Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Dobrze ze część leczenia już masz za sobą, pierwsze 2 tygodnie są najgorsze.Proponuję w ogóle nie brać już benzo, jesteś uzależniony i nie da się już wziąć raz czy dwa , sądzę iż wrócisz do ciągów jeśli znów weźmiesz.
Jeśli juz chcesz sie nacpac to wez cos innego bo u pani benzo jestes spalony i to wszytskjo przez te diabelne ciągi.
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
no ja juz piąty dzień nie fukam alprazolamu, ale to co się ze mną wyrabia to przechodzi wszelkie pojecie.. raz śmiechawka, raz totalna depresja i myśli samobójcze. I obawiam się,że będe musiala posluchać babci,która siedziała ze mna aby pół godz, a już miala dośc moich nastrojów, i wręcz każe mi iść do psichiatry po leki, bo "zaobserwowała,że gdy brałam te leki,była spokojną grzeczną dziewczyną,a nie diabłem.." To jej słowa, mojej własnej babci. I terazx mam mętlik w głowie, bo mi naprawde są potrzebne te leki bo mam zryta psyche i całe moje otoczenie na tym cierpi. I teraz mam do wyboru-
1)zniszczyć siebie, i swoje ciało do końca i się wjebać totalnie w benzo,
2)albo pozostać na trzeźwo,z dala od benzo,ale zniszczyć psyche i zdrowie każdemu kto na mojej drodze stanie,swoimi humorami i schizami jakie mam cały czas od trzech lat :-/
Ciężki wybór; Dobro moje czy dobro rodziny :-(
Do tego mi już odpierdala bez tego alpra,nie wiem co ze sobą zrobić, łatwo popadam w euforie ale i płacz,no i zaczyna mi się chcieć jeszcze bardziej ćpać znowu..ech..
Swoja drogą tobie Szalona, polecałbym po prostu kilkumiesięczną kuracje fluoksetyną. Zamiast wymuszać u psychiatry recki na alprazolam, kup sobie seronil (jak dobrze wypisze recke to za 100sztuk kapsułek 20mg zapłacisz koło 25zł a starczy na 3 miechy). Na początku czułabyś sie dziwnie, ale z czasem zauważyłabyś, że jest z tobą lepiej, da ci chęć do działania, do poukładania sobie wszystkich spraw oraz ustabilizuje nastrój. Pozatym wtedy nie mogłabyś ćpać dxmu, a nawet gdybyś nabrała ochoty to założę się, że szkoda byłoby ci przerywać kurację i czekać tydzień aby zjeść sobie acodinu. Trzymaj się i pamietaj że po benzodiazepinach będzie tylko gorzej.
ja dalej nie wpierdalam benzodiazepin, choć gdybym miał w szufladzie zostawione coś na czarną godzinę to na 100% już bym zjadł trochę na sen, bo to podczas pierwszych nocy, kiedy człowiek patrzy się w sufit nie mogąc zasnąć, to wtedy przychodzą czarne myśli. Ale wszystkie zapasy się skończyły, a następnego dnia kiedy się budzę to jednak czuję różnicę w jakości snu bez tych prochów, czuje sie zajebiście wypoczęty.
podczas pierwszych wieczorów, raczyłem sie niezbyt dużymi dawkami kody, tak po 200mg z A20 + butelka piwa. To pomagało mi wyciszyć się i zasnąć.
kurwa w ostatnim tygodniu znowu zacząłem jeść benzo
Ja tam od początku odwyku mam w szufladzie, a czasem przy sobie ostatnie 1,25mg lorafenu. Nie tykam tego, ale sama świadomość jest jednak zbawienna. Wiem, że już za jakiś, dłuższy lub krótszy, czas będę mógł symbolicznie spuścić tę ostatnią resztkę gówna w kiblu. I never again. Chociażbym miał brać 1g. Hydroxyzyny dziennie ;-)
-A skąd pani wie?
-Macza szmatę w benzynie, wącha, i woła - "ale odlot babciu"..
ej. no? huj!
ejnohuj
i dużo KIECZUKU szefowo
benzodxm pisze: A ja juz benzo nie chce odstawiac. Sa wspaniale i kochane te tableteczki :rolleyes: .
Ale "kto nie robi przerwy ten szybko traci nerwy".
Tak więc ja lecę sobie miesiąc na benzodiazepinkach, odstawiam powoli. Za miesiąc przerwy znowusz będę kołował recepty i tak w koło macieju ;>
Albo branie do końca życia i ewentualnie od któregoś momentu leki osłonowe dla wątroby i nerek.
Nie ma lekko, bardzo przejebany nałóg.
-A skąd pani wie?
-Macza szmatę w benzynie, wącha, i woła - "ale odlot babciu"..
ej. no? huj!
ejnohuj
i dużo KIECZUKU szefowo
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą
Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom
Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.