...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 53 • Strona 3 z 6
  • 36 / 2 / 0
Zająć się czymś i tak zorganizować plan dnia żeby mieć jak najmniej wolnego czasu.
  • 3854 / 316 / 0
Co robić ? Dać się ponieść jak - nie przymierzając - Forrest Gump, kiedy postanowił sobie pobiegać %-D
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 192 / 3 / 0
pront pisze:
Zająć się czymś i tak zorganizować plan dnia żeby mieć jak najmniej wolnego czasu.
Popieram
  • 63 / 10 / 0
Jak wyżej.

I przede wszystkim odwyk. Wierzcie lub nie, ale to dużo daje, a po jakimś czasie człowiek w ogóle zapomina że jest coś takiego jak faza. Cośtam się pamięta, że się ćpało, ale wspomnienia dot. odczuć na tej konkretnej fazie bledną do zera. Pod warunkiem, że cały czas mamy konstruktywne zajęcie i NAPRAWDĘ CHCEMY z tym skończyć.

Piszę to wszystko z własnego doświadczenia. Byłam czysta osiem miesięcy, sam kaduk postawił chyba na mej drodze ziomka z czystym, mocnym sortem i złamałam się, bo przecież po takim czasie przywalenie sobie czegoś tak dobrego nie zaszkodzi. Nawet nie miałam jakiegoś specjalnego parcia, bo po takim czasie zdążyłam poniekąd zapomnieć o czymś takim jak 4mmc. No i popłynęłam znów (marzec), aż do teraz. Piszę te słowa wyniszczona fizycznie, na lekkim psychicznym głodzie, kilka dni przed pójściem na odwyk. Jest dużo gorzej niż przed tą ośmiomiesięczną przerwą, ostro dawałam po zaworach. Strasznie się boję, że nie powrócę już w pełni do tego stanu, kiedy nie byłam aż tak bardzo wjebana i dałam radę odstawić- bez żalu, tak po prostu, na luzie. Boję się, że już zawsze będę tęsknić za tym pierdolnięciem, za tą ułudą potężnej dawki "szczęścia". Mimo, że gdzieś tam podświadomie wiem, że to minie- bo zawsze mija. Od 10 lat z przerwami jestem na jakiejś fazie. Jednak teraz wyjątkowo mnie przeorało.

Niemniej jednak trzymam za wszystkich w podobnej sytuacji kciuki. A ja.... Będę zdawać relacje na bieżąco. Lepiej mi trochę gdy tu piszę, a poza tym może komuś moje posty chociaż trochę pomogą, tak jak mi pomaga czytanie tego forum w różnych sytuacjach. Pozdrawiam.
Niektórych filmów nie znajdziesz na torrentach... ;)
  • 567 / 53 / 0
Zacząć grać w Tibię albo jakiegoś LoL'a.


lol, serio.
"Even the smallest person can change the course of the future"
  • 1329 / 60 / 0
Odstawić ćpanie i picie, to na początek. Pierwsze kilka albo kilkanaście dni trzeźwości po długim ciągu to stypa życia, ale potem powinno być już lepiej. I tak jak wszyscy piszą: dużo zajęć, żebyś nie miał zbyt wiele wolnego czasu + wysiłek fizyczny, bo endorfiny dobre dobre, a i jak się człowiek zmęczy to nie ma siły na wydziwianie.

Sam dwa tygodnie temu odstawiłem. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy, praktycznie nie miałem trzeźwego dnia, leciała feta, mj, alko, GBL, benzo, psychodeliki, dyso, PST i okazyjnie wszystko inne co akurat było pod ręką. Pierwszy tydzień po odstawieniu był naprawdę ciężki do zniesienia, poza wyjściem do roboty, całe dnie leżałem w łóżku i zdychałem od środka, marząc, żeby to się w końcu skończyło. Uczcie bycia żywym gównem, brak motywacji do zrobienia czegokolwiek, przytłaczająca beznadzieja i bezsilność, do tego stopnia, że zaczęły się pojawiać napady paniki i tak dalej. Poszedłem do psychiatry, zacząłem brać ssri i od kilku dni czuję poprawę. Może nie jest super, ale udaje mi się normalnie funkcjonować, zmalało ciśnienie na odurzanie się, chociaż wiem, że w przyszłości będę to robił. Dzięki tej przerwie udało mi się spojrzeć z dystansem na to co odpierdalałem w niektórych momentach, pojawiła się chęć, żeby się trochę ogarnąć i coś zmienić w życiu. Może to przez to ssri, ale czuję, że może być ok. Przede wszystkim chciałbym nie tykać ścierwa, bo z tym miałem największy problem. Mam nadzieję, że alko/benzo/GBL uda mi się brać w miarę z głową, żeby nie popłynąć. No i nie wjebać się w opio. Tak mi dopomóż bóg :rolleyes:
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 44 / 8 / 0
dziewczyna na to najlepsza. łatwo się zresetować i ułożyć nowy tryb życia
  • 3854 / 316 / 0
Poruszaliśmy ten temat wielokrotnie w wątkach typu 'Co zrobić, aby przestać ćpać'.
Póki trwa zauroczenie, to nawet zbytnio nie myśli się o dragotykach, bo nasz mózg w tym miłosnym uniesieniu wytwarza je sam. Jako, że jestem ćpunem, i nic co ćpuńskie nie jest mi obce, zapytam: Co się stanie, kiedy związek legnie w gruzach ? Najprawdopodobniej ruszy się w tango, aby zagłuszyć rozgoryczenie, oraz odbić sobie czas 'ucisku'. W mniej więcej taki sposób będzie myślał mózg kogoś, kto lubi się naćpać.

Znalezienie sobie drugiej połówki (tudzież 0.7) może być szalunkiem, który będzie w stanie utrzymać fundament wylewany betonem trzeźwości (ja pierdole, co ja piszę %-D ), ale nie samym fundamentem. Możemy sobie w ten sposób oszczędzić rozczarowań.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4807 / 272 / 0
Sporo prawdy w tym co pisze Procent. W największe tango poszedłem po rozstaniu z panną z którą byłem w najdłuższym związku, 2 lata, później mimo pustki masz też wrażenie że nikt Cię nie pilnuje i lecisz z tematem.

Z ostatnią kobietą jak byłem ćpałem i się kryłem, także nie sądzę by płeć przeciwna miała aż tak duży wpływ na nałóg by z nim skończyć.

Nigdy nie byłem z ćpunką. Też nie pomogło.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 186 / 41 / 0
Piszecie, że najlepiej pobiegać i ogólnie sport. Tylko jak tu biegać, skoro człowiek ma skręta, wszystko boli, chce się wymiotować, nie można nic zjeść - jak biegać w takim przypadku? Nie mówiąc już o tym, że nic się nie chce. Zmuszać się na siłę? Ćpuny nie mają silnej woli, więc zmuszanie się jest praktycznie niemożliwe (no ok, raz czy dwa można, ale potem i tak się oleje).

Powiecie, że sport uprawiać dopiero jak przejdą fizyczne dolegliwości? Tylko jak je przetrwać? Tu już sport nie pomoże, skoro człowiek siedzi na kiblu, albo pół dnia wymiotuje, a bez jedzenia nie ma siły na nic.
ODPOWIEDZ
Posty: 53 • Strona 3 z 6
Newsy
[img]
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia

W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.

[img]
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji

Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.

[img]
Ryzyko udaru wyższe o 37 proc. Naukowcy wskazują na popularną używkę

Marihuana może zwiększać ryzyko udaru mózgu – wynika z analizy danych ponad 100 mln osób. W przypadku konopi wzrost ryzyka wyniósł 37 proc., ale jeszcze większe wartości odnotowano przy kokainie i amfetaminie. Badacze osobno sprawdzili też osoby poniżej 55. roku życia.