Włóczyliśmy się po mieście z Suchym, kupiliśmy acatar i resztę.
Postanowiliśmy zrobić kota, ale nie było gdzie. Suchy powiedział, żebym poszedł z nim do niego. Mieszkał w takich barakach. Koleś z baraku.
Kiedy szliśmy, powiedział do mnie - "moja mama może różne rzeczy gadać, nie zwracaj na nią uwagi".
Dobra, jesteśmy. Siedzę u niego w kuchni na krześle, on kruszy tabletki przy zlewie.
Syf, brud, melina. Jak to w barakach.
Wchodzi jego mama, po szlugę do kuchni. Schorowana rencistka o lasce, drobna ale zadbana kobieta.
Mówi, że znowu śmierdzi.
- Oj mama, nie śmierdzi.
Dobrze wiedziała co robimy.
Podeszła do niego, i powiedziała :
- "zdechniesz szybciej ode mnie ćpunie pierrrdolony".
Popatrzyła na mnie, potem znowu na niego i poszła do pokoju.
08 października 2019Rzyfar pisze: "chłopaki kurwa jak to sie stalo ze jestem na jakimś blokowisku w Karpaczu
2 perony.
Ja już lekko spity (poszło dosłownie kilka browarów)
Lewa to lewa, prawa to prawa. Nie ta prawa.
Moje rozmyślania przerywa pytanie - panie do Katowic to którędy.
- a o tam będzie pociąg.
Sie okazalo gość wracał z pracy. Zdrzemnelo mu się w pociągu, wybudzil się dobrze, na stacji przesiadkowejj ale był tak zajebny mułem, że wsiadł w pociąg do Austrii.
Na szczęście kanar go obudzil kilka stacji dalej. Chyba nie muszę mówić, że te kilka stacji to było bardzo dużo.
Jak ja go spotkałem to była coś 1800 :-)
Cóż miał być o 15.30 w domu ale jadąc tymi dziurami to przy dobrych wiatrach byl ok 20.00
Mnie znów kiedyś chlopaki z łodzi wrzucicli w cug w inna stronę niż chciałem jechać.
Coś im się pojebalo po wypiciu paru bro i wsadzili mnie do pociągu do Łowicza.
Ja tu nad morze chce a oni mnie cyk...
Odkręcenie tego też trwało - zwiedzilem Kalisz (dziura straszna) a potem na gwalt do Poznania.
Jeszcze lepsza historia jak wracałem z nad morza i zamulony pytam wspolpasazerow gdzie jestem a oni:
- Wrocław
Ja w długą i jeb na peron a tam napis Wrocław Psie Pole...
Pewnie gdybym im dał dokończyć to bym usłyszał Psie Pole...
Nie byl to Wrocław centrum ale dobra komunikacja załatwiła wszystko.
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
Zajebista dziura i patologia myslalem ze sie bede napierdalac z jakims osiedlowym szczurem w supermarkecie bo sie gapil i cos pierdolil na mnie. generalnie caly dzien w dupe sprawdzajcie gdzie jezdzicie
london5 pisze:To smutna historia, lecz prawdziwa. Najlepsze scenariusze pisze życie.
Włóczyliśmy się po mieście z Suchym, kupiliśmy acatar i resztę.
Postanowiliśmy zrobić kota, ale nie było gdzie. Suchy powiedział, żebym poszedł z nim do niego. Mieszkał w takich barakach. Koleś z baraku.
Kiedy szliśmy, powiedział do mnie - "moja mama może różne rzeczy gadać, nie zwracaj na nią uwagi".
Dobra, jesteśmy. Siedzę u niego w kuchni na krześle, on kruszy tabletki przy zlewie.
Syf, brud, melina. Jak to w barakach.
Wchodzi jego mama, po szlugę do kuchni. Schorowana rencistka o lasce, drobna ale zadbana kobieta.
Mówi, że znowu śmierdzi.
- Oj mama, nie śmierdzi.
Dobrze wiedziała co robimy.
Podeszła do niego, i powiedziała :
- "zdechniesz szybciej ode mnie ćpunie pierrrdolony".
Popatrzyła na mnie, potem znowu na niego i poszła do pokoju.
"Rutyna to rzecz zgubna "
Patologię trzeba poznać od środka, wejść do tego ponurego i mrocznego świata.
Dzyń, dzyń dzwoni domofon. Otwieram drzwi, a tam Stachu. Hanys.
I zaczyna mi jodłować w drzwiach jebany
Jedyne co mogłem zrobić to puścić mu w twarz takie chamskie:
Iiiijaaahaahahahahahahaha ooooooooo haaaaaaaaaaaaaaa iiiiiiiiiiajajahahahahahahahaha ooooo kuuuurwaaaaaa o ha! Ha! Haaaaaaaaaa!
Mniej więcej.
Oparłem się o szafkę na buty, a ten dalej - jak gdyby nigdy nic - coś nawija.
Padłem na kolana, głowa na szafce i dalej "Iiiijaaaahahaha..."
Osmarkałem się, popłakałem, ledwo mogłem złapać tchu. A ten dalej swoje.
I w końcu przy akompaniamencie głośnego, soczystego, mokrego "Prrrrrrrfllllt" zesrałem się w gacie
Zaraz pojawił się brat i przejął gościa chociaż sam ledwo ogarniał, czerwony jak burak, chyba nawet parskał. A ja leżałem w salonie na podłodze i wyłeeeeeeem ze śmiechu.
Już więcej nas nie odwiedził, a jak go gdzieś widziałem to udawał, że mnie nie zna.
Ach te głupawki
Podziel się posiłkiem, chamie
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
