Pochodne kwasu lizergowego, jak na przykład LSD, czy LSA.
Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2981 • Strona 299 z 299
  • 1 / / 0
Prequel do pierwszego razu

Widząc, że ten ten temat został zapoczątkowany w 2006 roku, trochę szczena mi opadła. Czuję się nieco 'late to the party' no ale cóż, zaintrygowało mnie LSD - początkowo sam byłem przesiąknięty stygmą co do tej substancji. Przekonał mnie jeden z moich druhów - wziąłem pod język jedną czwartą kartona około godziny dziewiętnastej i każdy z nas poprawił to kilkoma buszkami zioła. Coś tam było czuć - całość przebiegała w grupce czterech znajomych. Liznąłem coś tematu. Nie było żadnych visualsów, skały w zatoce miały ciekawą teksturę. Czułem duży luz w ciele. Rozmawialiśmy o teoriach spiskowych, głaskanie psa sprawiało mnóstwo radości, muzyka jakaś taka przyjemniejsza, ale miałem za to duży opór żeby wyjść z nimi i przejść się wzdłuż morskich fal. Czułem, że rozmowa klei się jak mało która. Jakby social interactions to była moja druga natura. A tak w zasadzie nie jest. Koło północy zaczęliśmy malować suchymi pastelami. Dzieło, które nam wyszło zatytuowaliśmy 'big story from nothing'. Zeszło nam koło czwartej nad ranem. Pamiętam, że siedzieliśmy na krawężniku przed naszym blokiem. Craiga jeszcze trzymało, to zaś zarzucił, że śmieciarze to cisi bohaterowie naszego społeczeństwa - gdyby nie oni, utonęlibyśmy w śmieciach. Tutaj pełna zgoda.

Pierwszy raz
Nieco ponad cztery tygodnie od wersji demonstracyjnej opisanej powyżej, po całym produktywnym dniu, około godziny dziewiętnastej, zażyłem* pięć szóstych kwadratu, tj prawie cały. Co istotne to fakt, że po powrocie do domu byłem wyczerpany i chciałem pójść spać. Kartonik zadziałał zbawiennie - dostałem strzała do działania w taki sposób, którego się nie spodziewałem. Zacząłem sprzątać szafę, w której trzymam ciuchy, sortować je ze względu na ich użyteczność i częstotliwość noszenia. Zacząłem drwić w myślach 'o kurwa, ja naprawdę się tak ubieram? przecież to niedorzeczne' Następnie zabrałem się za sortowanie rzeczy w szafkach.
Czułem już wtedy pełną moc kwasu - objawiała się ona dziwnym poczuciem lekkości w ciele i umysłu, bardzo obniżone poczucie zagrożenia (lekko i z pewnością siebie chwytałem niezabezpieczone brzytwy i żyletki) zorientowałem się dopiero po chwili i mocno się przestraszyłem - schowałem je na miejsce. Podczas porządkowania natknąłem się na swoje stare pamiętniki. Zacząłem je czytać z rzewną ciekawościa; pomyślałem 'o ja pierdolę, ten dzieciak w wielu rzeczach miał rację, ale miejscami był naiwny jak chuj'.
Niektóre paragrafy doprowadzały mnie do śmiechu. Dotarło do mnie, że w życiu głównie cierpię przez fakt, iż wierzę w smutną historyjkę którą sam sukcesywnie sobie tworzę, a teraz sam tkwię w tym mentalnym więzieniu na własne życzenie - choć wcale nie muszę.

Po chwili dostaję telefon od jednego z moich druhów. Nie miał prawa wiedzieć, żem nafurany. Odebrałem.
Zaproponował wizytację karczemną na swoim balkonie. Siadamy i rozmawiamy. To on załatwiał mi te kartoniki. Spojrzał mi w oczy i stwierdził, że mocno mnie skwasiło. Dopytywał, jak się czuję. Niechcący obarczyłem delikwenta czymś, co post-factum zgodnie określiliśmy mianem 'babysitting - tripping' Na dobre wyszło, ponieważ jest on jednostką bardzo obytą w temacie substancji wszelakich.

Rozmowa z druhem to zmiana optyki - początek formatu przestrzeni dyskowej wszelakich przekonań w moim mózgu. Kilka dni po tym wydarzeniu dowiedziałem się 'we were speaking some wise shit'
Podczas rozmowy miałem 'napady' takich dziwny spazmów-drgawek, coś jakby impuls neurologiczny z nerwu błędnego, niby kichanie ale bez psiknięcia. Proponował mi poprawienie ziołem, ale w tamtym momencie odmówiłem.

Około godziny dwudziestej trzeciej wróciłem do swojego mieszkania. To był początek moich nieprzyjemności. Sam jak palec w mieszkaniu. Generalnie paranoja i jeszcze więcej paranoi.

Bardzo boję się ciemności, kurwa. Muszę zapalić światło. Ktoś mnie obserwuje. Chcę uciec. Od kogo? Przed samym sobą. Nie ma ucieczki. Nie ma ucieczki nigdzie. Przed samym sobą nie ucieknę. Nie jestem w stanie w pełni zaakceptować tego faktu. Bardzo się boję. W szafce w kuchni jest paczka orzechowych chrupsów, ale nie jestem głodny. Jebać. Idę się położyć do łóżka. Nie zasnę. Ktoś mnie obserwuje, bardzo się boję. Może zamknę oczy. Ten pokój wydaje się taki ogromny, jakby za moją głową była ogromna przestrzeń z wszechmocną encją, której nie widzę, ale której mam pełną świadomość. Leżę i przed sobą widzę pomarańczową kurtynę, lekko pomarszczoną, która przysłania okno. Visualsy, których doświadczam, pochodzą właśnie z niej. Cały pokój jest nimi zajebany. Kurwa. Zalewa mnie lęk. Nie radzę sobie z tripem. Piszę do druha. czy ma trip killera, bo jest masakra. Dostaję zwrotkę 'I don't have anything bro, watch a movie or something' Stwierdziłem, że coś załączę. Jutub podrzucił na głównej rozmowę Winiego z Draganem. Nie mogłem, kurwa, trafić lepiej. Dragan to też musiał przerobić dużo kwasu. Fizyk kwantowy, kurwa mać. Zajebisty, wyluzowany chłop. Czekaj, co się dzieje? Czy ja opuszczam swoje ciało? Widzę ten ekran telefonu jakby z innej perspektywy. Co jest kurwa? Muszę iść po chrupki. Ale jest ciemno. No trudno, idę po chrupki z kuchni. Zaczynam jeść leżąc na łóżku, genialny kurwa pomysł. Jedyne co mnie trzyma na tym ziemskim świecie to ręka którą ładuje do opakowania z chrupsami a następnie tę zawartość wrzucam do buzi. Jestem jednym krokiem poza ciałem, ale cały czas uziemiam się chrupsami. Moje ciało to świątynia. Nie mogę się zabijać jedząc taki syf. Ta mięsna zbroja to jedyny gwarant mojego życia doczesnego. Muszę o siebie dbać. Kurwa. Od jutra. Najpierw dokończę te chrupki. Zjadłem. Efekt wycieleśnienia postępuje, odtwarzam zachowania z mojego życia w różnych sytuacjach, ilość masek które zakładam jest ogromna; dla każdego jest inna. Już się w tym wszystkim gubię. Każdemu przedstawiam moderowaną wersje siebie, panicznie boję się autentyczności. Kurwa, nie mogę tak siebie oszukiwać. Oszukuję siebie. Wszystkich dookoła. Moje ego jest niezwykle rozbuchane. Jestem pierdolonym materialistą i panicznie boję się otaczajączego mnie świata, za wszelką cenę nie chce żeby ktoś ujrzał mnie takiego jakim jestem. Kurwa. Moja szyja ma skurcze, ciągnie mi ścięgna. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie jestem w stanie zaakceptować tego, że za mną jest ogromna przestrzeń i skierowany na mnie boski wzrok, po prostu nie jestem w stanie odpuścić i poddać się temu, co większe ode mnie, jakby śmierć. Wpadam w czarną dziurę. Nie chcę tej śmierci.


Popełniłem duży błąd, ponieważ o godzinie ósmej rano poprawiłem to wszystko sporą ilością zioła z nadzieją, że mnie zmuli na sen. Przedłużyłem tym samym swoją agonię aż do godziny piętnastej.

Doświadczenie to miało miejsce półtora miesiąca temu, a efekty odczuwam do dzisiaj. Moje przekonania o świecie i lęki mocno zmiękły i jest miejsce na kształtowanie się nowych opinii i poglądów na dane tematy. Wydaje mi się, że osiągnąłem tym samym kilkuletni efekt psychoterapii w jedną noc. To dlatego, że jestem bardzo psychoterapiooporny, czuję opór przed zmianą swoich zachowań. Dotknął mnie po tym dość duży kryzys tożsamościowy, ale jednocześnie zmniejszyła się ilość negatywnego dialogu, który na codzień w mojej głowie prowadzę, nawet o tym nie wiedząc. Czuje się jakbym przebił pierwszą warstwę cebuli. Z negatywnych efektów, które zostały ze mną do dzisiaj, to okazjonalny skurcz ścięgien szyi, coś w rodzaju tiku nerwowego wyraźnie przypominającego odklejki po kwasie. Występuje on u mnie na codzień i nie chce mnie puścić. Po rozmowie z druhem, już po tym zdarzeniu, dał mi do zrozumienia 'it truly a serious drug - do not fuck with your brain' Dostałem przestrogę, zachęcił mnie do poczytania o LSD i zgłębił temat możliwych powikłań, bad tripów, diet które można wprowadzić przed wzięciem jeszcze większej dawki, żeby zmaksymalizować efekt terapeutyczny i zminimalizować ryzyko czegoś strasznego - słyszałem bardzo wiele nieciekawych historii. Właśnie tak znalazłem to forum i bardzo się cieszę, że jest takie miejsce w internecie, które gromadzi piękne dusze i zbiera opinie i informacje na temat takich substancji, dziękuję Wam i pozdrawiam z Wyspy Tajemnic.
ODPOWIEDZ
Posty: 2981 • Strona 299 z 299
Newsy
[img]
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA

Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.

[img]
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?

Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.

[img]
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln

Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.