27 kwietnia 2019genezypkapen pisze: Może ma ktoś z Was tak, że w pierwszych dniach odstawiania kody objawy fizyczne są minimalne, za to psychika kompletnie wariuje? Już na drugi dzień od zażycia nerwowość, nadpobudliwość, lęki, ciśnienie by wziąć, przygnębienie biorą nade mną górę.
Za to z objawów fizycznych to może trochę częstsze wypróżnianie, delikatny ból głowy, uczucie zmęczenia - ale to jest nic przecież, tak naprawdę równie dobrze mógłbym mieć gorszy dzień.
Niby skręt - ale psychiczny?
W moim przypadku nie zauważyłem też żadnego fizycznego skręta po latach 450mg co 24-36 godzin (wcześniej równo raz na tydzień przez kilka lat), najgorsze jest przerwanie przyzwyczajenia i rutyny, jednak z wiekiem zmniejszyła mi się aktywność CYP2D6.
Jestem tu nowa. Przy czym stara, zielona i technologicznie zatrzymana na umiejętności obsługi painta co najwyżej, więc wybaczcie. Przejrzałam poradniki, rzuciłam okiem na dyskusję i widzę wiele komentarzy, że na uj to pierdolamento itd. No a ja chcę z tego miejsca podziękować, bo może będzie mi łatwiej. Bo właściwie po to właśnie założyłam tutaj konto, żeby takie informacje znaleźć. Bo dziś jest trzeci dzień od odstawienia 600mg rocznego brania tego dziadostwa. A zaczęło się niewinnie, ból kręgosłupa silny, więc przepisane od lekarza, potem ból przeszedł, ale przyjemność odczuwalna z brania kodeiny została... Więc zaczęło się branie tak o, bo to przyjemne. Teraz minął rok i zrozumiałam, że to nie jest normalne. Uznałam, że odstawiam i co? Od trzech dni umieram
Pozdrawiam, starsza Pani z rwą kulszową
scalono - WRB
04 maja 2014sportowiec pisze: Szachmat skręt po kodzie to nie jest parodia. Przez takie tępe pierdolenie się wjebałem, bo jak zaczynałem to na forum każdy pierdolił, że 4-5 dni się pomęczysz i po skręcie. Chuja prawda. Skręty po kodeinie czy etylomorfinie (substancja podobna do kody tylko mocniejsza, miałem tego kiedyś dość dużo) są równie przejebane jak po PST dla osoby z wydajnymi enzymami wątrobowymi, a koda jest dostępna od zaraz w każdej aptece. Nie da się przestać bo nie ma dobrego maku albo się urwie dostęp do leków na receptę. Miałem też skręty po ciągach na PST (1,5 kg dziennie starych serii fresco, bakallino itp.) i IMO są takie jak po większych dawkach kody (600mg/dzień). A jak będziesz wpierdalał po 600mg kody lub 800-1000mg etylomorfiny dziennie (w zależności od tego czy masz etylomorfinę) to będziesz miał takie kino na odstawce, że się osrasz. Tego skręta co mnie rozpierdalał jeszcze po 8 dniach miałem po 300 mg dziennie, na wyższych dawkach fundowałem sobie tylko 3-7 dniowe przerwy na zbicie tolerancji bo jeszcze nie chciałem rzucić. Mam z 4 lata stażu w opiatach, kodeina, bupra, tramal, etylomorfina, przetwory maku. Ogólnie koda najgorzej mnie chyba przetyrała, tramal jest gorszy ale można go unikać, bo od razu widać jakie to gówno (padaka, depresje już po mini ciągach itp.), a koda to "tylko" gówniane tabletki na kaszel. Skończcie pierdolić jaka to koda lajtowa bo ludzie wam wierzą. Wiem chcesz się dowartościować jaki to ćpun nie jesteś bo przeszedłeś skręty na PST, ale niestety nie każdy ma kaleką wątrobę i nie dla każdego odstawienie kody to spacer jesienią po parku w towarzystwie ukochanej.
Chyba się w Tobie właśnie zakochałam
A tak poważnie, pisałam już we wcześniejszym komentarzu, że umieram. Nie wiem nawet o czym piszecie stosując te dziwne skróty etc. Ponieważ zdałam sobie sprawę z problemu, relatywnie niedawno. I po raz pierwszy odstawiam to kurestwo, co doprowadza mnie do takich stanów, jakich nie czułam nigdy. To boli, wszystko. Boli kurwa życie, dosłownie. A przecież mam pracę, rodzinę, obowiązki, jakoś trzeba żyć. Nie sądziłam, że lek, który zaczął być mi przepisywany na problemy z kręgosłupem (tak, jestem stara), sprawi, że stanę się, no co tu dużo mówić, ćpunem. Wstydzę się tego, więc chcę z tym skończyć, ale dziś trzeci dzień od ostatniej dawki, a poza wodą z dupy, która jest lajtowa do zniesienia, czuję się jak na hiper kacu połączonym z grypą, covidem, depresją i GAD. Istny dramat. Dziękuję, za Twoje słowa w każdym razie, jakoś w głowie chociaż lepiej, że ktoś też to przechodził, że rozumie jak to jest.
Chcesz coś ważnego ode mnie? Jestem mniej na forum, zajmuje się raczej tylko "moderacją", masz coś ważnego? to zapraszam PW, czad
Troche kosci pobolą , lekka sraka ale nie masz az takiego rzucania nigami i tych napady dreszczy naprzemian z uderzeniem goraca i lania sie potu jak na tropikach .
Pamietaj, ze 1 skret najgorszy. Potem przywykniesz.
Za rok latania na kodach 3 dni męki to i tak delikatna zapłata.
Oczywiscie nie zycze Ci tego.
Tylko ze jak juz skret przejdzie, to sie okazuje ze życie dalej boli .
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Ps. Co do rzucania nogami bla bla, właśnie to mam... Dreszcze jak przy wysokiej gorączce, zimno jak diabli, a jednocześnie jestem spocona jak swinia, rzygać się chce, dupa boli, ale właśnie te rzucawki w łóżku i na przemian ciepło zimno są najgorsze
kodę brałem codziennie przez 6 lat do roku 2019. Dzień w dzień w ilościach do 900 mg. W pracy na fazie byłem mistrzem (grafika komp.). Narobiłem przez ten czas masę długów w bankach i u znajomych na ćpanko i nie byłem ich w stanie spłacić po niespodziewanej utracie pracy. Robotę straciłem nie przez kodzenie, bo ukrywałem to i wszyscy myśleli, że jestem trzeźwiutki i bystry, a po prostu likwidowano stanowiska i na mnie trafiło...
Jak odstawiałem? Przymusowo, bo po utracie pracy zostałem bez kasy i nie miałem oszczędności. Na początku był (któryś tam skręt), a potem doszła potężna deprecha, niemoc i żal do świata. Po trzech miesiącach poszedłem do psychiatry i na szczęście trafiłem na wyrozumiałą. Przepisała mi klona, paroksetynę i piracetam na odświeżenie osłabionej przez kodę pamięci. Nie było za łatwo, bo paroksetyna długo się rozkręca, ale w czasie jej niedziałania lekko pomagał mi klonazepam. Gdy po jakimś miesiącu dość nagle odczułem paro, było o niebo lepiej. Później dołożyłem sporo supli i jakoś doszedłem do siebie. Teraz po 5 latach jestem zupełnie normalny i cieszę się codziennością i drobiazgami, jednak nadal biorę antydepresanty.
Wierzcie mi - można to rzucić, choć nie bezboleśnie. Ja DZIĘKUJĘ LOSOWI, że straciłem pracę i zostałem bez kasy na jej zakup ;)
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.
Zgrzany worek w plecaku rowerzysty nie wystarczył. Policjanci wyczuli temat
Narkotyki miał w termicznie zgrzanym worku, ale uwagę policjantów zwrócił zapach marihuany. Kontrola 24-latka jadącego rowerem elektrycznym zakończyła się odkryciem kilkudziesięciu porcji mefedronu i marihuany w jego plecaku. Mężczyzna trafił na miesiąc do tymczasowego aresztu.
Jak media relacjonują badania nad psylocybiną – czego nie mówią nagłówki
Nowy przegląd systematyczny, opublikowany 20 października 2026 roku w JAMA Network Open, zestawił ze sobą dwa zbiory: badania kliniczne psylocybiny z lat 2014-2024 oraz artykuły prasowe o psylocybinie z okresu rozciągniętego o kilka dodatkowych miesięcy, do wiosny 2025. Wniosek zespołu kierowanego przez Kim Madden jest prosty i niewygodny dla branży medialnej: media piszą o korzyściach psylocybiny z większą pewnością, niż pozwalają na to same badania, a przy tym przypisują jej skuteczność w schorzeniach, których badania kliniczne praktycznie nie testowały.
