Pite makumby, fascynacja hodowlą, jak miałem swój sort to dochodziłem nawet do momentu gdy paliłem 7 jointów dziennie, gdy jak się nie pali, to nawet nabita dupka Cię porobi. Ogólnie później ceny jarania skoczyło do 40 nawet 60 i tu jest już pizda z ceną naprawdę. Jak masz swojaki to wiesz co palisz i tanio wychodzi, a tak ogarniać od kogoś to nigdy kurwa ale to nigdy nie dowiedziałem się co to za odmiana. Po prostu "jaranie", kiedyś mówiło się na iskrzaka "squn", "naturka", albo mam holendra, i amensia lata ale to przez kawałek hemp gru co nagrali jakby kurwa nie było innych odmian. Przymykałem oko na to co ktoś mi mówił, skoro ja sadziłem i lampy i out i fascynowałem się tym, no trawa nie miała przede mną tajemnic.
Kiedyś mogłem palić w towarzystwie, nawet lubiłem, lubiłem sobie pospacerować, pobazować w plenerku. Dziś i inni dużo osób ma podobnie, po takim epizodzie w życiu z trawą, później nie ma już tej beki, nie ma już tej pizdy jak za 1 palaniem. Nie pomagały detoxy, nawet i długie, myślało się że to wina tematu niekiedy, tak oto dziś zioło powoduje taką delikatną zamułę, w towarzystwie staję się zamknięty i nie lubię jarać przy kimś, wolę sam bazować przy kompie np.
Nie wiem jak którzy mogą to ciągnąć dalej i są latami zafascynowani trawą, nie wiem czy to może przez chwile jarania am i ur coś się pozmieniało ale chyba nie. Dziś oczywiście zdarzyło mi się niekiedy pobrać, tak ooo żeby pojarać, bo nie piję alko. Ale to nie jest już to samo co kiedyś i sam się zastanawiam czy kurwa warto jeszcze palić.
Co prawda po trawie niekiedy fajnie było się w coś wkręcić, np. robienie grafik w photoshopie i inne tego typu, kreatywność działa na innym poziomie. Ale to też już nie to samo co kiedyś. Kiedyś to nawet zajawki były najaranym na basen chodzić, czy na jacuzii iść, dziś nie mam takich parć jak kiedyś.
A z tą trawę to też największa beka z tym farmazonem że nie uzależnia psychicznie czy tam fizycznie, albo na odwrót. Jakby to miało jakąś wielką znaczenie jak się wpierdolisz. Z boku po latach wygląda to tak, że jesteś najczęściej przyjebanym mułem, nieogarem takim, a tłumaczysz sobie to że jarasz na sen i lubisz. Też na innych forach czytałem niektórzy piszą że jarają po np. 7 lat ale twierdzą że nie są uzależnieni i potrafią to rzucić z dnia na dzień.
trawa? Tak 2-3 razy do roku jakiś joint przy grillu czy meczyku finału LM, albo pograć z kumplem to jak najbardziej da się. Ale takie grzanie codziennie, co weekend, to kurwa nudzi, monotonne, zamulające itd. Choć słabo działą to człowieka ciągle ciągnie...
Zgadzam się w pełni, ja jarałem przez 6 czy 7 dobrych lat i parszywy to jest narkotyk, jak teraz patrzę w przeszłość to widzę te dni przesłonietę
jakby jakąś czarną mgłą, jakbym był ku*wa jakiś ogłuszony. Czas zapie*dalał i dzień za dniem te butle, wiadra, kaczki, lolki, bongosy i mógłbym tak chyba przez 5 minut wymieniać sprzęty. A synonimów słowa marihuana to mam chyba z 20 :)
Uzależnia w ch*j i tak siada na mózg, że kompletnie zmienia sposób myślenia, zaczyna ustawiać priorytety. Tak jak piszesz to co mnie kiedyś jarało (hehe) przestało się liczyć, zero ambicji. Człowiek się aspołeczny robi, po nosku to przynajmniej latałem wystrzelony i był melanż w ch*j kosmiczny a tak to tylko zamuła :-D :-D :-D
30 sierpnia 2018mellowdude pisze: TL;DR: "pierdolisz głupoty, cpun zwykly jestes, trzeba umiec jarac, ziolo moze nie szkodzi ale dym szkodzi wiec szkodzi, jara sie z glowa i znika problem zjebania ziolem".
Skoro nie szkodzi to nie widać degradacji i można o tym zapomnieć a trawa jest po prostu dobra więc tak jak z alkoholem - jest nie dla każdego %-D
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Ja nigdy nie paliłem rok czasu marihuany, ani codziennie dłużej niż pewnie 2-3 miesiące. Tylko najczęściej jesienią jak sort wjechał, wcześniej się od kogoś ogarniało. Kiedyś potrafiło się siedzieć na klatkach schodowych do 3-4 nad ranem i rozmawiać o głupotach, była beka, śmiechy, czuło się fajnie.
Po 2-3 latach zauważyłem że to już nie to samo, marihuana nie sprawia mi takiej przyjemności jak na początku. To już nie wróci, nawet po długich przerwach. Ja nie grzałem wtedy niczego innego poza weedem. Zresztą zobacz ile tu opinii o tym jak ludzie się po tym czują po latach.
Kiedyś miałem takie sytuacje, że wystarczylo się popatrzec na ziomka w kolejce i była pompa, beka nie do wytrzymania. Kiedyś z głową do góry mogłem chodzić najarany przy ludziach. Teraz bym jak najchętniej uciekał od miejsc gdzie jest dużo ludzi.
Jeżeli marihuana Ci nie koliduje negatywnie z życiem to chwała Ci za to i tak trzymaj. Mi zaczęła przeszkadzać, irytować, dawna moc nie wróci i tak to wygląda. Po tych sezonach po 2-3 latach maczanki wjechaly, ale to tez maks moze miesiac czy dwa byl taki okres że paliłem, ale już przed tym ziolo nie cieszylo. Po prostu powiedzialbym ze marihuana to dla wielu osob taki epizod w zyciu okolo 2-3 letni, a pozniej to przechodzi. Moze człowiek też z wiekiem dorasta i już takie rozkminy dziwne na klatkach czy łażenie po nocach najaranym i wpieprzanie ciastek nie imponuje, a wręcz budzi litość i zażenowanie.
To tak jak z alko, jedni kontrolują sytuację, inni są tym po samo gówno.
"Przyjmuję po prostu dzienną dawkę kannabinoidów" aplikowanie sobie jakiejś substancji psychoaktywnej codziennie to już jest problem. Piszesz dużo prawdy o ziółko jednak jako zawodnik po fachu mogę stwierdzić, że jakbyś nie palił nigdy całkiem inne zdanie na ten temat byś miał (tak samo jak alkoholik broni swojej używki, czy ćpun swojego druga). Zgadzam się, że paląc umiarkowanie i z głową można minimalizować skutki uboczne jednak one występują (chyba, że masz końskie zdrowie ale wyjątek potwierdza regułę). Często paląc będąc smarkaczem można "zarobić" sobie problem w bani czy w płucach, ale człowiek młody i głupi :) Po spaleniu trawki podnosi Ci się poziom dopaminy, po czym zaczyna spadać poniżej poziomu na którym się znajdował. To sprawia, że łatwo się uzależnić bo mózg potrzebuje kopa. Po drugie, trawka może powodować również zaburzenia psychiczne czy być czynnikiem wyzwalającym choroby psychiczne (np.: schizofrenię). Nie mówiąc już o jej wpływie na płucka i drogi oddechowe :D
Rozpisałem się o wiele więcej niż chciałem, ale szkoda by było żeby jakiś dzieciak to przeczytał i sobie pomyśłał: 'ten ziomek ma rację, trawka jest zajebista, ide se zajarać".
PS Vaporyzer bardzo dobry pomysł, płucka i drogi oddechowe dziękują, obyś nam żył 100 lat kolego :cheesy: :cheesy:
PS3 Nadal jestem zdania, że używanie baki>używanie legalnego wszędzie alko ale i to i to nie jest nam tak na prawdę potrzebne i zle wpływa na mózg, pamięć i zdrowie i bardzo ciężko używać tego z głową :)
Nie rozumiem tej dyskusji, część ludzi może sobie sporadycznie wypić drinka wieczorem i iść spać, a inna część po jednym piwie skończy pijana z butelką wódki w ręku. Analogicznie z marihuaną, jeden może palić kilkanaście lat i jest w stanie normalnie funkcjonować, a inny po kilku latach wysiądzie, bo stanie się kompletnie aspołeczny.
Rozczaruję Cię być może w takim razie, ale czuję się świetnie i jestem jak najbardziej normalny. No i tu jeszcze może ktoś powiedzieć "taaa, każdy wariat tak mówi" i temat zaczyna się od początku :) Ja narazie mówię Pas. :)
Tylko po prostu troszkę rozjebał mnie kolega [mention]Mundial[/mention] (bez urazy), bo trochę wcześniej w tym roku go złapała jesienna deprecha i wszedł w temat o detoxie od trawy i zaczął tak strasznie narzekać na to wstrętne zioło które według niego praktycznie odczłowiecza i zmienia z wolna biednego białego człowieka w warzywo, bo wiadro z ziomeczkami już tak fajnie nie klepie jak kiedyś, a do tego dopy jakieś od czasu do czasu, tak trochę często, ale nie za bardzo, ale to nie ważne bo i tak na pewno to przez zioło mnie tak zmuliło, bo ziomki też mówią że ich zmula i że kreska czasami jednak lepsza niż to trawsko itd itp ...
i takie historie mnie niestety prowokują czasami do napisania w kilku słowach co o tym myślę. Może nie powinienem, może jestem za stary na to forum i takie oklepane historie. Nie wiem, przemyślę to :)
Jeśli chcesz oznaczyć jakiegoś użytkownika, używaj funkcji "mention". Staraj się też dzielić dłuższe posty na akapity, żeby tekst był bardziej przejrzysty - MrMagnificus
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
