10 marca 2020badzingla pisze:
Tak, opiaty to zdecydowanie bilet w jedną stronę, polecam się zdecydować, czy chce się być w kołowrotku uzależnienia (nie cały czas biorąc, bo tak się nie da) do końca życia - decyzję podjąć należy jeszcze przed spróbowaniem pierwszej dawki, albo (absolutnie ostatni moment) tuż po pierwszej działającej, później jest na to za późno. A jak po setnej czy tysięcznej dawce ktoś dopiero zauważy, że opio to jednak nie to, no to bardzo mi przykro, ale w takim razie po co brał przez te wszystkie razy dotychczas? Przecież doskonale wiadomo, że substancje z tej grupy uzależniają i to prawdopodobnie najmocniej na świecie!
Dzisiaj schodzę z dawki 1190 mg (aktualnie już 620, co dzień obcinam 60 mg) i mimo braku ciśnień, mimo podejścia "biorę tak jak leki, żeby osiągnąć konkretny cel", nie łudzę się, że magicznie uda mi się z tego wyleźć i nie wrócić. Wolę się nie oszukiwać, bo próbowałem już wielu rzeczy i nie wychodziło. Wręcz godzę się z tym, że będę spaprany do końca życia.
Ale, obiecałem sobie, że będę robił wszystko, żeby przynajmniej w części sobie z tym poradzić. Dam z siebie tyle, ile mogę. Żałuję jedynie, że w ogóle zacząłem przygodę z kodeiną - mimo zajebisty u razów, które miałem na początku.
10 marca 2020Jonathan pisze: Mieliście racje, biorąc raz kodeine oddajesz jej się do końca życia.
Pierwszy raz uzależnia psychicznie, i ten kto twierdzi inaczej to albo dopiero zaczyna z opioidami lub nigdy ich nie brał.
10 marca 2020WrakCzlowieka pisze: Mimo to znam osoby które waliły kode kilka razy i działała prawidłowo - a mimo to w ogóle im nie podeszła..
A takie pierdolenie jak post @Jonathan w stylu "kto raz spróbuję kody oddaje się jej do końca życia" to imo zwykła próba uspokojenia sumienia, że skoro ja się wjebałem to wszyscy inni też.
Biorę od prawie pięciu lat codziennie, ale udawało mi się zostawać na poziomie 300-450 mg na dobę. Miesiąc temu jednak mój organizm się zbuntował. Bóle w całej jamie brzusznej , a szczególnie pod żebrami z lewej strony nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Dzień jeszcze przeżyję, ale nocą czy przy pozycji leżącej ból nasila się tak bardzo że prawie zawsze kończy się wymiotami, bo nacisk na organy od środka jest tak duży. Choćby dotknięcie brzucha odczuwam jak porażenie nerwowe. Nie przespałem od tego czasu ani jednej nocy, nie leżałem dłużej niż trzy godziny. Byłem u lekarza, dał mi naproksen i zolpidem na sen, ale oczywiście nic mi to nie pomogło.
Odstawiłem kode na cztery dni, ale ból zabijał mnie coraz bardziej, a codziennie studiuję i pracuję, więc w końcu się poddałem i kupiłem kodeinę byle tylko przestało boleć.
Do lekarza nie pójdę do przyszłego tygodnia, bo z uczelni już się zbyt wiele razy zwalniałem w tym miesiącu. I teraz tkwię w tym cyklu brania 300mg co 3-4 godziny i strachu, że gdy tego nie zrobię to ból wróci gorszy niż wcześniej. Bo po każdych trzech godzinach ulgi ból wraca trzy razy gorszy. Coś za coś.
Nie wiem czego oczekuję. Jedyne co ktoś mi zapewne poradzi to żeby być szczerym z lekarzem, a to na pewno się stanie. Bo jestem już zmęczony.
Tylko czy jest jakiś sposób na przeżycie bez kody do następnego tygodnia i jednoczesne funkcjonowanie? Do żadnych innych środków odurzających nie mam dostępu bo nie mam nawet jednego znajomego a kontakty trzeba skądś mieć.
bez bolu a i zoladek sie zregeneruje.
A tak zupelnie powaznie to juz bym serio poswiecill troche tego czasu na lekarza, wyspowiadal mu sie tak szczerze ze wszystkich grzechow i modlic sie duzo aby pan uzdrowil (dobra teraz prezczytalem jeszcze raz co napisales, to jedyne wyjscie). Medycyna alternatywna, zasiegajac po protipy od pana j.zieby, czy leczac sie w domu nie zdzialasz nic na tym poziomie. No chyba ze chcesz wierzyc w placebo to zainwestuj w IPP typu pantoprazol czy omeprazol. Otc dostaniesz chyba po 20mg tylko, ale polecam dwie tabletki przed posilkami osobiscie. Mi personalnie pomogly tez swojego czasu napary z nagietka, ktory ma wlasciwosci gojace i przyspieszajace regeneracje w tym zoladka, ceniona roslinka przez wrzodowcow; ogolnie zoladkowcow.
Niech zleci jakies badania gastroskopia to podstawa, bez tego sie nie obejdzie. Biorac caly czas kodeine tyllko pogarszasz swoj stan mimo tego, ze przez te 3-4h Cie nie boli.
Nie musze sie nawet pytac czy twoj drug of choice to oczywiscie thocodin a nie antek?
I potraktuj to powaznie bo wyglada na to, ze jak sie za to nie wezmiesz to sie przekrecisz.
I won't go quietly,
I'm bringing my crown
Może po prostu nie bierz i przemęcz się te parę dni na skręcie? Dawki nie są takie duże więc nie będzie tak źle.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
I won't go quietly,
I'm bringing my crown
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
Niebezpieczny proceder na lotniskach. Tak działają przemytnicy narkotyków
Przestępcy znaleźli nowy sposób na przemyt narkotyków, wykorzystując do tego dane nieświadomych pasażerów samolotów. Proceder polegający na podmianie zawieszek bagażowych z nazwiskami klientów linii lotniczych ujawniły kanadyjskie media. O ustaleniach kanadyjskiej stacji CTV News pisze też amerykański serwis podróżniczy Travel + Leisure.
