcja z sunifiramem.
Suni był moim pierwszym nootropem, zdawał egzamin. Teraz zaoptarzę się w noopept i będę go przyjmował prawie codzinnie, na pewno będę się z nim czuł bardziej bezpiecznie
Co do substancji w ogóle, ja używałem sunifiramu codziennie lub co dwa dni przez jakieś pół roku, ale w sumie ciężko mi odnotować bardziej zauważalne działanie, raczej subtelne. Fajnie się uczyło, była taka jakby wolna przestrzeń w głowie. Nie do końca chodzi mi tu o pojęcie ,,clearmind". Długoterminowo oceniam pozytywnie wpływ tejże substancji na mój mózg. Myślę, że lepiej się ukształtował dzięki temu.
Ale proszek tani wiec jak ktos chce to sobie moze sprobowac.
Suni tak mnie postawiło na nogi, ale też jednocześnie sposób jego działania jest dla mnie tak zagadkowy, że postanowiłem wrócić na forum po wielu latach, żeby to opisać, porozmawiać z wami i dowiedzieć się więcej, być może wyciągnąć odpowiednie wnioski, które pomogą zrozumieć dlaczego w przeciwieństwie do niektórych, nie mogę zażywać go codziennie.
Właściwie, mógłbym zaakceptować to, że jedna miarka, daje wyraźny odczuwalny efekt przez kilka dni.
Teraz mam za sobą 3 dni, w ciągu tygodnia a działanie z każdym dniem, mam wrażenie, że w pewien sposób się nasila.
Na pewno sprawdza się teza, o odpowiedniej suplementacji, właściwej diecie, bo bez tego suni jakby zwyczajnie nie miało paliwa by działać.
O.. już 2.
W ciągu dnia postaram się opisać dzień 1. Potem dzień 2. , który nastąpił w odstępie 4 dni i dzień 3. W dniu nastepnym po dniu 2. A każdy z tych dni był inny pod względem działania, ale jednak uważam, że najlepiej się czuję w dniach "bez", chociaż w dobrym dniu "z" potrafiłem przekroczyć swoje intelektualne zdolności o kilkaset %, chociaż to przekroczenie granic, jest w pewnym sensie powrotem do poprawnego i naturalnego stanu z przed wielu lat niszczenia sobie mózgu wszelkiego rodzaju substancjami.
Jest nadzieja!
Pozdrawiam wszystkich i uważajcie na siebie, na to co robicie, bo może teraz negatywnych skutków nie zauważacie, ale z biegem czasu skumulują się one i dadzą o sobie znać, a wtedy, może być już za późno, aby odwrócić te wszystkie szkody. :)
Dzisiaj postanowiłem zejść z tych 5mg do na oko, 2,5? 1? Naprawdę nie wiem jakie to ilości, nie da się zważyć.
Coś jak ziarnko piasku.
Efekt:
Prawie brak efektów ubocznych w postaci senności
czy delikatnego kołatania serca, spadków energii, które powodowały osłabienie (które znika przy odpowiedniej podaży kalorii, czyli im większa dawka, tym większe zapotrzebowanie na kalorie i z pewnością nie chodzi tylko o glukozę i wapń, potas, sód, chociaż one zdają się być ważne, ale o całe spektrum mikro i makro składników, wraz z odpowiednimi tłuszczami)
Nawet przy mikrodawkowaniu, praca mózgu jest tak wytężona w pozytywny sposób, bo koncentracja rośnie, ilość zapamiętanych informacji też, łatwość w ich przywołaniu z pamięci. Najlepsze jest to, że następnego dnia ten efekt się utrzymuje, znika to uczucie działającej substancji, człowiek czuje się trzeźwy z zachowaniem tych pozytywnych efektów.
Najwyższa dawka jednorazowa to było do 10mg, pozwoliło mi to czytać z krótkimi przerwami przez 3 godziny. Wiem, że to i tak krótko, ale przed kuracją po tylu latach niszczenia sobie mózgu to mój rekord, bo jeszcze coś z tego pamiętam, a sama zdolność do utrzymania koncentracji podczas czytania zostaje na następne dni, choć nie jest tak spektakularna jak w trakcie działania suni, ale tak jak mówiłem efektów ubocznych mniej.
Może mam też tak uszkodzony mózg, że wytężenie jego pracy do poziomu zdrowej osoby, jest na tyle wyczerpujące, że musiałem później iść spać, żeby odpocząć, bo zwyczajnie mnie odcinało od jawy. Możliwe, że z czasem efekty uboczne w postaci senności po wysiłku intelektualnym przeminą, ale na to pewnie trzeba trochę czasu.
Cholina się przydaje, dwuwinian zwykły, ale dużo to trzeba, bo przy większych dawkach przy dłuższej koncentracji pojawia się coś w rodzaju nacisku (nie mogę powiedzieć, że to ból) w płatach czołowych mózgu, a po suplementacji znika.
Z największych plusów o jakich nie wspomniałem, to całkowita niwelacja prokrastynacji i umiejętność zarządzania sobą w czasie wzrosła do nieosiągalnego wcześniej poziomu. Jak ktoś tu pisał wcześniej, po prostu nie marnuje się już czasu.
Bardzo też pomaga na zachowania kompulsywne - eliminacja ich w 90%, bo chyba zostają jeszcze jakieś odruchy i pamięć mięśniową, ale da się to w 100% kontrolować.
Generalnie czuję się jakbym wracał do intelektualnego kognitywnego zdrowia, po wielu latach, a nawet jakby w końcu udało mi się przekroczyć swoją naturę i nad nią zapanować. Jednak zobaczymy czy nie jest to tylko chwilowy efekt i płonna nadzieja. Zobaczymy i dam znać, jak się sytuacja będzie rozwijała.
18 listopada 2020screws pisze: Witam. Czy istnieją jakieś przeciwwskazania do łączenia sunifiramu z paroksetyną/sertraliną?
Jak siądę do kompa, to przetłumaczę pewien tekst, wstawię go tutaj.
Dla niecierpliwych czy potrzebujących szybciej tutaj link źródłowy
Ode mnie:
@screws Co Tobie jest, że musisz zażywać paro i fluo?
Jesteś pewny, że suni jest dla Ciebie?
Czego oczekujesz od takiego połączenia i co chcesz osiągnąć je stosując?
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Najgroźniejsza tajemnica starożytnej Grecji? Napój z Eleusis mógł zawierać halucynogen spokrewniony
Toksyczny sporysz, pasożytniczy grzyb wytwarzający alkaloidy powiązane chemicznie z LSD, mógł po odpowiedniej obróbce stać się halucynogenem używanym podczas misteriów eleuzyjskich – wynika z badania opublikowanego 13 lutego 2026 roku w „Scientific Reports”.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
