Tak, miałem, ale uświadomiłem sobie, że jeśli przeczyta to jakiś miejscowy "strain hunter", to może skojarzyć lokalizację spota. A że chciałbym nadal z niego korzystać, to zachowam je póki co dla siebie : )
Dziś dobrałem się do głównych pałek Amnesia Haze x Durban Poison. Okazało się, że są nieporównywalnie bardziej napuchnięte, niż mniejsze - powstałe przez naginanie (o czym w sumie nie wiedziałem, bo zostawiłem z 80% listków cukrowych, które całkowicie pokryły kwiatki).
Skruszyłem tyle, co zawsze, a wyszło 2 x więcej materiału. Skręciłem zatem lolka i tak naprawdę dziś poznałem prawdziwe oblicze tego tematu : )
Skopciłem się pięknie - jak poszedłem biegać godzinę później, to jeszcze mi się oczy przymykały.
Co ciekawe, w słoiku pojawił się dość wyraźny zapach (ziemisto cytrusowy), a ten krzak praktycznie w ogóle nie pachniał.
Lepiej nie bawić się w historyjki o miejscówce, bo źle to może się skończyć
Pozdro
Jeszcze w czerwcu i lipcu byłem przekonany, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wlezie na ten "obszar" z uwagi na to, że suchą nogą zwyczajnie się nie da. Woda miejscami po jajka, a po większym deszczu to w ogóle można było zapomnieć o przedarciu się tam.
W tym błogim przekonaniu tkwiłem bardzo długo, aż pewnego dnia jak zwykle "robiłem" koło krzaka (P1). Wszystko szło jak zawsze, aż nagle usłyszałem odgłos wyraźnego przedzierania się przez krzaki... 10 m ode mnie. Rzuciłem wszystko na ziemię i w 0.2 sekundy wyskoczyłem z krzaków, które otaczały P1. Okazało się, że na przywiezionym na rowerze krzesełku siedzi sobie starszy gość i rozwiązuje krzyżówkę... 10 m od krzaka, który pachniał ostro z odległości nawet 5 x większej!
Zamurowało mnie na kilka sekund, ale szybko podjąłem decyzję, żeby podejść i się przywitać - że niby nic podejrzanego tu nie robię.
Tak też uczyniłem, gadka o sarenkach, dzikach itp. Chciałem, żeby chłop mi się wyniósł stamtąd więc powiedziałem, że jeszcze kilka dni wcześniej tu niedaleko był wielki wysyp prawdziwków (bo był - mam chyba z 10 L słoików z wysuszonymi). Gość chyba zrozumiał aluzję, bo od razu postanowił, że pójdzie i poszuka. W jego oczach pojawił się lekki niepokój (chyba coś przeczuwał, albo nawet wiedział), patrzył na mnie trochę strachliwie, ale cały czas starałem się sprawiać wrażenie "przyjaznego" człowieka. Odprowadziłem go pod sam las (dla pewności) i pożegnaliśmy się - bardzo mi dziękował za spotkanie i "miłą rozmowę" - więcej go tam nie widziałem.
Generalnie okazało się, że niedaleko P1 było dużo bardziej dogodne wejście z płytką wodą. Nie wiedziałem o tym, bo miejsce jest bardzo zarośnięte.
Wtedy zacząłem trochę panikować, bo skoro wlazł tam 1 chłop, to mogą wejść inni.
Jakimś cudem P 1 nie został pozbawiony nawet listka (w sensie nie z mojej ręki), choć wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że krzak jest już spalony. Wtedy to postanowiłem przenieść ES dużo dalej (P 1 już nie dało rady - za duży i w dodatku w worku na śmieci, który rozpadłby się przy pierwszej próbie wyciągnięcia z dołka).
Do dziś nie wiem, czy i ile osób widziało P 1... Jak go kosiłem, to za każdym razem wychodziłem stamtąd z przysłowiową duszą na ramieniu. Jak wracałem lasem z torbą termiczną pełną pałek (chyba druga partia), to napatoczyłem się na jakiegoś typa... Torba niestety niewiele dała i zapach, który się z niej wydostawał musiał być okrutny (mój nos się przyzwyczaił). Jak go mijałem, to spojrzał na tą wypchaną torbę i zapytał - co, nie ma grzybów?? No nie ma... i nie oglądając się za siebie poszedłem dalej... Jestem pewnie na 100%, że wyczuł zioło... musiał wyczuć.
22 października 2019jezus_chytrus pisze: spojrzał na tą wypchaną torbę i zapytał - co, nie ma grzybów?? No nie ma...
Jak się zakończyła uprawa na tym spocie?
Tamta osoba nie wyglądała na ''strain hunter'a'', bardziej na rolnika, chyba że pod przykrywką heh ^^
Nie moge się doczekać sezonu 2020
Jeśli udało się ściąć, to już jest sukces.
Prawdziwy, bo paliłem go tylko raz tuż po wysuszeniu, czyli z 9 tygodni temu - w dodatku mało, bo przed bieganiem.
Zapach jest boski... bije P1 na głowę pod każdym względem. Jest tak ładny i mocny, jak najlepsze sztosy, które kupowałem. Skunk + cytrusy.
Nabiłem tyle, ile zwykle P1 i tu popełniłem duży błąd. 2 wielkie machy i po 5 minutach zaczęło się robić grubo. Ledwo dałem radę odpalić serial i położyłem się na łóżku w poprzek z głową na poduszce. Momentami faza przypominała kwasową (przez chwilę zaczynałem panikować). Na szczęście nie było to takie typowe zbetonienie, że tylko łóżko ratuje. Czułem się zajebiście przez conajmniej 3 godziny.
Ten krzaczek był faworytem jeszcze przed kosą - ilość szronu, jaki naprodukował była ze 2 x większa, niż na P1. Najprawdopodobniej nieskrępowany dostęp do słońca spowodował, że wyrósł taki kosiarz.
Szkoda, że to "zaledwie" jakieś 0.8 L.
Jeśli ktoś będzie próbował to się ośmieszy, bo nie ma możliwości tego ustalenia po zdjęciu, jednakże...
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie
Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.

