Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 293 • Strona 5 z 30
  • 193 / 2 / 0
miałem kilka razy przyjemność prowadzić samochód po : zielsku, pigółach, fecie, alkoholu, i powiem tak ostatni raz po spożyciu wsiadłem do auta po alkoholu mało tego z ziomalami, gdy dojechałem do chaty i zaparkowałem samochód okazało się że nie pamiętam drogi, a po otwarciu drzwi wypadłem na ziemie przy samochodzie, ziomale mówili że jechałem całą drogę spokojnie tak jak zawsze na trzeźwo, bez zastrzeżeń, ale ten fakt jak po wystawieniu pierwszej nogi z auta pierdalnełem ryjem o chodnik i nie miałem siły wstać, spowodował że już NIGDY nie wsiadłem i nie wsiąde po niczym za kierownice ani nie usiąde swiadomie jako pasażer w aucie które prowadzi nawalony czymkolwiek kierowca to tyle ode mnie i dodam ze moje postanowienie utrzymuje w mocy już od 7 lat i absolutnie nie popieram takich akcji, wolę zapłacić pare dyszek za taxi i mieć święty spokój..
  • 290 / 2 / 0
Zdarzało mi się kilkakrotnie:
-Pod wpływem minimalnych działających dawek kody - bez przypału, tylko humor ciut lepszy, skret zabity. Z perspektywy czasu i tak wydaje się to nader niebezpieczne, brak koncentracji.
-Po alprze w ilosci 0.75mg, co działało na mnie jak 2-3 browary - przyjemna wieczorna jazda, jednak momentami nie ogarniałem co się dzieje. Wyraźnie opóźniona reakcja. Przy większym natężeniu ruchu nie zdecydowałbym się na jazde. Bardziej niebezpieczne niż kodeina, bo bardziej poprawia pewność siebie.
-Na drugi dzień po 2mg estazolamu (przy braku tolerki) prawie spowodowałem wypadek (wymuszenie pierwszenstwa, nie zauwazylem ustap pierwszenstwa), bylo slisko, a koles miał pierwszenstwo z prawej strony, tylko ze to było takie "prawo", że trzeba się mocno przekrecic do tyłu zeby widzieć, czy coś jedzie. A mi się nie chciało, byłem pewny siebie. Dotychczas to moja najbardziej niebezpieczna sytuacja.

Nie licze jazdy na drugi dzień po bakaniu, czy po deksie. Po deksie było zdecydowanie gorzej. Więcej grzechów nie pamiętam. Moim zdaniem jazda pod wpływem czegokolwiek to głupota i więcej tego nie zrobie, szczególnie wioząc parażera(-ów).
Ostatnio zmieniony 28 lutego 2011 przez antropolog, łącznie zmieniany 3 razy.
  • 21 / / 0
3 lata temu, rutynowa kontrola przez warszawską policje. Jednemu poruczniczkowi nie spodobal sie moj wyraz twarzy, a dokladniej to jak mi z oczu patrzy wiec zrobil mi narkotest. Wyszlo ze jestem pod wplywem THC. Dalej standardowe procedury - badanie moczu i krwi. Wyszlo ze w moczu jest jakies tam stezenie kannabinoli wiec zabrali mi prawo jadzy na dwa lata. Po poltora roku przychodzi do mnie pismo z prokuratury, ze badanie krwi bylo negatywne i ze bylem trzezwy :nuts: .. Sprawa skonczyla sie zwrotem prawka i przeprosinami. Nie wiem jakim cudem tak sie stalo, czy próbka krwi lezala zbyt dlugo przed badaniem? Suma tego zdazenia jest taka - utrata pracy, koniecznosc sprzedazy kochanej fury i nasrane w papierach. Cale szczescie w nieszczesciu ze nie musialem ponownie zdawac :-)

Od momentu odzyskania uprawnien, postanowilem nie wsiadac za kolko po zadnej substancji nawet jesli jej ilosci bylyby znikome. Nie usmiecha mi sie przezywac tego wszyskiego jeszcze raz. Drugi raz takiego farta mial nie bede hehe
  • 469 / 9 / 0
A byłeś wtedy faktycznie pod wpływem THC? Może wystąp o odszkodowanie?
  • 21 / / 0
Myslalem o tym, aby ubiegac sie o jakies zadośćuczynienie z tytulu straty pracy i osobistych konsekwencji, ale darowalem sobie. I tak sprawa zakonczyla sie dla mnie nad wyraz pozytywnie, gdyz w tamtym momencie bylem pod wplywem. Nie wiem dlaczego z badan krwi wyszlo ze bylem wtedy trzezwy. Tak jak pisalem, byc moze bylo to spowodowane zbyt dlugim czasem przechowywania probki (czekalem 1,5 roku na wyniki tych badan).

Jakaś opacznosc nademną czuwala w tej sytuacji i dlatego wziąlem sobie do serca tą lekcję - drugi raz takie cuda sie nie zdarzą :-D
  • 1 / / 0
Raz chciałem wsiadać za kółko 5h po łysiczkach kubańskich. Całe szczęście, że tego nie zrobiłem - gdy wracałem sam, nagle zobaczyłem martwego psa, wszystko się powiększyło 2x, a las był spalony (a nie był).

Co do alkoholu, też nie polecam. 2 piwka wypite, jedziemy po więcej. Cała ekipa w furze. Ktośtam krzyczy żebym ogarnął i nie zajebał w płot. A ja - na lajcie, mam wyczucie - JEBS. Leży słup z bramą i furtką. Jedyny plus, że samochodowi się nic nie stało ^ ^

To mi wystarczyło, by zacząć wyznawać zasady: jadłeś - nie jedź.
  • 52 / / 0
Trzeba miec prowadzenie pojazdow mechanicznych we krwi. Wtedy stan w jakim jestes nie ma wiekszego znaczenia. Wystarczy wystrzegac sie blekitu ;-) Pozdrawiam, kierowca zawodowy.
  • 570 / 2 / 0
aily pisze:
Myslalem o tym, aby ubiegac sie o jakies zadośćuczynienie z tytulu straty pracy i osobistych konsekwencji, ale darowalem sobie. I tak sprawa zakonczyla sie dla mnie nad wyraz pozytywnie, gdyz w tamtym momencie bylem pod wplywem. Nie wiem dlaczego z badan krwi wyszlo ze bylem wtedy trzezwy. Tak jak pisalem, byc moze bylo to spowodowane zbyt dlugim czasem przechowywania probki (czekalem 1,5 roku na wyniki tych badan).

Jakaś opacznosc nademną czuwala w tej sytuacji i dlatego wziąlem sobie do serca tą lekcję - drugi raz takie cuda sie nie zdarzą :-D
ja pierdole co za typ.
talk.macreal.info
Rozmowy acreal
  • 1169 / 17 / 0
Jezdzilem pod wplywem kokainy; amfetaminy; kodeiny; najarany jezdze caly czas i pod wplywem bupry, ALE NAJBARDZIEJ MI ODPIERDALAŁo po 2 piwach (no i moze troszke jak sie frania i koksem naszurałem to tez mi sie noga prostuje - ale bez wielkich jakichś pojebanych akcji).

Za jazde pod wplywem alkoholu powinno sie spuszczac wpierdol a nie mandat.
Wyjebalem 2 piwa, po czym przypomnialem sobie juz w polowie drogi do celu (przejechalem ze 30 kilometrow, jak ogarnalem ze chyba troche jade srodkiem drogi).

Skonczylo sie na rozjebanym lusterku z lewej strony (jechalem srodkiem ulicy i typ z naprzeciwka nie zjechal mi z drogi - wiec rozjebal lusterko mnie i sobie i pojechal dalej. Wszystko działo się w zimę).

Nigdy nie wsiade juz wiecej po alko.

Wszystkie wypadki - o dziwo mialem na trzezwo ;d
Uwaga! Użytkownik BuddahLova jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 65 / / 0
po baq sie dobrze jezdzi, niektorzy prawko nawet zdaja spizgani;P
ODPOWIEDZ
Posty: 293 • Strona 5 z 30
Newsy
[img]
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?

Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.

[img]
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę

Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.

[img]
Niemal 3 tony kokainy pod ziemią. Policja przejęła rekordową kontrabandę

Australijska policja skonfiskowała 2,7 tony kokainy, ukrytej w plastikowych pojemnikach zakopanych pod ziemią na obrzeżach Sydney. Wskazano, że to rekordowa ilość narkotyków przejęta w tym kraju.