Mistyczne głowy tego świata, mawiają iż wszystko co postrzegane, włączając sam podmiot postrzegający, jest w istocie tym samym.
Tylko, że my egzystujemy w sztucznym tworze jakim jest Ja, nie mającego nic wspólnego z naturą umysłu. Więc większość doświadczeń zachodzi w polu Ja+Persony, co dziwniejsze wizje biorą się pewnie z nieświadomości zbiorowej. Gdy usuniesz Ja z drogi podmiot-przedmiot (która istnieje tylko i wyłącznie przez obecność Ja), to zniknie zarówno dualizm, jak i zamknięcie we własnym Ja. Oczywiście to tylko teoria i nie powinno się jej analizować praktykując.
Od samsary prędzej uwolni mnie logika, niż pozbawiony samodzielnego myślenia zapał neofity, i zbitki słowne, które ulepił sobie ze słownego kału.
jak sobie wyobrażamy doświadczenie POZA umysłem ?
Co do psychodelikow- umysl na nie nie gotowy moze sie tylko zaplatac probojac postrzegac postrzegajacego (Leary nazywal to obwodem metaprogramowania). Wchodzac jednak w ten stan z uwaznoscia i w medytacji mozna ten stan przekroczyc- umysl jest wtedy bardzo zmeczony. Pisze o tym poniewaz sam kiedys tego doswiadczylem na mocnym kwasie, co pozniej udalo sie rowniez podczas normalnej praktyki.
Takim samymi argumentami posługują się ortodoksyjni buddyści Zen
Takimi argumentami posluguje sie rowniez Osho ktory sam probowal kwasu czy Lama Ole ktory rowniez go jadl i czestowal nim swojego mistrza. Zgadzam sie ze enteogeny moga bardzo pomoc, ale nie kazdy jest na taka pomoc gotowy, bo tylko bardziej moze sie zagubic. Kropka:)
Zadając takie pytanie wpadasz w petle o ktorej pisze Feyd. Uzywajasz umyslu do tworzenia wyobrazen tego co jest poza- a tego nieda sie pojac i logicznie opisac.
Piszę o tym, dlatego iż Feydwey poruszył właśnie ten wątek, bo co to znaczy POZA umysłem, POZA ja ? Co jest poza tym ? Tak jak by to coś było na zewnątrz i było inne niż pure awareness.
Czym jest ja, a czym jest JA ? (-;
Tylko, że my egzystujemy w sztucznym tworze jakim jest Ja, nie mającego nic wspólnego z naturą umysłu.
Carnage, masz jakieś źródła do wzmianki o Osho i Lame Ole ? Wiem że Osho wypowiadał się o LSD (bardzo negatywnie), nie wiem jednak czy przetestował sam na sobie (-;
http://www.messagefrommasters.com/Thera ... tation.htm - o LSD jako pomocy do medytacji
http://www.sannyasnews.com/Articles/Psychedelics.html - tu przyznaje sie, ze powinno zostac wynalezione lsd2:p
http://chomikuj.pl/Urszula777/Osho - tutaj natomiast jest ksiazka Wielkie Wyzwanie w ktorej jest caly rozdział poswiecony lsd.
Kazdy szuka swojej drogi, a akurat haslo "niema drogi do oswiecenia, oświecenie jest droga" bylo tytulem spotkania i nauk buddyzmu bon na ktore czasem chodze. Nie musisz mi wierzyc ale znam bardzo wiele teorii ktora sam sie poslugujesz tylko co z tego. Wybieram to co gleboko do mnie przemawia i w czym czuje instynktownie prawde. Chyba nawet Osho pisal o tym, ze stanu buddy nieda sie opisac w normalny sposob, poniewaz dojdzie sie do paradoksow. Nie pisze o tym bo jestem w niego slepo zapatrzony (on sam rowniez czesto zaprzeczal sam sobie o co ludzie mieli do niego pretensje) ale akurat to hmm "czuje".
Nie porównuj siebie do osho - Ty zaprzeczasz sam sobie, ponieważ Twoje przemyślenia są niepełne - Osho negował nieimplikatywnie, negował dla samej negacji i musiał w końcu zanegować samego siebie, by została sama Pustka. Wszystko, co mówicie o Oświeceniu można spolaryzować - wszystko można odwrócić, wszystko zrelatywizować, i to wszystko, równo i uczciwie nie ma żadnego znaczenia. Nie ma drogi do oświecenia, oświecenie nie jest drogą, oświecenie nie jest krainą bez dróg, oświecenie nie jest krainą, oświecenie nie jest oświeceniem.
Jedyna rola rozumu w rozmyślaniach nt. Oświecenia sprowadza się do oduczania się, negacji. Jeżeli lubisz paplać, zajmij się filozofią - wielką intelektualną zabawką ludzi zachodu. A jeżeli robisz to samo z Oświeceniem, to miej świadomość, że nie mówisz o Oświeceniu, tylko bawisz się jego konwencją.
Dlatego paradoksy i oparte rowniez po czesci na nich koany Zen pomagaja przeciazyc i zmeczyc umysl do tego stopnia ze ten nie wytrzymuje i ustepuje czystej swiadomosci.
Koan wyprowadza - ponieważ by rozwiązać koan, musisz stać się koanem. Koan nie działa na zasadzie paradoksu - paradoks również mieści się w myśleniu konwencjonalnym. Koan wyprowadzając ze znanej przestrzeni, wprowadza w brak przestrzeni - ludzie zachodu mają sto razy bardziej pod górkę, ponieważ cały nasz język, i cała nasza cywilizacja oparta jest na abstrakcji - język chiński, w którym powstawały pierwsze koany operuje zupełnie inaczej niż język angielski, polski, niemiecki, grecki, łaciński, i tak dalej.
Np: w języku polskim pięść jest rzeczownikiem, co jest nielogiczne -> pięść to gest ręki, więc nie posiada własnego bytu jako pięść. I to można odnieść do całego rozumowania zachodniego - mamy zbieraninę jednostkowych bytów, dla której Platon utworzył nawet specjalną płaszczyznę - Świat Idei.
W rzeczywistości pięść jest zdarzeniem, i niech mi ktoś poda nie-abstrakcyjny byt, który nie jest zdarzeniem. Świat to zbiór zdarzeń i procesów, a nie Byt dzielący się na mniejsze byty. Żeby zacząć rozkminiać koany trzeba ciężko pracować semantycznie, by pozbyć się ograniczeń własnego języka.
Co do psychodelikow- umysl na nie nie gotowy moze sie tylko zaplatac probojac postrzegac postrzegajacego (Leary nazywal to obwodem metaprogramowania). Wchodzac jednak w ten stan z uwaznoscia i w medytacji mozna ten stan przekroczyc- umysl jest wtedy bardzo zmeczony. Pisze o tym poniewaz sam kiedys tego doswiadczylem na mocnym kwasie, co pozniej udalo sie rowniez podczas normalnej praktyki.
Właśnie dołożyłeś sobie parę latek medytacji - niczego nie przekraczasz, umysł się nie męczy. Nic się nie "udało", wszystko czego doświadczyłeś to kolejne "poruszenie" umysłu, w sprytniejszej i bardziej subtelnej formie, nic więcej. Cały czas jesteś w punkcie wyjścia.
Pamietaj ze inaczej uksztaltowany jest umysl europejski a inaczej ludzi ze wschodu. Ten pierwszy widzi ryby a drugi akwarium. Pierwszy skupia sie na szczegolach a drugi patrzy bardziej holistycznie.
No to skoro jesteś w stanie rozumieć taką metaforę, to czemu nie odnosisz jej do reszty tego, co piszesz? Formułujesz tylko kolejną abstrakcję w pięknych słowach.
Oczywiście jestem tego świadomy, ale czy nie przypadkiem każdy z nas podejmuje takich prób wyobrażania sobie ? Może w celu ustrukturalizowania własnego światopoglądu, własnego tunelu rzeczywistości, by móc się po nim poruszać i rozumieć, tak by fragmenty wiedzy nie były zlepkiem przypadkowych informacji ?
Ale po co strukturalizować własny światopogląd? To wszystko abstrakcja, od podstawowej informacji po struktury informacji i światopogląd z nich złożony. Współcześni teoretycy buddyzmu specjalnie wsadzają gdzie nie gdzie sprzeczności w swoim rozumowaniu, by nie pozwolić słuchaczom na ułożenie sobie z ich słów eleganckiego i poukładanego muru. Gdy rozpatrujesz "chaotycznie" swoją wiedzę, a nie formułujesz ją w trwałe struktury, jesteś mniej uwięziony w swojej głowie.
Co jeśli wszystko co odbierasz 5-cioma zmysłami włączając ciebie samego, jest wszechogarniającym UMYSŁEM z którego nie zdajesz sobie sprawy ? Nie było by zasadnym mówienie, że nie mamy nic wspólnego z naturą umysłu, będąc jego częścią i nim samym w całości. Paradoksy lepiej to oddają.
Nie zdaję sobie z tego sprawy, więc na nic mi ta informacja - mogę sobie w to wierzyć i o tym gadać, ale to nie ma znaczenia. Na wyjściowym poziomie nie jestem częścią żadnego Umysłu, jestem zamknięty w swoim Ja i przez nie postrzegam. I nawet najwznioślejsza teoria Umysłu-Kosmosu przechodzi przez moje mentalne flaki, i staje się kolejnym "klockiem" w światopoglądzie. Więc w tym miejscu lepiej zdać sobie sprawę z własnego położenia niż wierzyć w piękne konstrukcje typu Citta.
feydewey pisze:Jeżeli lubisz paplać, zajmij się filozofią - wielką intelektualną zabawką ludzi zachodu.
W rzeczywistości pięść jest zdarzeniem, i niech mi ktoś poda nie-abstrakcyjny byt, który nie jest zdarzeniem. Świat to zbiór zdarzeń i procesów, a nie Byt dzielący się na mniejsze byty
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Po czym najebał posta na 35 linijek, w którym dywaguje i papla o intelektualnych zabawkach.
Nie do końca. Ja nie obracam zabawki, nie bawie się ją tylko ją psuje. Jej własną bronią ją psuje.
Co za różnica? Równie dobrze mogę obrócić kota ogonem i rzucić, że wszystkie procesy są elementem Jedynego Bytu, a więc są bytami.
No to sobie obracaj kota ogonem, jeżeli lubisz ;-)
Relatywistyczna dziwko.
feydewey pisze: Nie do końca. Ja nie obracam zabawki, nie bawie się ją tylko ją psuje. Jej własną bronią ją psuje.
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.