09 lipca 2026Ptaszyna pisze:
Dlatego w przyszły piątek uklęknę ładnie na kolanka z rozkoszy i nie jakieś mikrodawki, jakieś kombinowanie. Tylko porządne zgrzanie na 375 mg i tyle.
nie no kurwa sorry za offtop ale uważaj żeby ten krzyż cię nie przygniotł bo nikt go za ciebie targać nie będzie
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
Oj tam, czepiasz się. Coś koło tego pójdzie, nie wiem, nieistotna kwestia. Zazwyczaj odpowiednik ok 2,5 małych opakowań thioco.
Wasz problem jest taki, że się zawsze na takich detalach skupiacie, a jest daleko ważniejsza kwestia i mam do was apel.
W przyszły piątek zaczynam dłuższe wolne od roboty i idziemy z najlepszym kumplem zgrzać się i polazic po miescie, knajpach lasach itd.
I dlatego do was apel, jeśli ktoś z was też będzie grzał. Uklęknijmy wszyscy ładnie na dwa kolanka, gdy nastąpi uderzenie do mózgu.
Taki właśnie mamy z kumplem zamysł, że odbijemy na chwilę gdzieś na ubocze w jakiś las, park, czy coś i jak już poczujemy, że wchodzi koda, że jest to gówne, kluczowe uderzenie, ten fajny taki kręciołek i rozlewająca się błogość (kojarzycie pewnie)
To padniemy w tym samym momencie na kolanka i zrobimy takie "ooooh" jakby nas oświeciło. I wy też to zróbcie.
Ten piękny gest ma na celu to, żeby oddać się temu błogiemu stanowi rozkoszy, nie walczyć. Nie myśleć w danym momencie jak to będziemy mieć przerąbane w przyszłości (bo to, że będziemy to nie ulega wątpliwości). Chodzi o to, żeby ten symboliczny gest pokazał jak piękne, a zarazem żałosne jest to wszystko. To, że jesteśmy tylko ludźmi, chcemy jak najlepiej i na głębokim poziomie każda ta niegodziwość, zło i wszystko co robimy tak naprawdę skrywa to, że po prostu nie chcemy cierpieć, że chcemy tylko, żeby było dobrze, a przez loterię, przypadkowy splot molekuł, wyładowań i miliardów innych detali mamy po prostu na grubo przerypane.
Proszę was byście solidarnie z nami w ten jeden dzień, jeżeli oczywiście zechcecie i będziecie może akurat przypadkiem grzać zrobili to dla starego kolegi z forum.
To dla mnie ważne, a nic na tym nie stracicie, wręcz bym powiedział, że wyjdzie wam to na dobre.
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
Dwóch kumpli chce isc gdzies w peezdu, żeby miec jeden dzien swietego spokoju, odpocząć od znoju codziennosci, tyrki i marnych perspektyw.
No, ale ja wiedzialem, ze ktos zaraz cos takiego napisze.
Z braniem to warto sobie zadać pytanie i odpowiedzieć szczerze po co sie bierze i to przed samym sobą jeżeli jest to jakiś problem to trzeba go rozwiązać no a jak dla funu to jak jest fun to chyba nie ma co narzekać nie? No chyba że siedzicie na zjeździe i już każdy ćpun którego znacie ma to w chuju i trzeba się tu wypłakać. Harsh truth ale idziesz spać to nie ważne komu się wyżalisz to i tak zostajesz z tym sam.
@Ptaszyna
Kurde czytając ten twój wpis to szczerze współczuję że naprawdę masz takie postrzeganie rzeczywistości taki wehikuł czasu mi się włączył do 2k15-17 jak był taki gość na wykopie co prowadził właśnie taką narracje profilu i jadł maltikeksy i wyżalał się nad swoją "loterią genetyczną" ja jak wtedy miałem 14 lat to też się prawie dałem na to nabrać.
No jedyne czego mogę życzyć to żebyś znalazł siebie i tą iskre która w tobie pewnie siedziała, często znajduje się ona na twoim "rock bottom" i może po prostu do niego nie dotarłeś.
Polecam nikomu się nie żalić w taki sposób w prawdziwym życiu bo jak naprawdę tak myślicie to jak ktoś to podłapie i zacznie z tego memować w robocie czy gdziekolwiek gdzie się pojawiacie to role dzieciaka z podstawówki z którego każdy sie śmieje bo ojciec napierdolony do szkoły przyszedł macie na 1 miejscu w innym wydaniu
Nabrać to ja się już nie dam na te couchowe piertolenia o nieograniczonych możliwościach i o tej plastyczności mózgu tak zwanej, pracy nad sobą, rutynach i radykalnych przemianach.
Nie dam, bo te wszystkie rady typu: idź na siłkę, zimne prysznice, medytacje, jakieś techniki oddechowe, Wim Hoff i inne tego typu rzeczy to wszystko przerobiłem i cały czas to robię, bo generalnie prowadzę dosyć zdrowy tryb życia. Trenuję, dużo czytam o odżywianiu, kupuję sobie zdrowe produkty bogate w różne rzeczy.
To wszystko zmienia moje ciało, daje jedynie to, że jestem umięśniony i nie jestem zalany tłuszczem, no i mogę przebiec 20 km bez wylądowania na oiomie.
Ale absolutnie nie zmienia się mój układ nerwowy i po prostu widzę, że w tych najważniejszych kwestiach taki jaki byłem to jestem, reaguję tak samo, a że wylosowałem ciulowo to tak mi się z tym żyję ciężko. To jest wszystko loteria genetyczna.
Jak ktoś ma szczęście to wylosuje dobrze i dlatego ja zawsze zazdrościłem tym dresom, chłopakom z ulicy i twardzielom, bo tego się nie da nauczyć. Ten luz, zachowywanie zimnej krwi, spokojnej głowy nawet w sytuacjach ryzykownych to to jest wszystko w genach.
Ja nie umiem zachować spokoju i jestem tak reaktywny na wszystko, że to jest moje przekleństwo. Hałasy, ból, stres. To jest kwestia unerwienia i budowy mózgu. Jakieś couchowe gadki, strategie i inne to placebo. Temperament i rdzeń człowieka jest taki sam.
Kiedyś myślałem, że ekspozycje na dane sytuacje, oswajanie z nimi daje przyzwyczajenie i zmniejsza reakcje, ale nie jest tak. Wystawiałem się na takie sytuacje, których się boję wielokrotnie, a i tak zawsze kończy się to tak samo, że nie udaje mi się finalnie zapanować nad nerwami, zaczyna mi walić serce, głos drży itd. Np. przy wystąpieniu publicznym, prezentowaniu czegoś.
Bajerka jest wtedy jeszcze bardziej chujowa, a nie rozumiecie, że bajerka jest NAJWAŻNIEJSZA.
Dosłownie wszystkie osoby, które znam, które w chooy dobrze się ustawiły życiowo z kasą, stanowiskiem, majątkiem łączy jedno. Nie umieją i nie robią nic wymagającego specjalnie długiego skupienia, umiejętności, zrobienia jakiegoś takiego długiego, mrówczego zestawienia, tabelki jak np. ja
Ale mają dobrą bajerkę z łokciem opartym o ścianę. W chooy dobrą. I dzięki temu zdobyli cały świat i wszystko co ja bym chciał.
Ale zazwyczaj tak jest że z uładem nerwowym jakbyś się porozumiewywał z autystą który mówi w swoim języku. Ja bez brania jakichś gaba wprowadzam się w tryb shutdownu bo jedyne do czego mój umysł jest zdolny to do szukania zagrożenia a często mam tak że gdzieś wyjdę i ktoś się po prostu przypierdoli (albo może często mam tak że po prostu tyle pamiętam jak jestem na "trzeźwo" bez żadnych leku gaba typu prega/benzo) bo po prostu mój organizm w stresie czuje się jak u siebie a jak jest za luźno to coś kurwa nie gra.
Z tym wystawianiem się na bodźce i próba działania nad nimi to bajka dla ułomów tak naprawdę, ja autentycznie nie chodzę po imprezach bo przez moje gabaryty i wygląd dużo osób próbuje ze mnie szydzić czy po prostu próbuje się wywyższać ale mój background trenowania sztuk walki czy tak głębokie przyzwyczajenie się do stresu że stan "przed stresem" wywołuje u mnie więcej negatywów niż faktycznie stres/sytuacja gdzie możesz naprawdę coś stacić (zdrowie/życie itp) no potrafi mnie popchnąć do rzeczy z których nie jestem dumny z jednej strony ale z drugiej strony jak mam sytuację (których nie ma dużo, po prostu to coś co zapamiętałem we mgle) że dziadek w sklepie się przypierdala do mnie że wchodzę z psem który wygląda tylko na groźnego a widzę że dziadek przypierdala się bo jest na zjeździe alkoholowym (no ja jako lekoman w życiu się nie przyjebałem do nikogo w aptece) i szybko go ustawiam to jednak jest część w tym satysfakcji bo wiem że komuś naprawdę by się zrobiło mega przykro jakby jakiś wieśniak mu kazał wypeirdalać ze sklepu bo wszedł z psem (do którego można z nim wchodzić xD)
I to nie jest "ustawianie kogoś" bo tak jest "fajnie" czy kurwa jakoś "osiedlowo" jak te synki co mają po 16-18 lat myślą, mam na myśli kiedy tracisz kontrolę mimo długich, ciężkich prób i nagle twoja głowa naprawdę wchodzi w stan jakiegoś pojebanego tunnel vision, jakbyś zajebal pierwszą kreskę w życiu czy rozebrał dziewczynę którą naprawde kochasz. To jest moment kiedy ktoś kto myslal ze ma jakiś autorytet czy wpływ na kogoś nagle go traci. No ale chuj z tym ja mam po prostu łeb zjebany bo jedyne dwa momenty kiedy się czuję dobrze to gdy naprawdę widzę że ktoś z kim się konfrontuję traci kontrolę albo jak wezmę na tyle benzodiazepin że czuję się okej, to poziom cptsd/ptsd potrafi sięgnąć takiego zenitu że naprawdę gdyby nie los to zamiast tego posta miałbym wyrok albo conajmniej perma w psychiatryku xD
i to nie geny tylko zjebani rodzice tym razem są tego powodem.
Ja też robie w chujowej robocie ale zawsze staram się wyciągnąć stamtąd coś co mnie bawi, na przykład jak przyjdą nowe osoby to uczę ich jak największego opierdolu bo wiem że jak dużo byś się nie starał to chuja da. I to że kiedyś zarabiałem 12k/msc a czy teraz połowę tego to nie tęsknię za tymi moimi czasami "12k" bo to co się działo, a conajmniej to czego nie pamiętam a co się działo to nawet nie chcę pytać znajomych co się działo na zmianach które prowadziłem.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.
