...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 7280 • Strona 555 z 728
  • 1864 / 701 / 0
Ok, każdy ma swoje zdanie podparte własnymi doświadczeniami, nie mam zamiaru nikogo przekonywać do mojego punktu widzenia ;) I na tym zakończmy ten temat, bo będziemy się tak spierać, a i tak nic z tego nie wyniknie, bo każdy będzie obstawał przy swoim. A procenty są z dupy, dla przykładu jedynie przecież ;-)
"Na nic mi terapia,
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
  • 657 / 93 / 0
05 września 2018UmbertoEKO pisze:

Zgadzam się ziom, nie śmiga aż tak w górę. Ale jednak śmiga. Serio palisz tą samą dawkę od 20 lat (bez sarkazmu)? 5g na miecha to wychodzi jakoś 0,16 jeśli się nie mylę na dzień. Żałóżmy, że nie mieszasz tego z tytoniem to ile palisz? Lufę dziennie? :D
no nie, przez te 20 lat to były różne etapy i epizody, w międzyczasie było 5 lat w akademiku, latały wiadra, bonga , wiadomo o co biega, też mi palma odbijała na punkcie zioła. po prostu od dłuższego czasu jadę na takim stabilnym dawkowaniu. no i zdarza też mi sie spizgać, jak palę ze znajomymi, na imprezce, albo jak swieżo zakupy zrobiłem i jest dużo. a tak to racja, palę jakos lufę dziennie, 3-4 chmury dobrego staffu zupełnie mi wystarcza. na codzień traktuję to właśnie jak wypicie piwa wieczorem, nie potrzebuję mega bomby
a, jeszcze dopisze, wspominana przez kogoś wyżej zmiana odmiany jest bardzo fajna metodą, przełamuje rutyne bardzo wyraźnie
Uwaga! Użytkownik KickInTheEye nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 182 / 29 / 0
Ja to sie zawsze zastanawiam, dziwie, jak niektorzy jarają latami, a jeszcze inni ze 3-5 codziennie, to skad Wy macie hajs na zielone? Nie wiem sadzicie sobie sami, czy kupujecie. Robienie czegos codziennie typu uzywki, masturbacja, jaranie, jedzenie slodyczny codziennie to kurwa zło i nic dobrego z tego nie wychodzi.

Palic dzien w dzien kilka lat i uwazac ze nie jest sie wjebanym, uzaleznionym, ze to nie poryło bani, no jasne...
  • 657 / 93 / 0
a ja nie mówię, że nie jestem uzależniony od gandy, jestem, ale nie zamierzam z tego nałogu rezygnować, bo uważam, że jest , powiedzmy, mało szkodliwy. hajs? po prostu stała pozycja w budżecie, zarabiam i dysponuję groszem jak chcę. bani raczej mi nie poryło, a z paleniem jest mi po prostu dobrze. detoksowi od trawy mówię nie- to tak, żeby offtopu nie było ;)
Uwaga! Użytkownik KickInTheEye nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3244 / 555 / 0
Widzisz [mention]Mundial[/mention] hajs zawsze jest, ale za to nie ma nowych ciuchów i pieniędzy na kino z dziewczyną. Coś za coś. Po prostu przez chujowo wydane pieniądze spada jakość życia, w biednych przypadkach od długów aż do kryminału, ale hajs zawsze jest.

Ja teraz będe robił kolejny detox od trawy, planuje wytrwać jak najwięcej czasu tylko się uda, zaraz się zacznie rok studencki i będzie jak w wojsku, nie chcę płacić zbyt dużej ceny za to przyjebanie mózgowe. Także przed decyzją nie ucieknę.
Aż muszę zajarać i to przeanalizować zanim się zabiore bo mam dobry sorcik. Uwielbiam ten moment kiedy ogarniam nowe palto, zawsze wyróżniam najśliczniejsze i najkształtniejsze niczym diament topy po czym zawijam je w sreberko i trzymam na czarną godzine wyobrażając sobie jak pale je za rok. Po czym dobieram się do okruchów, a gdy skończe z bólem serca rozcinam sreberko :diabolic:
https://youtu.be/XJPAk9ctb-Q

"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
  • 182 / 29 / 0
Bez kitu, na towar to hajs się zawsze znajdzie. Nawet długoletni menele bez pracy, bez domu, codziennie nagrzani alko. Sposob zawsze sie znajdzie by coś przygrzać, żebrać, ukrasc ze sklepu, wozki pod marketem odprowadzac, zlom zbierac, butelki itd.
Szkoda że tak nie ma z innymi rzeczami poza uzywkami, gdzie hajs kmninisz i masz.
  • 235 / 100 / 0
Dziwi was możliwość codziennego upalania się małą ilością? No to mi już pewnie w ogóle nie uwierzycie, ale fakty są następujące - moja średnia dzienna ilość zioła to ok. 0,06g (tak, ma być dwa zera). Już tłumaczę. Mam wagę i lubię sobie ważyć często ile zużywam. Jedno nabicie vapo to u mnie ok.0,015g. i taka ilość to jakieś 3 fajne chmurki. Każda z tych chmurek jest bogata w kannabinoidy, w odróżnieniu od palenia gdzie przyjmuje się ich tylko ok. 20%, bo reszta ulega pirolizie i bez wnikania w szczegóły po prostu 80% kannabinoidów idzie w pizdu w płomieniu zapalniczki. Tak mówią wszelkie badania i praktyka to potwierdza.

Zakładając że 1 gram zioła ma zawartość 10% THC(odmiany haze mają ok. 15%, a są i mocniejsze) to się przelicza na 1000mg czystego THC. Łatwo obliczyć że spalając 0.1g organizm przyjmie ok. 20mg THC (pomijam sytuacje gdy zawsze trochę dymu ucieknie bokiem z tego bonga czy jointa), gdzie przy waporyzacji z ilości 0.1g przyjmuję ponad 80mg THC. I wierzcie lub nie, ale działanie na mój organizm ilości 0,015g to nie jest placebo, bo jaki byłby sens to robić :) i wiem że nie jestem dziwny, bo takich jak ja jest wielu. Niejeden się zastanawia jak to sensownie przechować bo z małej uprawy wyszło mu tyle, że stosując microdosing ma tematu na kilka lat. Tym którzy teraz się z tego śmieją - kiedyś do nas to też dojdzie i życzę wam żebyście jak najszybciej się przekonali że "less is more". Organizm i portfel wam podziękują. Niestety diler może znienawidzieć :)

Matematyka nie kłamie, a faza/działanie tak naprawdę zależy od tych miligramów THC i innych kannabinoidów które wchłonie organizm. Mało kto się chyba nad tym zastanawia, bo albo nie wie że tak się da, albo nie ma potrzeby oszczędzać zioło, albo oszczędzać kasę, albo nie wie dokładnie na jakiej zasadzie działa marihuana na organizm(bez urazy dla wieloletnich palaczy!) Polecam czasami wystawić głowę poza polski internet, ciekawe rzeczy tam piszą :)

Tak tu czytam trochę i widzę że w tematach o poważniejszych dragach ludzie się częściej zastanawiają jak przyjąć pożądaną substancję jak najbardziej ekonomicznie, z jak najmniejszymi stratami, uważają żeby nie podnieść tolerancji niepotrzebnie wysoko itp, a o dziwo w tematach konopnych nikt się nad tym nie zastanawia i zamiast obliczać ile przyjmie miligramów głównego składnika(ja wiem że u nas nikt nie informuje ile % THC ma dana dostawa tematu, ale +/- można to skumać) to przeliczają na buchy z wiadra. Jest to dla mnie o tyle głupie, że akurat wiadro czy bongo są jednymi z najbardziej nieekonomicznych metod spożywania konopi, to jeszcze duża część "fazy" po tym, to są np. skutki niedotlenienia mózgu i podtrucia go szkodliwą chemią z dymu, a nie właściwe działanie kannabinoidów. Mnie akurat to od jakiegoś czasu śmieszy panie [mention]LOBO87[/mention]

Ja w pewnym momencie znalazłem się w sytuacji gdzie w sumie chciałem kontynuować palenie, ale z racji wieku i częstych przeprowadzek pojawiły się problemy nie tyle z kasą, co z dojściem do materiału. Jak już coś dorwałem, to musiało starczyć na jak najdłużej i musiałem dostosować organizm do małych ilości i z pomocą vapo okazało się że to działa wręcz zajebiście. Mój system to vapowanie nie częściej niż co 5-6 godzin w ciągu dnia, od ostatniej chmury danego dnia, do pierwszej kolejnego mija conajmniej 10-11godzin(i wcale nie czekam patrząc co chwilę na zegarek), zaczynam raczej później niż wcześniej i zapewniam was że to 0,015g pierwszy raz w ciągu dnia działa codziennie w praktycznie podobny sposób (czasami aż niepotrzebnie za mocno ;-) od wielu miesięcy. W tym systemie pojawiają się jakieś zmienne, ale obliczam to sobie w ramach hobby i średnio w skali miesiąca, dziennie wychodzi mi tyle ile napisałem na początku. 2g na miesiąc codziennej fajnej fazki. Wierzcie lub nie, ale da się :)
What you smoking?
  • 182 / 29 / 0
Ale Ty do wapo tam dajesz olejek z THC jakis +90%? Czy po prostu dajesz tam jak sam mowisz 0,01 czyli okruszek z podlogi ktory klapkiem zagarniam pod szafke i masz bombe zajebistą? Stary dobre placebo Ci wjeżdża.

A jak ktos idzie pic, czy palic papierosa to wylicza ile procent alkoholu, ze lepiej kupic spirtyus i pic bo tak wychodzi matemtycznie ekonomiczniej czy ze szluga wylicza ilosc nikotyny, albo oblicza mase ciala wzrost ilosc dzielone na ilosc alkoholu w czasie do kwadratu. Dobre napisz jeszcze o CBD czy też wyliczasz, bo nie dałęś o tym ani słowa.
06 września 2018mellowdude pisze:
i wiem że nie jestem dziwny, bo takich jak ja jest wielu.

Niejeden się zastanawia jak to sensownie przechować bo z małej uprawy wyszło mu tyle, że stosując microdosing ma tematu na kilka lat.
Takich osób rzeczywiście jest w chuj, a palenie pewnie jeszcze masz z uprawy z '96 roku. Szacun stary!
  • 235 / 100 / 0
Wiesz co, stary? Ręce mi opadają jak cię czytam. Jesteś strasznym ignorantem. Zresztą już wczoraj napisałem co o tobie myślę, tylko moderacja przeniosła gdzieś tam posta i dostałem ostrzeżenie. Jak chcesz to dam ci linka na priv. Odpowiem ci jednak bo drążysz, w sumie średnio mi zależy czy mnie tu zbanują, ten temat już od kilku stron nie jest stricte o "detoxie od trawy", a ja nie piszę nic złego. Zresztą sam tu dostałeś "karmę" za wpis nie związany z tematem od tego co dał mi warna, więc... co mi tam.

Zadajesz pytania co, jak i dlaczego, jak wyrabiamy z kasą na to i jak to możliwe że zioło nam nie szkodzi. Ktoś ci odpowiada, a ty i tak siejesz ferment i nie wierzysz. Powiedz mi tylko jaki według ciebie miałbym cel, żeby pisać to wszystko. Nie wierzysz że jest coś takiego jak microdosing? Korzystanie z duckduckgo nie boli. Chcesz powiedzieć że moja waga kłamie, a ja udaję że używam konopi i tylko mi się wydaje że na mnie działają? Stary, serio?! Pewnie też w głowie ci się to nie mieści, ale nie każdy potrzebuje "zajebistej bomby" za każdym razem, a nawet do tej bomby nie trzeba zjarać gieta z wiadra. Z reguły wystarcza mi i wielu innym żeby po prostu czuć się trochę inaczej niż 100% trzeźwy, bez tępego uśmieszku na gębie cały dzień. Nie każdy jest ćpunem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Opisałem wszystko w miarę dokładnie, kto umie czytać ze zrozumieniem, ten załapie. Nie wymieniłem cbd, bo to jeden z kannabinoidów. Nie pisałem też o cbg, cbn i cbc bo po co? To wszystko są kannabinoidy,a i tak w paleniu chodzi głównie o THC. Ja rozumiem konstruktywną krytykę itd, ale nie przypierdalanie się bo ktoś nie zrozumiał. To że zioło działa różnie w zależności od temperatury vapowania, też miałem napisać, bo nie wiedziałeś? Nie wiem też co tam klapkiem zgarniasz pod szafę, ale ja szanuję moje pieniądze i moje zioło i może dlatego nigdy nie korzystałem z chwilówek żeby mieć za co ćpać? Tak ironicznie to napisałeś, ale porównanie do alko też niezbyt trafione. Wiele osób idąc na imprezę bierze pół litra wódki zamiast pół litra piwa, właśnie z powodu procentów i mocniejszego działania tej samej ilości płynu. Tu nie trzeba się nawet dużo zastanawiać, to przecież oczywista sprawa. Fajek też nie kupuję typu "light" bo robi mi to różnicę. Krytykuj sobie, spoko, ale może czasami pomyśl 5 minut zanim coś napiszesz. I ostatnia sprawa, to że nie widać np. bakterii nie oznacza że ich nie ma na świecie. Świat użytkowników marihuany nie kończy się na twoim osiedlu, ani mieście, ani nawet na [h] się nie kończy. To że ty o czymś nie wiesz, nie oznacza że to nie istnieje. Naprawdę trzeba tłumaczyć takie rzeczy? Zrozum że są na świecie sprawy o których ci się jeszcze nie śniło. Mi na pewno zresztą też, żeby nie było...

Ilość nabitych tutaj postów, nie ma nic do doświadczenia z dragami. Ja np. nie potrzebowałem tego forum przez 25 lat palenia(innych rzeczy też próbowałem dawno temu) i w sumie dalej nie jest mi ono potrzebne. Może nawet dzięki temu że tu nie bywałem, nie mam zlasowanej głowy i nie wkręcam sobie głupot od czytania jakie problemy mają inni. Wiele osób się tu rejestruje dopiero gdy są mocno uzależnieni, mają problemy i szukają pomocy i porady, ty chyba w sumie też. Chciałem się tylko podzielić doświadczeniem i praktyczną wiedzą w celu nazwijmy to "redukcji szkód", a ty i inni zróbcie z tym co chcecie. Nie mam w tym żadnego interesu żeby pisać bzdury, bo nikogo tu nie znam, nikomu nie muszę zaimponować, ani od nikogo stąd nic nie potrzebuję. Zresztą pewnie i tak mnie wkrótce stąd wywalą za szczerość. Niestety i tak za chwilę będzie w tym temacie 600 stron wpisów od ludzi którzy nie wyrabiają z kasą na palenie i wpadają w długi, albo jarali tony i teraz potrzebują pomocy i "detoxu" bo coś złego się dzieje z głową. Sorry, ale to nie moja głowa się psuje, ani nie mój portfel topnieje.
What you smoking?
  • 182 / 29 / 0
Nie po prostu tu stanąłeś mocno w obronie trawy, że my, większość nie potrafiliśmy jarać, że ładowaliśmy bongosy, wiadra itd. I nas poryło, że potrzebowaliśmy aby większa pizda była na bani itd. A Ty oświecony jarać ćwierć wieku, nie masz problemu i jaranie wpływa na Ciebie ok.

Ja nie mam nic do jarania, jaranie jest zajebiste od czasu, ale to nie jest to samo co było na początku. Kiedyś byłą beka, rozkminy itd., po kilku latach 2-3 to zanikło gdzieś, szukając winie w odmianie czy innych rzeczach itd. Ale jak widzę, nie tylko ja tak mam tylko dość sporo osób, inni porzucają jaranie po wielu latach fascynacji i tyle.

Po prostu pierwszy raz się z czymś takim spotkałem. Zrozumiałbym, że masz jakąś tam banie po nabitej lufce, no da się ujarać nie oszukujmy się. No, ale stary 0,01 grama? Przecież to jest tyle co nic.

Może zapytajmy o opinię innych czy da się mieć pizdę jarając 0,01 g, przez dekady... Może nie jestem osamotniony w swoim zdaniu.
ODPOWIEDZ
Posty: 7280 • Strona 555 z 728
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.

[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje

...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.