Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
mi się, że są jakby powykręcane(?) nie wiem jak to nazwać, ale jakoś tak dziwnie je układałam, że strzelały mi kości (mam na dzieje, że ktoś będzie wiedział ocb). W drodze powrotnej wpadłam w panikę, potrafiłam sie wystraszyć przystanku, drzewa albo śmietnika, który mijałam. Na szczęście na chatę znajomej miałam blisko więc byłam w domku chwile po 4. Po drodze tej "super" historii jeszcze 3 razy posypałam. Oczywiście jak każdy wie po kreskach wszystkie problemy zdrowotne, które nam dolegają znikają. No i jak każdy też wie tylko chwilowo. Ze względu, że czułam się lepiej, wyszłyśmy się przejść. Koło godziny 6 (oprócz wcześniejszych objawów) poczułam ucisk w nosie, a następnie mrowienie twarzy, które z czasem promieniowało i nasilało się, oczy mi latały i miałam jeszcze silniejszy problem z równowagą. Miałam bardzo dużo energii, a wystarczyło, ze gdzieś usiadłam i nagle oczy zamknięte i chwilowy brak świadomości do tego ucisk i ból głowy, ból w klatce piersiowej i szum w uszach (najpewniej przez wysokie ciśnienie). Wszystkie objawy przeplatały się z chwilową i nagłą poprawą mojego stanu. Przed 8 nadal czułam się bardzo słabo zimne poty, okropne skoki temperatury, dreszcze, schizy, problem z komunikacją i myśleniem i to jebane mrowienie , czułam je w nogach, rękach, uszach i przede wszystkim na twarzy, nasiliło się to do tego stopnia, że ciężko było mi wytrzymać, po pewnym czasie wpadałam już w taką kurwicę, ze byłam w stanie sobie twarz rozdrapać. Do tego miałam lekko sine i sztywne pale u rąk i stóp. Ze względu na mój stan zostałam podwieziona na chatę furką. Jazda autem w takim stanie to tez była męka, ponownie padłam w panikę, byłam przekonana, ze zaraz zdarzy się wypadek i umrę. Przez moje "wyczekiwanie na śmierć" nie mogłam uspokoić oddechu, tym samym podwyższając ciśnienie, przez mrowienie po prostu "rzucałam" nogą po całej furze. Z auta musiałam zostać wyciągnięta, ponieważ po 10 minutach jazdy przypomniałam zwinięty na furany, skaczący kłębek niż człowieka. Skracając historie - na chacie powoli wszytko ustawało, wzięłam relanium i zapaliłam buszka na sen, zasnęłam tylko na godzinę do 13. Cały dzień byłam wykończona. Dość specyficzna zwała, którą załagodziło bubu
Ckod
29 sierpnia 2017sugo pisze: Mam takie pytanie odnośnie dorzutek. Więc jak chcę sobie dowalić po kilku godzinach to dosłownie wszystko leci prosto do gardła a więc po prostu marnuję materiał. Macie na to jakieś sposoby? Czy warto płukać nos? Jeśli tak to ile czasu od pierwszej krechy?
30 sierpnia 2017listopad pisze: Ej ziomeczki, 2 pytania. Czy jak mam żółtą i mokrą fete i wciągam ją w takiej postaci to marnowanie tematu i lepiej podsuszyć? I tak: biore neuroleptyki, solian 800mg dziennie, mienceryna 30mg dziennie(to antydepresant) to czy robie sobie jakąś szczególną krzywde? I czy mogą te leki zwiększać tolerke? Ogólnie koledzy mówią już na mnie terminator bo napierdalam dużo fety w dużym tempie, dzisiaj zrobiłem 5 g w 4 h i ciągle mi mało.
Zażywane przez Ciebie leki obciążają nerki i w pewnym stopniu wątrobę, a co, moim zdaniem, najważniejsze to to, że amisulpryd wydłuża odstęp QT, a to może sprzyjać występowaniu zaburzeń rytmu serca. Łącząc te leki ze stymulantami drastycznie zwiększasz szanse na problemy z serduchem, czy z nerkami poprzez nadmierne ich obciążenie. Pomijam sam fakt tego, że bierzesz leki po to aby stabilizowały Twój nastrój, a dragami go sobie rozregulowujesz, w ten sposób nie pozwalasz lekom działać.
Powyższy tekst prezentuje od strony mniej lub bardziej naukowej to co większość forumowiczy zawiera w czterech słowach "albo ćpanie albo leczenie". Tak więc jeżeli ktoś tak mówi, nie robi tego bez powodu.
Stay safe.
~Variacik
scalenie /Hash_Oil
Co do "żółtej i mokrej fety" to za konsystencję odpowiedzialny jest rozpuszczalnik, także jeżeli nie chcesz się dodatkowo truć, radziłbym wysuszyć materiał. Co do koloru jest to zanieczyszczenie, ale wydaje mi się, że dość popularne. W zależności od intensywności koloru produkt jest mniej lub bardziej zanieczyszczony.
Proszę o scalenie.
scalone
feta to NDRA (działające na białka wychwytu zwrotnego) więc NDRI będzie osłabiać jej działąnie. Jednak nie radzę łączyć minaseryny z fetą. Działanie minaseryny wybiega daleko poza działanie na białka wychwytu zwrotnego.
Kontakt:
email: hash_oil@tutanota.com
"Consequently, amphetamine is usually classified as an NDRI instead of an SNDRI." Z drugiej strony można znaleźć i tabele gdzie zaliczają ww. substancję jako dopamine/ norephinephrine releasing agent.
https://en.wikipedia.org/wiki/Norepinep ... _inhibitor
Co do mianseryny, oczywiście oddziałuje ona na wiele receptorów, ale również na inne receptory, a wymieniłem noradrenalinę ze względu dwa fakty.
Po pierwsze amfetamina głównie ingeruje w ten neuroprzekaźnik- gdzieś na forum ktoś podał zestawienie wartości EC50/ IC50 dla ketonów, ale także i fenylopropyloaminy. Po drugie amisulpryd stosowany jest w leczeniu m.in. schizofrenii, a ta objawia się nieprawidłowym poziomem dopaminy, w którą amfetamina również ingeruje.
"Mianserin is an antagonist/inverse agonist (at most or all sites) of the [...] and inhibits the reuptake of norepinephrine as well."
https://en.wikipedia.org/wiki/Mianserin
Stay safe.
~Variacik
28 sierpnia 2017LeleFox pisze: Około 2 dni temu poszłam z koleżanka na balet, miałyśmy około 1g fety na łeb. Ze względu na to, że miałam dłuższą przerwę od furanka, walnęłam pierwszego nosa jakoś przed 22, potem godzinka przerwy. No i się stało pod wpływem baletu puściły mi hamulce, po kolejnym lajnie już dość szybko szedł kolejny. Byłam dość mocno porobiona mimo tego nie działo się ze mną nic dziwnego: szczękościsk, super empatia, chęć do ruszania się i rozmawiania z każdym, gały jak pięciozłotówki (czyli norma). Ostatnią kreskę na balecie wzięłam koło 3:30. Około pół h później, zrobiło mi się bardzo niedobrze, miałam mdłości i uczcie jakby coś mi utrudniało przepływ powietrza i połykanie śliny gdzieś tak na samej górze gardła. Nie potrafiłam złapać równowagi, chodziłam jak pijana (dodam, że po wypiciu nie zataczałam się i alkoholizacje tamtego dnia skończyłam dość szybko). Miałam problemy z wypowiadaniem się i wykonywaniem czynności, bo bardzo trzęsły mi się ręce, były dziwnie sztywne i wydawało
mi się, że są jakby powykręcane(?) nie wiem jak to nazwać, ale jakoś tak dziwnie je układałam, że strzelały mi kości (mam na dzieje, że ktoś będzie wiedział ocb). W drodze powrotnej wpadłam w panikę, potrafiłam sie wystraszyć przystanku, drzewa albo śmietnika, który mijałam. Na szczęście na chatę znajomej miałam blisko więc byłam w domku chwile po 4. Po drodze tej "super" historii jeszcze 3 razy posypałam. Oczywiście jak każdy wie po kreskach wszystkie problemy zdrowotne, które nam dolegają znikają. No i jak każdy też wie tylko chwilowo. Ze względu, że czułam się lepiej, wyszłyśmy się przejść. Koło godziny 6 (oprócz wcześniejszych objawów) poczułam ucisk w nosie, a następnie mrowienie twarzy, które z czasem promieniowało i nasilało się, oczy mi latały i miałam jeszcze silniejszy problem z równowagą. Miałam bardzo dużo energii, a wystarczyło, ze gdzieś usiadłam i nagle oczy zamknięte i chwilowy brak świadomości do tego ucisk i ból głowy, ból w klatce piersiowej i szum w uszach (najpewniej przez wysokie ciśnienie). Wszystkie objawy przeplatały się z chwilową i nagłą poprawą mojego stanu. Przed 8 nadal czułam się bardzo słabo zimne poty, okropne skoki temperatury, dreszcze, schizy, problem z komunikacją i myśleniem i to jebane mrowienie , czułam je w nogach, rękach, uszach i przede wszystkim na twarzy, nasiliło się to do tego stopnia, że ciężko było mi wytrzymać, po pewnym czasie wpadałam już w taką kurwicę, ze byłam w stanie sobie twarz rozdrapać. Do tego miałam lekko sine i sztywne pale u rąk i stóp. Ze względu na mój stan zostałam podwieziona na chatę furką. Jazda autem w takim stanie to tez była męka, ponownie padłam w panikę, byłam przekonana, ze zaraz zdarzy się wypadek i umrę. Przez moje "wyczekiwanie na śmierć" nie mogłam uspokoić oddechu, tym samym podwyższając ciśnienie, przez mrowienie po prostu "rzucałam" nogą po całej furze. Z auta musiałam zostać wyciągnięta, ponieważ po 10 minutach jazdy przypomniałam zwinięty na furany, skaczący kłębek niż człowieka. Skracając historie - na chacie powoli wszytko ustawało, wzięłam relanium i zapaliłam buszka na sen, zasnęłam tylko na godzinę do 13. Cały dzień byłam wykończona. Dość specyficzna zwała, którą załagodziło bubu. I tu jeszcze pytanie co polecacie i czy są sposoby na mrowienie? Niestety nadal mnie łapie i przeszkadza mi w pracy. I czy to mogło być przedawkowanie czy raczej oszustwo? (Tak proszek pachniał, wyglądał, kreślił i sypał się jak fetka)
30 sierpnia 2017listopad pisze: Ogólnie koledzy mówią już na mnie terminator bo napierdalam dużo fety w dużym tempie, dzisiaj zrobiłem 5 g w 4 h i ciągle mi mało.
30 sierpnia 2017listopad pisze: Ej ziomeczki, 2 pytania. Czy jak mam żółtą i mokrą fete i wciągam ją w takiej postaci to marnowanie tematu i lepiej podsuszyć? I tak: biore neuroleptyki, solian 800mg dziennie, mienceryna 30mg dziennie(to antydepresant) to czy robie sobie jakąś szczególną krzywde? I czy mogą te leki zwiększać tolerke? Ogólnie koledzy mówią już na mnie terminator bo napierdalam dużo fety w dużym tempie, dzisiaj zrobiłem 5 g w 4 h i ciągle mi mało.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Najgroźniejsza tajemnica starożytnej Grecji? Napój z Eleusis mógł zawierać halucynogen spokrewniony
Toksyczny sporysz, pasożytniczy grzyb wytwarzający alkaloidy powiązane chemicznie z LSD, mógł po odpowiedniej obróbce stać się halucynogenem używanym podczas misteriów eleuzyjskich – wynika z badania opublikowanego 13 lutego 2026 roku w „Scientific Reports”.
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
