mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
No i osobna kwestia to to, czy czułeś się ujebany po tych dwóch buchach z bonga? No bo przecież ujebać się można, ale poprawić zawsze można, w przypadku mj chęć na dopalenie jest dość szybko, na dobrą sprawę jak jest staff to można smolić i smolić z przerwami. Jedynie wiadra mnie potrafiły "zatkać" tak, że po prostu bym nie przyjął następnego.
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
05 września 2018Mundial pisze: Jak ktoś jara szlugi przez 20 lat i zapali papierosa to też jest ustatysfakcjonowany, bo zaskopokoił głoda, skręta.
5g na miesiąc, daje jakieś 0,16g na dzień, czyli jarasz przez 20 lat wbitkę, ewentualnie 2 dupki na dzień.
i nie wiem, co wynika z tych wyliczeń? że jakiś dziwny jestem, bo nie palę pół gieta z wiadra? żeby było jasne, nie twierdzę, że tolerancja nie występuje, bo oczywiscie można ja sobie wyśrubować w chuj, kopcąc bez opamiętania
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
Macie taką pompe po jaraniu? Beka, że czasami nie dało się wytrzymać ze śmiechu. Ja tego nie miałem już dobrych kilka lat, na początku owszem były okrutne beki, ale z biegiem czasu to zanikło. Tak samo jak inne dziwne rozkminy. Teraz po zjaraniu no po prostu czuję, że jestem upalony. W zależności od tematu czy mega kowadło na głowie, czy da się ogarniać jest przyjemnie, ale to nie jest to samo co kiedyś.
A nie wiem, tak sobie na szybko myślę, czy jest jakaś inna używka której się nie da przedawkować? Bo nie oszukujmy się, jarać można i jarać, jakoś nie ma górnego limitu, że odpływasz na maxa, nawet jakbym przez 5 minut jarał jedną lufę za drugą, to niewiele to zmieni odnośnie bani na głowie. To jest mega dobre w ziole.
Po alko to wiadomo zgon, rzyganie, nieogar, ewentualnie nawet śmierć, tak samo jak po innych prochach, nosach, fecie itd.
No i zawsze ten buch z rana to był najlepszy, najdłuższy...
Od pierwszego palenia minęło już ponad 15 lat. Aktualnie jestem zdania, że palenie więcej niż raz dziennie (i to wieczorem) to głupota, szkoda dnia. Jak ktoś stosuje taki system, to faktycznie nawet po długim ciągu będzie w stanie usatysfakcjonować się tym 0,15 grama.
Gram dziennie to jednak nie 0,1 czy 0,2 dziennie. Zauważ, że jednak podniosłaś tą "dawkę" (nienawidzę tego słowa, takie ćpuńskie) do 1g :-D A psychoanalizy to właśnie ta piękniejsza część ćpania! Przynajmniej ja dzięki narkotykom lepiej poznałem "siebie", chociaż kosztem zdrowia, psychiki, mnóstwa pieniędzy (najmniejszy problem) i kilku cennych przyjazni...
" [...] 20(lat) właściwie codziennie i nie zwiększam dawek, a zawsze jestem usatysfakcjonowany. to nie opiaty, gdzie tolerancja śmiga dziesięciokrotnie w górę" ~ (KickInTheEye)
Zgadzam się ziom, nie śmiga aż tak w górę. Ale jednak śmiga. Serio palisz tą samą dawkę od 20 lat (bez sarkazmu)? 5g na miecha to wychodzi jakoś 0,16 jeśli się nie mylę na dzień. Żałóżmy, że nie mieszasz tego z tytoniem to ile palisz? Lufę dziennie? :D
Jak najbardziej da się, ale JAK? Nie to, że Ci nie wierzę...Ale ja po prawie 4 latach (przy Twoim stażu amator, chociaż jarałem łącznie jakoś 7 lat) codziennego jarania jedną lufką to robiłem sobie tylko ciśnienie...To jak z piciem jednego piwa dziennie przez 20 lat, na pewno tacy ludzie są ale stanowią mały odsetek wszystkich użytkowników. Nigdy nie miałeś ochoty spizgać się tak konkretnie? Nie poniósł Cię narkotyk? Pytam z ciekawości bo jeśli serio jarasz jak mówisz to gratuluję Ci samokontroli i trzymam kciuki, żebyś się nie potknął :)
"takie wiadro zawsze siekało tak, że nie miałem ochoty na drugie minimum pół godziny - godzinę" ~guccilui
Ok, ale za tą godzinkę było kolejno wiaderko, prawda? :D Wystarczyłaby Ci jedna lufa codziennie przez 20 lat?
Co ciekawe, w jaraniu występuje takie zjawisko jak tolerka odwrotna...Wtedy wystarczy Ci kilka buszków z loliego, żeby się konkretnie upalić.
Piona, jeśli jaracie tak jak piszecie to trzymajcie się tak dalej, bo to jest właśnie sposób w jaki należy używać marihuany (jak i wszelkich używek). Niestety, większość ludzi daje się ponieść rwącym prądem zielonej rzeki, niektórzy też w niej toną :)
Peace, 420.
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
05 września 2018LOBO87 pisze: Porównajmy to do alko, u nas dajmy na to 70% społeczeństwa pije. Jaki z tego procent jest rasowych alkusów? Powiedzmy 15%, 20% imprezowicze okazjonalni, a 35% pije do 4 piw na wieczór. Czy tolerancja na alko rośnie? Tak. Tym piwkowiczom styka ten 4-pak i mogą tak jechać do usranej śmierci, imprezowicze pobalują w weekend i też im styka, ale ten 15% tak zasmakuje w alko, że będą walić od rana do nocy. Tu bardziej chodzi o charakter człowieka, jego upodobania co do efektów substancji, niż o samą substancję. Z mj jest podobnie, tylko że proporcje są znacznie inne i takie generalizowanie, czy tolerka rośnie, czy nie, jest wg. mnie bez sensu.
To nie jest 'generalizowanie' tylko dociekanie faktów, obiektywizowanie, jeśli mogę złapać za słówko.
Każdy ma inny organizm, psychikę i takie pitolenie że ja palę 10 lat i lufa mnie robi tak samo mniej więcej zawsze, mnie trochę śmieszy.
Pogadalimy, pogadalimy i do niczego nie doszlimy!
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:
misspillz.blogspot.com
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
