Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 41 • Strona 3 z 5
  • 23 / 8 / 0
Przeczytajcie proszę kochani "Ścigając krzyk" Johanna Hariego dzięki temu poszerzycie trochę perspektywy na zjawisko uzależnienia, które jest nieprawdopodobnie skomplikowane i na pewno nie sprowadza się do tego - a sam sobie winien bo zaczął ćpać.
Zgadzam się z podejściem autora ponieważ łączy się bardzo ładnie z nauką dotyczącą tego jak w ogóle działa nasz mózg, czym jest kwestia świadomości, wolnej woli etc.
Uwaga! Użytkownik friendafterrehab nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 578 / 180 / 0
Uzależnienie nie jest wyborem tylko chorobą. Wyborem może być jedynie to czy się ją leczy czy nie. Oczywiście leczenie nie gwarantuję wyleczenia, nawet jak komuś zależy, bo "zależnienie" nie jest nieskończone. A to dlaczego ktoś wpakował się w uzależnienie zależy od pecha oraz nieodpowiedzialności lub naiwności. Samo uzależnienie jest też najczęściej spowodowane innymi zaburzeniami lub problemami.
  • 4603 / 2217 / 1
Biorąc narkotyki dokonujemy wyboru. Jasnego, pewnego, ostatecznego. Od dziecka mówi nam się o narkotykach i nikt nie może powiedzieć, że "nie wiedział". Potem dodajemy do naszych dramatów ideologię, usprawiedliwienie i uznajemy to za chorobę. Faktycznie, chorobę pod warunkiem, że ją leczymy. Jeżeli nie leczymy, jest to zwykłe uzależnienie.
  • 1195 / 223 / 32
@DexPL

True, prócz ostatnich dwóch zdań.
Faktycznie, chorobę pod warunkiem, że ją leczymy. Jeżeli nie leczymy, jest to zwykłe uzależnienie.
Analogicznie, to, że ktoś ma nowotwór i go nie leczy, wcale nie zmienia faktu, że dalej choruje na nowotwór.


@NiebieskiLis

1.
Uzależnienie nie jest wyborem tylko chorobą.


2.
dlaczego ktoś wpakował się w uzależnienie zależy od pecha oraz nieodpowiedzialności lub naiwności.
3. %-D

Oczywiście, że raczej nikt nie chce być uzależnionym czy nie chciał być, jeśli już jest, ale nim ktoś zachorował, miał wybór i to więcej niż jeden, bo w nałóg się nie wpada po jednym czy drugim przyjęciu jakiejś substancji. Więc uzależnienie jest chorobą, ale prowadzą do niej konkretne wybory oraz, jak sam zauważyłeś:
uzależnienie jest też najczęściej spowodowane innymi zaburzeniami lub problemami
, jednak fakt ten nie zdejmuje z nikogo odpowiedzialności za swoje decyzje. Bo jak miał problemy, to wiedział (nie jest to tajemnicą, że narkotyki uzależniają i komplikują wiele rzeczy), że próbując sobie pomóc narkotykami, raczej tylko sobie narobi więcej problemów. I to samo, kiedy miał jakieś zaburzenia - gdzie indziej niż w narkotykach powinien szukać pomocy, bo i tu nie jest żadną tajemnicą, że narkotyki zaburzenia pogłębiają.

Wyborem może być jedynie to czy się ją leczy czy nie. Oczywiście leczenie nie gwarantuję wyleczenia, nawet jak komuś zależy, bo "zależnienie" nie jest nieskończone.
A to wyróżniam, bo %-D (to samo się komentuje)
04 czerwca 2021friendafterrehab pisze:
Przeczytajcie proszę kochani "Ścigając krzyk" Johanna Hariego dzięki temu poszerzycie trochę perspektywy na zjawisko uzależnienia, które jest nieprawdopodobnie skomplikowane i na pewno nie sprowadza się do tego - a sam sobie winien bo zaczął ćpać.
Nie kwestionuje tego wszystkiego co determinuje (w ujęciu lekkim) do określonych wyborów, które skutkują uzależnieniem-chorobą. Czynników jest mnóstwo i oczywiście z większości człowiek sobie nie zdaje sprawy, ale tak to już jest, że łeb każdy ma, jeden silniejszy, drugi mniej silny, w każdym razie obaj dokonują wielu operacji logicznych, wyborów, a co za tym idzie, obaj decydują czy zwiększą czy zminimalizują ryzyko władowania się w chorobę zwaną nałogiem.
Kto pisze, ten pamięta! Pisząc dla NeuroGroove.info nie tylko nie zapomnisz swoich doświadczeń z substancjami odmieniającymi świadomość, ale również powierzysz je pamięci tysięcy czytelników. Wiesz, co to oznacza? Pisz!
  • 4603 / 2217 / 1
Różnica między nowotworem, a uzależnieniem (mam oba niestety) jest taka, że na pierwsze wpływu nie miałem absolutnie żadnego, a na drugie miałem całkowity i pełny wpływ. Pierwszego, nawet jakbyś najbardziej chciał możesz się nie pozbyć, drugie wystarczy minimalnej chęci i nie stanowi problemu. Wystarczy spojrzeć na mój temat odnośnie odstawienia opio. Ile osób podjęło się, ile zakończyło, a ile nawet nie ma chęci zaczynać, bo kurwa "są chorzy" i oni się leczą ćpając buprę, czy benzo!!! Nie należy im przeszkadzać się leczyć!!!

Generalnie twierdzenia naukowe, że ćpanie to choroba mają tyle wspólnego z nauką, co twierdzenie, że 4 latek może świadomie określić swoją seksualność i należy chłopcu dawać hormony by stał się "kobietą"

https://youtu.be/Nb8k5gBFfgE
Jeżeli po obejrzeniu tego filmu uważasz, że to dalej jest "nauka" to nie mamy o czym rozmawiać.
  • 347 / 75 / 0
Dokładnie, te osoby które twierdzą że to choroba sami siebie usprawiedliwiają. Jest to tylko i wyłącznie nasz wybór czy spróbujemy czy nie, czy popłyniemy dalej czy zostaniemy na tym jednym eksperymencie. Ja nie próbuje żadnych nowych substancji bo wiem że mi się spodobają i mogę miec kolejne uzależnienie na liście. Każdy ma swój rozum ale nie każdy umie z niego korzystać
  • 3455 / 564 / 2
Na uzależnienie ma bardzo duży i istotny wpływ środowisko, w którym się wychowywujemy i znajdujemy.

Ps dlaczego temat odnosi sie jedynie do opio? Jak opio to tak czasem przez lekarzy, lecz wiekszosc reszta przez siebie i otoczenie znajomków z podwórka. Czyli feta dropsy alko nieduży wpływ mamy.
Uwaga! Użytkownik Mefistofeles1945 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 23 / 8 / 0
Uzależnienie to nasz wybór jeśli uznamy że słowo nasz odnosi się nie wiem do jakiejś niewielkiej części świadomych procesów decyzyjnych. Człowieka budują od najmniejszych lat siły na które nie ma najmniejszego wpływu czyli geny, środowisko i wychowywanie. Następnie jako osoba dorosła jej procesy decyzyjne w tym kontekście się zwiększają ale i tak jest jedynie malutkim kapitanem który próbuje ujarzmić ogromny okręt na rozwścieczonym morzu. Naprawdę zaznajomienie się z tematem neurobiologii poznawczej zmienia totalnie perspektywę na to kim jesteśmy. A jesteśmy jedynie wytworem naszego mózgu i z pewnością nie determinujemy tego jaki on jest, jedynie mamy mały wpływ na to jak on może funkcjonować (niestety).
Trochę smuci to co piszesz @DexPL. Kto jak kto ale myślałem że chociaż Ty będziesz na tyle zaznajomiony z tematem by nie rzucać takich fraz, że "wystarczy minimalnej chęci i nie stanowi problemu" by wyjść z uzależnienia :/
Zróbcie se prosty eksperyment myślowy, całe społeczeństwo dokonuje inicjacji alkoholowej, nie wydaje się to niczym dziwnym w zasadzie. Z tym, że jakiś tam procent nieszczęśników się od niego uzależnienia. Można oczywiście pisać, że to ich wina bo spróbowali ale jest to w zasadzie absurdalne, nie mówimy tutaj o heroinie, tylko o czymś co jest tak istotną częścią interakcji społecznych i w większości przypadków nie oznacza żadnego uzależnienia. To jakie inne jest wyjaśnienie? Oni sami chcieli się uzależnić? Dajcie spokój...
Uwaga! Użytkownik friendafterrehab nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1545 / 1586 / 0
Ja byłam narkomanką już w przedszkolu, tylko jeszcze o tym nie wiedziałam...a kolega wyżej dobrze mówi- warto trochę zgłębić temat.
Uwaga! Użytkownik MaryJayDu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4603 / 2217 / 1
Aniu, Ja w takim razie powinienem być alkoholikiem od urodzenia. A alkoholu nie tykam w ogóle (bo nie potrzebuje), natomiast od dragów uzależniłem się z własnej woli dopiero sporo po 30 r.ż.
Nie kwestionuję, że czynniki zewnętrzne wpływają na nasze decyzje i na to kim się stajemy. To fakt! Ale to wciąż są nasze samodzielne decyzje. Mam przyjaciółkę, która urodziła się pijana. Czy to spowodowało, że jest uzależnioną alkoholiczką? Nie! Jest cenionym lekarzem i ma cudowną rodzinę. Natomiast wieku ludzi, którzy żyli w doskonałych wydawało by się warunkach w dzieciństwie i młodości, staje się narkomanami.
Na forum jest wystarczająco wiele przypadków, które jasno stwierdza, że wystarczy podjąć decyzję o leczeniu i się wyleczyć. Może potrwać to tydzień, może miesiąc, a może i rok. Niemniej skończymy wyleczeni. Nawet ubezpieczonym nie trzeba być.
ODPOWIEDZ
Posty: 41 • Strona 3 z 5
Newsy
[img]
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę

Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.