Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala
...to żałuję. Żałuję, że w ogóle spróbowałam.
Wolałabym wieść nudne, może nawet nieszczęśliwe życie, ale bez tej kuli u nogi, bo teraz i tak moje życie jest nudne i nieszczęśliwe, a na dokładkę męczę się z uzależnieniem. Tych kilka, kilkanaście, a nawet i kilkadziesiąt chwil wypełnionych "chemicznym szczęściem" nie było tego wartych.
Magia opioidów szybko się kończy. Pozostają pustka i ciężar. Nie mniej, nie więcej.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
1. fragment interesującego wykładu
2. o samobóju bez nadętej bufonady
Z dwojga złego wolę opcję pierwszą, zresztą praktykuję ciągi wieloletnie, więc mój organizm wielkiego wyboru nie ma :cheesy:
To jest zresztą jedno z tych słów, które często przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o opioidach. Sranie i dylematy z nim związane... :finger:
Tak więc sami widzicie: pustka, ciężar i... gówniane skrajności. I jak tu nie żałować tej decyzji?
Żałuje 44% biorących od 0 do 6 miesięcy.
Żałuje 21% biorących od 6 do 12 miesięcy.
Żałuje 41% biorących od 1 roku do 2 lat.
Żałuje 43% biorących od 2 lat do 5 lat.
Żałuje 43% biorących od 5 lat do 10 lat.
Żałuje 64% biorących powyżej 10 lat.
Jeżeli czytając moje posty uznałeś opiody za fajne, przepraszam. Byłam strasznie nieodpowiedzialna w czasie swojej aktywności tutaj.
Trzymajcie się ciepło.
A wracając.. z jednej strony żałuję, bo zabrało mi to w chuj hajsu, sporo nerwów, siły, czasu (jak ktoś nie jest dilerem albo nie zarabia tych 2k mieszkając samemu to musi się sporo nakombinować żeby mieć codziennie czy to na 600mg kody czy MST-ka 200) i chuj wie czego jeszcze. Zaś z drugiej lepsze to niż wjebanie w stymulanty, przynajmniej człowiek mózg (nie mylić z umysłem -> spojrzeniem na świat -> wypaczeniem emocjonalnym, itp, itd) ma sprawny i nie robi się z niego kisiel po paru latach wciągania jakiś wynalazków. W moim ĆV przewinęły się następujące opio:
- kodeina (nagminnie)
- tramadol (kilkanaście razy)
- dihydrokodeina (trzy razy)
- PST (kilkadziesiąt razy)
- buprenorfina (kilkadziesiąt razy)
- makiwara (jeden raz, smaczna była)
- morfina (paręnaście razy)
- acetylowana morfina (dwa razy)
- butyr-fentanyl (dwa razy)
- acetyl-fentanyl (jeden raz)
- U-47700 (jeden raz)
- MT-45 (jeden raz)
- tianeptyna* (kilkanaście razy)
*
Na ten moment czekam na miejsce w ośrodku, bo nie chcę już ćpać w ciągach. Fajnie byłoby weekendowo skuć się weedem i tylko (lub aż) tyle, opio wprawdzie można brać na sportowo ale tylko do czasu (zwłaszcza jak ktoś już wcześniej był od nich uzależniony). Wychodzi na to, że jadąc do ośrodka będę musiał się pożegnać z opio na zawsze. Ale gdy będę miał wyznaczony termin z np miesięcznym wyprzedzeniem to przez ten miesiąc dopierdolę do pieca aż do czerwoności :diabolic:
Klepsydra pisze:Reasumując:
Żałuje 44% biorących od 0 do 6 miesięcy.
Żałuje 21% biorących od 6 do 12 miesięcy.
Żałuje 41% biorących od 1 roku do 2 lat.
Żałuje 43% biorących od 2 lat do 5 lat.
Żałuje 43% biorących od 5 lat do 10 lat.
Żałuje 64% biorących powyżej 10 lat.
Spoiler:
powiedz lepiej czy ty żałujesz :-p
tur3k pisze: Zaś z drugiej lepsze to niż wjebanie w stymulanty, przynajmniej człowiek mózg (nie mylić z umysłem -> spojrzeniem na świat -> wypaczeniem emocjonalnym, itp, itd) ma sprawny i nie robi się z niego kisiel po paru latach wciągania jakiś wynalazków.
Ja już sam nie wiem, co jest gorsze, ale przeraża mnie jak opio potrafią wyprać człowieka z emocji i jakiejkolwiek empatii czego przykładem są blueberry i sprawdzone_info. Do jakiej socjopatii prowadzi uzależnienie od opiatów? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Ja mam wrażenie, że ludzie których wymieniłem to socjopaci i są nimi przez uzależnienie od opio (no bb już nie bierze, ale i tak jest socjopatką). Stymulanty są paskudne, bo bardzo szybko doprowadzają człowieka do ruiny i to jest fakt, mimo że nie uzależniają fizycznie, ale co się dzieje nawet po tygodniu ciągu??? Wychudzenie, brak snu, przemęczenie, odwodnienie, smród, brud, psujące się zęby, wzrok psychopaty, paranoje, schizy, drapanie się, można wymieniać i wymieniać. Opiaty zdaje się konserwują człowieka :D robią z niego taką mumię, ale to nie jest fajne gdy się pomyśli właśnie z tej drugiej strony czyli całkowitego wyprucia z emocji i empatii, że człowiek już nie jest w stanie współczuć drugiemu i myśli tylko o sobie i żeby mu było dobrze nawet gdy już nic na niego nie działa. To co napisałeś czyli że mózg pozostaje sprawny i nie traci się inteligencji, to to się zgadza przynajmniej z tego co zauważyłem i osoby, które znam stąd czy z reala co długo biorą opio to faktycznie ich umiejętności logicznego myślenia się w sumie nie zmieniły, co najwyżej mają lenia i nie chce im się myśleć nad czymś, ale to nie znaczy, że już nie potrafią. Kończąc te gadkę to mogę tylko powiedzieć, że to wprucie nie jest według mnie warte tego całego sztucznego szczęścia i żałuję, że spróbowałem choć ja to jestem z natury stymulantowcem i mam nadzieję że żadnego silniejszego niż koda/tramal/pst opio nigdy nie tknę.
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬
1. fragment interesującego wykładu
2. o samobóju bez nadętej bufonady
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
