Po trzech dobach na amfie zostaly mi dwa male szczury. Po pasku z kumplem w piwnicy i niespalismy cala noc. Diabelnie. Pokorbilem sie i cala noc kaszlalem wydzielina z nosa zeszla do przepony i cala noc odchrzakiwalem. Koszmar scierwa odechcialo mi sie na nastepne kilka miesiecy. Niebawem przykodze powinno byc fajnie po stimowej bani.
Udało mi się załatwić trochę towaru co by urozmaicić sobie czas i wrażenia
Palę zioło raczej na sportowo więc tolerancji praktycznie żadnej, upalony dość
konkretnie oraz lekko wstawiony udałem się na koncert.
Sama muzyka jak i oprawa wizualna bardziej podkręcały fazę.
Bujałem się do rytmu zamykając oczy by mocnej poczuć klimat.
Byłem w tłumie ludzi ale mimo tego wokół było sporo miejsca, po pewnym czasie
odczułem coś dziwnego na plecach, tak jakby ktoś wpadał co chwilę na mnie.
Stwierdziłem, że coś sobie wkręcam, ale dalej to czułem.
Odwróciłem się więc i naćpanym wzrokiem zobaczyłem, że jakaś laska mocno się giba
i to ona chyba mnie trąca.
Wracam do swojej kolorowej fazy, lecz po chwili czuję znów to samo tym razem z przodu.
Laska która wywijała z tyłu nagle pojawia się z przodu i kręci tyłkiem napierając wyraźnie
na mój nabiał. A może to ja się zbliżyłem a to jest jakaś inna dziewczyna ? Kurwa no nie wiem
Wydawało mi się jakbym stał w nienaturalnej pozycji a ludzie po prostu tańczą i się dotkną czasem.
Miałem mętlik w głowie, więc aby nie robić przypału ale też nie żałować to podotykałem
ją niby przypadkiem.
Potem wydawało mi się jakby inna obok też takie szopki odwalała.
Miałem niezłą rozkminę ale zanim coś w głowie zaświtało to laski się zmyły (razem)
Do teraz nie wiem czy to ja ujarany molestowałem małolaty czy zmarnowałem może jedyną
szansę na trójkąt
Kręcę się pomiędzy stoiskami z płytami, namiotami z żarciem i tak dalej. Widzę że swój stragan rozłożyli szwedzi którzy mieli za parę godzin zagrać, przy stoliku bacznie czuwa gitarzysta. Podchodzę pogadać, popatrzyć co mają ciekawego a moją uwagę przykówa tabliczka "we trade for weed"
- Yo, no need to trade but if you want to smoke I have some.
- Oh, yeah. Finally someone.
To wyciągam uprzednio nabitą, tradycyjną polską, całą czarną kioskówe i podaje wikingowi. On tak patrzy krzywo trochę.
- Is that weed?
- Yeah, that's weed.
- Allright...
Chciałem podać mu zapalarke ale mnie ubiegł i wyciągnął swoją benzynówkę ale nie odpala. Wsadza fifke w usta, spogląda w góre i składa ręce.
- Why you praying? It won't hurt you.
- I'm praying to the moon.
Dobra kurwa, niezły świr. Skończył w końcu rytuał i podaje mi rurke.
- Is that czech weed?
- Yes. I mean, I don't know but I live close to the border so there's a high chance...
- Oh, I love that good czech weed.
- Me too, man.
Tak sie zagadaliśmy że w tych ciemnościach wsadziłem sobie szkite odwrotną stroną i poparzyłem usta. Szybka reakcja i wyplułem rure na rozstawione na stoliku płyty. Potłukła się, gość się zaśmiał i z braku drugiego, odpowiedniego narzędzia się rozeszliśmy.
Znów bez puenty. Taka tylko opowiastka.
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
ja: poproszę thiocodin
aptekarka: ale jedno opakowanie dać czy więcej?
Potem częściej tę aptekę odwiedzałem bo była tylko jedna farmaceutka i miałem pewność że sprzeda >1 paczek.
Raz przyszedłem po acatar i go nie było to specjalnie szukała mi czegoś z pseudoefedryną :D
Jestem pewny że ona wie co się święci ale nigdy mi tego nie powie wprost heh.
Siedzę sobie nafukana fest i zjarana bo nie zauważyłam że znowu wpadam w ten sam schemat zastepywania jednej substancji drugą. I zostałam o tym bardzo boleśnie uświadomiona. Taki schemat na zasadzie fałszywej redukcji szkód: chujowo, że dalej napierdalam dragi w niezdrowy sposób, ale przynajmniej jest progres, bo nie walę opio xd
Wracając do tematu: siedzę sobie, palę fajkę za fajką, słucham muzyki i generalnie rozpływam się w swoim cierpieniu. Przychodzi jakiś koleś, coś tam do mnie gada, ja nie odpowiadam, bo zazwyczaj takie typy to najebani kolesie, których zebrało na odwagę. Liczę na to, że sobie pójdzie. Ale nie, przysiada się. Dalej czekam aż sobie pójdzie. Nagle przypadkowo spojrzelismy sobie przelotnie w oczy [emoji2] u mnie i niego piękne pieciozłotówki [emoji23][emoji23][emoji23] no i gość się mnie pyta, czy coś się stało. Ja mówię, że nic. On, że no może jednak. Ja mówię, że no mam swoje problemy, a on że doskonale wie jakie problemy [emoji2] no swój pozna swego jak nic.
Ogólnie gość jest stimiarzem, trochę się poklocilismy na temat tego, co bardziej ryje i co trudniej rzucić, wiadomo, odwieczna wojna stimiarze vs opiatowcy, przy okazji próbował mi wmówić że jest w stanie załatwić NIE w W-wie ani w Łodzi czy czasem we Wrocku hel o każdej porze dnia. Że na zasadzie podjeżdża do typa i jest. Ale jak mu powiedziałam, że żeby tak zrobił jak jest taki pewny to jakoś mu entuzjazm spadł [emoji23][emoji23]
Reasumując: można próbować zerwać ze środowiskiem, ale ono i tak będzie w magiczny sposób krążyć wokół Ciebie. Jak nietoperz. To już druga moja całkowicie przypadkowa sytuacja tego typu w przeciągu dwóch tygodni.
Nie dałam sie typowi wciągnąć na żadną ćpuńską posiadówe, podałam mu fałszywy numer i wróciłam do domu. Myślę, że to dobra pointa.
Z podobnych tematów. Mam jakieś dziwne sytuacje ostatnio. Każda uratowana ćpunka chce się umówić ze mną na melanż... Jedna to była tak bezczelna, że jak ją przywieźli do nas o 8 rano. wyszła wieczorem, to rano czekała pod SORem...Oczywiście już zrobiona.
Druga natomiast z świeżo wykrytym WZW B i C potrzebowała chyba konkretniejszego wstrząsu... Bo zdaje się,że bagatelizowała problem całkowicie. A poinformować partnera? Po co? Jej prywatna sprawa co ma a czego nie ma.
Jadąc już zorientowałem się, ze nie wziąłem telefonu i poczułem smutek, bo przed moimi oczami rozlała się przykra wizja weekendu bez zioła (wiedziałem że to ostatnia szansa go złapać bo mial wyjechać, innych źródeł wtedy też nie było w pobliżu).
Jakieś 50 m od przychodni oczom nie wierzę i o godzinie 7 rano spotykam tego kolege. Po prostu idzie ulicą do sklepu. No to sobie 1 sztukę od niego wziąłem. Nie miałem kasy (portfel z telefonem zostały w domu), dał mi na kreskę. Tzw. Happy End (dosłownie i w przenośni) :D
- poproszę 3 paczki thiocodinu,
a pani w okienku - a po co ci dziecko tyle thiocodinu,tak bardzo jesteś chory?
a ja na to udawałem ze kaszle,bo jestem kłamliwym,głupim ćpunem i nie byłem chory tylko chciałem się naćpać.
- Proszę pana, możemy wejść na momencik na pańską łąkę, tam gdzie akurat dzisiaj nie ma krów?
- A co, grzybów szukacie?
- No w sumie tak, szukamy.
- Dobra wchodźcie, tylko nie jedzcie za dużo bo was powykręca hehe.
Znaleźliśmy tam chyba z 50 dorodnych okazów, dziękuję pan rolnik.
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę
Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
