Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 1480 • Strona 60 z 148
  • 121 / 2 / 0
Ja robię w ten sposób: zażywam ją małymi porcjami aby jak najdłużej być na przyjemnej fazie ale bez fajerwerków i jak zaczynam odczuwać przewagę stymulacji nad przyjemnością przestaje jeść a. a jem L-tyrozyne ok 5g, pije melisę z kilku torebek. 1-2 godziny czuję poddenerwowanie jak po adrenalinie i chęć na dorzucenie. Jak to minie jest już całkiem normalnie pod względem samopoczucia bo stymulacja trwa.
Uwaga! Użytkownik krzysztofpx nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 8 / / 0
Przepraszam że nie przeczytałem 66 stron postów tylko szybko przewaliłem temat ale mnie mama nauczyła podczas fazy lub przed 'wejściem' trzeba wmusić coś w siebie, pomaga bardzo. Woda mineralna w trakcie, obowiązkowo. Gumę dla tych którzy mają ewidentny niedobór magnezu ( duże spożycie alko, kawy lub złe odżywianie). To jest mój exp, mi pomaga. Jeżeli ktoś się z tym nie zgodzi, trudno. Mój świat. Naczochrante jestem więc luzuję.
  • 31 / 1 / 0
swego czasu starałam się zjeśc przed zajebaniem, niby opcja dobra, bo po całym dniu nic nie jedzenia zaczynało mi być słabo i w brzuszku burczało, a tak i samopoczucie lepsze i zwał jakby mniejszy.. ale minusem jest to że po przyjebaniu tron woła %-D a nieraz o to ciężko %-D
Uwaga! Użytkownik bialo93 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 39 / / 0
Na zjazd najlepsza zasada: Czym się strułeś tym się lecz. Mała krecha rano lub kto tam kiedy zjazduje, i można iść normalnie spać. Wiem że to dla niektórych ciężko ogarnąć, ale nawet na mega wstręcie do kolejnej dociąganej wale tak czy tak, o ile coś tam jeszcze zostało. I spokojnie śpię te 3-4 godziny. Później jestem już przynajmniej psychicznie ogarnięty na tyle żeby funkcjonować wśród normalnych osobników ludzkich. %-D

Lub 0,5l czystej, a najlepiej w towarzystwie które rozumie twój stan, lub lepiej: podziela i współodczuwa twoje paranoje i psychiczne cierpienia za grzechy całej ludzkości. I tak na alkoholowej zjebce można zasnąć z poczuciem absolutnego zakończenia wcześniejszych przyspieszonych misji. Najlepiej z kompanami wcześniejszego speedowego maratonu.

Inna moja metoda to hydroksyzyna, im większy speed tym więcej tabletek/syropu. I po 1h godzinie od aplikacji śpię jak niemowlę przez jakieś 6 godzin. Później browar, ewentualnie 3, i znowu sen.

A tak całkiem prywatnie i bez chemikaliów, to jest mój sposób na granie na gitarze. O ile jeszcze choćby na cieniu fazy wracam do domu to gram do upadłego. Jeżeli czucie w palcach jeszcze jest to zakładam słuchawki podpięte do wzmacniacza i cisnę na maksymalnej głośności do czasu kiedy oczy same się zamykają.
Co prawda mam później prze tydzień wstręt do gitary, bo męczyłem swój umysł riffami przez zazwyczaj minimum 6 godzin. %-D
  • 1 / / 0
A czy próbował ktoś wymusić spanie jakimś specyfikiem z zolpidem?Da się to bez późniejszych sensacji połączyć z amph?

Co do minimalizowania zjazdu w sumie stawiam na dużo płynów w trakcie, izotonicznych (lub ich domowych wersji pół na pół woda i sok z cytrusa i do tego szczypta soli), witaminki i coś na siłe zjeść. Jestem palaczem więc jaram prawie szluga za szlugiem ale staram się to zastąpić cyckaniem cukierków z witaminkami :-p .
Nie rozwiązałam u siebie jeszcze problemu bólów karku, lędźwi i ogólnie wszystkich mięśni grzbietowych. Strasznie się napinają
:( Wiem że te problemy bardziej dotyczą bycia nafurkanym niż zjazdu ale w sumie to zjazdów jakichś drastycznych nie mam bo albo moje "maratony" to góra dwie doby albo poprostu moje metody zapobiegawcze mojemu organizmowi wystarczają.
Uwaga! Użytkownik kapciepluszowe nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2 / / 0
mam czesto tak, ze potrzebuje 3-4 nieprzespanych nocy by wyrobic sie z nauka, ale najgorsze jest to, ze ostatnio nie potrafie siasc do niej, tak jak np dzis, siedze i czytam, po za tym przyjebalem niedawno i jedyne co to czuje uczucie goraczki, akurat nie bralem donosowo bo mam teraz rozpierdalajacy gardlo i wew. Czesc podniebienia. Najgorsze jest to, ze teraz potrzebuje dzis do 14 byc na nogach i kumatym, bo mam kilka sprawdzianow, lekcja za lekcja, ale co mam zrobic? Nie przyjebie kolejnej bo juz mi sie ciezko oddycha i dopiero co nie siade do nauki, jestem udupiony eh

dodam ze mam przejebany smak jak pale fajke, fuj, i cholerne zawroty glowy, czuje taki odlot
Uwaga! Użytkownik 852369147 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 144 / / 0
@kapciepluszowe: wymuś spanie środkami naturalnymi, mam tu na myśli mj + kilka bronków, u mnie zawsze działa, zasypiam jak dziecko :)
  • 1 / / 0
ja sobie radzę z zejściem bez benzodiazepin, marihuany i alkoholu.

możliwe, że ktoś już o tym wspominał, ale zejście łagodzą duże dawki witaminy C (rzędu 2-4 g). jest to remedium na wszystko: od kaca po niechcianą ciążę. jedynym skutkiem ubocznym tej metody jest lekka czerwona wysypka na skórze.

wygodnie zażywa się kapsułki C500 albo CTB, ale bardziej opłaca się sprawić sobie 100g pudełko witaminy C w proszku.

zwykle robię tak, że przed wąchaniem zjadam pożywny posiłek + 0,5 g wit. C.
w trakcie jazdy zażywam 0,5 wit. C co parę godzin popijając słodzonym napojem (cukry proste żywią mózg). zjazd jest co prawda wyczuwalny, ale nie jest ciężki. da się zasnąć.

ostatnio natomiast całą noc fukałam bez witaminy i nigdy nie miałam takiego zjazdu. 5 godzin najczarniejszych myśli samobójczych, niemożność snu, płacz i zgrzytanie zębami. gdybym była wtedy sama, to bez wątpienia skróciłabym swe cierpienia wychodząc przez balkon.

nie wiem, jak inni się na to zapatrują, ale chujowe samopoczucie podczas zejścia potęguje panujący wokół syf. jeśli już mam zdychać, to wolę robić to w świeżej pościeli i wysprzątanym pomieszczeniu.

na bóle mięśni: ciepła kąpiel, na wzmocnienie: rosołek wołowy (prawdziwy, nie z kostki).
  • 116 / 1 / 0
ja szczerze mowiac ,kiedys po osiedlowej fuce mialem zawsze zjazd nei do wytrzymania... teraz natomiast jak wale amfe to wale dobra tzn. jezeli miedzy 50 a 100mg nie poczucie dzialania (pewnosc siebie ,lepszy odibor ,skupienie) to odpuszczam i nie wale. takiej jako-takiej czystawej (bo do czystosci do w chuj brakuje :D) to trzaskam max 150mg i zejscia jako takiego nie ma ,pogorszonego nastroju tez nei ;)

Ps. jednak ktos kiedys mial racje "Bo ćpać to trzeba umić" :D (mniejsza jazda, miejszy zjazd ,chyba tak jest ze wszystkim ;) )


a co do rosolku wolowego prawdziwego nie z kostki %D to chyba oczywiste ,z kostki to tak jakby jesc zupke chinska z proszku :D
Ostatnio zmieniony 23 czerwca 2012 przez flashback2, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik flashback2 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 312 / 12 / 0
Ostatnio wpadlem na swietny pomysl, zeby ostatnia kreche zapodac oralnie. Moze to wkreta, ale wydaje mi sie, ze zjazd byl o wiele lagodniejszy, zapewne przez dluzsze dzialanie i wolniejsze schodzenie.
moor1992
ODPOWIEDZ
Posty: 1480 • Strona 60 z 148
Artykuły
Newsy
[img]
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki

Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.

[img]
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów

Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.

[img]
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?

Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.