No albo reset kompletny czachy....
Dragi to syf!!!!!, nawet dla tych mądrych ludzi. Taż mi się wygawało, że nad wszystkim panuję, że jestem mądra, od czasu do czasu ampułeczka. Ale jak miałam dostęp taki, że mogłam mieć wszystkie leki jakie chcecie, to był ze mną koniec. Wpadłam po uszy. I nie było ważne że miałam dobrą pracę, piękny duży dom, kochającego męża i dwójkę fajnych dzieci.............
Najważniejsze były dragi. Jak sięgnęłam dna i o mało nie wylądowałam w pace to otrzeźwiałam, zrozumiałam, że nie tędy droga!!!!
Nie biorę, bo nie chcę i dlatego, że nie mam dostępu. I to drugie jest najważniejsze. Bo nie wierzę sobie na tyle, i w momencie jak ktoś położy przede mną moje ulubione specyfiki i powie weź sobie, to nie wiem czy się nie skuszę. Wolę jak nie mam dostępu i wlę mieć świadomość, że nie mogę załatwić.
Wyjść z nałogu pomagał mi bunondol, tak mało popularny w Polsce. Buprenorfina jest lekiem bezpiecznym, ma ona tę przewagę nad metadonem, że nie wprowadza w stan euforii, nawet przy bardzo dużych dawkach.
W innych krajach detoksykacja substytucyjna heroinistów jest regułą. U nas pozostaje wyjątkiem, stosuje się ją w dużych miastach. Żeby dostać się do programu czeka się kilka lat. Mimo bardzo dobrych wyników badań klinicznych nad skutecznością podawania bunondolu ludzie uzależnieni rezygnowali z niej i wybierali metadon, który objęty jest pełną refundacją a bunondol nie. Dlaczego jeden lek stosowany w leczeniu tej samej ciężkiej choroby jest płatny, a inny, podobny - bezpłatny?. Mnie akurat było na nią stać, ale ilu ludzi na to nie stać???
I co z tego, że są ludzie którzy chcą wyjść z nałogu, jak państwo wcale tego nie ułatwia, same rozmowy z psychoterapeutami nie pomogą, muszą być leki wspomagające, ułatwiające przejście przez odtrucie i powodujące że nie czuje się głodu. A u nas albo trzeba mieć dużo kasy na (bunondol), albo trzeba mieszkać w dużym mieście (metadon)
Generalnie pale zioło-od wielu lat i nie chcę nic więcej. Czasem zdarzaja się psychodeliki [a własciwie zdarzały, bo już nie pamiętam kiedy...]. W sumie pisząc to wszystko powyzej kierowałem się chyba trochę emocją, nie przedstawiając swoich skrótów myślowych-a były nimi własnie te dragi, których do końca za takie nie uważam [ cannabis, lsd, psylociby]. Że te są właśnie dla ludzi mądrych...Bo mj moze byc furtka na inne dragi, ale nie musi. Jeżeli masz swiadomość, nie szukasz chorych mocnych wrażeń i ciągle nie chcesz czegoś więcej-to myśle, że możesz palić. To wszystko. To chyba miałem w głowie pisząc , że są dla ludzi mądrych. Co do innych specyfików, to zawiera się w tekście pewna podchwytliwość; mianowicie- czy mądry jest ktoś kto wali po kablach każdego dnia ? "dla ludzi mądrych"-a tacy raczej tak nie będą robic. Jeżeli powierzasz siebie mocnym specyfikom to musisz się dobrze znac - a to bardzo trudne, wbrew pozorom. A najgorsi są tacy, którzy są w 100% pewni , że się znają - oni najczęściej gówno wiedzą...Raczej prosze łapać feeling z międzywierszy niż brać dosłownie tekst i analizować go naukowo...Zawsze się znajdzie jakaś nieścisłość...[Jest taka anegdota żydowska; jeżeli ktoś mówi że wie w 30%-to fajnie, jeżeli mówi że wie w 75%-to b. fajnie, ale jeżeli ktoś, z mim masz usiąść do rozmowy mówi że ma 100% racji- to nie siadaj z nim nawet do rozmowy!]. miej świadomość-rób co chcesz! [ale najpierw miej świadomość].
Taż mi się wygawało, że nad wszystkim panuję, że jestem mądra, od czasu do czasu ampułeczka. Ale jak miałam dostęp taki, że mogłam mieć wszystkie leki jakie chcecie, to był ze mną koniec.
LOL
Uwazaj co piszesz i nie oceniaj swoją miarą innych ludzi...
Jeśli Cię uraziłam to sory
Anatol pisze: Co do tekstu, prawie się zgadzam. Podobnie jak Ty uważam że wpier trzeba zdefiniować słowo "uzależnienie". Nie można uzależnieniem nazwać "1 razu", lecz coś co odbywa się z jakąś czętotliwością i doprowadza do potrzeby. Uzależniać może w równym stopniu czekolada czy internet. Nie ma mocniejszych i słabszych uzależnień, są tylko mocniejsze i słabsze środki uzależniające. Czekolada nie ma na Ciebie takiego wpłwu jak np. Morfina. Problem w tym że rujnują Ci uzależnienia niektóre aspekty życia.
Znałęm kolesia który w jednym zdaniu namówił mnie do rzucenia alkoholu. "Takie małe gówno nie może Tobą rządzić". To było dawno temu, ale teraz nie poskutkowałoby to przy narkotykach. Dlaczego?
Z jednej strony ponieważ to mi sprawia przyjemność i nie dzieje się to nagminnie, mimo iż nie przeczę że jest to uzależnienie. Po prostu nie pozwalam by miało to większy wpływ na moje życie, choć niekiedy nie da się tego uniknąć. Ale wolę zapalić MJ w pokoiku, przy muzyczce a potem dumać nad sensem życia/tworzyć itp, niż latać po ulicy z suchym jęzorem i szukać wodopoju. Nie tędy droga.
Terapie mają cienką skuteczność?
Tu się nie zgodzę, niekiedy pomagają. Niekiedy. Bo przecież zwykła rozmowa nie zastąpi Ci wielogodzinnej euforii, i większość ludzi idzie na łatwizne. Tym co pomagają - osoby takie mają silny charakter.
Uważam że potrzebny człowiekowi mocno uzależnionemu silny bodziec, nie szok, coś całkiem odwrotnego. Moe to być zakochanie się w dziewczynie dla której nie warto brać, może to być poznanie towarzystwa, które nie angażuje się w takie sprawy. Dopiero gdy człowiek przejrzy na oczy, dostając substytut złudnego szczęścia, ma jakieś szanse na wytarcie się z gówna i ruszenie dalej drogą życia.
Uzależnienie od środków psychoaktywnych ma to do siebie ze szczególnie długo daje poczucie panowania nad sytuacją, często złudne.
Poza tym euforia jest wieloktotnie silniejsza niż po np alkoholu a juz wielo wielo po np czekoladą.
Silny bodziec
Wielu osobom brakuje bardzo tego bodźca, zwłaszcza ze musi być on odpowiedznio silny, taki kubełek zimnej wody.
Podświadomość i prózna hedonistyczna natura człowieka często powoduja wielokrotne nawroty.
Uzaleznienie ma częste i w wielu wypadkach nawtoty, mogą sie one pojawić przez całe życie, tzn nie zależy czy zerwałes z nałogiem 10 czy 40 lat temu. I nie tylko zmiany receptorowe tu graja rolę)
Wiele terapii nie jest skuteczna długotrwale ale uzważam ze zawsze warto próbować, może sie kiedys uda a na pewno da choćby krótkotrwała regeneracje organizmu.
Kazdego człowieka należy szanować, obojętnie czy pije czy pali czy morduje, tylko postępowanie należy rózne przedsięwziąć.
to tyleja myśle, jakbym miała coś jeszcze uściśleć to chętnie
Czesto sie zdaza ze facet rzuca dragi dla dziewczyny, ale na mnie to chyba nie dziala niby dlaczego mial bym zrezygnowac na zawsze z czegos co wlasciwie mi ani tej 2 osobie nie przeszkadza(co najwyzej 2 osobie przeszkadza sama swiadomosc tego ze robi sie to). Co innego gdy pali sie codziennie lub prawie codziennie albo bierze sie jakies syfy(amph,hera), wtedy rzeczywiscie moze to 2 osobie przeszkadzac (zamulenie,lenistwo). Musi to byc naprawde niesamowita osoba zeby rzucic dragi raz na zawsze.
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Podziemie narkotykowe w więzieniu, skorumpowani strażnicy. Prokuratura oskarża
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom w związku ze zorganizowaniem w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu (Małopolska) narkotykowego podziemia. W odrębnym postępowaniu zarzuty ma kilkoro strażników więziennych. Śledztwo przeciwko funkcjonariuszom jest w toku.
Depenalizacja 3 gramów marihuany i rynek regulowany. Treść Dezyderatu nr 176
20 listopada 2025 roku Komisja do Spraw Petycji uchwaliła Dezyderat nr 176, skierowany do Prezesa Rady Ministrów. Dokument, oparty na petycji obywatelskiej, wzywa rząd do przeprowadzenia systemowej analizy depenalizacji posiadania do 3 gramów marihuany na własny użytek. W treści pisma pojawia się również pytanie o możliwość utworzenia rynku regulowanego. Do dnia 7 stycznia 2026 roku Kancelaria Premiera nie opublikowała odpowiedzi.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.