Negatywne konsekwencje przyjmowania fitokannabinoidów i sposoby im przeciwdziałania.
ODPOWIEDZ
Posty: 283 • Strona 24 z 29
  • 106 / 14 / 0
Napewno pojawila sie duzo wieksza leniwosc nawet bez palenia
  • 14 / 1 / 0
Ja paliłem 13 lat,nie pale od ponad roku. Na początku za małolata wiadomo okazyjnie,ale pozniej stało sie to moim życiem. Hodowałem,paliłem itd. Ogolnie żadnych zlych zmian nie zauważyłem,nigdy nie miałem problemu z nie paleniem jesli miałem jakies obowiązki,nigdy nie miałem problemu w sensie uzaleznienia,ani tez żadnego innego. Raz przez ten okres chyba po 6 latach palenia miałem przerwe 2 lata nie palenia. Za dużo paliłem,i nie klepało mnie już zioło,najmocniejsze tematy mnie nie kopały. Nie czułem w ogole zadnej fazy,wiec postanowiłem nie palic,bo uznałem,ze jest to bez sensu.

Pozniej znow wrociłem do palenia,i tak sobie paliłem znow ok 7 lat.

Rok temu pobiłem chyba swój rekord zycia w paleniu. Spaliłem przez pół roku ok. 2 kg mocnych odmian. Dziennie paliłem ponad 10g. Non stop paliłem. Pewnego razu podczas palenia zauważyłem jakąś ostrą faze. Moje serce zaczeło napierdalac tak szybko,ze myslalem ze dostane zawału. Nie było to zwykłe przyspieszenie akcji serca,ale cos w rodzaju tachykardii. Myslałem,ze umre. Taka faza trzymała mnie pare godzin non stop,zero przyjemnosci tylko myslenie o tym zeby nie umrzec. Po tej akcji paliłem jeszcze,ale coraz czesciej zdarzała sie identyczna faza,probowalem nawet palic slabsze tematy,ziomki mowili ze ich slabo kopie,a ja po paleniu czułem ze mi serce napierdala tak szybko,ze myslalem ze zejde. Pozniej miałem tak prawie za każdym razem,czesto juz nawet po 1 buchu wpierdalała mi sie ta faza,i nie mogłem tego zatrzymac. Dodam tez,ze nigdy nie brałem żadnych narkotyków poza mj,wiec nie moze to byc wina niczego innego. Za każdym razem po zapaleniu serce napierdalało mi tak szybko jakbym miał stan przedzawałowy. Nie byłem amatorem,bo jak mówiłem paliłem na potege,non stop jaranie,byłem mistrzem w paleniu,mogłem palic,i palic najmocniejsze tematy,i żaden mnie nie mogl zlamac,a teraz nagle po tylu latach jeden buch słabego tematu i myslalem,ze umieram.

Po takich akcjach przestałem palic,i chyba nie wroce juz nigdy do palenia. Boje sie zapalic,ze znow powroci ta faza z sercem. Palenie nie daje wtedy zadnej przyjemnosci. Pozostała mi jedynie hodowla.

Jakie są moje przemyslenia nt. przyczyn tego zjawiska? Napewno nie jest to wina tematu,ponieważ był wyhodowany przezemnie,czysty outdoor natural na biohumusie,wiec ta kwestia odpada. Myslalem,ze moze to miec zwiazek z iloscia przepalonego materiału,gdyz jak pisałem paliłem dziennie ponad 10g tematu przez pół roku. Mój organizm mógł sie po prostu zatruc taką iloscia THC,i później najmniejszy buch wywoływał takie zjawisko. Slyszalem kiedys gdzies o przypadkach zatrucia mj. Drugą kwestią nad którą myslałem mogły byc odmiany z wysoko procentową zawartoscia THC. Kolega z ktorym to robiłem mowil,ze takie odmiany są nielegalne w Holandii ze względu na zawartą w nich ilosc THC,i mozna je dostac tylko na recepte w aptece. Ale mysle,ze jesli pozniej miałem taką sytuacje z jakąkolwiek nawet najslabszą odmianą,to chyba ta kwestia odpada. Nie wiem co myslec na ten temat,ale jak narazie nie pale juz prawie 1,5 roku nawet macha. Nie jest mi ciezko z tym,w sumie to chyba nawet dobrze,ze nie pale,ale tak sobie mysle dlaczego tak sie kurwa stało? Paliłem 13 lat byłem mistrzem w paleniu,i nagle takie niespotykane zjawisko. Oczywiscie wszystkie badania serca jak najbardziej bardzo dobre. Ogolnie jestem bardzo zdrowym człowiekiem,dbam o zdrowie na wszystkie mozliwe sposoby. Moze miał ktos podobny przypadek? Jesli tak,to bede wdzieczny za swoje spostrzeżenia w tym temacie. Pozdrawiam.
  • 1864 / 704 / 0
@kozax Ja mam to samo... W prawie każdym punkcie jest pewna zgodność z moimi odczuciami po paru latach z mj, ale lepsze to niż jebane alko przez które o mało się nie wykręciłem 2x OZT. :gun:
"Na nic mi terapia,
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
  • 181 / 4 / 0
Ja miałem 3 lata temu tak, że paliłem dzień w dzień, ale minimalne ilości, tak zwany microdosing. Sztuka jarania, tudzież haszyszu na 15 - 20 hajów...
Przeżyłem wtedy najlepsze dni w pracy :)
Chwile płynęły naturalnie, a zarazem ośmiogodzinna praca upływała w trzy godziny :D Polecam gorąco microdosing.
Uwaga! Użytkownik moment nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 299 / 11 / 0
Co rozumiesz przez microdosing?
Po buszku czy jak Ty to dozowałeś?
Faktem jest i nie ma co kryć
Chcesz się stąd wyrwać to swoją szansę chwyć dzieciak
Tylko jak jak tu wszystkiego brak
Brak mieszkań brak pracy pieniędzy też brak
Jedynie zarobiona może być firma „krzak”
Faktem jest przed nieznanym strach
  • 181 / 4 / 0
Jeden buszek, 10 sekund w płucach.
Uwaga! Użytkownik moment nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 46 / 4 / 0
moment pisze:
Jeden buszek, 10 sekund w płucach.
Ostatnio właśnie spotkałem się z paroma pozytywnymi opiniami na temat microD. Trzeba będzie spróbować.
Paliłeś raz dziennie, czy parę razy?
  • 181 / 4 / 0
Zwykle dwa razy - przed pracą i po pracy. I miałem niezłą fazę :cool:
Uwaga! Użytkownik moment nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 299 / 11 / 0
Powiem Ci szczerze, że po tylu latach jarania, jeden mały buch z dobrej baby, daje "lepsza" pizde niż caly dzban od razu.
Lepszy humor, az chce sie gadac i żyć, ze tak to ujmę.
Więc coś w tym jest.
Ale jak napisałeś microdosing to myslałem, że chodzi Ci o coś w stylu nwm roztworu z THC i po 10mg (byle jaki przykład) rano np na lepszy start dnia, tak jak to microdosing ze stymulantami wyglada.
Faktem jest i nie ma co kryć
Chcesz się stąd wyrwać to swoją szansę chwyć dzieciak
Tylko jak jak tu wszystkiego brak
Brak mieszkań brak pracy pieniędzy też brak
Jedynie zarobiona może być firma „krzak”
Faktem jest przed nieznanym strach
  • 342 / 122 / 0
Ja paliłem przez prawie cały okres studiów rzadziej lub częściej, z czego było kilka paromiesięcznych "ciągów" palenia codziennego.

Nie zaobserwowałem żadnych trwałych, wyraźnych zmian w sobie z tego powodu.

Amotywacja - tak jak zawsze byłem śmierdzącym leniem, tak pozostałem, więc tu bez żadnej różnicy. Na pewno mj nie nasilała mojego lenistwa.

Relacje społeczne - raczej na plus, w trakcie częstego palenia poznałem masę ludzi (niekoniecznie znajomków od jarania), z którymi do dzisiaj trzymam fajny kontakt. Na pewno jaranie nie odsunęło mnie od ludzi, nie nasiliły mi się żadne fobie, ogólnie pełna swoboda i w gadce i ogólnie przebywając w mniejszym lub większym gronie ludzi.

Logiczne myślenie/inteligencja - zaburzone tylko tymczasowo, gdy paliłem więcej i częściej. Ale odnosiłem wrażenie, że te problemy z myśleniem nie tyle wiązały się ze zmniejszeniem mojego IQ, co wynikały po prostu z zaburzenia pamięci krótkotrwałej. Myślenie abstrakcyjne jeśli już to na plus.

Pamięć krótkotrwała - wiadomo, czasem dość wyraźne dziury i zapominanie o wielu sprawach, ale szybko przechodziło po odstawieniu. Zaburzenia pamięci to jak dla mnie najwyraźniejszy i najbardziej dotkliwy skutek uboczny jarania.

Nic ważnego nigdy nie zawaliłem przez jaranie, nie straciłem znajomych/bliskich, nie miałem żadnych problemów z prawem, nie wydawałem też na to ostatnich pieniędzy.

Myślę, że kluczem do redukcji szkód w moim przypadku, było utrzymywanie restrykcji w jaraniu. Rzadko kiedy paliłem rano/w południe - najczęściej późno wieczorem, przed spaniem, po całym dniu aktywności. Nie były to też duże ilości - starałem się, aby nie rosła zbytnio tolerancja, co by cały czas utrzymywać ten fajny stan, że fajnie klepie po paru buchach.
I wychodziło mi to całkiem dobrze.

W moim przypadku potencjał uzależniający mj jest naprawdę niewielki. Potrafiłem bez większego problemu odstawić z dnia na dzień i dobrze się czułem. Dla porównania - głupia kofeina uzależnia mnie zdecydowanie mocniej. alkohol podobnie, zdecydowanie częściej miałem ciśnienie na alko niż na bucha - i to mimo iż stan po mj lubię chyba bardziej niż fazę alkoholową.
ODPOWIEDZ
Posty: 283 • Strona 24 z 29
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon

Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.

[img]
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie

Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.

[img]
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP

Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.