Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
[Heroina - Wątek Ogólny]
tzn nie, że jestem osobą trzecią, bo jestem partnerką heroinisty, więc dotyczy mnie to bardzo, ale, chodzi o to, że względu na to, że ja nie brałam nigdy moge uważać inne wartości za bardziej przekonujące
[Heroina - Wątek Ogólny]
czarnula pisze: Natomiast niektóre opinie mówią, że nawet przy kilkultenim odstawieniu wystarczy jeden gorszy dzień by znów wrócić, albo zajebiście dużo dobrych dni i okazja
[Heroina - Wątek Ogólny]
[Heroina - Wątek Ogólny]
Ja byłem 6 miesięcy w terapii i jak narazie żadnych ciśnień na przygrzanie nie mam.
[Heroina - Wątek Ogólny]
Ja wiem że jest zdeterminowany do tego, żeby nie brać i wspieram go jak tylko mogę, a na tym forum poprostu chciałam się dowiedzieć kilku rzeczy nie z książek, ale od ludzi, którzy w tym wszystkim byli. Wiem, że każdy niezaleznie czy ma kłopoty z narkotykami czy z alkoholem musi chcieć iść na terapię i się do niej przyłożyć, by osiągnąć efekt.
[Heroina - Wątek Ogólny]
Detoxy prywatne - możesz sobie w internecie sprawdzić, jak tam wygląda "indywidualna, troskliwa opieka". Widziałem taki jeden - prawie jak hotel, można sobie po prostu wynająć dosłownie (bo w końcu płaci się) pokój na własność, tylko że cały czas jesteś pod kontrolą kamer. Mi to by bardzo przeszkadzało. Akurat o/detox to dla mnie nieprzyjemne miejsce, więc jeśli już tam idę to z konkretnym zamiarem. Oczywiście są też tacy ludzie, którzy idą z innych powodów - brak dachu nad głową, więc taka tułaczka po oddziałach, a potem ośrodkach, to zawsze zatrzymanie się gdzieś, zwłaszcza w zimie (często dochodzi brak ubezpieczenia, ale za takich ludzi już płacą obywatele); inni mają wyroki i to dla nich lepsze rozwiązanie niż "zabawa z podnoszeniem mydła" (może i na wyrost napisane, ale podział na "ludzi" i "nieludzi" w więzieniach/AŚ istnieje). To, że oddział jest zamknięty, wcale nie sprawia, że nic na jego teren nie przedostaje się (ciągle piszę o oddziałach detox, nie mylić z ośrodkami - w żadnym nigdy nie byłem), czasami na korytarzu czuć, że panowie zajmujący pokój na drugim końcu ów korytarza są nieźle zaopatrzeni w palenie, a pielęgniarki, wydając im metadon, jakby nie widziały po oczach, że są po czymś, już nie wspomnę, że jakby nie rozpoznawały zapachu dymu palonej marihuany.
Poza tym na oddział trafiają różne wspomagacze w postaci głównie klonazepamu i nawet ludzie, którzy są trzepani ostro, bo po prostu jakiś terapeuta, który załatwia sprawy formalne, stwierdzi, że z wyglądu człowiek jest podejrzany. Oni nie są głupi, ale narkomani sprytniejsi i nie zawsze wyłapią całe listki pochowane w ciekawych miejscach garderoby i nie tylko. Zawsze jest ryzyko, że trafi się jakaś pokusa na detoxie, bo, jak pisałem, co z tego, że jest zamknięty, skoro okna przecież można otworzyć i kraty kratami - telewizora nikt nie przyniesie, ale jakiś znajomy paczkę z paleniem może podrzucić, właściwie ze wszystkim. Ja akurat miałem taką sytuację, że za głupie wysikanie się i pójście za róg celem umycia rąk (nie wiem, ja jakoś wyrosłem tak, że higienę zachowuję), zostałem obrzucony przez współlokatorów pokoju oskarżeniami, że przemyciłem parę sztuk na oddział. Jeden szczególnie napalony był, idąc tokiem myślenia - ma coś, więc nie powiem nikomu na oddziale, dostanę coś w zamian. Trzymałem telefon na kartę ze stanem konta 0zł i tylko sprawdzałem na nim godzinę, bo czas na oddziale dłuży się niemiłosiernie. Pierwsze pytanie, jakie padło, to było pytanie od tego samego gościa, który napędził te podejrzenia, i brzmiało "czy mam tutaj kogoś, kto mógłby załatwić amfę i podać przez kraty?" (sami Warszawiacy się zwalają na detox do mojego miasta - bo oprócz mankamentów, które wymieniłem, to np. wykwalifikowanie pielęgniarek w porównaniu do stolicy jest nieporównywalne - próbki do badań na obecność HIV i HCV pobierano mi w środku nocy o 3, igła 0,8mm i strzykawka 20ml - manewrowania było sporo, momentami miałem myśli "niech pani mi to da, lepiej sobie poradzę"; potem już powątpiewałem, bo mimo rozmiarów igły i tych manewrów to śladu nie było po tym zabiegu, a krwi ledwie starczyło tak nie chciała wejść do pompki).
Nie ma czegoś takiego jak odwyk otwarty... Chyba że masz na myśli jakieś domowe odtrucia, że przyjeżdża lekarz i podaje Ci kroplówkę, wypisuje receptę, a na koniec kasuje kilkaset złotych. Albo kupienie na własną rękę od narkomanów z programu metadon rozcieńczony z wodą za pieniądze, które potem zostaną zamienione na brąz albo odpał i takie kółeczko.
Dlaczego w ogóle chcesz rozglądać się za jakimiś oddziałami detox zagranicą? Myślisz, że jak będą rozmawiać dookoła po niemiecku/czesku/słowacku/czy gdzie chciałabyś wysłać swojego chłopaka, to na pewno zejdzie?
Od metadonu można uzależnić się, jak od każdego opioidu (piszę skrótowo tutaj, bo nie będę wymieniał takich, które działają blokująco na receptory odpowiedzialne za euforię po zażyciu, uzależnienie i wzrost tolerancji). Wejście na program to przedłużenie uzależnienia w jakiś sposób, bo cały czas jest się na opioidzie, to tylko substytut, zamiennik, działa na takiej samej zasadzie (dokładniej podobnej, ale kluczem jest tu aktywacji konkretnych receptorów), więc dalej jest się fizycznie uzależnionym, ale dostaje się dawki, które mają tylko zbijać skręta i utrzymywać osobę uzależnioną w takim stanie, żeby mogła prowadzić normalny tryb życia, a nie chodzić naćpana metadonem zamiast heroiną/morfiną czy innym silnym opioidem (takie jest założenie, a praktyka różna i bardzo złożona).
Grunt to nastawienie na początek - szczera chęć i postanowienie o skończeniu z braniem, a czy skończy się to programem czy tylko odwirowaniem, tj. odtruciem, różnie bywa. Ale nie będę owijał w bawełnę, że ludzie z uzależnieniem typu morfinowego (heroina też tu wpada, to tylko nazwa) to narkomani z największym odsetkiem powrotów do nałogu.
[Ośrodki detoksykacyjne]
Zresztą dziewczyny też są różne i nie każda na pewno jest w stanie na szereg wyrzeczeń. I co by tu nie mówić też walkę okupioną dużym cierpieniem. Podziwiam Cię. Ja jednak miałbym opory przed wchodzeniem w poważny związek z bagażem "uzależnienie" z osobą, która nie bierze, bo siłą rzeczy ten bagaż przerzuca się też na drugą osobę. Wolę najpierw coś zrobić ze swoim problemem, a potem afiszować się z uczuciami do kogoś i zabiegać o jej względy, wcześniej można budować fundamenty pod jakiekolwiek uczucie, chociaż, jeśli codziennie kilka razy trzeba sobie zastrzyk, bo inaczej się nie funkcjonuje, to łatwe to nie jest.
co do metadonu, to moje pytania się pojawiły ze względu na inne opinie użytkowników i dlatego zastanawiałam się jak to jest możliwe, że metadon uzaleznia i że niktorzy przez długie lata muszą go brać. co do nastawienia to też juz pisałam wcześniej, że wsyzstko jest na dobrej drodze, jest w osrodku 6 miesiąc, a wcześniej był na innym przez 2,5 miesiąca, ale musiał zrezygnować i przenieść się do innego. Myslę, że motywacja napewno jest,m a jak wiadomo wazne jest bardzo to, by sama osoba zainteresowana hcciała po prostu z tego wyjść, bo nikt tego za kogoś nie zrobi.
a i jeszcze jedno, jak są kamery i masz tel na kartę, to nikt się nie czepiał , że z niego korzystasz????
[Ośrodki detoksykacyjne]
Mysle, że kwestia kazdego związku jest bardzo indywidualna. w naszym przypadku uczucie przyszło nieoczekiwanie i bardzo szybko, dlatego reszta nie wydawała się problemem. Od samego początku wiedziałam jakie miał problemy i jaki problem się pojawił i mimo tego, że już rok jesteśmy na odległość (bo jest na odwyku) nadal jesteśmy razem. nie mówie, że jest ciężko- bo jest i chyba kazdy raczej spodziewałby się takiej odpowiedzi. Jasne, że przerzuca się "bagaż" na drugą osobę, ale to jak w kazdym innym związku w którym nie ma narkotyków, a poza tym nie jedna osoba tu napisała wcześniej, że to, że ktoś nie bierze np przez kilka lat nie oznacza, że nie zacznie, więc nigdy nie wiadomo, a nie jak się z kimś jest to po prostu na dobre i na złe. Dobrze uważasz, ja nie biorę, a mój facet tak. Czasem coś pozytywnego (jak uczucie) przychodzi nieoczekiwanie w momencie, wk ótrym jeszcze nie mamy rozwiązanego problemu jak to nazwałeś i nic się na to poradzi :)
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA
Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony
Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.
