Wątki traktujące o muchomorze czerwonym (Amanita muscaria).
ODPOWIEDZ
Posty: 3690 • Strona 251 z 369
  • 92 / 3 / 0
Serio :)
  • 2310 / 15 / 0
@UP na serio. Poza tym urynoterapia jest bardzo zdrowa - poczytaj sobie, a picie moczu Wawoj to sama przyjemnośc.

Informuję również, że kiedyś po spożyciu 10ciu kapelutów miałem większe sensacje żołądkowe niż po 30stu. W obu przypadkach był to wywar i ta sama metoda suszenia. Myślę też, że lepiej jest suszyć je dłużej i w niższej temperaturze niż 70stopni.

Dziś u mnie deszczowa pogoda. Będzie sucho to wybiorę się na zbiory. Tylko, że tym razem mam zamiar zjeśc całe owocniki - nie pić wywaru :-) Ew. później swój mocz...
  • 1817 / 110 / 0
najbardziej klepia swieze okaza.To jest moja opinia z wlasnej autopsji.Suszone tez na mnie niedzialaly jakos nigdy jak nalezy,a swieze to łooożeszkurwa :D
  • 4024 / 375 / 951
To może jeszcze ja żeby pogłębić rozbieżności dodam, że najbardziej poklepały mnie... ha, wystrzeliły poza wszelkie układy odniesienia 4 kapleusze przygotowane wedle bardzo starej metody z H, poniekąd odwrotnej do tego, co się obecnie zaleca: obrałem je mianowicie ze skórki, którą następnie wywaliłem, po czym z blaszkami metodycznie suszyłem suszaszką do włosów, by pod wieczór wrzucić do bulionu warzywnego i zjeść.

Nie zalecam, mówię jak było. :*)
Mądraś/mądryś? Weź coś upichć! - Kuchnia [H]yperreala
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
  • 1817 / 110 / 0
No to witaj w klubie pokolenie Ł.K.Pierwszy trip raport jaki czytałem który siłą intensywnosci i odczuc przypominal moj.Mialem to samo co ty,w zasadzie identyko. :)
  • 416 / 18 / 0
To niżej to takie masło maślane nie warte czytania, w koło macieju pisane to samo, z zaburzoną lekko chronologią. Jak ktoś czyta to sorry za styl pisania :blush:

Sobota 21.35, zaczynam popijać sokiem jabłkowym 5 i pół suszonych młodych amanit, średnicy max 6cm-jeszcze nie rozłożone kapeluty. Gdyby nie imbir zarzucany 3x to bym bełtał jak kot. I tak byłem kilka razy w kiblu z zamiarem, ale obyło się bez. Po 4h dopiero zacząłem czuć wpływ na psychikę, wcześniej męczyłem się tylko z żołądkiem.
00:30 zaczyna wchodzić lekki dyssofeeling na ciało. W tle leciały szpongle, ale żadna muzyka mnie nie ruszała, w ogóle na to nie zwracałem uwagi, bo to były jakieś puste dźwięki. Oglądałem jakiś filmik krótki na yt, skończyłem oglądać, wyłączyłem, ale ... chyba go nie dokończyłem oglądać, włączam ponownie, ale nie, jednak oglądnąłem go całego, tylko zapomniałem, albo skupiłem uwagę na czymś innym i zapomniałem. Ogólnie jak to ktoś tu zauważył; wielozadaniowość się wyłącza. Można się skupić na jednej myśli, czy na jednym zadaniu, i nic innego nie istnieje. Oglądasz filmik, zapominasz, że jesteś, gdzie jesteś. Reszta bodźców i myśli jest hamowana.
02:00 postanowiłem się położyć, bo nie ma co robić, nic nie jest interesujące-wszystko jest jakieś puste.
Wtedy już było to całkowite wypranie emocjonalne. Zwrócił ktoś na to uwagę? Po amanicie jest się całkowicie pozbawionym emocji(a za chwilę przekonam się, że i wszystkiego innego). Nie ma strachu, lęku, radości, przyjemności, nie ma żadnych uczuć w naszym mózgu. Jesteśmy tylko ciałem i rozumem, bez zdolności odczuwania czegokolwiek. Jest pustka emocjonalna. Wydaję mi się, że mógłbym wtedy kogoś zgwałcić, zabić i nie zrobiłoby to na mnie żadnego wrażenia. Myślę coś, robię to, bez zastanowienia, bez tego ociągania jakie moja zwykła osobowość posiada. Mam parcie na pęcherz-wstaje i idę oddać mocz. Mechaniczne działanie, zero zastanowienia, rzucam wszystko i idę. Co do chodzenia-może nie robowalking, ale jest się jakoś mniej skoordynowanym ruchowo. Otwierając drzwi m0żna niejednokrotnie zahaczyć barkiem o otwierane drzwi czy futrynę, całe ciało jakieś mniej stabilne-bardziej się kiwa. Miałem się położyć, ale jeszcze zanim przyszyło, to przemyślałem, ze nie ma się co bać w życiu, co bym nie zrobił życie i tak się będzie toczyć, bo musi, ja nie mam żadnego wpływu na przebieg własnej egzystencji, jakbym nie ingerował/co bym nie zrobił, ono i tak będzie iść do przodu, nic nie da się zrobić, więc(wtedy nie znając strachu) napisałem sobie, że zrobię coś tam, bez żadnych przemyśleń jak ktoś na to zareaguje, pójdę i zrobię to bo nikogo ja nie obchodzę, każdy ma swoje sprawy, nikt nie zwraca uwagi na innych, itd.

Położyłem się. Uczucie bycia samemu na tym świecie-tak jakby reszta była niczym. Nie potrafię tego opisać-uczucie jakby nie było świata, nie było niczego, nie było nawet pustki, nie było nieokreśloności. Uczucie bycia zawieszonym w nicości, choć nicości też nie ma. Tu zaczęło się najgorsze. Podejrzewam, że gdybym wtedy był w niesprzyjającym otoczeniu, to teraz znajdowałbym się w zakładzie zamkniętym, albo sztywny.
Nie potrafię teraz tego co czułem opisać, notatkę którą pisałem na tel. jest nie do odczytania, "/chuj wie co tam napisałem.../ ja nie mam emocji, nie potrafię liczyć, jestem w świecie sam jedyny pppoooommmmoccccyyy!!!!!"-napisane w nocy %-D
Byłem pewny, że się zapętliłem w myśleniu, przejrzałem, że tak naprawdę nie ma niczego. Chyba wołałem sam do siebie i tylko ja to słyszałem, bo tylko ja byłem na świecie, wszystko było fikcją-TYLKO ja istniałem, tak jakby nie było niczego na świcie, baa nie było świata, byłem tylko pustą myślą, a reszta to jakaś wyimaginowana rzeczywistość której nie ma. Pojebało mi się do tego stopnia, że wyszedłem z łóżka i chodziłem w te i nazad w nocy do pokoju kolegi obok, bo wiedziałem, że on nie istnieje. Najgorszy motyw ever-chciałem mówić na głos, żeby potwierdzić, że on nie istnieją(bo się nikt nie odezwie), ale widziałem, ze to nic nie da, bo nikogo nie ma. tylko ja istnieje jako myśl.
Aaaa, było coś jeszcze gorszego, czego nie zapamiętałem, bo to była męka. Chyba czułem się jakby świat nigdy nie istniał, tylko powstawał z niczego, z pustki nagle zaczynał rosnąć, a zaraz potem kurczył się i znikał i nie było niczego, nawet ciemności. Zapomniałem, że jestem nacpny. Myślałem, że świat istnieje tylko w mojej głowie, że to co widzę to wytwór mojego mózgu, to gdzie żyję to fikcja nie istniejąca w prawdziwym świecie bo takowego nie ma. Jestem ja, nie wiem gdzie, nie wiem po co.
Ogólnie nie jestem w stanie dokładnie napisać co wtedy odczuwałem, bo nie pamiętam-mózg to gdzieś wyparł bo dla mnie to co wtedy wiedziałem jest za ciężkie do udźwignięcia psychicznie. Po jakimś czasie gdy ten największy mindfuck troszkę się zmniejszył, pomógł mi czas-gdy było już źle i wiedziałem że nic nie istnieje, sprawdziłem godzinę-gdzieś tam tliła się myśl, że jeśli się potwierdzi to co myślę i niczego nie ma, to czasu nie będzie, nie będzie się zmieniała godzina-na samą tą myśl już chciałem umierać, ale jednak minuty uciekały-czyli nie jestem tak całkowicie zawieszony w pustostanie swojego umysłu.

Gdy doszło do apogeum zacząłem się drzeć, bo wiedziałem, że i tak nikt tego nie usłyszy, bo nic nie istnieje :nuts: Na szczęście w pokoju obok był kumpel-przyszedł. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jaka relacja nas łączy; przyjaźń, czy rodzina, po prostu jakiś osobnik(ktoś?coś?) przyszedł i się o coś mnie pyta, więc powinienem mu odpowiedzieć. Nie wiem, czy wtedy myślałem, nad tym czy świat jest realny czy nie, ale byłem panicznie wystraszony, że niczego oprócz mnie miało nie być :nuts:
Wtedy tamte myśli gdzieś przeszły na bok, a ja zacząłem się skupiać nad sobą. Doszedłem do winsoku, że po amanicie nie ma uczuć i emocji, ale nie ma też "zachowania". Gdy dochodzi do jakiejś sytuacji(np, rozmowy z kimś) umysł i ciało, od nowa uczy się na sobie jak ma wszystko wyglądać-jak reagować, jak poruszać ciałem, co mówić, itd. Gdy kolega spytał mnie co się dzieje, odpowiedziałem nic i się uśmiechałem. Gdy zapytał dlaczego się cieszę, nie wiedziałem co zrobić, ja się ciesze? Chyba jak ktoś sie cieszy to jest uśmiechnięty? Pewnie ja jestem uśmiechnięty i on to tak odbiera. A no fakt, chyba mam banana na ryju, ale dlaczego? Chyba nie powinienem się wtedy uśmiechać, ale co innego można zrobić? Dla niego uśmiech pewnie miał jakieś znaczenie, dla mnie to był tylko pusty, nic nie znaczący gest z przypadku. Nie wiedziałem jak powinna wygląda wtedy moja reakcja! Nie wiedziałem co to uśmiech, wzruszenie ramionami, gesty, czy cokolwiek co może świadczyć o człowieku. W reakcji na dany bodziec ja(ciało i umysł) jakoś reagowałem, ale to były przypadkowe reakcje. Ja DOPIERO wtedy uczyłem jak jak powinienem się zachowywać/postępować, uczyłem się sam na sobie-po wystąpieniu jakiegoś bodźca i mojej reakcji, przypomniałem sobie jak można się w takiej sytuacji zachować, zdawałem sobie sprawę, że to uśmiechniecie od ucha do ucha wtedy to było nietrafione bo powinienem wtedy być zaspany, zmęczony, a nie rześki i roześmiany.

Udało mi się zasnąć dopiero po 8 godzinach od zarzucenia o 4 nad ranem. Nie pamiętam żadnych snów. Po przebudzeniu przez jakaś godzinę czuć jeszcze takie otępienie. Kilka razy próbowałem i nie wiem czy jeszcze raz próbować. Chciałem sen, a dostaje jakieś gówno psychiczne :scared:
Bo człowiek widzi to, co wie.
Mies van der Rohe
  • 858 / 291 / 0
Jakie warto zachować odstępy aby zachować funkcję organizmu w jak najlepszym porządku?

Na wszelki wypadek zostawiłem sobie potripowy mocz. Strzał w dziesiątkę, gdy nie można znaleźć klepliwych grzybów. Poza tym mocz jest lepszą opcją konsumpcji. To sam muscymol bez muskaryny, kwasu iboteinowego, mykotoksyn i innego syfu zaciemniającego umysł. To oznacza, że mocz jest lepszy.
Dobra, dobra wszystko ładnie, pięknie, tylko jeszcze muszę to potwierdzić organoleptycznie.

Wie ktoś czy szamani albo ktokolwiek inny microdosował swój mocz albo muchomora bez szkód na ciele i umyśle? Było tak, że szaman albo całe plemię jadło w wieczór muchomory a następnego dnia pili swój mocz i jazda zaczynała się od nowa?

Jaki wpływ na bezpieczeństwo zażywania materiału roślinnego jak i na jego działanie mają słabe iMAO oraz SSRI - kurkuma?
  • 1817 / 110 / 0
ale jak cie grzyby nieklepna to na chuj ci mocz z nieklepiacyh? ;) najpierw grzyby musza poklepac a potem mozesz sobie mocz pic ;) :D
  • 858 / 291 / 0
Mocz z aktywnych amanit był.
No co ty.
  • 33 / / 0
Suszenie łysiczek suszarką do włosów przejdzie? Bardzo czuć ich zapach?
ODPOWIEDZ
Posty: 3690 • Strona 251 z 369
Artykuły
Newsy
[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.

[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.

[img]
Marihuana może pomóc zwalczyć chorobę Alzheimera

Nowe badania sugerują, że w chorobie Alzheimera równie ważne jak nagromadzenie białek (amyloidu i tau) może być zwalczanie stanu zapalnego w mózgu.