Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Nie polecam ogólnie łączyć THC z DXM jeżeli lubi się efekty 'latania na zamkniętych oczach i uczucia obecności w innym świecie". Czuje na sobie taką powłoke dymu jakby która nie chce mnie puścić ;/ jestem właśnie w takiej chmurce przez którą DXM nie dociera. Dopiero jak zgubie chmurke bede mógł wskoczyć w czarną dziurę za moim łóżkiem. W ten sposób na dexie przenosze się do 'ich' świata.
"Oni", to ci ludzie którzy leżą na łóżkach wysuwanych z szafy i ja leżałem na półce z nimi, niektórzy też stoją lub siedzą w ławkach klasztoru, to duże pomieszczenie bez dachu i z gwiazdami dookoła ścian.
Nie chciałem tego zaznaczać, ale wszędzie jest inaczej czasami po prostu sunę po drodze lub unosze się na obłoczku.
powyższy tekst może być wynikiem mojego wchodzącego 'poruszenia' DXM'em. Z resztą słyszę już głośniej dźwięki, głośniejsze odbijanie się moich palców o klawiature. i jeszce na koniec zdanie "I'm, in the internet, fuck it's so strange and far away land that i can't afford. I'm trapped in my own ship made by my soul and part of my past, i'm running through all, all is in me".
Jutro z ciekawością przetłumaczę to i dowiem się co miałem wam do przekazania.
Niedługo mnie to czeka, już czuje muzyke i płynie czas. Czas przygniata mnie jak waga, ciężka masa obciążająca moje plecy. Ale zrzucenie tego jest proste i szybkie, powinno być dobrze zlokalizowane.
Musimy się uwolnić.
edit: Tak, obraz ekranoów lcd sie trzęsie. W moim telefonie, monitorze. Mój stary telewizor nie rusza się, leci na nim film który widziałem już nieraz.
Powtórka: Dżungle także dobrze są mi znane, dżungle i wzgórza. Często przenosi nas tam gdzie dużo zieleni, piękne łąki na których byliśmy młodzi. Dalekie drzewa których dotykamy i życie którego jest mniej.
Jeszcze tylko ścisk kośći, szelest wiatru i lot rakietą. To wszystko mnie czeka i to się łączy, już tak dobrze znam te miejsca, że czuje się tam jakbym był w domu, zwłaszcza duży klasztor wypchany ludźmi w białych ciałach.
Tak na prawdę, tutaj tworzymy siebie, czytając to forum poznajemy wnętrze i wiemy kim jesteśmy.
Czytając siebie i oglądając świat wiemy kim jesteśmy.
Rzeczy obracają się i giną, przybierając obcą postać."
- (Me)-ho-met..
Doswiadczenie : mj, DXM, amfetamina, mefedron ...
Wiek/Waga : 17 lat/70kg
Wiekszosc swoich tripow po DXM przezywalem w grupie 2-3 osob wraz ze mna, wiec byl to moj pierwszy ''samotny'' trip. Niedziela. dochodzi godz. 22 a ja zaczynam zarzucac powoli 50tabsow. ok.
Wszystko wrzucone, teraz tylko pozostalo czekac kiedy nasz deks zacznie dzialac.; O wrocilem do pokoju i zalaczylem sobie jakas gierke zeby przypadkiem nie zamulic sie podczas czekania na wejscie ; d. minelo 30-40 minut, czuje ze zaczyna obraz przybiera inne barwy . wiec czas na tripa. zarzucilem sluchawki , wlaczylem Astral Projection ( polecam ostre jazdy ;oo) i wskoczylem do lozka i zaczal sie moj trip. wpierw zaczelo sie uczucie cos jakby oddzielenie od ciala. jakbym wznosil sie w gore widzac siebie lezacego na lozku (pozniej oddalenie wogole poza moj pokoj) ; O. nastepnie gdzies po 30 minutach przez reszte mojego tripa caly czas czulem sie i widzialem dwoch moich koleszkow siedzacych obok i normalnie ze mna gadajacych.; D ( mimo to ze przez caly ten czas bylem sam w pokoju). byly jeszcze rzeczy typu ze znajdowalem sie wogole w innym miejscu jednak z tymi samymi dwoma kolegami ; d trip uwazam za udany poniewaz pierwszy raz przezylem go sam i niezle jazdy byly nie powiem; o po tym razie uwazam ze DXM zdecydowanie lepiej wrzucac samemu niz w grupie ; o
doświadczenie - spore, kilka lat, dziesiątki tripów
wiek - 27 lat
miałem mianowicie wizję swoich narodzin, najpierw że jestem płodem w brzuchu matki, wszystko pływało i falowało dookoła mnie, a następnie jak w myślach próbowałem przeć do przodu to od czubka głowy poczułem ciepły przyjemny ucisk który przemiescił się o całym moim ciele aż do stóp...i w tym momencie poczułem swoje ciało, którego wcześniej nie czułem....czy to możliwe że po takiej dawce w takim stanie przy takiej dysocjacji mózg odtworzył wspomnienie narodzin? przeżycie które chyba powinno być najsilniejsze z dotychczasowych w życiu i głeboko zakodowane w pamięci, czego normalnie nie pamiętamy a co może się ujawnić pod wpływem DXM?nie wiem ale było to przeżycie tak cudowne, czułem się potem dosłownie jak nowo narodzony, lekki, czysty, dosłownie rozpływałem się w tej cudowności.
dopisek - dopiero następnego dnia skapowałem sie że mam jutro 27 urodziny, trip miał miejsce wczoraj - doświadczyć ponownie swoich narodzin 2 dni przed urodzinami... ciekawe..
drugi aspekt dziwnych przeżyć to to że od jakiegoś czasu jak zamierzam tripować to wyłączam listwę od kompa tym guziczkiem na niej, bo jak jest włączona to czuję mrowienie nieprzyjemne jakbym był naelektryzowany elektrostatycznie, i w momencie pstryknięcia tego guziczka wszystko ustaje, mija, a jak włączę - wraca. miał coś ktoś coś z tego?
właśnie zażyłem 900mg:D
akoAco pisze:(...) drugi aspekt dziwnych przeżyć to to że od jakiegoś czasu jak zamierzam tripować to wyłączam listwę od kompa tym guziczkiem na niej, bo jak jest włączona to czuję mrowienie nieprzyjemne jakbym był naelektryzowany elektrostatycznie, i w momencie pstryknięcia tego guziczka wszystko ustaje, mija, a jak włączę - wraca. miał coś ktoś coś z tego? (...)
czy to możliwe że po takiej dawce w takim stanie przy takiej dysocjacji mózg odtworzył wspomnienie narodzin?
czuję mrowienie nieprzyjemne jakbym był naelektryzowany elektrostatycznie, i w momencie pstryknięcia tego guziczka wszystko ustaje, mija, a jak włączę - wraca.
Parę dni temu miałem bardzo dziwnego tripa pierwszy raz tak mi się zdarzyło. Zaczęło się od tego że z kumplem kupiliśmy sobie po paczce i każdy poszedł do swojego domu. Zażyliśmy to w nocy koło północy. Siedziałem przed kompem, a potem się położyłem. Nic ciekawego nie doznałem, prócz uczucia jakbym był pijany. Nie spałem całą noc. Rano koło 6 skontaktowałem się z tym kumplem i powiedziałem, że idziemy o 8 do apteki po następną dawkę a potem do mnie. Zrobiliśmy tak jak mówiłem. Niedługo przed 9 każdy z nas wziął po paczce. Siedzieliśmy w moim pokoju i gadaliśmy słuchając jakiejś pozchizowanej muzy... dziwnym trafem ja i kumpel widzieliśmy na tripie dokładnie to samo, jakby to działo się na prawdę. Zaczęło się od tego, że kumpel napisał do nas na gg, a ja byłem pewny, że jesteśmy teraz we Włoszech i mu piszę "Pozdrowienia z Włoch". Po chwili patrzę, a mój pokój wirował i się zmniejszył. W dodatku to już nie był mój pokój tylko apartament. Kumpel wchodził na okno i ja się pytam co on robi? Odpowiedział że chce popływać w gondoli. Powiedziałem mu że popływamy jak trochę dojdziemy do siebie. (Dobrze, że tak powiedziałem, bo nie zdawałem sobie wówczas sprawy, że gościu może wyskoczyć przez okno dopiero po paru godzinach byliśmy w szoku co to się z nami działo) Wszystko było tak realne jakbyśmy serio tam byli. Nagle okazało się, że nie jesteśmy w Wenecji a w Watykanie. Za oknem była Bazylika Św. Piotra. I piękne kremowe domy. Patrzę przez okno i widzę, że tam Papież sobie idzie (ten obecny Benedykt XVI) i mówie do kolegi "Ty pa kurwa Papież!!" on patrzy i mówi, że faktycznie. Podjarany zaczął mnie nakręcać, byśmy szybko do niego pobiegli i by nas pobłogosławił. Schizowa muzyka nadal grała... Odparłem, że nie możemy iść do Papieża w takim stanie, że jesteśmy zbyt naćpani (aż dziwne, że jeszcze miałem jakąkolwiek świadomość) przyznał mi rację. Potem nie wiedziałem co się działo. Później wszystko zaczęło schodzić i wracać do normy. Chyba z godzinę albo i 2 siedzieliśmy i nie mogliśmy uwierzyć co się stało na fazie... Takiego czegoś jeszcze nie miałem. Faktem jest, że przez następne 2 dni byłem tak skołowany psychicznie, że nic nie ogarniałem, a do dexa póki co nie śpieszy mi się. Po takiej akcji uznałem, że trzeba zrobić przerwę.
Zaczynamy:
Na wejście DXM czekałem dwie godziny, bardzo długo, godzinę przed pierwszą dawką wypiłem sok z dwóch świeżych grejpfrutów, po godzinie od pierwszej dawki, wziąłem drugą, weszło nagle i mocno, zaraz po wejściu położyłem się na łóżku i założyłem słuchawki...
Na początku po zamknięciu oczów pojawił się mój pokój, wylatywałem z niego, przyjemne uczucie, próbowałem medytować przy mantrze buddyjskiej, cudowne to było!
Utworek się skończył i postanowiłem otworzyć oczy, cały pokój zmienił się w stroboskop, bardzo szybko migał, raz był zupełnie jasny, aż oślepiał, raz totalnie czarny...
Po miłym kawałku na pobudzenie zmysłów stwierdziłem, że nic mocniejszego po 900mg nie może być, moją najczęstszą dawką było właśnie 60 tabletek, po 15mg DXM.
Zamknąłem znowu oczy, pojawiłem się w wielkiej stacji ćpunerskiej, wszędzie były gwiazdy, grawitacja to rzecz zmyślona! To wyglądało jak bym był w anty grawitatorze Fineasz i Ferba, kto oglądał wie na pewno o co mi chodzi.
Dobrze, ale co ja tu robię? Widzę wielkie światła, niebieska zorza, mnóstwo ludzi, jedni płaczą ze śmiechu, inni medytują, nie zliczę ich wszystkich... Miałem przed sobą dwie drogi, mogłem wybrać pomiędzy powrotem na ziemię i życiem przeciętnego Kowalskiego, albo... umrzeć i żyć wiecznie w krainie DXM, wątek śmierci wcale mnie nie przerażał, coraz bardziej go zgłębiałem, czas mijał, musiałem koniecznie podjąć decyzję, inaczej... Los wybrałby za mnie. Chciałem umrzeć, żyć w tej krainie, na zawsze, to jest mój raj, czułem, że to będzie bilet w jedną stronę. Nagle zobaczyłem rodzinę, siostrę, rodziców, z którymi nie mieszkam już pewien czas, jednak wiem, że moją śmiercią doprowadziłbym ich do żalu, smutku i rozpaczy, chciałem ich wziąć ze sobą, nie mogłem...
Wszystko się dłużyło, nagle zaczęła śpiewać jakaś kobieta, po angielsku, jej głos wywołał u mnie dreszcz emocji... chcecie wiedzieć co śpiewała?
„You cant believe the historys real
Come with me to the firelands
You make me feel
The risk of the night
Stay with me in the firelands „
Po tych słowach, postanowiłem opuścić ten świat, żyć w krainie DXM, chciałem umrzeć, wtedy wydawało mi się to naturalne. Wielka fala energii, która łączy nasz dxmowy świat z tym ludzkim, dała mi do zrozumienia, że proces zmiany świata, a raczej mojego miejsca zamieszkania, już trwa i mogę na parę minut wrócić na ziemię, żeby pożegnać się, warunek był jeden, muszę otworzyć oczy, a, że proces zmian już trwał, po otwarciu oczu mój pokój był wielki, wszystkie małe światełka wirowały, obraz się wykręcał, moja ręka raz była wielka, raz malutka jak u noworodka, ledwo chodziłem, powiedziałem sobie, że teraz nie ma ucieczki, co ma być to będzie, niedawno wyprowadziłem się od rodziców, teraz wyprowadzam się z ziemi...
Usiadłem przed komputerem, włączyłem monitor, wziąłem maszynkę do ręki i zrobiłem sobie papierosa, strasznie ciężko mi było gilzą trafić, ale po kilku próbach się udało.
Zapaliłem, włączyłem głośno głośniki, ale znowu nie za bardzo, bo w pokoju obok spało dziecko kuzynki, nie chciałem go obudzić. Byłem szczęśliwy, że teraz będę szczęśliwszy, myślałem o tej zmianie, życie stanęło mi przed oczami, niesamowite.
Chciałem napisać w edytorze moim do htmla i cssa, list pożegnalny, żeby się nie martwili. Jednak o ile wejście w program było łatwe, chwała dużym ikonom Windows 7... To napisanie czegoś nie było możliwe, bowiem, nie widziałem co piszę.
Skończyłem palić, zgasiłem monitor, udałem się do mojego statku... Ruszamy!
Leciałem, wysoko, znowu znalazłem się w tej stacji ćpunerskiej, przeszedłem przez wrota, a raczej przeleciałem... Czarna pustka, nic, zero, null.
Pojawił się Nagniot, który powiedział, żebym odwiedził koniecznie jego kryształowe światy, bo to jego alternatywne miejsce dla naszej krainy...
Jak tamten świat wyglądał? Była ciemność, masa portali, które buchały ogromną ilością świateł...
Wszedłem do moich drzwi, zobaczyłem wielu moich znajomych, prosili, żebym wrócił na ziemię, że zawsze będę mógł latać, że rano rodzina się załamie, itd.
Wzruszyło mnie to, postanowiłem wrócić, proces ten był jednak praktycznie niemożliwy, bo to bilet w jedną stronę, za wszelką cenę chciałem otworzyć oczy, udało się i co? NIC! Pomimo otwarcia oczu jestem w stacji, niesamowite, bylem pewien, że są zamknięte, że mi się to zdaje...
Powoli jednak wszytko wracało do normy, zobaczyłem drzwi od swojego pokoju. Nagle zachciało mi się lać, poszedłem z trudem do kibla, jednak stanie przed WC wymagało podpierania się, więc usiadłem, obraz nadal się wykręcał na wszystkie możliwe strony, przedmioty kurczyły się i powiększały. Wyszedłem z WC, zapaliłem papierosa i rozmyślałem, a, że nadal głośniki były włączone, światełko z jednego z nich zmieniało się kolorami, świetnie to wyglądało.
Nie chciałem wracać do łóżka, bałem się, ale po chwili namysłu jednak do niego przyszedłem.
Następnie czas minął na wielu rozkminach, nt. deksa i życia, latałem pomiędzy tunelami energii, skakałem po muzyce, dotykałem jej, wąchałem ją i widziałem...
***
Dodał, że takiego tripu nigdy nie udało mi się powtórzyć, był on 15 sierpnia 2010 roku, gdy dopiero zaczynałem z DXM swoją znajomość...
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.