Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 62 • Strona 5 z 7
  • 497 / 12 / 0
1. Narkotyki właśnie odciągają od zasad, same sobą są znakiem "łamania zasad" i bycia tym "rebelem" (przyjęło się takie myślenie, że narkotyk = ostra jazda i takie tam). Tworzenie zasad przed braniem jest głupie i idiotyczne.
Narkotyki MAJĄ łamać zasady.
p
email: 853156@protonmail.com
  • 698 / 172 / 0
kuchwale pisze:
Narkotyki MAJĄ łamać zasady.
Tylko, że to co napisałeś też jest zasadą, którą sobie przyjąłeś w własnej filozofii ćpania. Co to znaczy: mają łamać? Kto tak zarządził? A jeśli ktoś uważa inaczej, to co, powinno się mu zabronić sięgania po używki? Poza tym, zgodnie z tym kontestatorskim mottem, można też złamać zasadę łamania zasad i przyjąć sobie własne sposoby postępowania, np. takie, które pomogą nie wypaść za burtę statku pod nazwą "Normalne życie".

Najbardziej wg mnie uniwersalna zasada jest taka: Podchodź do narkotyków jak tylko chcesz, ale licz się z tym, że przygoda zakończy się zgodnie z obranym kierunkiem postępowania. Jeśli NAPRAWDĘ ZALEŻY ci na utrzymaniu się na powierzchni, to się utrzymasz, a najbardziej wyrazistym i najskuteczniejszym sposobem zrealizowania tej chęci jest rezygnacja z brania. Jeśli natomiast biegniesz prosto w przepaść, to bez wątpienia do niej wpadniesz.
  • 497 / 12 / 0
vortexxix pisze:
kuchwale pisze:
Narkotyki MAJĄ łamać zasady.
Tylko, że to co napisałeś też jest zasadą, którą sobie przyjąłeś w własnej filozofii ćpania. Co to znaczy: mają łamać? Kto tak zarządził? A jeśli ktoś uważa inaczej, to co, powinno się mu zabronić sięgania po używki? Poza tym, zgodnie z tym kontestatorskim mottem, można też złamać zasadę łamania zasad i przyjąć sobie własne sposoby postępowania, np. takie, które pomogą nie wypaść za burtę statku pod nazwą "Normalne życie".

Najbardziej wg mnie uniwersalna zasada jest taka: Podchodź do narkotyków jak tylko chcesz, ale licz się z tym, że przygoda zakończy się zgodnie z obranym kierunkiem postępowania. Jeśli NAPRAWDĘ ZALEŻY ci na utrzymaniu się na powierzchni, to się utrzymasz, a najbardziej wyrazistym i najskuteczniejszym sposobem zrealizowania tej chęci jest rezygnacja z brania. Jeśli natomiast biegniesz prosto w przepaść, to bez wątpienia do niej wpadniesz.
Źle napisałem, faktycznie. Przyjęło się, że są swego rodzaju łamaniem zasad i przekraczaniem granic - kiedyś, nie wiem czy do dziś została taka mentalność.
p
email: 853156@protonmail.com
  • 698 / 172 / 0
kuchwale pisze:

Źle napisałem, faktycznie. Przyjęło się, że są swego rodzaju łamaniem zasad i przekraczaniem granic
I tutaj już się zgodzę, bo narkotyki tak naprawdę są łamaniem ogólnie przyjętych norm społecznych i to w każdym możliwym aspekcie. Nawet spisane w tym wątku zasady łamią te normy permanentnie. Np. zasada, żeby nie brać więcej niż się zaplanowało przed przystąpieniem do "konsumpcji" (unikanie dorzucania) - bardzo mądre i ważne dla zdrowia a często i życia tripującego, ale normy społeczne i prawo mówią, żeby W OGÓLE NIE BRAĆ, a nie więcej niż sobie ustaliliśmy (no chyba że alkohol i fajki, te oczywiście można, bo są smaczne i nieszkodliwe :wall: ). I tak dalej... właściwie wszystkie wpisy z tego tematu można w ten sposób zrównać z ziemią.
  • 492 / 16 / 25
vortexxix pisze:
Podchodź do narkotyków jak tylko chcesz, ale licz się z tym, że przygoda zakończy się zgodnie z obranym kierunkiem postępowania. Jeśli NAPRAWDĘ ZALEŻY ci na utrzymaniu się na powierzchni, to się utrzymasz, a najbardziej wyrazistym i najskuteczniejszym sposobem zrealizowania tej chęci jest rezygnacja z brania. Jeśli natomiast biegniesz prosto w przepaść, to bez wątpienia do niej wpadniesz.
Jeśli to nie cytat to szacunek x2. Te właśnie słowa powinny być szyldem [h] zaraz pod harm reduction, to je prawidłowa definicja konsekwencji zażywania jakichkolwiek środków psychoaktywnych :-)
I nagle czas zaczyna płynąć wolno jakoś w slowm'ie
Robi się chłodniej, czekam na to kiedy mnie pierdolnie
I jest goręcej serce bije mocniej w piersi...
To po tym koksie, goście robią sobie selfie :cool:
  • 1329 / 59 / 0
kuchwale pisze:
Źle napisałem, faktycznie. Przyjęło się, że są swego rodzaju łamaniem zasad i przekraczaniem granic - kiedyś, nie wiem czy do dziś została taka mentalność.
Branie nielegalnych narkotyków jest łamaniem zasad społecznych. Ale taki alkohol to też narkotyk, a picie niekoniecznie łączy się z łamaniem zasad. Albo np. spotkałem sporo porządnych, starszych pań wjebanych w benzodiazepiny - też ćpanie, ale bez żadnego przekraczania granic. Poza tym ten temat nie jest o zasadach społecznych, tylko o rzeczach, które warto mieć na uwadze jak się ćpa. Dla własnego dobra.
kuchwale pisze:
Tworzenie zasad przed braniem jest głupie i idiotyczne.

Jak się chce brać i się nie stoczyć w szybkim tempie, to stosowanie się do pewnych zasad (choćby wymienionych w tym temacie) jest wysoce wskazane. Podejście pod tytułem "hehe łamiemy zasady, olłejs hardcore, przekraczam granice, jestem 'rebelem'" jest typowe dla zbuntowanych nastolatków i/lub niedorozwojów. To jest właśnie głupie i idiotyczne.
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 698 / 172 / 0
jarekjurek: pełna zgoda, zasady o których tutaj dyskutujemy często mogą być szansą na względnie trwałe utrzymanie delikatnej równowagi, kiedy dragi są dodatkiem urozmaicającym życie, i utrudniają degradację do stanu, w którym życie staje się tylko mało istotnym dodatkiem do dragów.

HaszHaszowski: dziękuję za żarełko :-) to nie był cytat.
  • 80 / / 0
Branie narkotyków można wyobraźić sobie jako sinusoidę. Raz jest się na górze, gdzie nie chce się brać, ma się jakiś cel w życiu, zajmujemy się pracą/szkołą/hobby. Zdecydowana większość osób zaczyna właśnie będąc na górze - chce spróbować, urozmaicić sobie życie itp. Po jakimś czasie NIEZAUWAŻALNIE zaczniemy schodzić w dół, nasze zainteresowania, obowiązki przestaną być dla nas takie ważne, coraz częściej myślimy o naćpaniu się, coraz bardziej nam się to podoba. Każdy kto trochę w tym siedzi na pewno wie o czym mówię. Nie wspominam o tej fali tylko dla początkujących, ale dla WSZYSTKICH. Sztuka polega na tym, żeby wyczuć kiedy właśnie spada się w dół i coś z tym zrobić. Zapytacie CO zrobić? Tego nie wie nikt, oprócz Was samych. Musicie znaleźć własne sposoby na wyjście na prostą, nikt wam nie powie co macie zrobić.

Jeżeli uda wam się być znowu na górze, wspaniale! Pamiętajcie żeby cały czas zajmować się czymś oprócz ćpania, czasami nawet na siłę. Pamiętajcie też, że prędzej czy później znowu zaczniecie schodzić w dół... Niestety, ale to nieuniknione. Wasza rola w tym, żeby jak najdłużej utrzymać się na powierzchni, nauczyć się zauważać wasze problemy, myśleć obiektywnie i znaleźć swój sposób na dołki.

Choć i tak niczego to nie gwarantuje.

Ale przynajmniej zwiększa waszą szansę na bycie człowiekiem. ;-)

PS Pamiętajcie jeszcze jedno - uzależnionym jest się na całe życie...
  • 698 / 172 / 0
lolipop999 pisze:
PS Pamiętajcie jeszcze jedno - uzależnionym jest się na całe życie...
To bardzo popularne hasło, ale moim zdaniem mocno szkodliwe. Po co pielęgnować w sobie poczucie własnej słabości? To zdanie jest kwintesencją przyznania się do niemocy, do tego, że nie decydujesz o własnym losie. Czy nie lepiej wychodzić z założenia, że to nie substancje uzależniają, tylko człowiek się uzależnia, a skoro to tkwi w świadomości, to można z niej te problemy usunąć? Na "wejściu" do świadomości nie ma zaworu zwrotnego, który by uniemożliwiał transport przekonań i idei w drugą stronę. Tak myśląc wystarczy rozstać się z przywiązaniem do ulubionych używek, tylko tyle, ale niestety dla większości jest to AŻ TYLE. Wyjątkiem są te substancje, które budują uzależnienie fizyczne, tutaj trzeba sobie najpierw poradzić z tym ciężkim problemem, potem dopiero można wywalić je ze świadomości.

Zawsze wywołuje mój wewnętrzny sprzeciw, kiedy słyszę np. od osób, które rzuciły palenie: "Mimo rzucenia i tak jestem uzależniony na całe życie, wystarczy że zapalę jedną fajkę i na 100% wrócę do nałogu". Nasuwa się tu mało grzeczna odpowiedź: "No to zdecyduj się do kurwy nędzy, czy rzuciłeś te fajki, czy jednak nie?" To kompletnie bzdurne myślenie, właśnie wolność od nałogu polega na tym, że MOŻESZ sobie zapalić papierosa np. na imprezie (naturalne powinno być wewnętrzne stwierdzenie: tylko po co?), a następnego dnia nie dręczy cię natarczywa myśl o wciąganiu trującego dymu do płuc.
Żeby nie być gołosłownym - ponad pół roku temu rzuciłem e-papierosy, po 5 latach ich używania. Wcześniej 10 lat fajek. Ostatnio na spotkaniu ze znajomymi jedna osoba poczęstowała mnie elektronikiem. Stwierdziłem, a spróbuję, sprawdzę czy po takiej przerwie poczuję tego legendarnego kopa w płuco i strzał dopaminy do mózgu. Kop był zacny, dopaminy nie zanotowałem za bardzo, a na drugi dzień i do dzisiaj (po 3 tygodniach od zdarzenia) jakoś nie poczułem potrzeby ponownego spróbowania. Bo i po co? Może jeszcze kiedyś się skuszę (za rok albo 2), ale niekoniecznie - tak naprawdę dopiero teraz pisząc ten post po raz pierwszy od 3 tygodni zatrzymałem się myślami przy tych sprawach. Nie czuję, żebym był uzależniony na całe życie, już nie jestem i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej :-) .
  • 680 / 43 / 0
Nieprzeczytany post autor: kidswithguns »
Moim zdaniem powinno sie myslec tak, ze człowiek jest uzależniony cale zycie. Mozna byc zaleczonym nie wyleczonym. Gdy człowiek wyjdzie z założenia ze jest wyleczony moze spowodować to nadmierną pewnosc siebie co moze skutkować nawrotem ("skoro jestem wyleczony to raz przycpac nie zaszkodzi"). Oczywiście nie tyczy sie to kazdego no ale... mysle, ^up ze jestes raczej wyjątkiem.
ODPOWIEDZ
Posty: 62 • Strona 5 z 7
Newsy
[img]
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln

Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.

[img]
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży

Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.

[img]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu

Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.