Jeśli już to mikrodawki niczym umysły matematyczne (20mg wys jakości) np. ciągu po 1-2 razy dziennie przez 3 dni i 3 dni przerwy.
Problemy zaczęły się dopiero na studiach (historia) wtedy właśnie trawa stała się codziennością. Studiowałem bodajże do końca listopada a następnie do lutego okłamywałem rodziców iż dalej studiuje a po wyjściu z domu kierowałem się do kolegi gdzie przeważnie już czekało wiadereczko ;)
W tym roku spróbuje drugi raz (tym razem archiwistyka). marihuany nie palę już prawie 2 miesiące, tymczasem zacząłem przygodę z RC, nie wiem czy scenariusz się powtórzy czy nie ale sam widze po sobie, że odkąd nie palę baki moja pamięć się polepszyła, koncentracja też na +, a co najważniejsze nie jestem już takim leniem :).
Początki fascynacji, wiek 13 lat - przynajmniej kiedy o tym myślałam (bo wtedy jednak nie myślałam o tym tak często jak choćby w czasach szarpaniny, patrz niżej) miewałam poczucie wyobcowania, świadomości tego, że dla większości moich rówieśniczek i rówieśników jest to temat zapewne obcy. (Choć może nie doceniam dzisiejszej młodzieży... ;))
Później pójście do liceum ("za moich czasów" nie było gimnazjum) bardzo wpłynęło na moje przemyślenia na tym tle... zdawałam sobie sprawę, że "w szkołach są narkotyki" i bałam się realności takiej perspektywy. Dopiero wtedy tak naprawdę zaczynałam brać pod uwagę możliwość spróbowania, w wieku niespełna 13 lat wiedza o istnieniu takich środków uderzyła mnie jak grom, ale wtedy jeszcze spróbowanie było niewyobrażalne.
Oczywiście cała szarpanina, całe moje pragnienie wyrzeczenia się rozwinęły się na jak najbardziej społecznym podłożu - na podłożu powszechnej narkofobii, którą byłam tak samo przesiąknięta jak większość i miałam poczucie, że pragnę czegoś strasznego. Jak to się miało do szkoły? Właściwie nie tak źle - uważam, że moje własne zmagania bardzo mi pomogły rozumieć poezję barokową, naprawdę. (Ja po prostu kocham poezję i traktuję ją poważnie.) Nie byłam na tyle przygnębiona, by się nie uczyć - po lecie 1997 na szczęście wróciłam do szkoły już po przełomie, z wiarą w sens tej całej "teorii psychodelicznej" - a że, jak się miało okazać, od praktyki dzieliło mnie jeszcze prawie 15 lat, to już inna sprawa...
Zaczelam gorzej sie uczyc, ale nie ze wzgledu na imprezy, czy uzywki, ale po prostu dotarla do mnie ta cala obluda i glupota ludzi, ktorzy uczyli sie tylko dla ocen, egzaminow, wyroznien, plakali i plaszczyli sie o lepsza srednia (nawet w klasie maturalnej mialam takich agentow). Wczesniej bylam taka sama i kazda ocena ponizej 4 byla dla mnie porazka. Po zmienie stylu bycia/zycia zaczelam skupiac sie na tym, co mnie naprawde interesowalo, a przedmioty, ktorych nie lubilam poszly lekko w odstawke (nie jakos tragicznie, najgorsza ocena byla bodajze 3).
Nie uwazam, ze opuszczenie sie w szkole bylo zla decyzja. Nie widze, zeby to jakos rzutowalo na moje losy po liceum. Powiedzialabym nawet, ze ciesze sie, ze dosc wczesnie nabralam dystansu do calego tego wyscigu szczurow, ktory zaczyna sie od wczesnych lat szkolnych, i do dzis pozostalo mi takie podejcie.
Amanda pisze:Zaczelam gorzej sie uczyc, ale nie ze wzgledu na imprezy, czy uzywki
Amanda pisze:ale po prostu dotarla do mnie ta cala obluda i glupota ludzi, ktorzy uczyli sie tylko dla ocen, egzaminow, wyroznien, plakali i plaszczyli sie o lepsza srednia (nawet w klasie maturalnej mialam takich agentow)
Procent pisze:Terefere.Amanda pisze:Zaczelam gorzej sie uczyc, ale nie ze wzgledu na imprezy, czy uzywki
W liceum daawno temu juz zdarzalo mi sie przyjsc do szkoly na mega zajebce i to akurat wplynelo na moje kontakty z rowiesnikami. Ale staralem sie umiec oddzielic te " dwa zycia " od siebie , choc czasem byla to zabawa która wymykała sie spod kontroli.
Szkole skonczylm jadac na trójach , dostalem sie na studia i tez je skonczylem. Wiadomo jak jest sie mlodym to w glowie jest glownie zabawa i czlowiek stara sie wyczuc swoje granice .
Wtedy jeszcze w dół ciągnął poziom klasy, później już tylko narkotyki.
W gimnazjum i technikum jaranko, ekperymenty apteczne i botaniczne. Ocenki nie pozostaja nieugiete wobec parcia rowni pochyłej, czyzbym miał wyjebane? a i owszem. Spadłem na dwóje, ale nadal ogarniam średnią, na tyle by nie mieć zagrożeń i nie prosić o dwójkę na koniec jak te nowe-stare symaptyczne głąby, które mają sześć jedynek i na zailczeniu nie ogarniają pola trójkąta.
Dziś jestem studentem 4 roku prawa. Ogarniam na 3.0, czasami przesadze, naucze sie za duzo i dostaje 5 z egzaminu, który zdaje niewielki odsetek z uwagi na profesora z zaburzeniami ego. Na początku studiów było jeszcze fajnie, pierwszy rok upłynął pod znakiem amfetaminy, browarów, benzo i jaranka, oczywiście łączenie wskazane. Dziś fajno by było, gdyby nie to, że jestem wjebany w benzo jakoś od roku pańskiego 2011, jaram lat 9, z czego od 4 dzień w dzień, a emocjonalnie umarłem.
Może nie jakiś fafarafa, ale uwazam, że jestem inteligentny i jak na tyle spoleczenstwa Polski C nienajgorzej oczytany, co potwierdzają wyniki ale stwarzam w kontaktach miedzyludzkich czesto pozory półgłówka, który nie ogarnia co do niego mówisz, ma wyjebane, lub jest przećpany, cokolwiek. Lubię naukę, uczyć mi sie nie chcę, ale się uczę. Robie już tylko to co muszę, szczurzy kołowrotek.
PS. I tak wiem, że nie posłuchacie, ale jeśli chcecie być ambitnym w szkole, a później w swoim zawodzie - nie bierzcie narkotyków, a juz zwłaszcza nie bierzcie ich ze sobą. na uczelnie zwłaszcza, pozdrawiam byłego prodziekana i wszystkich wykładowców, którzy dostrzegli jak bardzo byłem naćpany na ich wykładzie. Evviva l'arte!
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych
Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.