Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 81 • Strona 4 z 9
  • 1213 / 18 / 0
Nieprzeczytany post autor: xxxzzzxxx »
Pisząc nie przystoi chodziło mi właśnie o to, że 'jest mi z czymś ciężko, dlatego nawet nie spóbuje tego zrobić i nikogo nie poprosze o pomoc'.

[Heroina - Wątek Ogólny]
Uwaga! Użytkownik xxxzzzxxx jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 58 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarnula »
no tak, ale wiesz, prośba o pomoc dotyczy tych heroinistów, którzy sami wiedzą, jak destrukcyjna tak naprawdę jest dla nich hera i chcą z nią skonczyć. Myślę, że moment, w który dochodzi się do wniosku, że to już czas, by z tym skończyć, jest pierwszym krokiem do "wyzdrowienia". Natomiast niektóre opinie mówią, że nawet przy kilkultenim odstawieniu wystarczy jeden gorszy dzień by znów wrócić, albo zajebiście dużo dobrych dni i okazja.......... mi ciężko się do tego odnieść osobiście, bo jestem osobą trzecią w tym wszystkim mniej więcej, ja moge wierzyć w to, że dobry związdk i haromonia może zdziałać "cuda" o odepchnąć heroinistę od wyciągnięcia ręki po nią, a inni mogą mnie wyśmiać i napisać, że to np burda, bo nie ważne jak się komuś układa w życiu wystarczy np spotkanie z dawnym kolegą z czasów ciągów i już wieczór spędza się na herze....

tzn nie, że jestem osobą trzecią, bo jestem partnerką heroinisty, więc dotyczy mnie to bardzo, ale, chodzi o to, że względu na to, że ja nie brałam nigdy moge uważać inne wartości za bardziej przekonujące

[Heroina - Wątek Ogólny]
  • 3208 / 389 / 0
Nieprzeczytany post autor: Blu »
czarnula pisze:
Natomiast niektóre opinie mówią, że nawet przy kilkultenim odstawieniu wystarczy jeden gorszy dzień by znów wrócić, albo zajebiście dużo dobrych dni i okazja
Prawda jest taka że wszystko może się zdarzyć. Nie ma jakiejś reguły że jak nie bierzesz X lat to już nigdy nie wrócisz albo że jak spotkasz kumpli heleniarzy po 2 latach to się znowu władujesz. Coś mi się zdaje ze ty chcesz przewidzieć przyszłość a tak się nie da. Może po leczeniu twój chłopak będzie czysty do końca życia i będziecie szczęśliwi razem a może i tak będze dalej ćpać. Jak chcesz się przekonać to zaryzykuj, poczekaj i zobacz.

[Heroina - Wątek Ogólny]
Fantasy is what people want, but reality is what they need.
  • 58 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarnula »
nie, ja nie chcę przewidzieć przyszłości, ja skupiam się na tym co jest teraz i nie mysle o tym, co moze sie zdarzyć za jakiś czas. Mam pełną świadomość tego, że może kiedyś znowu wziąść, a może wcale. Ja tylko skomentowałam wczesniejsze wypowiedzi, a chodzi mi tylko o to, ze to zalezy indywudialnie od danej osoby po prostu i nie da się tak jednoznacznie powiedzieć i już :)

[Heroina - Wątek Ogólny]
  • 1213 / 18 / 0
Nieprzeczytany post autor: xxxzzzxxx »
Jeżeli Twój chłopak przyłoży się do terapii to ma bardzo dużą szanse na to, że już nie weźmie.
Ja byłem 6 miesięcy w terapii i jak narazie żadnych ciśnień na przygrzanie nie mam.

[Heroina - Wątek Ogólny]
Uwaga! Użytkownik xxxzzzxxx jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 58 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarnula »
ja wiem, że się bardzo przykłada. Najpierw był na innym odwyku, ale jedynie przez 2,5 miesiąca, bo przeszmuglowali inni tam herę no i go ciągnęło, wtedy postanowiliśmy, zeby zmienił na inny odwyk no i zmienił. Oczywiscie liczyło się to z tym, że nowu zaczyna od początku i przedłuża się nasz czas rozłaki, ale coś za coś. Program w nowym odwyku jest przewidziany na 8-10 miesięcy w zalezności od postępów. Teraz zaczyna się 6 miesiąc. Do tej pory wszystko było ok, choć przyznac trzeba, że nie zawsze wszystko chciał powiedzieć. Na początku po rozmowach łatwo było wyczuć że jest mu ciężko (wahania nastrojów) ale z czasem coraz lepiej. Teraz zmieniła się tam kadra i od ponad miesiąca nie ma kontaktu...:(
Ja wiem że jest zdeterminowany do tego, żeby nie brać i wspieram go jak tylko mogę, a na tym forum poprostu chciałam się dowiedzieć kilku rzeczy nie z książek, ale od ludzi, którzy w tym wszystkim byli. Wiem, że każdy niezaleznie czy ma kłopoty z narkotykami czy z alkoholem musi chcieć iść na terapię i się do niej przyłożyć, by osiągnąć efekt.

[Heroina - Wątek Ogólny]
  • 369 / 13 / 0
Nieprzeczytany post autor: timeless »
Nie wiem, dlaczego zakładasz, że ktoś odwiedzający od razu idzie tam z myślą wniesienia czegoś na teren ośrodka.

Detoxy prywatne - możesz sobie w internecie sprawdzić, jak tam wygląda "indywidualna, troskliwa opieka". Widziałem taki jeden - prawie jak hotel, można sobie po prostu wynająć dosłownie (bo w końcu płaci się) pokój na własność, tylko że cały czas jesteś pod kontrolą kamer. Mi to by bardzo przeszkadzało. Akurat o/detox to dla mnie nieprzyjemne miejsce, więc jeśli już tam idę to z konkretnym zamiarem. Oczywiście są też tacy ludzie, którzy idą z innych powodów - brak dachu nad głową, więc taka tułaczka po oddziałach, a potem ośrodkach, to zawsze zatrzymanie się gdzieś, zwłaszcza w zimie (często dochodzi brak ubezpieczenia, ale za takich ludzi już płacą obywatele); inni mają wyroki i to dla nich lepsze rozwiązanie niż "zabawa z podnoszeniem mydła" (może i na wyrost napisane, ale podział na "ludzi" i "nieludzi" w więzieniach/AŚ istnieje). To, że oddział jest zamknięty, wcale nie sprawia, że nic na jego teren nie przedostaje się (ciągle piszę o oddziałach detox, nie mylić z ośrodkami - w żadnym nigdy nie byłem), czasami na korytarzu czuć, że panowie zajmujący pokój na drugim końcu ów korytarza są nieźle zaopatrzeni w palenie, a pielęgniarki, wydając im metadon, jakby nie widziały po oczach, że są po czymś, już nie wspomnę, że jakby nie rozpoznawały zapachu dymu palonej marihuany.

Poza tym na oddział trafiają różne wspomagacze w postaci głównie klonazepamu i nawet ludzie, którzy są trzepani ostro, bo po prostu jakiś terapeuta, który załatwia sprawy formalne, stwierdzi, że z wyglądu człowiek jest podejrzany. Oni nie są głupi, ale narkomani sprytniejsi i nie zawsze wyłapią całe listki pochowane w ciekawych miejscach garderoby i nie tylko. Zawsze jest ryzyko, że trafi się jakaś pokusa na detoxie, bo, jak pisałem, co z tego, że jest zamknięty, skoro okna przecież można otworzyć i kraty kratami - telewizora nikt nie przyniesie, ale jakiś znajomy paczkę z paleniem może podrzucić, właściwie ze wszystkim. Ja akurat miałem taką sytuację, że za głupie wysikanie się i pójście za róg celem umycia rąk (nie wiem, ja jakoś wyrosłem tak, że higienę zachowuję), zostałem obrzucony przez współlokatorów pokoju oskarżeniami, że przemyciłem parę sztuk na oddział. Jeden szczególnie napalony był, idąc tokiem myślenia - ma coś, więc nie powiem nikomu na oddziale, dostanę coś w zamian. Trzymałem telefon na kartę ze stanem konta 0zł i tylko sprawdzałem na nim godzinę, bo czas na oddziale dłuży się niemiłosiernie. Pierwsze pytanie, jakie padło, to było pytanie od tego samego gościa, który napędził te podejrzenia, i brzmiało "czy mam tutaj kogoś, kto mógłby załatwić amfę i podać przez kraty?" (sami Warszawiacy się zwalają na detox do mojego miasta - bo oprócz mankamentów, które wymieniłem, to np. wykwalifikowanie pielęgniarek w porównaniu do stolicy jest nieporównywalne - próbki do badań na obecność HIV i HCV pobierano mi w środku nocy o 3, igła 0,8mm i strzykawka 20ml - manewrowania było sporo, momentami miałem myśli "niech pani mi to da, lepiej sobie poradzę"; potem już powątpiewałem, bo mimo rozmiarów igły i tych manewrów to śladu nie było po tym zabiegu, a krwi ledwie starczyło tak nie chciała wejść do pompki).

Nie ma czegoś takiego jak odwyk otwarty... Chyba że masz na myśli jakieś domowe odtrucia, że przyjeżdża lekarz i podaje Ci kroplówkę, wypisuje receptę, a na koniec kasuje kilkaset złotych. Albo kupienie na własną rękę od narkomanów z programu metadon rozcieńczony z wodą za pieniądze, które potem zostaną zamienione na brąz albo odpał i takie kółeczko.

Dlaczego w ogóle chcesz rozglądać się za jakimiś oddziałami detox zagranicą? Myślisz, że jak będą rozmawiać dookoła po niemiecku/czesku/słowacku/czy gdzie chciałabyś wysłać swojego chłopaka, to na pewno zejdzie?

Od metadonu można uzależnić się, jak od każdego opioidu (piszę skrótowo tutaj, bo nie będę wymieniał takich, które działają blokująco na receptory odpowiedzialne za euforię po zażyciu, uzależnienie i wzrost tolerancji). Wejście na program to przedłużenie uzależnienia w jakiś sposób, bo cały czas jest się na opioidzie, to tylko substytut, zamiennik, działa na takiej samej zasadzie (dokładniej podobnej, ale kluczem jest tu aktywacji konkretnych receptorów), więc dalej jest się fizycznie uzależnionym, ale dostaje się dawki, które mają tylko zbijać skręta i utrzymywać osobę uzależnioną w takim stanie, żeby mogła prowadzić normalny tryb życia, a nie chodzić naćpana metadonem zamiast heroiną/morfiną czy innym silnym opioidem (takie jest założenie, a praktyka różna i bardzo złożona).

Grunt to nastawienie na początek - szczera chęć i postanowienie o skończeniu z braniem, a czy skończy się to programem czy tylko odwirowaniem, tj. odtruciem, różnie bywa. Ale nie będę owijał w bawełnę, że ludzie z uzależnieniem typu morfinowego (heroina też tu wpada, to tylko nazwa) to narkomani z największym odsetkiem powrotów do nałogu.

[Ośrodki detoksykacyjne]
Ostatnio zmieniony 04 listopada 2009 przez timeless, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 369 / 13 / 0
Nieprzeczytany post autor: timeless »
Jak zapachniało prawdziwą miłością... Z innego wątku wnioskuję, że Ty nie bierzesz i masz chłopaka uzależnionego od heroiny. Coś sprawia, że z nim jesteś mimo wszystko. Jeden ze stereotypów po raz kolejny można uznać za obalony, że wszyscy narkomani to brudasy z dworca, których życie prywatne ogranicza się tylko do "ja i ona (narkotyk)". Często to bardzo wartościowi ludzie, ale też często nie pozwalają innym tego dostrzec, bo mają zaniżoną samoocenę - albo przez swój nałóg, albo przez inne problemy.

Zresztą dziewczyny też są różne i nie każda na pewno jest w stanie na szereg wyrzeczeń. I co by tu nie mówić też walkę okupioną dużym cierpieniem. Podziwiam Cię. Ja jednak miałbym opory przed wchodzeniem w poważny związek z bagażem "uzależnienie" z osobą, która nie bierze, bo siłą rzeczy ten bagaż przerzuca się też na drugą osobę. Wolę najpierw coś zrobić ze swoim problemem, a potem afiszować się z uczuciami do kogoś i zabiegać o jej względy, wcześniej można budować fundamenty pod jakiekolwiek uczucie, chociaż, jeśli codziennie kilka razy trzeba sobie zastrzyk, bo inaczej się nie funkcjonuje, to łatwe to nie jest.
  • 58 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarnula »
Timeless...ja nie kojarzę, żebym napisała, że " ktoś odwiedzający od razu idzie tam z myślą wniesienia czegoś na teren ośrodka." To po pierwsze. Po drugie mój facet jest w ośrodku odwykowym już i jest za granicą. strasznie długo jesteśmy już oddzieleni od siebie- chodzi o czas. Ja chciałam po prostu zagłębić swoją wiedzę, a uważam, że jendym z konstruktywnych sposobów jest zwrócić się do osób, które mają z tym styczność, czy też miały, bo to co piszą w programach odwykowych, czy tez literaturze nie zawsze miarodajnie odzwierciedla rzeczywistość. chciałam porównania między prywatnymi ośrodkami, a normalnymi, jak i również między tymi z zagranicy, a tu w Polsce, bo oprócz Monaru nie wiele wiem na ten temat, a pytałam jedynie z ciekawości.
co do metadonu, to moje pytania się pojawiły ze względu na inne opinie użytkowników i dlatego zastanawiałam się jak to jest możliwe, że metadon uzaleznia i że niktorzy przez długie lata muszą go brać. co do nastawienia to też juz pisałam wcześniej, że wsyzstko jest na dobrej drodze, jest w osrodku 6 miesiąc, a wcześniej był na innym przez 2,5 miesiąca, ale musiał zrezygnować i przenieść się do innego. Myslę, że motywacja napewno jest,m a jak wiadomo wazne jest bardzo to, by sama osoba zainteresowana hcciała po prostu z tego wyjść, bo nikt tego za kogoś nie zrobi.

a i jeszcze jedno, jak są kamery i masz tel na kartę, to nikt się nie czepiał , że z niego korzystasz????

[Ośrodki detoksykacyjne]
  • 58 / / 0
Nieprzeczytany post autor: czarnula »
Dziekuje to bardzo miła wypowiedx, niektore osoby zupełnie inaczej interpertowały tutaj moje wypowiedzi.
Mysle, że kwestia kazdego związku jest bardzo indywidualna. w naszym przypadku uczucie przyszło nieoczekiwanie i bardzo szybko, dlatego reszta nie wydawała się problemem. Od samego początku wiedziałam jakie miał problemy i jaki problem się pojawił i mimo tego, że już rok jesteśmy na odległość (bo jest na odwyku) nadal jesteśmy razem. nie mówie, że jest ciężko- bo jest i chyba kazdy raczej spodziewałby się takiej odpowiedzi. Jasne, że przerzuca się "bagaż" na drugą osobę, ale to jak w kazdym innym związku w którym nie ma narkotyków, a poza tym nie jedna osoba tu napisała wcześniej, że to, że ktoś nie bierze np przez kilka lat nie oznacza, że nie zacznie, więc nigdy nie wiadomo, a nie jak się z kimś jest to po prostu na dobre i na złe. Dobrze uważasz, ja nie biorę, a mój facet tak. Czasem coś pozytywnego (jak uczucie) przychodzi nieoczekiwanie w momencie, wk ótrym jeszcze nie mamy rozwiązanego problemu jak to nazwałeś i nic się na to poradzi :)
ODPOWIEDZ
Posty: 81 • Strona 4 z 9
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami

22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.

[img]
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony

Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.