Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 383 • Strona 29 z 39
  • 2126 / 278 / 0
Jak ktos chce brać x lat np. w systemie raz na 1-2 tygodnie, albo w dowolnym innym bez wjebania może zapomnieć. Jak ktoś jest lekko wjebany i zastanawia się, czy da radę dalej jako tako to kontrolowac to ma tak naprawdę 2 wyjścia, jedno niepewne (ale dla większosci najlepsze), a mianowicie próba wyjścia z tego, uda sie albo nie, przy lekkim wjebaniu naprawdę moze sie udać, albo pogdzc sie z nałogiem. Przekonanie o swojej sile woli i nagłe wjebanie po całej linii może być dosć traumatycznym doswiadczeniem wali się poczucie własnej wartości, fakt, ze wygórowane, ale się wali.

Jak można brać opiaty bez wjebania? Bo mozna, znam 4 osoby, które próbowały opio jak jeszcz nie byłem wjebany i wjebałem sie tylko ja. Dlaczego? Bo wszyscy inni podeszli do tego jak do ciekawostki, spróbowali kilka razy i podjęli decyzje, ze nie będa tego brać, bo to zbyt ryzykowne. Tylko jednemu średnio pasowao, inni byli zachwceni i nawet wspominali miłe chwile jak pilismy piwko wieczorami. Ja nie potrafilem calkiem zrezygnowac i właściwie od razu liczyłem sie z mozliwością wjebania a po względnie krótkim czasie (ze 2 lata, mniej więcej tyle bez wjbania lecialem) pogodzilem sie z tym, że bede ćpunem. czyli jak ktoś nie chce sie wjebać musi już (w każdym razie jak najszybciej) podjać decyzję, że konczy przygode z opio. W innym przypadku trzeba sie pogodzic z uzaleznieniem, dla większosci to straszna perspektywa, bo przeciętny człowiek lepiej funkcjonuje na trzeźewo niz w ciągu. Jak ktos nie jest przekonany, ze opio to coś czego szukał cale zycie powinien zostawic opio dla osób choprych lub jakoś tam mentalnie wybrakowanych :)

Z kolei jak ktoś juz wie, że z opio nie wyjdzie i godzi sie na wszystkie konsekwencje nałogu powinien zadbac o to, by jakos ogarniać. Tych co jakos ogarniają jest mniej niż tych, co wyszli z nalogu :) Osób cpających 20 i wiecej lat jest dosyc sporo, ale większosć z nich zajechala sobie zdrowie, nie mają juz perspektyw, jak nie grzeją to piją, nie potrafią byc trzeźwi. Tych co ogarniaja, nie widac po nich, caly czas praduja, dbają o rodzinę, są elokwentni i zaradni jest może 1%, na forum kilku takich jest, ale w ra;lu trudno spotkać :) Moze też dlatego, ze jak ktoś ogarnia to sie nie wychyla, nikt o jego nałogu nie wie, choc u nas ćpuny generalnie sie znają. Aha, ale ci co ogarniają, zyją w ciągłej psychozie, boją sie wszystkiego, nawet zostawionej na widoku ulotki od MST (ten ktos domysli sie, ze o nim pisze :) ). Generalnie nałóg opiatowy jest zgubnym nałogiem, miedzy innymi dlatego, ze mao kto zostaje przy samych opio, dochodza głównie stymulanty i benzo. Na stymulantach mozna zejs ć z glodów, wjazd jest lepszy, niekiedy dzialanie opio silniejsze i dłuższe, od człowieka zależy, ale większosć ćpunów lubi spitbola :) Co nie znaczy, ze spidziarze ne są w stanie ogarniać, w każdym nałogu znajdzie sie ktos kto ogarnia.
Ostatnio zmieniony 06 lipca 2013 przez gazyfikacja plazmy, łącznie zmieniany 3 razy.
  • 149 / / 0
kodeina dała mi chwile szczecią, spokoju poczucia bezpieczeństwa (większość to wrażenia złudne ale w chwili peaku to się nie liczy).Pokazała mi że nie jestem taki zły za jakiego się miałem.kodeina zabrała mi bardzo dużo kasy.Uświadomiolla mi, ze za kasę można kupić szczęście choćby pozorne.

alkohol zabral mi 100 razy więcej niż kodeina (HONOR,HONOR,HONOR,poczucie własnej wartości, pieniędzy bezpośrednio trochę mniej niż kodeina ale pośrednio więcej-pogubione zniszczone fanty:).alkohol nie dał mi nic w zamian,poza zjebanym zdrowiem.

Reasumując żałuje nie moje przygoda z szanownymi "narko" nie zaczęła się od kody lecz niestety od alko.
Zaczynając grę z OPIO,trzeba mieć na uwadze,że przeciwnik jest silniejszy od Nas i tylko najsprytniejsi....wygrają i to po ciężkiej walce!
  • 84 / 2 / 0
Everett1992 pisze:
Nie można przesadzać, panowie i panie, ktoś musi być jakimś nadczłowiekiem, panującym nad tym wszystkim - może jakiś taki przykład siedzi na forum? Jeśli tak, to czekamy :D
O, to chyba ja :-D Na kodę przerzuciłem się kiedy urwał się dostęp do pani H. i zażywałem minimum 2 razy w tygodniu, jak był hajs to i częściej (nawet do trzytygodniowych ciągów i dawek rzędu 7 pudełek Thioco, w międzyczasie makiwary i prochy wszelakiej innej maści i gatunku), aż pewnego dnia stwierdziłem że koda straciła już dla mnie swoją magię, więc rzuciłem. Tydzień przerwy, walnąłem raz i potem już wytrwałem (no, rekreacyjnie w ciągu tych 2,5 roku czystości 2 razy jeszcze zapiłem antka, ale bez konsekwencji). Więc da się, to nie była jakaś superbohaterska walka o trzeźwość, po prostu stwierdziłem że już pora zamknąć sprawę :cheesy:

Dodam jeszcze że ziomek, z którym brałem miał identyczną sytuację jak ja i też daje radę, więc myślę że to nie są jednostkowe sytuacje ;-)
  • 1188 / 5 / 0
Dużo jest osób, które mają taką sytuację, nie siejmy paniki, jednak pamiętajmy, że jest to niebezpieczne.
  • 2126 / 278 / 0
Krolik1993 pisze:
Dużo jest osób, które mają taką sytuację, nie siejmy paniki, jednak pamiętajmy, że jest to niebezpieczne.
Pewnie, nie ma co przesadzac, można probować. I pierwszy ciąg też można na lajcie zrobić, nie siejmy paniki :)
  • 658 / 10 / 0
Ever pisze:
Albo abstynencja albo walenie po 900-1200 mg kody przez parę miesięcy w ciągu, ewentualnie przerzucenie się na morfinę/heroinę. Przecież wszyscy wiemy, jak to będzie, nie ma co się oszukiwać.
Nie chcę Ci moralizować, ale może to dobry czas by pomyśleć o odstawce? Wiem, że to forum dla narkomanów, ale powiem Ci, że ja jak jestem trzeźwy od tych paru tygodni to jakbym się obudził po 4 latach ćpania ;P Wraca smak i zapach, człowiek jakoś bardziej bystry i myślenie się zmienia diametralnie. Na kodzie zastanawiałem się jak ja będę żyć bez kody na trzeźwo, a teraz zastanawiam się po co w ogóle do tego wracać. Bycie trzeźwym ma sens %-D

Żeby nie było że OT:

U mnie najdłuższy bez przerw to około 5 miechów
All I can do is just pour some tea for two
And speak my point of view,
But it's not sane...
  • 1358 / 23 / 0
Vivid pisze:

Nie chcę Ci moralizować, ale może to dobry czas by pomyśleć o odstawce? Wiem, że to forum dla narkomanów, ale powiem Ci, że ja jak jestem trzeźwy od tych paru tygodni to jakbym się obudził po 4 latach ćpania ;P Wraca smak i zapach, człowiek jakoś bardziej bystry i myślenie się zmienia diametralnie. Na kodzie zastanawiałem się jak ja będę żyć bez kody na trzeźwo, a teraz zastanawiam się po co w ogóle do tego wracać. Bycie trzeźwym ma sens %-D
Zawsze osoby, które postawiły na abstę zachwycają się na początku codziennością, bo po dłuższym ćpaniu bycie trzeźwym staje się innym doświadczeniem, emocje trochę wracają, pozytywne myślenie itd., ale to się kończy prędzej czy później i rzeczywistość nieubarwiona dragami przestaje dawać nam taki zdrowy high - często widać posty osób, które po detoksie mają się świetnie, ale prędzej czy później to mija i znowu mają ochotę wrócić do ćpania, bardzo wiele takich przykładów na hajpie jest.

A poza tym w moim przypadku trzeźwość nie ma za wiele sensu, bo cierpię na CHRONICZNĄ ANHEDONIĘ, DEPRESJĘ I FOBIĘ SPOŁECZNĄ, chyba muszę sobie to w stopce ustawić, bo powtarzam tyle razy, a nadal nikt nie bierze tego pod uwagę. Dla mnie trzeźwość to pustka bez emocji, obojętność, zero przyjemności nie mówiąc o szczęściu czy jakimkolwiek innym pozytywnym uczuciu. Do tego niezbyt ciekawa sytuacja osobista, życiowa czy uczuciowa zdecydowanie odstraszają mnie od abstynencji, bo widocznie jestem zbyt nadwrażliwy albo po prostu moje życie jest dość chujowe. Nie mam dla czego ani dla kogo być trzeźwy, nie ma ani jednej takiej rzeczy czy osoby, tyle w tej kwestii.

Można przenieść mój i Vivida post do knajpy, to tam najwyżej rozwiniemy ten temat, żeby spamu nie było, z góry dzięki dla moderatora.
Ostatnio zmieniony 29 września 2013 przez Ever, łącznie zmieniany 2 razy.
http://www.lastfm.pl/user/Everett92
  • 658 / 10 / 0
O stary ja do ćpania mam ochotę wrócić. metkat mi o sobie przypomina prawie codziennie, a jeszcze bardziej po odstawieniu kody ;-)
Wiem jednak, że nie wrócę, bo to byłaby głupota z mojej strony. Tego odbicia przy trzeźwości jeszcze chyba też nie doświadczyłem, bo ciągle jestem obolały i mam huśtawki nastrojów. Problemy swoje też mam, może nie zdiagnozowane, ale jakieś tam by się pewnie znalazły. Po wizycie w psychiatryku jednak okazałem się 'normalny', acz "wesołkowaty, z bezkrytycznym stosunkiem do swoich nałogów" :-D

Powiem tak... zrobiłem sobie na kodzie taką analizę; gdzie byłem i jak wyglądało moje życie przed ćpaniem, jak jest teraz i co przez ćpanie przeszedłem. Na podstawie suchych faktów, co robiłem, gdzie skończyłem i ile osób skrzywdziłem doszedłem do wniosku, że to jest równia pochyła a ja lecę na złamanie karku. Chociaż robiłem co mogłem, żeby uniknąć wyrządzania szkód osobom postronnym i w miarę trzymać fason to jednak wyszło inaczej. Poza tym, przez to ćpanie czuję jakby mi ktoś zabrał te minione lata i wiem ile straciłem w porównaniu do znajomych, którzy mają rodziny albo firmy. Na trzeźwo jestem ten sam gościu, z tymi samymi problemami, także teraz trzeba będzie zacząć nad sobą pracować i to pewnie ciężko. Co innego pozostaje? W końcu trzeba z tym zerwać, albo skończyć jako narciarz na katowickim dworcu. Stan pośrodku jest bardzo ciężko chyba utrzymać, prawda? Można to wydłużać, miotać się między odstawkami i powrotami, ale skończy się tak czy inaczej na jednym
All I can do is just pour some tea for two
And speak my point of view,
But it's not sane...
  • 1358 / 23 / 0
To miałeś przynajmniej dobre życie przed ćpaniem, a ja zawsze wspominam okres trzeźwości jako coś okropnego, coś, od czego nie miałem wtedy żadnej ucieczki i paradoksalnie dzięki dragom w miarę potrafię funkcjonować. Nie straciłem przez narkotyki żadnej pracy, nie zaniedbywałem obowiązków, nie porzucałem długofalowych celów, jednak pozamykały mi się pewne okienka z pewnych przyczyn, więc mam do wyboru średnio zadowalające życie bez ćpania i to samo, tylko w wersji ćpuńskiej, co przynajmniej przytępi mnie, pozwoli przestać się zadręczać i pozbyć się resztek ambicji. Wiem, że ciężko utrzymać stan połowicznie kontrolowanego brania, ale nie mam po co tego robić po prostu. Należę do osób trzeźwo myślących, które zdają sobie sprawę ze swojego położenia - miałem kilka okazji na osiągnięcie sukcesów, lecz niestety z różnych, niezwiązanych z dragami, przyczyn nie udało mi się, dlatego tutaj kwestia dragów jest bardziej wyjściem awaryjnym - to nie jest tak, że ja chcę brać, bo to byłoby kłamstwo. Biorę, bo nie mogę inaczej się spełnić, biorę z powodu swoich dysfunkcji i z uzasadnionego braku nadziei na jakiekolwiek sensowne życie z dala od narkotyków, biorę, bo chcę być chociaż przez chwilę szczęśliwy zamiast odnosić porażkę za porażką bez przerwy.
http://www.lastfm.pl/user/Everett92
  • 658 / 10 / 0
Czy ja wiem czy miałem takie dobre życie przed ćpaniem? Miałem z górki, bo nie musiałem się martwić o jedzenie, dach nad głową i opłatami za podstawowe rachunki, ale poza tym lekko nie było. Przerabiałem nerwice przed braniem, od dłuższego czasu nauczyłem się jakoś sobie radzić z nią i czasami wraca, ale nie jest przejebane. Mi dragi też pomagały na początku się znieczulić i lekko przytłumić emocje, ale to szybko znika, i może tego sam nie zauważasz, ale też stopniowo się zmieniasz. Rzeczy dające przyjemność zaczynają zanikać i ćpanie jest jedyną przyjemnością. Ja zacząłem tracić nawet to nie za dobre życie i boję się czy to odstawianie/powracanie do ćpania nie rozregulowało mi głowy na dobre, bo teraz na trzeźwo mam dziwne zachowania. W każdym bądź razie, zacząłem zauważać, że ten bezsens życia który przytłumiały narkotyki zaczął robić się coraz większy, problemy narastały i pojawiały się nowe - stąd moja decyzja.
Życie bez dragów pewnie będzie ciężkie, ale chyba innego wyjścia nie ma. Beznadzieja życia na dragach w końcu by mnie pochłonęła. Nie wiem gdzie teraz jesteś, w którym stadium ćpania, ale może sam zauważysz jakieś korelacje między moją sytuacją a Twoją.

edit:

Dla mnie dobrym momentem do przestania ćpania był właśnie ten moment, w którym teraz Ty jesteś tzn. koda przestała dawać przyjemność i teraz jak pomyślę o kodzie to kojarzy mi się ona z brakiem przyjemności a nie z miłym ujebaniem. O to mi głównie chodziło. Mógłbym teraz przejść też na leki, jak i próbowałem zrobić po skończeniu z metkatem, ale lekarka dodała mi alprazolam do codziennych medykamentów i znowu popłynąłem w ćpanie. Także wolę już teraz przejść całkiem na sucho, chociaż trochę bardziej się pomęczę.
All I can do is just pour some tea for two
And speak my point of view,
But it's not sane...
ODPOWIEDZ
Posty: 383 • Strona 29 z 39
Newsy
[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.

[img]
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands

Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.

[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.