Dzisiaj i [mention]Kociak [/mention]wychodzi 6 dzień. Albo odstawił, zakończył częśc fizyczną i walczy z jamą psychiczną.
Albo niestety zarzucił coś dla kurażu i wrócił.
Trzymam kciuki za pierwszą opcję.
Ogólnie, dzięki, że ktoś się interesuje, od razu jakoś tak milej ;-)
Wychodzi, ze na coldturkey nie ma szans zejścia. Może byś spróbował te dawki zmniejszać stopniowo? Np po 20mg co 2-3 dni. W kilka tygodni dojdziesz do dawki 60-80 dziennie i z tego próbuj schodzić na ostro.
W pracy nie da się wziąć chorobowego? Złamiesz rękę, czy coś takiego? Wyrywanie zębów? Zapalenie pęcherza? Kurwa różne dziwne rzeczy się ludziom dzieją. Na takim tygodniowym zwolnieniu byś przecierpiał i odstawił.
Odczuwam takie coś, że czasem zapominam o tej kodzie (jak jeszcze lekko trzyma) nie oczekuję fazy, czy ujebania, tylko w pewnym momencie zaczyna boleć łeb (bardzo, chyba najbardziej dokuczliwy objaw) nogi, zimne poty, ogólnie załamanie. No i ogólny strach. Czyli zespół odstawienny daje się we znaki. No i wtedy nachodzi przymus odsunięcia tych objawów.
Ma ktoś też tak z tym bólem głowy? Czuję się, jakbym miał przewlekłą, kilkudniową migrenę... Na tomografii wyszło, że niby mózg mam ok.
Jaki status obecnie w sprawie odstawienia? Zarzucony, czy podejście do kolejnej próby?
Snułem też poważne plany zrobienia "zakupów" na weekend, tym bardziej, że w piątek prawdopodobnie wypłata. Pomyślałem jednak o tym, że mam trochę długów do spłacenia, no i w jakiej dupie jestem, no i trochę sprowadziło mnie to na ziemię.
Też trochę się boję, że jak nie będę miał tego wentylu bezpieczeństwa w postaci kodeiny, to wytrzymam kilka dni, a potem jak mnie dopadnie, to popłynę na grubo, na różnych miksach, w tym iv., nadrabiając zaległości. Często tak było.
Od poniedziałku rzucam kodeinę i benzo. Tym razem już na serio, a nie tak jak nie raz w knajpie rzucałem.
W długim benzo ciągu nie byłem, więc myślę, że tydzień na flubromazepamie wystarczy. A kodeinę z dnia na dzień, nie ma sensu się w redukcję bawić.
Dziś przygrzeje ostatnie 450 lub 480mg i koniec. Pożegnam się na zawsze z opio.
Myślę, że to ostatnia już szansa by się jeszcze z tego wygrzebać.
Zacznę brać Escilatopram, hydroxyxynę i być może przez krótki czas mirtazapine i depakine by drgawek nie dostać. A potem będę czysty.
mam zatrute złem DNA,
genetyczny krwi sabotaż,
samozwańczy świr..."
Ja nadal czekam na zbawienie pańskie, jarając raz na miesiąc gieta, przepalając go szlugami i może odmiennie raz połase się o kode, by potem znów mieć szczęśliwą posuche przez kolejne kilka tygodni do kolejnej chrapki. Nie czuję potrzeby ciągu, zadowalam się tym, poznałem na nowo większą stawkę w życiu. Przy takiej częstotliwości nagle przestało to sprawiać problem (damn) jak za małolata :retarded:
Ale jak już wspominałem, pozbędę się całkowicie tej kurwa klątwy pierdolonej. Prędzej czy później.
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
Niemal 3 tony kokainy pod ziemią. Policja przejęła rekordową kontrabandę
Australijska policja skonfiskowała 2,7 tony kokainy, ukrytej w plastikowych pojemnikach zakopanych pod ziemią na obrzeżach Sydney. Wskazano, że to rekordowa ilość narkotyków przejęta w tym kraju.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
