ODPOWIEDZ
Posty: 238 • Strona 5 z 24
  • 528 / 4 / 0
Zeby cos takiego stwierdzic nie trzeba byc po studiach, nawet pasjonatem nie trzeba byc ;)
  • 259 / 1 / 0
Oczywiście.Można być np. przedszkolakiem.
  • 3127 / 28 / 0
Angelloo pisze:
@saddam,tak z ciekawości zapytam,masz skończone studia psychologiczne,nie masz skończonych studiów ale jesteś,hmmm,powiedzmy pasjonatem/jesteś w temacie,czy nie masz skończonych studiów ani nie jesteś w temacie ale wiesz że to się raczej nie uda?
Myślę, że studia niewiele by tu zmieniły, bo o takich rzeczach nie uczą. Warto jednak prześledzić przebieg terapii z użyciem MDMA, żeby zrozumieć, że samo wzięcie substancji wprowadza jedynie w pewien stan, którym musi odpowiednio pokierować terapeuta, musi on również przeprowadzić dogłębną analizę Twojej osoby i pomóc Ci zintegrować doświadczenie, które przecież może być przerażające i doprowadzić Cię na skraj załamania nerwowego, podobnie jak to ma miejsce w niedomkniętych sesjach psychodelicznych, o których mowa choćby w literaturze autorstwa Grofa.

Uważam, że to może Ci pomóc, ale równie dobrze (a nawet bardziej prawdopodobnie) może Ci zaszkodzić.
High, how are you?
  • 3490 / 58 / 0
Ja z kolei uważam, że wystarczy odpowiedni poziom otwartości i znajomości siebie, żeby samemu poddać się terapii. Trzeba po porostu bez strachu i bez ogródek spojrzeć wprost na pewne fakty. Mi pomagały ciągi wsteczne: czuję x z przyczyny y, przyczyna y zaistniała gdyż robiłem w, to miało miejsce ponieważ p i tak dalej. W końcu dochodzi się do sedna problemu i można coś z tym zrobić, podjąć jakąś sensowną decyzję, kierunek.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 3127 / 28 / 0
Ja też tak uważam, ale swój poziom otwartości można zbadać chyba tylko doświadczalnie, gorzej, jeśli się okaże, że jest on niewystarczający dla poprawnego zintegrowania doświadczenia. Angelloo i tak zrobi co uważa za słuszne, ale wielce pochopnym wydaje mi się nakłanianie do samoleczenia przy pomocy MDMA :)
High, how are you?
  • 3490 / 58 / 0
Jaki znasz lepszy środek do wzbudzenia otwartości (zarówno względem siebie jak i innych ludzi, drzew, krzeseł, kosmosów) niż MDMA :b?
Ostatnio zmieniony 13 kwietnia 2011 przez Kurwik, łącznie zmieniany 1 raz.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 2775 / 40 / 0
Chociażby 4-AcO-DMT
Uwaga! Użytkownik BS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 259 / 1 / 0
Kurwik pisze:
Ja z kolei uważam, że wystarczy odpowiedni poziom otwartości i znajomości siebie, żeby samemu poddać się terapii. Trzeba po porostu bez strachu i bez ogródek spojrzeć wprost na pewne fakty. Mi pomagały ciągi wsteczne: czuję x z przyczyny y, przyczyna y zaistniała gdyż robiłem w, to miało miejsce ponieważ p i tak dalej. W końcu dochodzi się do sedna problemu i można coś z tym zrobić, podjąć jakąś sensowną decyzję, kierunek.
Dokładnie z tego samego założenia wychodziłem,stąd w ogóle wziął się mój pomysł.Jedyne zagrożenie jakie widzę to badtrip,przeżyłem ich już natomiast parę ładnych,co więcej,możecie się zdziwić ale z tego co obserwuję,wywarły mniej negatywny wpływ na mnie niż niektóre pozytywne podróże.

Porównując najgorszy badtrip jaki przeżyłem(butylon w kofiszopowych Mitsizach+TaiFun) do najpiękniejszych chwil w moim życiu(tu również te pigułki),summa summarum mniej nieprzyjemnym wariantem w odczuciach jest badtrip-przypominając go sobie przed chwilą,przeszły mnie jedynie dreszcze(hehe,chyba opiszę to w jakimś wątku o badtripie bo wgle gruba historia była :rolleyes: ).

Gdy pomyślałem natomiast o tym najlepszym momencie,nie poczułem nic z jego magii(dreszcze były wpisane zimnem w w.w badtrip-ale o tym nie tutaj),za to nagle mega zachciało mi się ryczeć,po tym jak w drugiej chwili uświadomiłem sobie fakt,że pewne rzeczy związane z tą chwilą nie wrócą już nigdy.A teraz zdałem sobie sprawę z tego,że po przypomnieniu sobie tego,przez resztę dnia będę to gorzko rozpamiętywał,mając wielkie trudności w skupieniu się na wykonaniu zadań,jakie sobie na dzisiaj wyznaczyłem.

No chyba że poza ewentualną możliwością wystąpienia badtripa pretendującego do rangi wydarzenia traumatycznego widzicie jakieś inne zagrożenia wynikające z podjęcia próby takiej sesji?
  • 883 / 12 / 0
BrightestStar pisze:
Chociażby 4-aco-dmt
Nie dla każdego tak jest. MDMA jest pewniejsze. Po 4-aco-dmt otwartość na świat nie jest zasadą, po MDMA chyba raczej tak.
Ostatnio zmieniony 13 kwietnia 2011 przez Elwis, łącznie zmieniany 4 razy.
Zdecydowanie odradzam Ci ćpanie.
x = x
  • 3127 / 28 / 0
Przy psychodelikach nigdy nic nie jest zasadą, i to chyba jedyna zasada ;)
High, how are you?
ODPOWIEDZ
Posty: 238 • Strona 5 z 24
Artykuły
[img]
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób

Newsy
[img]
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?

Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.

[img]
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III

Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.