Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 451 • Strona 20 z 46
  • 1196 / 10 / 0
Widocznie, nie poczułeś kodeiny tak jak miała zadziałać w tej dawce. Masz prawdopodobnie zjebane enzymy, chodzi mi dokładniej o CYP2d6, która zamienia kodeinę w morfinę.

1.2 g czystej kodeiny, u osoby bez tolerancji, mogło by się zakończyć ostrą depresją układu oddechowego, zapaścią i w konsekwencji śmiercią. O wyrzucie histaminy, przy takiej dawce, nawet nie wspominam...

// Oczywiście, kodeina to nie heroina i mocniejsze zabawki z tej grupy. Jednak przyjemne działanie ma, dla niektórych nawet zbyt przyjemne, dlatego się wpierdalają. Potem w ciągach, wpierdoleniu się, miesiącach/latach uzależnienia fizycznego, a przede wszystkich psychicznego, znikają te opory przed silniejszymi opio i duża część osób zaczyna smakować H czy fentanylu. Wszystkie działają podobnie, ten sam mechanizm działania, tyle że koda słabiej, majka lepiej, a heroina jeszcze lepiej.

Nigdy nie ciągnęło mnie do stymulantów. Próbowałem metkatynonu, fety i wiele razy mefedronu - tylko po kanalizacji, euforia wyśmienita, ale po zejściu fazy, myślałem o kodzie. Żadnej chęci przyjebania znowu, więcej, lepiej. I jestem uzależniony psychicznie od opio (ponad 3 lata). Na szczęście tylko koda, tramal, i parę razy makiwara i opium.

A wszystko zaczęło się z ciekawości, na początku jedynie psychodeliki, bo nie robią z człowieka wraka, pomagają zobaczyć rzeczy, których normalnie nie dostrzegamy itd. A potem powiedziałem sobie, że spróbuję raz kodeiny - tak z ciekawości. Potem następny, i następny raz, no i potoczyło się, jak potoczyło. Benzo także lubię, teraz w ramach odstawki od kody, "leczę się" alprazolamem, no teraz poszło 450 mg kody. :-|

Za to za cholerę nie mogę pojąć jak można się wjebać w zioło, co prawda jest przyjemne, ale nie mógł bym na tym funkcjonować nonstop. Tak na kilkuosobową imprezkę idealne, ale żeby ćpać dzień w dzień? Mam dwóch kumpli, którzy jarają 24/7 od wielu lat - jeden z 6, drugi 7 lat. I widzę jakie mają problemy z odłożeniem tej zabawki. Jacyś wyprani z emocji, a po zjaraniu, zamiast śmiechawy i innych fajnych uroków palenia mj, siedzą z piwem w ręku zmuleni, praktycznie się nie odzywając. Psychicznie wypranie. Ale palą dalej...Jak na nich patrzę, to się zastanawiam, czy moje uzależnienie i związane z tym problemy, nie są mniejsze niż ich. Oni co prawda są ustawieni (praca, dziewczyna, DOM, jeden ma dziecko), ale nie widzę ich za kilka/kilkanaście lat...

Na szczęście od dzisiaj ponad 2-tygodniowy detox u mnie, jadę pomedytować do ośrodka. Mam nadzieję, że pomoże. Poprzednia taka odskocznia (prawie 1.5 miesiąca) dała mi wiele do myślenia, trochę się ogarnąłem. Medytacja (dokładniej technika Vipassania/Anapana) naprawdę pomaga. Polecam. No ale to nie temat o niej.

Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim wjebanym, tym mniej i tym bardziej.
Ostatnio zmieniony 07 marca 2012 przez Ugh, łącznie zmieniany 3 razy.
Uwaga! Użytkownik Ugh nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 7 / / 0
Chciałem was narkomanów spytać jako człowiek czysty, który gardzi ćpaniem i jest ogólnie
przeciwny temu syfowi dlaczego w ogóle wybraliście tą droge? Po co w ogóle spróbowaliście?
W ogóle jak sie czujecie w gronie ludzi, którzy mają jakieś priorytety, będą mieli rodziny, dzieci,
otaczali je dobrocią i obdarzali beztroską?
  • 3197 / 385 / 0
nslevin pisze:
Po co w ogóle spróbowaliście?
Z ciekawości.
nslevin pisze:
W ogóle jak sie czujecie w gronie ludzi, którzy mają jakieś priorytety, będą mieli rodziny, dzieci,
otaczali je dobrocią i obdarzali beztroską?
Czujemy się inni. Oni mają swoje beztroskie dzieci i priorytety, my mamy heroinę (ja już od jakiegoś czasu nie).
  • 1111 / 17 / 0
nslevin pisze:
Chciałem was narkomanów spytać jako człowiek czysty, który gardzi ćpaniem i jest ogólnie
przeciwny temu syfowi dlaczego w ogóle wybraliście tą droge? Po co w ogóle spróbowaliście?
W ogóle jak sie czujecie w gronie ludzi, którzy mają jakieś priorytety, będą mieli rodziny, dzieci,
otaczali je dobrocią i obdarzali beztroską?
Być może to co napiszę jest w swej jaskrawej oczywistości wręcz tandetne, ale takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie, i taka odpowiedź będzie, jakie jest pytanie (bez urazy). Jakkolwiek spotkałam w swoim życiu nieco osób z priorytetami innymi niż dragi*, planujących bądź posiadających rodzinę i dzieci, mam problem z przywołaniem choć jednego przypadku, w którym dzieci byłyby, jak pisze przedmówca, "otoczone dobrocią i obdarzone beztroską". Żyjemy chyba w innym ekosystemie.

*Tu powinnam może zacytować monolog Rentona z początku "Trainspotting", czego nie czynię, bo wszyscy znają na pamięć.
  • 1542 / 212 / 0
@nslevin, jeżeli pijesz alkohol i palisz papierosy, to nie jesteś "czysty". To również są narkotyki, przy czym jak ktoś powiedział, nie pamiętam kto, alkohol jest "najsmutniejszym neuroleptykiem świata" . Ja spróbowałem z ciekawości i doskonale wiem, że opiaty nie są żadną deską ratunkową na problemy w życiu. A biorąc narkotyki niekoniecznie musi się mieć zjebane życie, tak samo jak nie zawsze mają je zjebane pijący alkohol. W naszym kręgu kulturowym demonizuje się wszystkie środki psychoaktywne, poza alkoholem, nikotyną i źródłami kofeiny ( kofeina też jest środkiem psychoaktywnym, gdyby ktoś pytał). W kręgu kultury islamu alkohol jest demonem, a jeszcze nie tak dawno opium i haszysz były tolerowane. Zresztą nie trzeba daleko szukać - w XIX wiecznej Anglii istniały palarnie opium, które było legalne, a nie było problemu narkomanii. Mam wrażenie, że współczesne podejście do sprawy narkotyków tworzy problem narkomanii. Łożenie ogromnych środków na tzw. walkę z narkotykami spowodowało, że powstała wielka grupa osób, która z tego żyje i wszystkimi dostępnymi metodami będzie broniła obecnych regulacji prawnych. Do czego to prowadzi, można było stwierdzić na przykładzie prohibicji wprowadzonej w latach '20 - '30 w USA. To wówczas, dzięki przemytowi alkoholu powstały olbrzymie fortuny rodzin mafijnych. Zakrawa to na paradoks, ale obecne regulacje prawne w sprawie narkotyków, bardzo odpowiadają grupom przestępczym. Gdyby narkotyki były legalne, zniknęło by źródło olbrzymich zysków, koszt ich produkcji jest ułamkiem tzw. ceny ulicznej. Gdy zsumuje się wszystkie koszty tej "walki z narkotykami", to okazuje się, że są one wielokrotnie wyższe, niż koszty leczenia i opieki nad osobami uzależnionymi. Wykazano to zresztą doskonale na przykładzie alkoholu. Im silniejsze są działania represyjne władz, tym brutalniejsze są postępowania mafii, doskonale widać to na przykładzie USA i Meksyku. Dopóki będzie istniał popyt, dopóty zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie go chciał zaspokoić. Poza tym liczba ludzi tracących życie w walkach mafijnych i między policją a mafiami staje się przerażająca. Wszystko to nie istniałoby w wypadku dostępności narkotyków na takiej samej zasadzie jak alkoholu. Lecz przeciwnicy takiej sytuacji są liczni i silni, ostatnio jeden z amerykańskich banków przyznał, że miał olbrzymie zyski z prania "brudnych" pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami. Tak, że zmianą obecnej sytuacji nie są zainteresowani ci, którzy mają wpływ na losy tego świata, za bardzo pasuje im obecna sytuacja. Ofiarą i źródłem zysku jest jak zwykle zwykły szary człowiek.
Ostatnio zmieniony 26 stycznia 2013 przez stary dziad, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 1111 / 17 / 0
Niepotrzebnie dziad stara się tłumaczyć. Komuś, kto nie słyszy jak za ścianą sąsiad zdradza żonę lub leje własne dziecko, nie da się wiele wytłumaczyć.
  • 1542 / 212 / 0
Leiche, wkurza mnie niewiedza i hipokryzja. Może coś z tego, co napisałem dotrze do zabetonowanej głowy tego "czystego" (jestem przekonany, że chla i jara szlugi na potęgę), może dotrze do innych "aniołków".
  • 7 / / 0
alkohol piję może max 4 razy w miesiącu dla zabawy, papierosów nie tykam. :)
Ale szczerze czy na prawde nie widzisz różnicy między paroma piwami bądź
kilkoma kielszkami wódki, a dawaniem sobie po ŻYŁACH w celu normalnego
funkcjonowania?
@Leiche
No niestety, nie mam takich problemów, gdyż wychowuję się w normalnej rodzinie
i szczęśliwej rodzinie. Po prostu się zastanawiam czy człowiek w takiej sytuacji
jak ja jest gotów rzucić wszystko dla tych jebanych dragów, czy sprawdza się to,
że narkomanami zostają tacy co mają przepierdolone w życiu..
  • 840 / 26 / 0
Dobra spoko , to teraz weź sobie pod uwagę użytkownika reakcyjnego który też sobie zapli/puknie z 2 razy w miesiącu zamiast dwa razy się najebać .
Chyba młody i naiwny jesteś i nie wiesz do czego może posunąć się alkoholik skacowany . Oczywiście w 2 stronę tak samo działa... tylko ze ta 2 strona (czyli My narko) jesteśmy piętnowani w mediach a ludzie naiwni nabierają się i wierzą w kazde słowo Pani/Panu z TVN czy innego ścierwa .
Co do Twojego ostatniego zdania to tak człowiek wjebany jest gotów rzucić wszystko dla jebanych dragów ale alkoholik tak samo !
Jeśli Cię to zaspokoi to ja miałem super życie przed zostaniem narkomanem więc to różnie bywa.
Uwaga! Użytkownik czarny3211 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2878 / 21 / 0
To da się pukać rekreacyjnie? Chyba jednak łatwiej alkohol trzymać w ryzach.
And I guess that I just don't know.
*                       *                      *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
ODPOWIEDZ
Posty: 451 • Strona 20 z 46
Newsy
[img]
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów

Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.

[img]
Rekordowe przejęcie kokainy. Narkotyki ukryte w soli

Hiszpańska policja przechwyciła na Atlantyku kontenerowiec z ładunkiem 9994 kilogramów kokainy ukrytej w soli. To rekordowa ilość przejęta na morzach. Operacja zorganizowana przez służby z kilku krajów zaowocowała także aresztowaniem 13 osób.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.