Swoją drogą ciekawe jaki diler kretyn z neta dawał by na ławce w centrum miasta korepetycje z zciągania tłoka?
Jakoś mnie to nie przekonuje. Ucichnie a potem znowu znajdą sobie "sensację".
Może pora na jakąś ćpuńska prowokację...
O ile to w ogóle prawda.
Po drugie: dragi łatwo dostać wszędzie, nie tylko w internecie.
Moje wnioski z tego pseudo reportażu są takie, że skoro tak łatwo dostać tak ciężki narkotyk mimo surowego prawa - prawo trzeba zmienić bo nie skutkuje.
Nie mówię o pełnej legalizacji, ale o kontrolowanej podaży.
A hypera mogą cmoknąć w pompkę, nic nie zrobią bo niby jak? :D
reklama dzwignia handlu
Chociaż na łopatki rozłożył mnie reportaż bodaj superstacji o 3mmc.Dowiadujemy się:
-legalne
-można kupić przez internet
-stacjonarnie od dilera,który nam to w dodatku przywozi
-od rzekomej użytkowniczki "[...]10 razy silniejszy od amfetaminy"
Przecież lepszej reklamy nie mogli zrobić!
Z kolei najwięcej się uśmiałem oglądając uwagę.Traktowała o typku wjebanym w kanna.I wraca owy ziomeczek pewnego dnia ze szkoły, najarany ofc,a u progu zastaje matkę,reportera no i ekipę filmującą.Zostaje zbombardowany pytaniami "paliłeś?!" "przecież widzę".Teraz wcielmy się w niego.Wchodzisz do domu zfazowany, a tam matka,koleś z TV, koleś z kamerą i koleś z kijem(mikrofonem :D),do tego lawina pytań.Była też jego psiapsiuła feralnego dnia, która prawilnie go podpierdoliła i tak biegali za nim po domu susząc mu głowę,ale na medal zdecydowanie zasłużyla koleżaneczka(ta od podpierdolenia)- była w bluzie "dr joint" diila.
Gdyby zostało to uznane za offtop ,to prosiłbym o skierowanie do odpowiedniego tematu.
mr_b pisze:Może pora na jakąś ćpuńska prowokację...
eso pisze:nie znam sie na prawie ani nie chce mi sie sprawdzac ale cos kiedys mi sie obilo, ze prowokacja rzadzi sie innymi prawami, faktycznie.
bo z tego co pamiętam to policja nie może robić prowokacji, bo taki dowód jest zdobyty nielegalnie(podstępem) i nie liczy się w sądzie
czyżby dziennikarze mieli więcej praw?
znalazłem na szybko takie coś, ale to nie wyczerpuje tematu
Jedna jednak rzecz, że są orzekł, iż nie można orzekać w sprawie karnej na podstawie dowodów zdobytych nielegalnie Inna sprawa, co sąd uznał za nielegalne zdobycie dowodów. Jeśli wierzyć prasie to rozumiem, że nielegalne według Sądu Apelacyjnego jest samo stosowanie prowokacji wobec osób, co do których nie ma „podejrzenia” o popełnieniu przestępstwa (czyli takiej trochę „prowokacji na ślepo”). Jeśli taki wniosek wynika rzeczywiście z orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, i metoda śledcza polegająca na prowokacji bez „uzasadnionych podejrzeń” ma być nielegalna to mam tutaj duże wątpliwości. Czasami organy śledcze nie będą bowiem w stanie dowieść, że miały dostateczne „podejrzenia” do zastosowania prowokacji. Bo co mają oznaczać takie uzasadnione podejrzenia? Czy np. anonim, że jakiś lekarz bierze łapówki będzie dostatecznym podejrzeniem do przeprowadzenia prowokacji na tym lekarzu? (...) Sądowi Apelacyjnemu chodziło jednak chyba o coś innego, czyli o to, że pewne „dowody” na istnienie „podejrzeń” uzasadniających zastosowanie prowokacji policja powinna być w stanie wykazać post factum w sądzie. Jeżeli tak rozumieć wyrok Sadu Apelacyjnego to poważnie patroszy on pożyteczną metodę śledczą, jaką jest prowokacja, szczególnie w kontekście przestępstw narkotykowych i korupcji. Prowokacja policyjna ma to do siebie, że jest stosowana właśnie żeby sprowokować do popełnienia przestępstwa, często w sytuacji kiedy nie policja nie ma skonkretyzowanych podejrzeń, które da się później przedstawić w sądzie. Często „na mieście” wie się, że ktoś może brać łapówki albo sprzedawać narkotyki, ale ciężko potem takie „podejrzenia” udowodnić w sądzie.
mr_b pisze:Może pora na jakąś ćpuńska prowokację...
popieram
pfu pisze:to bardzo ważna sprawa i fajnie jakby ktoś kompetentny się wypowiedział jak to na prawdę wyglądaeso pisze:nie znam sie na prawie ani nie chce mi sie sprawdzac ale cos kiedys mi sie obilo, ze prowokacja rzadzi sie innymi prawami, faktycznie.
bo z tego co pamiętam to policja nie może robić prowokacji, bo taki dowód jest zdobyty nielegalnie(podstępem) i nie liczy się w sądzie
czyżby dziennikarze mieli więcej praw?
jako, ze u nas prawo potrafi byc absurdalne nie zdziwi mnie jezeli faktycznie wychodzi na to, ze dziennikarze w pewncyh kwestiach moga zdzialac wiecej od policji.
ja na razie wyszukalem takie cos:
Nie ma prostej instrukcji, nie ma też gwarancji wyłączenia odpowiedzialności. Należy pamiętać, że przebieg każdej prowokacji może być na koniec badany przez sąd. Trzeba być zatem przygotowanym na to, by pokazać, że nasza prowokacja, w tej konkretnej sprawie, w tych okolicznościach wymaga ochrony. Po pierwsze, o czym mówiłem, musi być przeprowadzona w ważnej społecznie sprawie. Musi prowadzić do ujawnienia przestępstwa lub nieprawidłowości władzy. Po drugie, jej przeprowadzenie musi być poprzedzone rzetelnym i starannym śledztwem dziennikarskim, które wykaże, że doszło do przestępstwa lub nieprawidłowości, ale nie można zdobyć na to bezpośrednich dowodów. Po trzecie, prowokacja nie może wymuszać nieprawidłowości, nie może kreować ponadnaturalnych okoliczności, w których nieprawidłowości mogłyby się pojawić. Nie można zarzucać haczyka na chybił trafił. Po czwarte wreszcie, ważne jest, by użyte środki prowokacji pozostawały w proporcji do celu, jaki prowokacja ma osiągnąć. Pamiętajmy, że dobro poświęcane ma mieć mniejszą wartość niż dobro, o które walczymy. W końcu ważne jest, by dokumentować swoje działania, tak by natychmiast po osiągnięciu zakładanego celu wiernie, rzetelnie i bez kolorowania móc przedstawić ich przebieg. Cel prowokacji musi być jednoznacznie określony od samego początku i nie można dostosowywać naszych działań do zmieniających się okoliczności. Jak widać, korzystanie z prowokacji dziennikarskiej wymaga dużego kunsztu.
Dobrze chyba mieć po swojej stronie opinię publiczną.
Nie chodzi o niezdrowe zainteresowanie, ale o to, by ujawnione informacje rzeczywiście służyły budowaniu społeczeństwa demokratycznego. Oczywiście poparcie publiki, która na prowokacji ma „zyskać", nie jest bez znaczenia.
Na pewno niejeden z was to przeczyta.
Wiem, że czepiacie się na siłę, taka wasza robota. Ale dlaczego nie wspominacie w tych, pożal się Boże reportażach, o takich sprawach jak znakomicie opisane działy Detoks czy Zdrowie, w których ludzie z dobrej woli sobie pomagają, ostrzegają, opisują jak kończą się zabawy z narkotykami. Na forum na każdym kroku pojawiają się ostrzeżenia, konsekwencje uzależnień, każdy zainteresowany może zobaczyć czym to grozi. Jeśli ktoś jest już uzależniony, staramy się pomóc, nie piszemy "ćpaj więcej, na pewno będzie lepiej", sugerujemy odstawienie, polecamy dobre ośrodki, metody detoksykacji, zastanawiamy się, jak najlepiej sobie z tym poradzić. Na każdym kroku namawiamy do zdrowego stylu życia, sportu, dobrej diety. Wielu poznało narkotyki jeszcze zanim wiedzieli o forum, tutaj trafili w celu edukacji, przyszli po pomoc. O tym nie wspominacie. Wyrywacie fakty z kontekstu, dorabiacie swoje teorie i próbujecie przedstawić forum w złym świetle. Jak ktoś chce ćpać, to będzie i bez forum. Zastanówcie się nad sobą. Robicie więcej szkody niż pożytku. Między innymi, przez takich jak wy, od kilku lat w ogóle nie oglądam telewizji.
Aha, handel za pomocą forum JEST ZABRONIONY według regulaminu. Też nie wspomnieliście o tym. Żenada.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy
Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
