Alkohol - ładna butelka, etykietka, akceptowany społecznie.
Papierosy - pudełeczko, śmierdzą bo śmierdzą, już mniej ale dalej akceptowane społecznie.
Leki - wiadomo, skoro sprzedają w aptece to znaczy że bezpieczne, tak jak się bierze od kogoś tabletkę apapu na ból głowy można wziąć tabletkę czegoś na uspokojenie bo też z apteki, jak najbardziej akceptowane społecznie.
Dragi - dawanie w kabel, dworzec, brud, syf. (już pomijam to, że wg. mnie to czy się coś wypije czy wstrzyknie żeby się naćpać jest zupełnie obojętne, a jeżeli lepiej kopie wstrzyknięte to się to zwyczajnie wstrzykuje).
Tak samo, zazwyczaj ci narkomani rzucający się w oczy, khem no nie wyglądają za dobrze, dlatego społeczeństwo tak postrzega każdego kto bierze narkotyk "bo skończy na dworcu tylko później", wmawiają sobie że właśnie każdy kto bierze narkotyki kończy na dworcu, ludzie którzy tak jak na tym forum, normalnie się uczą czy pracują, nie rzucają się w oczy.
Społeczeństwo patrzy na wszystkich z nas przez pryzmat tych z dworca, często wyciąganych przez telewizję itp na jakieś śmieszne pokazy jak ktoś tu wspomniał wyżej.
Tylko mówią sobie "on dopiero zaczyna, dlatego nie wygląda tak źle, ale za 2 lata..."
Reszta co nie byla w stanie ogarnac juz jest 2 metry pod ziemia. I taki wlasnie jest chuj z narkoykami....
Alkoholizm to powolanie!
Założę się, że połowa z Was nie robi nic, żeby zmienić ten stereotyp, a nawet go pogarsza.
Jak widzę najebanego gościa, co się dopierdala do wszystkiego, co się rusza, to naprawdę myślę 'jebany ćpun'.
Narkotyki nie są dla wszystkich. Nie spotkałam się z bezpodstawnym objawem dyskryminacji wobec siebie. Jeśli ktoś mnie dyskryminuje to za to, jaka jestem, będąc naćpana, nie ze względu na sam fakt brania narkotyków. Trochę sobie przegięłam, np. w rodzinie, więc mają do mnie rezerwę. Benzodiazepiny i alkohol ssą, głównie dlatego. Nikt nigdy nie zganił mnie za kulturalne wylajtowanie się w odpowiednim miejscu i czasie. Takim miejscem i czasem nie są spędy rodzinne, hehe.
Nie wiem, w jaki sposób Was dyskryminują. Ja, poznając nową osobę nie witam się słowami 'Jestem ... i jestem uzależniona'. Nie mam napisane na czole 'narkoman'. Najpierw wybadam, czy jest warty wspomnienia o tym i o tamtym, jeśli widzę, że twardy beton, to się nie gimnastykuję, bo kark połamię. Tacy ludzie, co najwyżej mnie nie zrozumieją, ale jakoś się specjalnie nie martwię. Czym innym też jest chęć pomocy, widząc, że kolega/koleżanka coraz bardziej się gnoi, a to jak najbardziej pochwalam, od tego są.
O reakcji mas w ogóle nie będę wspominała, bo temat przewałkowany i chujowy.
Bożyszcze niedojebów, biblia degeneratów.
CosmoDo pisze:Przed zadaniem pytania skonsultuj się ze sobą"
Powiedziałem tylko przyjaciołom i kilku znajomym o uzależnieniu od benzo i tym że czasami sobie wezmę kodeinę, właśnie po to żeby wiedzieli, że czasami mogę zachowywać się tak a nie inaczej i jak to poznać.
Tylko właśnie to nie jest beton, no i znamy się już trochę, zdecydowanie wolą mnie na benzo, ja w sumie siebie też.
Czasami poproszą o tą tabletkę alpry czy na imprezie jakiegoś klona ale też odpowiedzialnie, bo biorą od chodzącego przykładu że to uzależnia.
Kodeinę zdecydowanie odradzam z oczywistych powodów.
Kilku tam pali trawę, która mnie np. absolutnie nie podchodzi, tak samo z alkoholem, nikt mi nie robi wyrzutów że nie wypiję więcej, bo ktośtam się przekonał na własnej skórze jak fajnie działa za dużo alkoholu z klonami :)
Mnie nikt nie dyskryminuje, pomijając durnych gliniarzy którzy czepiają się nie wiadomo czego, a po sprawdzeniu dowodu czepiają się jeszcze bardziej ale to już jestem w stanie zrozumieć, mam tam jakieś wpisy, oni mają taką pracę żeby sprawdzać tych co mają jakieś wpisy, natomiast tego, że wyłapują mnie z tłumu od tak sobie, akurat mnie, nie potrafię.
Natomiast wielu europejczyków paląc trawkę czy biorąc Acodin, słyszy od otoczenia słowo "ćpun" i w jego głowie tworzy się obraz człowieka, który przytula się do grzejników, jest brudny i kradnie, żeby mieć pieniądze na heroinę. Nawet gdy świadomie czują się oni dumni, oświeceni, albo po prostu czują się zwykłymi imprezowiczami, w podświadomości przewija im się zdanie 'jesteś ćpunem, degeneratem". Jeśli się w porę nie ogarną, to mogą się faktycznie stać takim degeneratem, ale głównie z powodu głupich skojarzeń.
Jeśli chodzi o mnie to nie czuję się dyskryminowana, bo nie jestem traktowana jak ćpun :) . Uchodzę za grzeczną dziewczynkę. Wiem, że rok temu poszłam na imprezę, powiedziałam ludziom o dopalaczach, potem poszliśmy na jakiegoś :D
A potem usłyszałam, że jedna z koleżanek mówiła, że ja się chcę przypodobać innym, że robię coś wbrew sobie i nie rozumie, dlaczego, bo oni wcale nie nie nakłaniają do picia i ćpania.
Ale np. gdy ktoś nazywa kogoś "żulem", "ćpunem", "degeneratem", to się bulwersuję i zwracam mu uwagę, że każdy człowiek ma swoją wartość i nie wolno nikim tak pomiatać.
Chaotko, wydaje mi się, że większość ludzi zaczyna ćpać, bo ten proces degeneracji się u nich zaczął, albo ze smutku czy samotności tylko wtedy nie mówią o tym nikomu - nikt nie wyzywa od ćpunów.
Jak sięgnąłem po kodeinę już się staczałem - nie stoczyłem się bo sięgnąłem po narkotyk, tylko sięgnąłem po narkotyk bo się stoczyłem.
Przez skojarzenia nikt degeneratem nie zostaje, jeżeli już to przez uzależnienie, część chce przestać brać ale im nie wychodzi, a część nie chce przestać, bo wie jak będzie na trzeźwo - dlatego trzymam się klonów, odstawienie tego nie jest ekstremalnie trudne, "jazda" też nie jest jakaś super fajna, ale wiem jak jest na trzeźwo, nie chcę żeby tak było a żadna inna substancja nie likwiduje tych przykrych dolegliwości.
Dlatego bardzo łatwo uwierzyć mi w to, że jeżeli ktoś ma jeszcze gorszą sytuację niż ja to woli zostać przy kodeinie/morfinie/helu niż odstawić i męczyć się na sucho.
gokiburi pisze: Ci co sa na hajperze to sa elity. To ludzie co potrafia ogarnac syf, w ktory sie wjebali.
bzdaddict pisze: dlatego trzymam się klonów, odstawienie tego nie jest ekstremalnie trudne
Wypowiedź opalonego chłopaczyny daje do myślenia. Reszta podchodzi do niego w sposób banalny, oklepany.
A tekst józka jest dość..ciekawy! A chłopaczyny tylko pierwszy akapit. Srut, czytałem ten wątek wczoraj najebany i miałem coś wtrącić, ale za dużo myśli nasuwa się na raz i wychodzi z tego sieczka bez ładu i składu.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Lepsza dostępność do terapii dla osób uzależnionych od opioidów
Rada Ministrów przyjęła nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw. Nowe rozwiązania zwiększają dostęp do leczenia osób uzależnionych, upraszczają procedury dla instytucji publicznych oraz umożliwiają skuteczniejsze udzielanie pomocy medycznej.
Zanieczyszczenie wody kokainą zmienia zachowanie łososi na wolności
Pod wpływem zawartej w ściekach kokainy, a zwłaszcza jej metabolitu, młode łososie atlantyckie pływają dalej i rozprzestrzeniają się na większą odległość – informuje pismo „Current Biology”.
Koniec ery alkomatów. W polskich firmach zaczyna się era narkotestów
Kilkanaście lat temu problem używek w miejscu pracy kojarzył się niemal wyłącznie z alkoholem. Kontrola trzeźwości, alkomaty, procedury odsuwania pracownika od obowiązków – to wszystko zamieniło się w standard w wielu branżach. Dziś jednak punkt ciężkości wyraźnie się przesunął. Coraz częściej mówi się nie o alkoholu, lecz o narkotykach i innych substancjach psychoaktywnych. Wydaje się, że ta zmiana nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w szerszy trend społeczny, szczególnie widoczny w młodszym pokoleniu.
