...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 7280 • Strona 554 z 728
  • 1864 / 701 / 0
05 września 2018guccilui pisze:
Widzę po paru postach, że nie jestem odosobniony, a do tych co mają taką wysoką tolerkę na mj mam pytanie: czy zdarzyło Wam się mieć dobry staff, zajebać kilka buchów z bonga albo wiadro i stwierdzić: prawie nic nie czuję?
Ok, to jak nazwiesz sytuację kiedy brałem ten sam staff ok miesiąca i na początku kilka lufek mi stykało na dzień, ale pod koniec miecha mogłem walić bonga po 0,5g na dwa buchy i zrobić ze 3g w dzień, tolerancja czy nie?
"Na nic mi terapia,
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
  • 1916 / 335 / 2
Lobo, zapewne jakaś tolerancja czy też inne przyzwyczajenie, i właściwie nie wiem czy nie ma tutaj znaczenia fakt, że paliłeś cały czas ten sam staff? Nie wiem jak jest teraz, ale naście lat temu przeważnie ten sam staff trzymał się na rynku względnie krótki czas. Zawsze po jakimś niedługim czasie pojawiał się "inny". Niby zioło to zioło, ale sami wiecie jak jest, różnie można trafić.

No i osobna kwestia to to, czy czułeś się ujebany po tych dwóch buchach z bonga? No bo przecież ujebać się można, ale poprawić zawsze można, w przypadku mj chęć na dopalenie jest dość szybko, na dobrą sprawę jak jest staff to można smolić i smolić z przerwami. Jedynie wiadra mnie potrafiły "zatkać" tak, że po prostu bym nie przyjął następnego.
Uwaga! Użytkownik 52eu126Iz60j nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1864 / 701 / 0
Powiem w ten sposób, byłem usatysfakcjonowany tymi bongami, podobnie jak lufkami z początku msc. U mnie się zdarzało że jak był dobry staff, to potrafił być długo, ale faktem też jest to, że pizganie długo jednej odmiany osłabia działanie, więc gdy pojawiło się coś nowego kopało lepiej, ale tylko kilka pierwszych razy, później szybko mogłem walić bonia. Może ja tak już mam, że na wszystko mi szybko tolerka rośnie.
"Na nic mi terapia,
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
  • 657 / 93 / 0
05 września 2018Mundial pisze:
Jak ktoś jara szlugi przez 20 lat i zapali papierosa to też jest ustatysfakcjonowany, bo zaskopokoił głoda, skręta.

5g na miesiąc, daje jakieś 0,16g na dzień, czyli jarasz przez 20 lat wbitkę, ewentualnie 2 dupki na dzień.
nie mówie, że paliłem tyle samo cały czas, kiedys paliłem więcej, dobrego materiału pale 3-4 chmury i mi styka, jestem upalony, a nie zaleczam głoda, bo takowego nie ma
i nie wiem, co wynika z tych wyliczeń? że jakiś dziwny jestem, bo nie palę pół gieta z wiadra? żeby było jasne, nie twierdzę, że tolerancja nie występuje, bo oczywiscie można ja sobie wyśrubować w chuj, kopcąc bez opamiętania
Uwaga! Użytkownik KickInTheEye nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1864 / 701 / 0
Porównajmy to do alko, u nas dajmy na to 70% społeczeństwa pije. Jaki z tego procent jest rasowych alkusów? Powiedzmy 15%, 20% imprezowicze okazjonalni, a 35% pije do 4 piw na wieczór. Czy tolerancja na alko rośnie? Tak. Tym piwkowiczom styka ten 4-pak i mogą tak jechać do usranej śmierci, imprezowicze pobalują w weekend i też im styka, ale ten 15% tak zasmakuje w alko, że będą walić od rana do nocy. Tu bardziej chodzi o charakter człowieka, jego upodobania co do efektów substancji, niż o samą substancję. Z mj jest podobnie, tylko że proporcje są znacznie inne i takie generalizowanie, czy tolerka rośnie, czy nie, jest wg. mnie bez sensu.
"Na nic mi terapia,
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
  • 182 / 29 / 0
No dobra to może zacznijmy inaczej...

Macie taką pompe po jaraniu? Beka, że czasami nie dało się wytrzymać ze śmiechu. Ja tego nie miałem już dobrych kilka lat, na początku owszem były okrutne beki, ale z biegiem czasu to zanikło. Tak samo jak inne dziwne rozkminy. Teraz po zjaraniu no po prostu czuję, że jestem upalony. W zależności od tematu czy mega kowadło na głowie, czy da się ogarniać jest przyjemnie, ale to nie jest to samo co kiedyś.

A nie wiem, tak sobie na szybko myślę, czy jest jakaś inna używka której się nie da przedawkować? Bo nie oszukujmy się, jarać można i jarać, jakoś nie ma górnego limitu, że odpływasz na maxa, nawet jakbym przez 5 minut jarał jedną lufę za drugą, to niewiele to zmieni odnośnie bani na głowie. To jest mega dobre w ziole.

Po alko to wiadomo zgon, rzyganie, nieogar, ewentualnie nawet śmierć, tak samo jak po innych prochach, nosach, fecie itd.

No i zawsze ten buch z rana to był najlepszy, najdłuższy...
  • 8 / 5 / 0
Jak pali się od rana do wieczora, no to w zasadzie nie ma różnicy czy wieczorem spali się pół grama czy półtora. Jak za dzieciaka paliłem dużo w ciągach, to rano jedna lufka wystarczała, a wieczorem - gdy paliłem już czwarty czy piąty raz tego dnia - mogłem palić ile chciałem, pół grama czy gram, żadnej różnicy, bo i tak we łbie była już taka pustka, że nie nadawałem się do jakiejkolwiek rozmowy.
Od pierwszego palenia minęło już ponad 15 lat. Aktualnie jestem zdania, że palenie więcej niż raz dziennie (i to wieczorem) to głupota, szkoda dnia. Jak ktoś stosuje taki system, to faktycznie nawet po długim ciągu będzie w stanie usatysfakcjonować się tym 0,15 grama.
Uwaga! Użytkownik korposzczur nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 25 / 14 / 0
"w trybie całodziennego palenia 1g/d, mogłam tak palić spokojnie rok czasu" ~misspill (nice nickname)

Gram dziennie to jednak nie 0,1 czy 0,2 dziennie. Zauważ, że jednak podniosłaś tą "dawkę" (nienawidzę tego słowa, takie ćpuńskie) do 1g :-D A psychoanalizy to właśnie ta piękniejsza część ćpania! Przynajmniej ja dzięki narkotykom lepiej poznałem "siebie", chociaż kosztem zdrowia, psychiki, mnóstwa pieniędzy (najmniejszy problem) i kilku cennych przyjazni...

" [...] 20(lat) właściwie codziennie i nie zwiększam dawek, a zawsze jestem usatysfakcjonowany. to nie opiaty, gdzie tolerancja śmiga dziesięciokrotnie w górę" ~ (KickInTheEye)

Zgadzam się ziom, nie śmiga aż tak w górę. Ale jednak śmiga. Serio palisz tą samą dawkę od 20 lat (bez sarkazmu)? 5g na miecha to wychodzi jakoś 0,16 jeśli się nie mylę na dzień. Żałóżmy, że nie mieszasz tego z tytoniem to ile palisz? Lufę dziennie? :D
Jak najbardziej da się, ale JAK? Nie to, że Ci nie wierzę...Ale ja po prawie 4 latach (przy Twoim stażu amator, chociaż jarałem łącznie jakoś 7 lat) codziennego jarania jedną lufką to robiłem sobie tylko ciśnienie...To jak z piciem jednego piwa dziennie przez 20 lat, na pewno tacy ludzie są ale stanowią mały odsetek wszystkich użytkowników. Nigdy nie miałeś ochoty spizgać się tak konkretnie? Nie poniósł Cię narkotyk? Pytam z ciekawości bo jeśli serio jarasz jak mówisz to gratuluję Ci samokontroli i trzymam kciuki, żebyś się nie potknął :)

"takie wiadro zawsze siekało tak, że nie miałem ochoty na drugie minimum pół godziny - godzinę" ~guccilui

Ok, ale za tą godzinkę było kolejno wiaderko, prawda? :D Wystarczyłaby Ci jedna lufa codziennie przez 20 lat?

Co ciekawe, w jaraniu występuje takie zjawisko jak tolerka odwrotna...Wtedy wystarczy Ci kilka buszków z loliego, żeby się konkretnie upalić.

Piona, jeśli jaracie tak jak piszecie to trzymajcie się tak dalej, bo to jest właśnie sposób w jaki należy używać marihuany (jak i wszelkich używek). Niestety, większość ludzi daje się ponieść rwącym prądem zielonej rzeki, niektórzy też w niej toną :)

Peace, 420.
"Jestem sam. Dlatego bardziej jestem"
  • 1864 / 701 / 0
Też taki system wieczorny przez jakiś czas stosowałem, ale ok 3msc wystarczyło żeby z lufki do filmu, zrobił się wór do filmu, więc jaki sens ma ta dyskusja? Każdy ma inny organizm, psychikę i takie pitolenie że ja palę 10 lat i lufa mnie robi tak samo mniej więcej zawsze, mnie trochę śmieszy. Ok nie twierdzę że nie, ale jaki to dowód na to że tolerka nie idzie w górę? Ja nie pizgałem ponad 8msc i usiadłem do stołu z codziennymi palaczami, jarałem równo z nimi i jakoś nie odpadłem, a trochę jazzu poszło, słaby też nie był, aż sam się zdziwiłem %-D
"Na nic mi terapia,
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
  • 3455 / 1124 / 0
05 września 2018LOBO87 pisze:
Porównajmy to do alko, u nas dajmy na to 70% społeczeństwa pije. Jaki z tego procent jest rasowych alkusów? Powiedzmy 15%, 20% imprezowicze okazjonalni, a 35% pije do 4 piw na wieczór. Czy tolerancja na alko rośnie? Tak. Tym piwkowiczom styka ten 4-pak i mogą tak jechać do usranej śmierci, imprezowicze pobalują w weekend i też im styka, ale ten 15% tak zasmakuje w alko, że będą walić od rana do nocy. Tu bardziej chodzi o charakter człowieka, jego upodobania co do efektów substancji, niż o samą substancję. Z mj jest podobnie, tylko że proporcje są znacznie inne i takie generalizowanie, czy tolerka rośnie, czy nie, jest wg. mnie bez sensu.
Bez sensu, z tego wynika, że ok. 40% obywateli naszego kraju to alkoholicy... LOL, 4 piwa na wieczór to jest dla Ciebie jakaś norma? Trochę lecisz OT-em, bo upodobania upodobaniami, ale rozchodzi tu się o coś innego, o poznanie tajników i praw jakimi rządzi się tolerancja na kannabinoidy, style użytkowania porzućmy %-D

To nie jest 'generalizowanie' tylko dociekanie faktów, obiektywizowanie, jeśli mogę złapać za słówko.
Każdy ma inny organizm, psychikę i takie pitolenie że ja palę 10 lat i lufa mnie robi tak samo mniej więcej zawsze, mnie trochę śmieszy.
No i o to chodzi, stary, o różnice osobnicze.


Pogadalimy, pogadalimy i do niczego nie doszlimy!
Guide do nikotyny w Stymulantach Roślinnych.
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:

misspillz.blogspot.com
ODPOWIEDZ
Posty: 7280 • Strona 554 z 728
Newsy
[img]
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.

[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje

...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.